Reklama

„Doktryna Gierasimowa”: Upadek mitu o Rosji?

Ukraiński wywiad wojskowy poinformował o dodaniu szesnastu osób na listę propagandystów
Autor. Freepik.com

Od kilku lat w debacie publicznej – zarówno w mediach, jak i w analizach strategicznych – funkcjonuje pojęcie „doktryny Gierasimowa”. Ma ono rzekomo opisywać ramy rosyjskiej strategii wojny hybrydowej, łączącej działania militarne z dezinformacją, presją gospodarczą, cyberatakami i sabotażem. Jednak coraz liczniejsze analizy wskazują, że „doktryna Gierasimowa” to termin publicystyczny, błędnie przypisywany rosyjskim dokumentom strategicznym. W rzeczywistości mamy do czynienia z mitem, który powstał na Zachodzie i wprowadził w obieg mylący skrót myślowy.

Geneza pojęcia

W lutym 2014 roku Prof. Mark Galeotti użył pojęcia „doktryna Gierasimowa” w krótkim wpisie na swoim blogu In Moscow’s Shadows zatytułowanym :„The »Gerasimov Doctrine« and Russian Non-Linear War”. Był to przemówienia Gierasimowa z 2013 roku, opublikowany w czasopiśmie „Kurier Wojenno- Przemysłowy (ros. Военно-промышленный курьер ), w którym generał analizował rolę środków niemilitarnych we współczesnych konfliktach, opierając się na obserwacji amerykańskich interwencji w Iraku i Libii. Nie była to propozycja nowej rosyjskiej doktryny, lecz raczej opis trendów w prowadzeniu wojen przez Zachód. Termin Galeottiego zyskał popularność po aneksji Krymu w 2014 roku, kiedy media i część analityków uznały go za klucz do zrozumienia rosyjskich działań hybrydowych. Sam Galeotti kilka lat później przyznał, że stworzył mit: „This is no new way of war. It is not Gerasimov’s, and it is not a doctrine.” W 2018 roku pisał w magazynie Foreign Policy: „Jako pierwszy napisałem o niesławnej rosyjskiej strategii militarnej opartej na zaawansowanych technologiach. Jest jeden mały problem: ona nie istnieje. (…) Wszędzie można spotkać uczonych, ekspertów i decydentów politycznych, którzy mówią o zagrożeniu, jakie »doktryna Gierasimowa« stanowi dla Zachodu. To nowy sposób prowadzenia wojny, »rozszerzona teoria nowoczesnej wojny«, a nawet »wizja wojny totalnej«. Jest jeden mały problem. Ono nie istnieje. I im dłużej udajemy, że istnieje, tym dłużej nie rozumiemy prawdziwego, choć innego, wyzwania, jakie stawia Rosja.” Galeotti podkreślał, że „doktryna Gierasimowa” to jego własna nadinterpretacja, która wymknęła się spod kontroli i została bezrefleksyjnie podchwycona przez media oraz ekspertów.

Dlaczego to mit?

Brak dokumentu

W rosyjskim piśmiennictwie strategicznym nigdy nie opublikowano „doktryny Gierasimowa” jako oficjalnego dokumentu. Rosja regularnie publikuje swoje doktryny wojskowe, koncepcje bezpieczeństwa narodowego czy strategie bezpieczeństwa informacyjnego, ale w żadnym z tych tekstów nie pojawia się „doktryna Gierasimowa”. Wystąpienie generała z 2013 roku miało charakter referatu analitycznego, a nie doktrynalnego – była to refleksja na temat ewolucji konfliktów, nie program działań.

Czytaj też

Nadinterpretacja

Gierasimow analizował działania Zachodu, a zwłaszcza operacje USA i NATO, które w jego opinii pokazywały rosnącą rolę presji informacyjnej, dyplomatycznej i gospodarczej kosztem tradycyjnych bitew. Błędne odczytanie tego tekstu jako rosyjskiej strategii doprowadziło do narodzin terminu „doktryna Gierasimowa”. Innymi słowy, generał wskazywał na potrzebę rozumienia, jak inni prowadzą wojny, a nie proponował własnej recepty. Zachodnia publicystyka odczytała to jednak wprost jako „plan Moskwy”.

