Reklama
Reklama
  • OPINIA
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

„Gorące” dni na Bliskim Wschodzie. Rośnie możliwość eskalacji

F/A-18F Super Hornet
F/A-18F Super Hornet przygotowany do startu z lotniskowca USS Abraham Lincoln
Autor. U.S. Navy photo, domena publiczna, za U.S. CENTCOM

Ataki na statki, ataki na instalacje wojskowe w regionie i groźby eskalacji, tak rysują się ostatnie „gorące” dni na Bliskim Wschodzie. Wszyscy zadają sobie przy tym pytanie na ile zaangażowane strony uznają, że nie należy podejmować dalszych operacji militarnych i nadal skupiać się na działaniach dyplomatycznych, a na ile może to przerodzić się w kolejną większą konfrontację zbrojną.

Nastąpiła kolejna wymiana ciosów na Bliskim Wschodzie. Najpierw pojawiły się doniesienia medialne o zaatakowanych jednostkach pływających. Dokładniej, Iran miał zaatakować najprawdopodobniej trzy statki: 24 sierpnia zaatakowany miał być liberyjski Metro Venetian, 25 sierpnia pocisk uderzyć miał w tankowiec Al Salam II, 29 sierpnia zaatakowany miał być niewskazany wprost inny tankowiec. W tym miejscu możemy wskazać hipotezę, że być może były to jednostki uczestniczące w transferach ropy, o których pisaliśmy na łamach Defence24.

Wymiana ciosów na Bliskim Wschodzie

Następnie, już 30 sierpnia 2026 r. U.S. CENTCOM (amerykańskie Dowództwo Centralne, któremu podlega obszar odpowiedzialności w zakresie Zatoki i szerzej Bliskiego Wschodu) poinformowało o precyzyjnych i ograniczonych uderzeniach na instalacje irańskie. USA zaatakowały dwie wyrzutnie rakiet operujące z wyspy Larak w Cieśninie Ormuz. Inne źródła podają, że zniszczone cele były (lub były również) powiązane z możliwościami wznowienia działań minowych w rejonie Zatoki oraz Cieśniny Ormuz, co wykazuje pewne możliwości strony irańskiej również w przestrzeni intelligence. Trzeba również podkreślić, że porażono cele związane bezpośrednio ze Strażnikami Rewolucji (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej).

Reklama

Ten ostatni wątek wiąże się z komunikatem dowódcy U.S. CENTCOM, mówiącym o tym, iż 27 sierpnia siły amerykańskie pomyślnie zakończyły proces rozminowywania Cieśniny Ormuz, a lokalnie wykorzystywane trasy morskie w ramach systemu rozgraniczenia ruchu (TSS – Traffic Separation Scheme) są tym samym wolne od zagrożenia ze strony min morskich. Lecz nadal istnieją komunikaty (np. Joint Maritime Information Center), poza oficjalną sferą amerykańskich informacji wojskowych, że zagrożeniem mogą być dryfujące miny morskie. Co ciekawe, według oficjalnych komunikatów siły amerykańskie przeprowadziły (przeprowadzają) działania przeciwminowe w szerszym współdziałaniu nurków marynarki wojennej (U.S. Navy), operatorów jednostek U.S. Navy SEALs, zasobów sił powietrznych (U.S. Air Force). Nie doprecyzowano żadnych konkretnych aspektów taktycznych.

Przy czym, np. Fox News zauważa, że ta operacja została przeprowadzona niejako tuż w obliczu widocznej utraty części zdolności Piątej Floty U.S. Navy właśnie w sferze zwalczania min morskich. Odnosząc się przy tym oczywiście do tego, że w zeszłym roku wycofano ze służby cztery okręty do niszczenia min dyslokowane do bazy w Bahrajnie. Pojawiła się za to hipoteza, że Amerykanie w znacznym stopniu postawili na nowoczesne rozwiązania robotyczne, mające na celu eliminowanie zagrożenia minowego. Przyspieszając tym samym pewne procesy modernizacyjne, które wcześniej miały miejsce na Bliskim Wschodzie, ale traktowano je dość ostrożnie (w ramach obszaru odpowiedzialności Piątej Floty U.S. Navy przeprowadzano m.in. duże manewry z udziałem bardzo zróżnicowanej gamy systemów bezzałogowych).

