Geopolityka

Jak USA obroniło Tajwan. Wyniki najnowszej gry Pentagonu [ANALIZA]

Fot. U.S. Air Force
Fot. U.S. Air Force

Ubiegłej jesieni, Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych (USAF) przeprowadziły, kolejną już, grę wojenną, w trakcie której ćwiczona była obrona Tajwanu przed Chińską inwazją. Tym razem udało się jednak odnieść zwycięstwo, jak donosi portal Defense News. Jego dziennikarzom udało się porozmawiać z biorącymi udział w przedsięwzięciu oficerami USAF. Zaznaczono, że obronę okupiono wysokimi, choć możliwymi do zaakceptowania stratami. W symulacji założono konflikt w latach 30. i użycie uzbrojenia, które dopiero jest rozwijane, bądź… wręcz rozważane. W tym myśliwce NGAD i palety pocisków zrzucane z transportowców. Co więcej, inną niż dotąd zakładaną rolę przypisano samolotom F-35.

Podobne gry były prowadzone także w poprzednich latach. Ostatnio w roku 2018 i 2019, kiedy to okazało się, że USAF poniosły sromotną klęskę i bardzo wysokie straty. I to pomimo, że w 2018 roku przygotowany łatwiejszy niż obecnie scenariusz. Amerykanie dysponowali tam identycznymi siłami i uzbrojeniem jak obecnie, a scenariusz zakładał bitwę na Morzu Południowochińskim. Gra zakończyła się bardzo szybko przegraną USA. W 2019 roku ćwiczony był scenariusz inwazji chińskiej na Tajwan, podczas której Republice Chińskiej na Tajwanie pomagało lotnictwo amerykańskie. Scenariusz rozegrano dwukrotnie – raz kiedy amerykańskie samoloty operowały wewnątrz strefy walk i raz kiedy trzymały się poza nią i dokonywały ataków jedynie za pomocą uzbrojenia dalekiego zasięgu. W obydwu przypadkach poniesiona została porażka. 

Jednakże uznano, że osiągnięto pewne pojęcie na temat tego jakiego doboru sił użyć, aby osiągnąć optymalny efekt. Można wskazać, że w przeciwieństwie do niedawnych ćwiczeń jakie przeprowadzono w Polsce, nie uznano więc porażek za kompromitację czy czyjąś winę, ale za wartościową lekcję, na której podstawie przygotowano symulację na rok 2020.

Reklama
Reklama

Tym razem, znowu ćwiczona była obrona Tajwanu, ale założono, że do walk dojdzie w połowie lat 30. i że obydwie strony (plus Tajwan) będą dysponowały w związku z tym pewnymi nowymi możliwościami. Scenariusz obejmował dwa tygodnie czasu gry. W przypadku Tajwanu chodziło m.in. o czołgi M1A2T Abrams, bezzałogowce, nowe wyposażenie walki elektronicznej, zmodernizowane systemy Patriot i flotę ponad 200 myśliwców wersji F-16V. W przypadku USA założenia były jeszcze bardziej śmiałe… 

Lotnictwo bojowe

W symulowanych walkach wzięło udział sześć typów samolotów bojowych USAF: 6. generacji maszyna będąca efektem programu NGAD (Next Generation Air Dominance), F-35A, TacAir, F-15EX, B-52 i B-21 Raider. Wielkim nieobecnym był F-22A, co wynika zapewne z tego, że chodziło o sprawdzenie nowych, wypracowywanych dopiero rozwiązań.

Co ciekawe, to przede wszystkim NGAD (i B-21 Raider) był używany do penetrowania najbardziej zaawansowanych systemów antydostępowych przeciwnika, uderzając na najważniejsze cele. Tymczasem F-35A – dotychczas dedykowany do takiej roli – przejął funkcję swoistego „konia roboczego” na polu bitwy. Lightningi II nie wkraczały nawet nad chińskie terytorium. Były jednak stosowane jako skuteczne maszyny do niszczenia celów nawodnych i naziemnych, ochrony sił własnych i sojuszniczych walczących na Tajwanie. Brak użycia ich do głębszych uderzeń miał częściowo wynikać ze zbyt małego, jak na ten teatr operacyjny, zasięgu. Aby dokonywać głębokich uderzeń dla F-35A trzeba byłoby utrzymywać w powietrzu flotę samolotów tankowania powietrznego blisko nieprzyjaciela (w tej roli założono wykorzystanie już wyłącznie KC-46A Pegasus). Zaś te, zgodnie z doświadczeniami ostatnich gier postanowiono trzymać z dala od zagrożenia, ponownie zresztą jak załogowe samoloty wczesnego ostrzegania.