Publicystyczna etykieta

Termin przyjął się w mediach i środowisku eksperckim, ponieważ był chwytliwy, prosty i dobrze pasował do opisu hybrydowych działań Moskwy w Ukrainie czy Syrii. Zamiast trudnych analiz rosyjskich koncepcji „wojny nowego typu” czy „aktywnej obrony”, łatwiej było mówić o „doktrynie Gierasimowa” jako jednym uniwersalnym kluczu. W efekcie powstała swoista „marka medialna”, która oderwała się od kontekstu pierwotnego tekstu i zaczęła żyć własnym życiem.

Krytyczne głosy

  • Roger McDermott, w artykule Does Russia Have a Gerasimov Doctrine? opublikowanym przez Army War College Press w 2016 roku, ostrzegał, że utrwalanie mitu jest jednym z najgroźniejszych uproszczeń w analizie relacji Rosja–NATO. Jego zdaniem rodzi on złudzenie istnienia jednolitej doktryny, co może skłaniać polityków do przeszacowania spójności działań Moskwy.
  • Ofer Fridman, w tekście On the "Gerasimov Doctrine": Why the West Fails to Beat Russia to the Punch opublikowanym na stronach King's College London, wskazywał, że fascynacja terminem zaciemnia prawdziwe mechanizmy rosyjskiej strategii. W jego opinii nadmierne przywiązanie do etykiety „doktryna Gierasimowa" powoduje, że Zachód skupia się na walce z mitem, zamiast realnie odpowiadać na rosyjskie działania informacyjne, gospodarcze i militarne.
  • C.K. Bartles, w tekście Getting Gerasimov Right (2016, Army University Press), podkreślał, że wystąpienie Gierasimowa było raczej próbą refleksji nad przyszłością wojny, a nie ogłoszeniem nowej doktryny. Przypominał również, że Rosja posiada własne dokumenty doktrynalne, a tekst Gierasimowa nigdy nie był jednym z nich.

Czytaj też

Dlaczego mit o „Doktrynie Gierasimowa „jest niebezpieczny? - Uproszczenie obrazu Rosji

Sugeruje on że Rosja posiada jedną spójną, centralnie sterowaną strategię hybrydową. Tymczasem rosyjskie działania są często improwizowane, okazjonalne i wynikają z kontekstu politycznego. Zbyt dosłowne traktowanie „doktryny” sprawia, że Zachód przecenia spójność rosyjskiej polityki, zamiast dostrzegać jej ad hocowy charakter.

Błędne wnioski strategiczne

„Doktryna Gierasimowa” bywa interpretowana jako radykalna nowość, podczas gdy wiele jej rzekomych elementów – dezinformacja, propaganda, sabotaż – to kontynuacja radzieckich „środków aktywnych” i tradycji maskirowki. Utożsamienie tych praktyk z jednym mitycznym dokumentem zaciera ciągłość rosyjskiej myśli i praktyki strategicznej, wprowadzając w błąd analityków i decydentów.

Przykładowo, po 2014 roku część raportów NATO traktowała „doktrynę Gierasimowa” jako punkt odniesienia dla tworzenia programów reagowania na zagrożenia hybrydowe, zamiast analizować konkretne rosyjskie instrumenty i ich realne możliwości.

Zachodni groupthink

Jak zwrócił uwagę Ofer Fridman w artykule On Gerasimov Doctrine”: Why the West Fails to Beat Russia to the Punch” - King’s College London mit ten wzmocnił efekt echo-chamber: eksperci zaczęli wzajemnie powtarzać termin, zamiast kwestionować jego zasadność. Pojęcie „doktryna Gierasimowa” stało się częścią zbiorowego wyobrażenia Zachodu o Rosji – bardziej medialnym sloganem niż narzędziem analizy. W efekcie politycy i wojskowi podejmowali decyzje w oparciu o uproszczony obraz, co prowadziło do przeszacowania rosyjskiej sprawczości.