Miny, rakiety i drony

Wracając do wydarzeń z ostatnich dni lub często godzin, zauważa się, że jest to pierwszy atak amerykański na obiekty znajdujące się w Iranie od końca lipca 2026 r. Walki z Iranem rozpoczęły się w lutym 2026 r., w ramach połączonych operacji – amerykańskiej pk. Epic Fury, izraelskiej pk. Roaring Lion. Obecnie, zarówno USA, jak i Iran skoncentrowane były na kwestiach strategicznej Cieśniny Ormuz oraz irańskich portów. Strona irańska chce wymusić ustępstwa wpływając na bezpieczeństwo tranzytu przez wspomnianą cieśninę, co przekłada się m.in. na kwestie eksportu surowców energetycznych z Bliskiego Wschodu.

Reklama

Zaś USA prowadzą blokadę irańskich portów od jej wznowienia 14 lipca 2026 r. Jednocześnie zauważa się, że strona amerykańska chce użytkować w większym stopniu narzędzia presji gospodarczej i finansowej względem Iranu. Chodzi nie tylko o uderzenie w samą gospodarkę Iranu, ale także wywarcie presji na instytucje finansowe współpracujące z Iranem poza tym państwem oraz podmioty z nim kooperujące. Jednakże ataki jak ten na wyspę Larak wykazują, jak mocno obie strony balansują na granicy przywrócenia otwartej konfrontacji zbrojnej, z użyciem znacznych środków militarnych. Szczególnie że obecny ich brak jest raczej postrzegany w kategorii pauzy operacyjnej niż dążenia do pełnego uregulowania wszystkich kwestii na drodze rozmów dyplomatycznych. Biorąc pod uwagę chociażby irańskie stanowisko względem USA, które z założenia jest nie do przyjęcia przez administrację w Waszyngtonie, następuje najprawdopodobniej uzupełnienie zapasów, analiza dotychczasowych form oddziaływania na siebie i przezbrajanie sił. Aczkolwiek należy również stwierdzić, że jak to ma miejsce zawsze na Bliskim Wschodzie, symultanicznie do działań zbrojnych następują rozmowy dyplomacji w różnych formatach i z użyciem różnych kanałów dotarcia.

Dodajmy, że w odpowiedzi na działania USA wobec wyspy Larak, Iran dokonał ataku na amerykańskie instalacje wojskowe znajdujące się na terytorium Jordanii – rażone miały być bazy King Hussein oraz al-Azraq. Przypomnijmy, że Iran w toku konfliktu atakował już szereg państw regionu, naruszając ich suwerenność i używając siły, zagrażającej bezpieczeństwu ich obywateli oraz infrastrukturze. W obronie jordańskich baz zaktywizowana została amerykańsko-jordańska obrona przeciwrakietowa. Według władz jordańskich udało się przechwycić i zniszczyć osiem irańskich rakiet. Sugeruje się, że mogły operować po raz kolejny baterie kompleksu Patriot. Jest to ważna informacja, szczególnie gdzie weźmie się pod uwagę ciągłe zużycie pocisków przechwytujących (interceptorów).

