Geopolityka

Irak: niebezpieczne odliczanie do rocznicy ataku na gen. Sulejmaniego

Amerykańskie samoloty w Katarze, fot. US Air Force Staff Sgt. Trevor T. McBride
Amerykańskie samoloty w Katarze, fot. US Air Force Staff Sgt. Trevor T. McBride

Rośnie napięcie w Iraku oraz szerzej w rejonie Bliskiego Wschodu. Wszystko za sprawą zapowiedzianej redukcji amerykańskiej obecności wojskowej, która ma nastąpić niejako na zakończenie kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa. Jak również zbliżającej się pierwszej rocznicy amerykańskiego ataku na prominentnego irańskiego generała Kassema Sulejmaniego (zabity w Bagdadzie 3 stycznia 2020 r).

Jak informuje CNN, amerykańskie Dowództwo Centralne (US CENTCOM czyli dowództwo geograficzne, mające w swojej strefie odpowiedzialności obszar Bliskiego Wschodu) miało wskazać, że niemal pewnym jest udział pro-irańskich milicji w ostatnich atakach rakietowych na obiekty zlokalizowane w bagdadzkiej zielonej strefie, tuż obok rozubudowanego kompleksu obiektów użytkowanych przez Stany Zjednoczone (umownie określanego jako tylko i wyłącznie amerykańska ambasada). Jednocześnie miano wskazać, że pierwsze uderzenie wyprowadzone siłą 21 pocisków to najsilniejszy ostrzał rakietowy tego obszaru, odnotowany od 2010 r.

Na straży obiektów użytkowanych przez Amerykanów miały stać przede wszystkim systemy C-RAM. Nie odnotowano żadnych strat osobowych, ale uszkodzeniu miały ulec niektóre obiekty infrastruktury oraz inne wyposażenie (np. pojazdy). Pierwotnie mowa była o wiele mniejszym, bo ośmiorakietowym ostrzale. Przy czym, sam CENTCOM ma dystansować się od bezpośredniego oskarżania Iranu za kierowanie ostrzałem. 

Sekretarz Stanu ostro potępił ostatni atak rakietowy i obwinił za niego wspomniane milicje, ściśle kooperujące z Teheranem. Zaś sam Donald Trump miał udzielić dobrej rady Iranowi, wskazując, iż jeśli ucierpi jakikolwiek Amerykanin to Irańczycy odpowiedzą za to. Władze Iraku starają się obniżyć próg napięcia, podkreślając, że za niedawnym ostrzałem rakietowym stała zbuntowana grupa wyjęta spod prawa. Nie oskarżając wpływowych w tym kraju, głównych sił pro-irańskich. Minister spaw zagranicznych Iranu Mohammad Javad Zarif ostrzegł wręcz Donalda Trumpa, żeby nie kierował się postawą awanturnika w ostatnich dniach swojego urzędowania. Była to bezpośrednia odpowiedź na tweety wspomnianego prezydenta Stanów Zjednoczonych, prezentujące rakiety produkcji irańskiej.

Jednakże, napięcie jest już widoczne w samym Bagdadzie, gdzie w sobotę miał mieć miejsce pierwszy wiec wspominający zabicie gen. Sulejmaniego wraz z Abu Mahdi al-Muhandisem. Sam protest nie miał masowej skali, ale według irackich dziennikarzy dało się zaobserwować masową mobilizację sił porządkowych w całym mieście. Jednocześnie, przedstawiciele Kataib Hezbollah mieli wskazać, że sytuacja w regionie jest wysoce napięta i istnieje możliwość wybuchu konfliktu. Wysuwane miały być również sugestie wobec obecnego premiera Iraku, żeby nie testował cierpliwości milicji. Część przedstawicieli milicji oskarża premiera Al Kadhimiego o sprzyjanie Waszyngtonowi i mówi wręcz o „ucięciu uszu” premierowi Iraku. Wcześniej, tj. w czwartek milicje miały dokonać projekcji siły w stolicy Iraku, będącej reakcją na wcześniejsze zatrzymanie podejrzanego o udział w ataku rakietowym na obiekty znajdujące się w zielonej strefie.

W lokalnej prasie ma krążyć ujawniony dokument, wskazujący na fakt planowania uderzeń na amerykańskie obiekty oraz żołnierzy dokładnie 3 stycznia 2021 r. Ataki miały być przeprowadzone zaawansowanymi systemami rakietowymi, nie wskazując przy tym konkretnego podmiotu, który miał przygotowywać je. 

Tym samym, należy z uwagą obserwować pokaz siły ze strony amerykańskiej w regionie. Mowa jest chociażby o informacji dotyczącej pojawienia się w regionie amerykańskiego okrętu podwodnego USS Georgia, mogącego razić cele lądowe za pomocą pocisków rakietowych. Do tego, dochodzą informacje o kolejnych wzmocnieniach w zakresie już stacjonujących na wodach Zatoki Perskiej amerykańskich okrętów, w tym powrocie zespołu lotniskowcowego USS Nimitz. W środę miało dojść do spotkania roboczego, w zakresie ścisłego centrum decyzyjnego obecnej administracji, celem którego miało być przygotowanie spektrum możliwości reakcji na irańskie próby ataków na personel wojskowy lub dyplomatyczny ze Stanów Zjednoczonych w Iraku.

Agencje prasowe wskazują przy tym, że wspomniane plany były skoordynowane pomiędzy szefem Pentagonu, szefem dyplomacji i doradcą ds. bezpieczeństwa. Amerykanie przerzucają również na Bliski Wschód posiłki należące do sił powietrznych. Począwszy od dwóch bombowców strategicznych B-52 po inne mniejsze maszyny, m.in. z baz w Europie. W ostatnich dniach, media społecznościowe pełne były doniesień o wzmożonej obecności w powietrzu nad całym regionem chociażby floty amerykańskich latających tankowców czy też maszyn zwiadu, kontroli powietrznej, etc.

Reklama
Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/
Reklama Link do produktu: https://sklep.defence24.pl/produkt/zasadzka-w-dzialaniach-lekkiej-piechoty/

Co ciekawe, jak zauważa rosyjski Sputnik, powołując się na źródła z prasy Kuwejtu strona irańska nie pozostaje pasywna względem wzmożenia obecności lotniczej Stanów Zjednoczonych. Do milicji pro-irańskich miały być bowiem wysłane systemy przeciwlotnicze Arash. Systemy opl oraz ich irańska obsługa ma zwiększyć ochronę obozów wojskowych, należących do pro-irańskich milicji działających w Iraku. Jednocześnie, te same źródła mówią o możliwym przerzucie irańskich bezzałogowych statków powietrznych (BSP) wraz z operatorami wywodzącymi się z Sił Quds należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

W tym kontekście, należy zauważyć słowa kluczowego izraelskiego dowódcy dla saudyjskiej prasy, który miał stwierdzić, że potencjalne irańskie uderzenia odwetowe mogą pojawić się z rejonów Iraku i Jemenu. Rzecznik IDF, generał. Hidai Zilberman miał udzielić wywiadu saudyjskiej stronie internetowej Elaph.

Komentarze