Reklama

Konsekwencje praktyczne

1. Przecenianie rosyjskiej potęgi informacyjnej – przez lata mówiono o wszechmocy rosyjskiej propagandy, ignorując jej ograniczoną skuteczność poza obszarem postsowieckim.

2. Niedoszacowanie słabości armii FR – przez długi czas zakładano, że armia działająca według spójnej „doktryny” jest trudnym przeciwnikiem. Tymczasem wojna w Ukrainie w 2022 roku obnażyła poważne braki w logistyce, dowodzeniu i morale.

3. Błędne interpretacje konfliktów – w Syrii i Donbasie działania Rosji tłumaczono jako realizację „doktryny”, a nie jako pragmatyczne i oportunistyczne wykorzystanie dostępnych narzędzi.

Konsekwencje dla NATO i UE

W pierwszych latach po 2014 roku wiele analiz i dokumentów strategicznych NATO oraz Unii Europejskiej odwoływało się wprost do rzekomej „doktryny Gierasimowa”. Tworzono specjalne programy przeciwdziałania „zagrożeniom hybrydowym”, które miały neutralizować planowaną i spójną rosyjską strategię.

Paradoksalnie, podejście inspirowane mitem prowadziło do nadmiernej biurokratyzacji i generowało poczucie, że Rosja jest niemal niepokonanym przeciwnikiem w sferze informacyjnej. Dopiero kolejne lata – i doświadczenia z Ukrainy – obnażyły słabość takiego myślenia.

Czytaj też

Aspekt medialny

Media odegrały kluczową rolę w utrwaleniu mitu. W wielu artykułach prasowych i raportach think-tanków określenie „doktryna Gierasimowa” stało się wygodną etykietą wyjaśniającą każdy ruch Moskwy. Od cyberataków po wsparcie dla skrajnych partii politycznych w Europie – wszystkie te działania przypisywano jednej „doktrynie”.

Taka narracja wzmacniała przekonanie opinii publicznej, że Rosja działa według tajemniczego planu, choć w rzeczywistości często była to improwizacja.

Wymiar długofalowy

Trwałość mitu wpływa również na analizę współczesnej wojny w Ukrainie. Część ekspertów i komentatorów wciąż próbuje interpretować działania Rosji przez pryzmat „doktryny Gierasimowa”, co zaciemnia obraz faktycznych mechanizmów konfliktu. Zamiast analizować realne słabości rosyjskich operacji wojskowych – problemy z logistyką, korupcję czy nieefektywne dowodzenie – powraca narracja o hybrydowym „superplanie”. To utrudnia nie tylko rzetelną ocenę wojny, ale także budowanie adekwatnych strategii odpowiedzi na rosyjskie zagrożenia.

Mechanizm psychologiczny

Popularność mitu wynika także z potrzeby prostych wyjaśnień. Zamiast zmagać się z wielowarstwowym obrazem rosyjskiej polityki i wojskowości, opinia publiczna, media i część elit politycznych wolała powtarzać atrakcyjne hasło. W rezultacie mit „doktryny Gierasimowa” stał się politycznym i medialnym skrótem – wygodnym do używania, lecz szkodliwym poznawczo.

Czytaj też

Mit w praktyce

  • Krym 2014 – po aneksji Krymu pojęcie „doktryna Gierasimowa" stało się niemal synonimem działań hybrydowych: „zielonych ludzików", operacji informacyjnych, cyberataków i presji gospodarczej. Media zachodnie tłumaczyły te wydarzenia jako realizację rzekomej doktryny. W rzeczywistości były one raczej improwizowaną mieszanką dawnych metod (maskirowka, operacje specjalne) i sprzyjających okoliczności politycznych.
  • Donbas – w konflikcie w Donbasie etykieta „doktryna Gierasimowa" również była powszechnie używana. Walki o Debalcewe czy działania separatystów przedstawiano jako przykład „nowego rosyjskiego sposobu wojny". Jednak badacze zwracają uwagę, że Moskwa stosowała klasyczne narzędzia wojny zastępczej (proxy war), wspierając lokalne formacje i wykorzystując chaos informacyjny.
  • Syria – obecność Rosji w Syrii (od 2015 roku) także interpretowano przez pryzmat „doktryny Gierasimowa". Naloty, działania najemników z grupy Wagnera i kampanie dezinformacyjne w internecie wpisywano w ramy rzekomego planu. Tymczasem były to raczej pragmatyczne działania Moskwy, mające zabezpieczyć interesy polityczne i wojskowe na Bliskim Wschodzie, a nie dowód realizacji spójnej doktryny.
  • Wojna na pełną skalę w Ukrainie (od 2022) – po inwazji Rosji na Ukrainę mit „doktryny Gierasimowa" powrócił z nową siłą. W pierwszych miesiącach wojny wielu komentatorów opisywało rosyjskie działania jako „realizację hybrydowej doktryny". Zwracano uwagę na masowe kampanie dezinformacyjne, cyberataki na ukraińskie instytucje i równoczesne użycie wojsk konwencjonalnych.

Jednak w praktyce wojna pokazała coś przeciwnego: Rosja opierała się głównie na klasycznych operacjach militarnych, a działania informacyjne i cybernetyczne miały ograniczoną skuteczność. Mit „doktryny Gierasimowa” pełnił raczej funkcję retorycznego wyjaśnienia dla zaskoczenia i niepowodzeń Moskwy niż realnego opisu mechanizmów konfliktu.

Reklama

Co zamiast „doktryny Gierasimowa"?

Z racji że „doktryna Gierasimowa” okazała się mitem – publicystycznym skrótem myślowym, który nigdy nie funkcjonował w rosyjskich dokumentach strategicznych – naturalnie pojawia się pytanie: jak właściwie opisywać rosyjskie podejście do wojny i bezpieczeństwa? Zamiast powielać hasło, które utrwaliło się w mediach, warto sięgnąć do rzeczywistych koncepcji rozwijanych w rosyjskiej myśli wojskowej. To one, a nie błędna interpretacja wystąpienia jednego generała, pozwalają lepiej zrozumieć logikę działań Kremla. Wśród najważniejszych kategorii, które oddają specyfikę rosyjskiej strategii, znajdują się: wojna nowej generacji, tradycja maskirowki, doktryna Primakowa, a także współczesne pojęcia takie jak aktywna obrona i powstrzymywanie strategiczne.

„Wojna nowej generacji" (ros. Война нового поколения)

Koncepcja rozwinięta w rosyjskich kręgach wojskowych około 2013 roku, m.in. w eseju Charakter i treść wojny nowej generacji autorstwa generała Siergieja Czekinowa i Siergieja A. Bogdanowa, opublikowanym w magazynie Wojenna Myśl (Военная мысль). W przeciwieństwie do uproszczonego obrazu „doktryny Gierasimowa”, wojna nowej generacji przedstawia systematyczne podejście, w którym kluczowe są środki niemilitarne: propaganda, dezinformacja, cyberoperacje, działania ekonomiczne i dyplomatyczne. Działania militarne mają charakter wspierający i ograniczony – są narzędziem eskalacji tylko wtedy, gdy środki polityczne i informacyjne nie przynoszą rezultatów.

Czytaj też

Maskirowka

Maskirowka to rosyjska (a wcześniej sowiecka) sztuka wojskowa obejmująca dezinformację, kamuflaż, pozorowanie działań i tworzenie iluzji, które mają dezorientować przeciwnika. To nie chwilowa moda, lecz trwały element rosyjskiego sposobu prowadzenia wojen od czasów II wojny światowej, rozwijany przez dekady. W operacjach na Krymie czy w Donbasie maskirowka odgrywała kluczową rolę – od ukrywania obecności wojsk po manipulowanie narracjami w przestrzeni medialnej.

Doktryna Primakowa

Nazwana od nazwiska rosyjskiego premiera i ministra spraw zagranicznych Jewgienija Primakowa, doktryna ta dotyczy polityki zagranicznej i geopolityki, a nie stricte wojskowości. Jej rdzeniem jest idea multipolarnego świata, w którym Rosja powinna równoważyć wpływy USA, współpracować z Chinami i Indiami oraz dążyć do utrzymania strefy wpływów na obszarze postsowieckim.

Aktywna obrona

W rosyjskich dokumentach wojskowych pojawiają się pojęcia takie jak „aktywna obrona”. Odnosił się do niej m.in. generał Walerij Gierasimow w wystąpieniu w marcu 2019 roku w rosyjskiej Akademii Nauk Wojskowych, przedstawiając nową wizję rosyjskiej strategii wojskowej określonej mianem „strategii aktywnej obrony” (Стратегия активной обороны).

Zakłada ona łączenie działań obronnych z ofensywnymi operacjami informacyjnymi i cybernetycznymi, mającymi destabilizować przeciwnika, zanim ten zaatakuje.

Czytaj też

Powstrzymywanie strategiczne (Стратегическое сдерживание)

To jedno z kluczowych pojęć współczesnej rosyjskiej myśli wojskowej, które w ostatnich latach wyparło w analizach zachodnich modny, lecz mylący termin „doktryny Gierasimowa”.

W rosyjskim ujęciu nie chodzi jedynie o klasyczne odstraszanie nuklearne, lecz o szeroki zestaw środków wojskowych i pozawojskowych stosowanych w czasie pokoju, kryzysu i wojny. Rosyjskie Ministerstwo Obrony definiuje powstrzymywanie strategiczne jako „kompleks skoordynowanych działań militarnych i niemilitarnych” – obejmujących potencjał nuklearny, konwencjonalny, cybernetyczny, informacyjny, gospodarczy i dyplomatyczny.

Koncepcję tę rozwijali m.in. generałowie Andriej Kartapołow oraz teoretycy publikujący w czasopismach Wojenna Myśl i Biuletyn Wojskowej Akademii Nauk (ros. Вестник Военной академии наук.) Temat stał się również przedmiotem analiz zachodnich ekspertów. Dmitry Adamsky w swej książce Cross-Domain Coercion: The Russian Military’s Strategy of Strategic Deterrence przedstawił całościowy obraz tej koncepcji, a Michael Kofman podkreślał, że to właśnie powstrzymywanie strategiczne, a nie mityczna „doktryna Gierasimowa”, stanowi klucz do zrozumienia współczesnej rosyjskiej strategii.

Reklama

Strategia ograniczonego działania (Стратегия ограниченных действий)

Dara Massicot z Carnegie Endowment for International Peace, w tekście Anticipating a New Russian Military Doctrine in 2020: What it Might Contain and Why it Matters (War on the Rocks), definiowała ją następująco:

„Sposób prowadzenia wojny i operacji o ograniczonych celach, z celowym rozłożeniem działań wojennych na ściśle określonych terytoriach, z wykorzystaniem tylko części potencjału militarnego i jedynie określonych grup sił zbrojnych, poprzez selektywne uderzenie w określoną liczbę wybranych obiektów, celów i grup wojsk (sił) wroga. Stosuje się ją w warunkach, gdy nie ma potrzeby wykorzystania całej siły militarnej państwa do osiągnięcia wyznaczonych celów lub gdy jedna lub druga strona stara się uniknąć niebezpiecznych działań ze strony wroga. Działania militarne mają ograniczony charakter; są one realizowane na mniejszą skalę, głównie poprzez przeprowadzanie nalotów ogniowych oraz prowadzenie operacji powietrznych, przeciwlotniczych i frontowych. Szczególnego charakteru nabiera strategia prowadzenia wojny z ograniczonym użyciem broni jądrowej. W tym przypadku działania wojenne prowadzone są z najwyższą determinacją przez wszystkie rodzaje sił zbrojnych w formie operacji uderzeniowych.” Ta filozofia sugeruje, że Rosja widzi strategiczną korzyść z używania małych, ale dobrze wspieranych zespołów zadaniowych za granicą – przykładem była obecność 3–5 tys. rosyjskich żołnierzy w trakcie interwencji w Syrii.