Od lutego 2026 r. to właśnie Bliski Wschód niejako miał doprowadzić do największej sytuacji kryzysowej w zakresie stanów wspomnianych pocisków – nie tylko do samych baterii kompleksu Patriot. Obecnie, USA mają szukać możliwości skanalizowania jak największych mocy produkcyjnych na odtworzenie własnych potrzeb obronnych w tym zakresie. Jednocześnie, należy zakładać, że z racji zużycia ich wśród strategicznych partnerów na Bliskim Wschodzie, to również te państwa będą otrzymywały kolejne miejsca w zakresie zaspokajania zaistniałych braków materiałowych. Co ważne, kolejny irański ostrzał rakietowy wykazał, że to państwo nadal dysponuje możliwościami do rażenia celów z użyciem uderzeń kombinowanych, dronowo-rakietowych. Dlatego też przede wszystkim Ukrainie nie będzie łatwo pozyskiwać niezbędnych pocisków do ich systemów obrony przeciwrakietowej, mając na uwadze kolejne miesiące potencjalnego wzmożenia rosyjskich uderzeń na ich miasta.

Reklama

Iran atakuje inne państwa

Jednocześnie, irańska telewizja miała informować, że zaatakowano bazę lotniczą znajdującą się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA). Do ataku strona irańska miała wykorzystać systemy bezzałogowe. Przy czym, ministerstwo obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich zaprzeczyło uderzeniu na bazę Al-Minhad. Jednakże, informowano o przechwyceniu systemu bezzałogowego jeszcze nad wodą, nim mógł wtargnąć w przestrzeń powietrzną nad celem. Co ciekawe, atakowane przez Iran państwa arabskie wspierają się bezpośrednio. Przykładowo, Jordania określiła irański atak jako rażące naruszenie suwerenności Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz zagrożenie dla ich bezpieczeństwa, stabilności i integralności terytorialnej, a także niebezpieczną eskalację konfliktu i rażące naruszenie prawa międzynarodowego oraz Karty Narodów Zjednoczonych. W oświadczeniu potwierdzono absolutną solidarność Jordanii ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i pełne poparcie dla wszelkich działań podejmowanych przez to państwo w celu ochrony jego suwerenności, bezpieczeństwa obywateli i mieszkańców.

Same Zjednoczone Emiraty Arabskie, głosem tamtejszego MSZ, wskazały, iż potępiają atak drona przechwyconego nad ich wodami terytorialnymi, określając całą sprawę jako „niebezpieczną eskalację”. Zauważa się przy tym, że był to pierwszy bezpośredni irański atak na terytorium Zjednoczonych Emiratach Arabskich od maja. Przy czym, w okresie między majem a sierpniem 2026 r. miało dochodzić do ataków na statki. Zauważmy również, że ZEA stwierdziły (w komunikacie), że państwo to zastrzega sobie „pełne i uzasadnione prawo do odpowiedzi”. Podkreślmy, że w omawianym komunikacie kluczowe są dwa sformułowania – „eskalacja” oraz „odpowiedź”. W języku dyplomacji, a tym bardziej bliskowschodniej, są to niezmiernie istotne przekazy skierowane do władz w Teheranie oraz ich sojuszników regionalnych.

Przypomnijmy, że Zjednoczone Emiraty Arabskie należą do jednych z najsilniejszych państw w całym regionie i dysponują zdolnościami wojskowymi, które są ugruntowane zarówno pod kątem nasycenia nowoczesnymi technologiami wojskowymi, ale też odpowiednim szkoleniem żołnierzy. Przy czym, od lutego 2026 r. do teraz (koniec sierpnia 2026 r.) państwo to pozostawało w głównej mierze skupione na efektywnej obronie przestrzeni powietrznej i celów lądowo-morskich znajdujących się na własnym terytorium. Pojawiały się przypuszczenia o możliwych kontruderzeniach, ale nie była to potencjalnie skala na jaką stać emirackie siły zbrojne.