Defence News podkreśla, że w symulacji założono użycie w czasie walki nieistniejącej jeszcze wersji F-35A Block 4, dysponującej zdolnościami niedostępnymi dla tej używanej obecnie – ze zwiększonymi możliwościami pokładowego radiolokatora, lepszymi systemami walki elektronicznej i zintegrowanym uzbrojeniem nowych typów. Użycie wersji obecnej uznano za niecelowe. Jednocześnie trzeba pamiętać, że symulowano konflikt odbywający się za kilkanaście lat i że starano się wypróbować nie tyle istniejące systemy uzbrojenia USAF, ale właśnie te perspektywiczne planowane do wprowadzenia. Wydaje się, że do tego czasu wszystkie amerykańskie F-35 powinny zostać podniesione do wersji Block 4.

Trzecia platforma – pozbawione cech stealth F-15EX była z kolei używana do operowania na tyłach i odpalania pocisków bardzo dalekiego zasięgu, w tym hipersonicznych, bez wchodzenia planowego wchodzenia w zasięg oddziaływania przeciwnika (podobnie jak B-52). Czwartym samolotem był, na razie rozważany w ramach studium TacAir, niskokosztowy samolot bojowy, który być może zastąpi w służbie część F-16C/D. Maszyny te były wykorzystywane do działania na tyłach, do zwalczania działań dywersyjnych, „terrorystycznych” czy rozpoznawczych BSP przeciwnika.

Jak wspomniano powyżej B-52 z podobnych przyczyn jak F-15EX używano do odpalania pocisków dalekiego zasięgu z dużych odległości, podczas gdy głębokich rajdów w głąb strefy przeciwnika dokonywały – zgodnie ze swoją nazwą – B-21 Raider.

image
KC-46 Pegasus / Fot. Boeing, John D. Parker
image
Fot. USAF, Senior Airman Grovert Fuentes-Contreras

W podobnej roli jak B-52 wykorzystywane były samoloty transportowe. Założono, że C-17 Globemaster III i C-130 Hercules nabędą zdolność do przenoszenia palet z licznymi pociskami i/lub bezzałogowcami, które będą zrzucane z ładowni z dala od strefy walk a następnie same będą do niej docierać. W ten sposób w pierwszych dniach umownej bitwy o Tajwan skokowo zwiększana była skala pierwszych amerykańskich uderzeń, które przełamywały możliwości chińskiej obrony powietrznej. Samoloty transportowe były dostepne, m.in dlatego, że co najmniej w pierwszych dniach walk, byłyby i tak niezdolne do działania w swojej tradycyjnej roli, czyli jako dostarczyciel zaopatrzenia i posiłków na Tajwan. W pełni sprawny przeciwnik zadałby im bowiem ogromne straty w przypadku próby przelotu.

Bezzałogowce

Kluczem do zwycięstwa miało okazać się masowe zastosowanie bezzałogowców – niezwykle licznych, należących do wielu typów i klas. Założono przy tym, że maszyny tworzone w czasach „wojny z terrorem” jak MQ-9 Reaper czy nawet RQ-4 Global Hawk będą przestarzałe i zbyt łatwo będą padałyby łupem przeciwnika. Zaplanowano za to użycie zupełnie nowych, szybszych i trudniejszych do wykrycia (stealth, lepsze systemy WRE, duży zasięg sensorów) maszyn rozpoznawczych i patrolowych. Stworzyły one nad Cieśniną Tajwańską całą sieć rozpoznawczą, która była także zdolna do przeprowadzania ataków na statki i okręty idące w stronę Tajwanu, a także cele powietrzne. Wydaje się, że w jednym i drugim przypadku chodziło o najmniej wymagające cele, jednak trzeba pamiętać, że przerzucenie znacznych sił ChRL na Tajwan wymagałoby zapewne użycia całej masy zarekwirowanych cywilnych środków, a także śmigłowców. Do ich niszczenia niewielkie i tanie drony miały okazać się środkiem skutecznym. Na tyłach operowały tez duże bezzałogowce rozpoznania, które zastępowały przestarzałe już w latach 30. AWACS-y.

image
Fot. Departament Obrony Australii
image
F-22, F-35 i Valkyrie / Fot. U.S. Air Force, Tech. Sgt. James Cason

 

Odrębną kategorią byli towarzyszący samolotom załogowym „lojalni skrzydłowi”, których możliwości i parametry w symulacji oparto na tych zakładanych dla Boeing Loyal Wingman. Czyli, te które zostały stworzone na potrzeby Australii, ale wezmą w tym roku udział w amerykańskim programie Skyborg. Założono także użycie lojalnych skrzydłowych wywodzących się od XQ-58A Valkyrie, które atakowały cele powietrzne, naziemne i nawodne. "Lojalni skrzydłowi” dostarczali ludzkim pilotom dodatkowej siły ognia, także przeciwko bardziej wymagającym celom.

Systemy dowodzenia i taktyka

W czasie prowadzonych działań USAF założyło wdrożenie zaawansowanego systemu dowodzenia zgodnego z koncepcją Joint All-Domain Command and Control, który umożliwiał wymianę danych między – niepołączonymi obecnie – elementami wykrywania i efektorami. Założono też inwestycje w liczne niewielkie bazy lotnicze i infrastrukturę na tym teatrze operacyjnym, w tym bazy paliwowe, magazyny sprzętu i uzbrojenia. Umożliwiło to duże rozśrodkowanie sił. Starano się nie używanie więcej niż 50 proc. możliwości przyjmowania statków powietrznych każdej bazy. Tak aby ograniczyć straty przy ewentualnym ataku przeciwnika.

Zmieniona została także organizacja dowodzenia, która nie była podzielona na poszczególne rodzaje sił zbrojnych, ale na zespoły reprezentujące wszystkie ich rodzaje. Ich członkowie mogli się łatwo komunikować między sobą dzięki komputerom i tabletom. Użycie takich 5-30-osobwych komórek uniemożliwiało zerwania łańcucha dowodzenia nawet w przypadku zniszczenia ważnych ich centrów.

Zwycięstwo

Wiele szczegółów ćwiczenia nie zostało ujawnionych i trzeba pamiętać, że USAF podała do wiadomości tyle te ich elementy, które uznała za stosowne. Co znamienne, z dziennikarzami Defense News rozmawiano w marcu, przed prezentacją administracji Bidena planu budżetu USAF na rok 2022. To, że nowe systemy uzbrojenia umożliwiły kosztowne zwycięstwo w miejsce kompromitującej, odwracającej stosunek sił na świecie klęski. Z pewnością ma to zachęcić prezydenta do zaaprobowania zawartych propozycji budżetowych, w tym rozpoczęcia bądź kontynuacji wielu postulowanych programów.

Nie chodzi przy tym o przekonanie nowego prezydenta i jego ludzi do tego, aby poświecić ludzkie życie i pieniądze w celu obronienia Tajwanu i zahamowania przy tym chińskiej ekspansji. Osiągnięte w czasie ćwiczenia zwycięstwo określono bowiem jako kosztowne. Dokładnych danych nie podano, ale straty amerykańskie miały być niższe od gier z 2018 i 2019 o cale "rzędy wielkości". Mimo to  Amerykanie i Tajwańczycy ponieśli straty "duże" choć nie katastrofalne ("wielu pilotów", "not devastating losses"), chociaż przeciwnik "jeszcze większe" i zdołał utrzymać się na Tajwanie tylko w jednym miejscu.

Chodzi raczej o to, żeby pokazać, że dzięki nowym rozwiązaniom ChRL nie zdecyduje się nigdy na atak i będzie można zwyciężyć utrzymując status quo bez wojny. Nie bez przyczyny podano, że dowódca „zespołu czerwonych” mający dowodzić Chińczykami chciał wydać po przyjrzeniu się sytuacji wyjściowej scenariusza decyzję o „nieatakowaniu Tajwanu” z uwagi na nieracjonalność takiego posunięcia. Po tej deklaracji przeprowadził go jednak z uwagi na dobro ćwiczenia.

Komentarze