Mit o „doktrynie Gierasimowa" w debacie politycznej i medialnej

  • W NATO i UE – termin bywał używany w raportach i wystąpieniach jako synonim „wojny hybrydowej". Przyjęcie takiej retoryki wzmocniło przekonanie, że Rosja posiada spójną strategię, co czasami prowadziło do uproszczonych konkluzji politycznych.
  • W Polsce – pojęcie „doktryna Gierasimowa" stało się popularnym sloganem w debatach o bezpieczeństwie. Media i część ekspertów używały go jako wyjaśnienia działań Kremla, często bez refleksji nad genezą i poprawnością tego terminu. Niekiedy służył on jako argument retoryczny w dyskusjach politycznych, podkreślający zagrożenie ze strony Rosji.
  • W mediach zachodnich – określenie to było chętnie wykorzystywane, ponieważ łączyło w sobie atrakcyjność publicystyczną i pozorną naukowość. Artykuły prasowe i raporty think-tanków często powielały mit, utrwalając go w świadomości opinii publicznej.

W rezultacie „doktryna Gierasimowa” stała się hasłem, które w debacie politycznej częściej wywoływało emocje niż precyzowało realne zagrożenia. To z kolei utrudniało budowanie adekwatnych strategii obronnych, ponieważ politycy i dziennikarze koncentrowali się na micie zamiast na rzeczywistych rosyjskich narzędziach.

„Doktryna Gierasimowa” to mit powstały na styku nadinterpretacji i medialnej atrakcyjności. Choć dobrze oddaje intuicję, że Rosja łączy narzędzia militarne i niemilitarne w jednym kontinuum działań, to jednak nie istnieje jako formalny dokument ani spójna doktryna.

Czytaj też

Utrzymywanie tej etykiety szkodzi analizie, bo odciąga uwagę od realnych mechanizmów rosyjskiej polityki bezpieczeństwa. Dlatego w rzetelnych analizach warto unikać tego określenia lub traktować je wyłącznie jako publicystyczny skrót.

Zamiast tego należy mówić o rosyjskiej „wojnie nowego typu”, tradycji maskirowki, doktrynie Primakowa czy praktykach „aktywnej obrony”. Dopiero taki język pozwala lepiej zrozumieć istotę rosyjskiej strategii – nie w postaci jednego mitu, lecz jako złożonego zestawu praktyk i koncepcji rozwijanych od dziesięcioleci.

Swoistą puentą może być stwierdzenie Michaela Kofmana, amerykańskiego analityka wojskowego z Kennan Institute w Wilson Center. W artykule opublikowanym na platformie analitycznej Riddle Russia, pt. Siły zbrojne Rosji pod wodzą Gierasimowa, człowieka bez doktryny, pisał: „Rosyjska aneksja Krymu w marcu 2014 r. spowodowała gorączkowe poszukiwanie informacji na temat rosyjskich sił zbrojnych, ich doktryny wojskowej i strategii. Początkowo skutkowało to pojawieniem się modnych terminów i błędnych interpretacji. Z biegiem lat »doktryna Gierasimowa« stała się swego rodzaju »zawodowym żartem« wśród rosyjskich analityków wojskowych, którzy postrzegają ją jako papier lakmusowy oddzielający prawdziwych ekspertów od coraz liczniejszej grupy samozwańczych specjalistów w dziedzinie rosyjskiej wojny informacyjnej lub politycznej.”

Reklama
WIDEO: Święto Wojska Polskiego 2025. Defilada w Warszawie
Reklama

Komentarze

    Reklama