Reklama

W tym miejscu należy wysunąć jeszcze jedną hipotezę, że najprawdopodobniej w ostatnich miesiącach mogło dojść do znaczącego wzmocnienia systemów obrony kontr(przeciw)dronowej (C-UAS) po stronie sił zbrojnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Zauważmy bowiem, że państwo to (analogicznie do innych uczestników konfliktu – tych bezpośrednich, jak USA i pośrednich jak ZEA) zdiagnozowało mankamenty własnych systemów obrony powietrznej. Mówiąc obrazowo, Zjednoczone Emiraty Arabskie mogły poszczycić się efektywnym systemem zwalczania celów powietrznych przeciwnika, ale przy drenowaniu znacznych zasobów i dużych kosztach. Od wielu miesięcy trwała więc dyskusja o sprawie pilnej potrzeby operacyjnej w zakresie tanich środków do zwalczania przede wszystkim irańskich systemów bezzałogowych. Mowa zarówno o ich namierzaniu, selekcji i obserwacji celów oraz ostatecznej eliminacji. Zjednoczone Emiraty Arabskie mają w tym przypadku dwie, współgrające ze sobą, a nie wykluczające się, możliwości. Pierwszą z nich jest szukanie rozwiązań na globalnym rynku, szczególnie przy potencjale zakupowym znanym od wielu lat. Drugą jest inwestycja we własny przemysł zbrojeniowy, który także oferuje szereg coraz bardziej nowoczesnych rozwiązań militarnych, widocznych nie tylko na rynku wewnętrznym. Być może przechwycenie i zniszczenie systemu irańskiego, przy mocnym stanowisku MSZ jest zapowiedzią większej pewności w działaniu wspomnianych systemów wymierzonych w bezzałogowce.

Sygnalizacja, ale jeszcze nie eskalacja?

Podsumowując ostatnią wymianę ciosów, rzeczywiście mieliśmy do czynienia z bardzo ograniczonym zakresem i małym zaangażowaniem sił. Mówimy więc raczej o ich politycznym charakterze, a nie osiąganiu celów stricte taktycznych i operacyjnych. Nawet atak na wyspę Larak może być postrzegany w kategorii sygnalizacji. Jednocześnie, nie należy w żadnym razie wykluczyć eskalacji działań zbrojnych. Szczególnie po zakończeniu w USA wyborów cząstkowych, a więc np. w drugiej połowie listopada 2026 r. Mając również na uwadze warunki atmosferyczne i pogodowe, a także wspomnianą powyżej formułę przezbrajania się i analiz dowódczo-sztabowych obu stron. Istnieje także czynnik eskalacyjny w postaci możliwego oddziaływania innych konfliktów na rozwój sytuacji na obszarze Zatoki. Zauważając Liban, Gazę, Zachodni Brzeg, ale też Irak czy Jemen (o tym ostatnim państwie szeroko pisaliśmy na łamach Defence24 w ostatnim czasie). Na razie sytuacja jest napięta, ale nadal istnieje możliwość jej utrzymania w ramach gwarantujących pewien status quo – szczególnie przy ciemnych transferach przez Cieśninę Ormuz i z wykorzystaniem portów i instalacji nad Morzem Czerwonym.

Reklama

Pewnej stabilizacji można również oczekiwać w związku z presją państw mogących wpływać w jakimś stopniu na sam Iran. Przykładowo, przywódcy Indii oraz Iranu spotkali się na marginesie szczytu Szanghajskiej Organizacji Współpracy. Premier Indii Narendra Modi miał wezwać do zapewnienia wolności żeglugi, komentując napięcia wokół Cieśniny Ormuz. Zauważmy, że niestabilna sytuacja w regionie Bliskiego Wschodu oddziałuje nie tylko na Indie, ale też na Chińską Republikę Ludową. To mocarstwo globalne mocno zaangażowało się w ostatnim czasie w zakresie wspierania rynków surowców energetycznych, podatnych od 2026 r. na gwałtowne skoki cen. Przy czym, należy również pamiętać o dość złożonym systemie politycznym w samym Iranie. Władze na czele z prezydentem Masudem Pezeshkianem to jedno, ale widoczne są również inne umowne ośrodki władzy z radykałami skupionymi wokół Strażników Rewolucji. Im, przynajmniej politycznie, dalsza eskalacja, w tym militarna, może być korzystna w umacnianiu ich pozycji w państwie.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować