Tajwańskie korwety mają polować na chińskie lotniskowce

17 grudnia 2020, 12:31
b2b47103-5f09-45ef-acb9-3bb03f79e66d
Fot. Biuro Prezydenta Tajwanu, president.gov.tw
Reklama

Nowe tajwańskie korwety już teraz zostały określone, jako tamtejsza odpowiedź na chińskie lotniskowce. W obliczu napięcia pomiędzy Tajpej i Pekinem, ich produkcja ma być znacząco przyspieszona w kolejnych latach, co zostało ogłoszone niejako w tle wodowania pierwszej zmodernizowanej jednostki typu Tuo Chiang.

Władze Tajwanu zamierzają wprowadzać szybciej, na uzbrojenie swoich sił zbrojnych, nowe okręty. Chodzi o ulepszone wersje korwety typu Tuo Chiang, którego kolejny przedstawiciel został właśnie zwodowany w stoczni zlokalizowanej w Su'ao (powiat Yilan), przez firmę Lung Teh ShipbuildingTrzeba przypomnieć, że pierwsza jednostkaTuo Chiang została zaś oddana jeszcze w latach 2014-2015 r. na bazie programu zainicjowanego w 2010 r. Jest lokalnie zaprojektowaną konstrukcją, bazującą na układzie katamaranu.  

W 2016 r. plan zamówień miał obejmować budowę w sumie 11 okrętów tego typu dla własnej floty. We wtorkowej ceremonii zwodowania okrętu o nazwie Ta Chiang wzięła udział prezydent Republiki Chińskiej na Tajwanie Tsai Ing-wen. Podkreśliła ona, że jest dumna z tego, iż okręt powstał siłami własnego przemysłu zbrojeniowego. Zauważając, że inwestowanie w zdolności własnego przemysłu to jeden z priorytetów państwa, a dzięki modernizacji zasobów obronnych Tajwan ma możliwość utrzymania bezpieczeństwa i ochrony własnego bytu. Ta Chiang ma teraz przejść testy morskie i w przypadku ich pomyślnego przejścia, wejść do służby już w okolicach lipca 2021 r. Co ciekawe, flota Tajwanu podkreśla, że wybór nazwy dla okrętu odnosi się do tradycji łowieckich, ludów zamieszkujących w czasach starożytnych wyspę. 

Jednocześnie ogłoszono, że nastąpi przyspieszenie planu budowy kolejnych jednostek tego typu. Pierwotnie, tamtejsze ministerstwo obrony zakładało ukończenie trzech zmodernizowanych jednostek typu Tuo Chiang w okresie 2017-2025. Jednakże, wysoce napięta sytuacja w relacjach z Pekinem, doprowadziła do tego, że jednostki mają być zbudowane jeszcze do 2023 r. Sama stocznia miała wskazać, że do 2023 r. jest w stanie dostarczyć wojsku nawet pięć  jednostek tego typu, według tego co wskazał „Taiwan News”.  

Przyspieszenie programu okrętowego zostało zalecone przez wiceministra obrony Chang Che-pingaZ racji szybkości poruszania się na wodzie (43 węzły), wysokiej manewrowości katamaranu oraz uzbrojenia w przeciwokrętowe systemy rakietowe i torpedy, budowa zmodernizowanych Tuo Chiang jest postrzegana, jako odpowiedź na rosnącą flotę dużych jednostek nawodnych znajdujących się na wyposażeniu Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. W pierwszej kolejności mowa jest oczywiście o lotniskowcach, ale trzeba również dodać duże śmigłowcowce czy też okręty desantowe. Tym samym, obecność Tuo Chiangów ma być próbą zdobycia zdolności do odstraszania strony chińskiej, przed wprowadzeniem do działań przeciwko Tajwanowi dużych grup wspomnianych okrętów.  

Reklama
Reklama

Należy zaznaczyć, że kluczowym uzbrojeniem mają być rakiety Hsiung Feng II (osiem HF-2) oraz Hsiung Feng III (osiem HF-3), ale ważne są również dwie wyrzutnie torped - Mark 32 Surface Vessel Torpedo Tubes. Na wyposażeniu okrętu ma znajdować się dodatkowo przeciwlotniczy system rakietowy Sea Sword II, system Phalanxarmata morska OTO Melara 76 mm oraz dwa 12,7 mm karabiny maszynowe Browning M2HB. Oprócz tego, zmodernizowane jednostki mają mieć bardziej rozbudowany system obserwacji i nowej generacji systemy walki radioelektronicznej.  

Sam okręt został zbudowany w technologii stealth, pozwalającej ograniczyć skuteczną powierzchnię odbicia radiolokacyjnego oraz zmniejszyć sygnaturę termiczną utrudniając tym samym jego wykrycie przez przeciwnika. Wyporność nowych Tuo Chiang-ów ma wynosić 685 ton, długość to 60,4 m, ich zasięg operacyjny został określony na 1800 mil morskich. W kontekście nowych fregat Tajwanu mowa jest również o pojawieniu się nowej jednostki patrolowej, również w układzie katamaranu, typu Anping. Jej codziennym użytkownikiem ma być Straż Wybrzeża, ale pojawiają się sugestie w prasie tajwańskiej, że również Anpingi są przygotowywane do szybkiego zmilitaryzowania na wypadek konfliktu zbrojnego. Chociażby poprzez nasycenie ich systemami rakietowymi, pozwalającymi zwalczać okręty przeciwnika. 

W odpowiedzi na informacje o tajwańskich korwetach władze chińskie poinformowały, że mają przeciwko nim bardzo skuteczny środek przeciwdziałania. Według Global Times są to śmigłowce Z-9 wyposażone w pociski przeciwokrętowe. Chińczycy nie omieszkali przy tym zaznaczyć, że prowadzili ćwiczenia w zwalczaniu takich okrętów, jak tajwańskie, zmodernizowane korwety. Eksperci z Pekinu podkreślają, że przy nasyceniu potencjalnego pola walki przez stronę chińską okrętami, samolotami i śmigłowcami żadna jednostka tajwańska, nawet najnowsza, nie miałaby szans przetrwać.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 59
Reklama
Jabadabadu
sobota, 19 grudnia 2020, 19:40

Tajwańskie korwety będą niszczyć chińskie litniskowce. Dooooooibre! Dooooooobre! Rrrrrfrewelacyjne! Teraz już wiadomo dlaczego w Polsce dla Marynarki Wojennej buduje się głównie holowniki - przy nich boomery klasy Boruej to pikuś, wyyyymiękają.

Andrettoni
sobota, 19 grudnia 2020, 09:47

Gdyby to było fajne i prawdziwe, to po co USA lotniskowce? Małych okrętów to Chiny mają dużo. Czy to taka dobra broń na lotniskowce? Jak zobaczę, że USA swoje lotniskowce złomuje i buduje na ich miejsce korwety to uwierzę. Wiadomo, że zawsze się naśladuje silniejszego - to jest forma pochlebstwa. Natomiast jeśli mówimy o technologii, to za 10-20 lat nie wiadomo kto będzie miał przewagę w tej dziedzinie. Raczej te kraje, które są bogate, stać na badania naukowe. Gdyby to robiła Japonia miałoby to jakieś prawdopodobieństwo, ale Tajwan?

SZACH-MAT
sobota, 19 grudnia 2020, 12:20

p. Andrettoni... lotniskowce to nie tylko systemy bojowe to również systemy polityczne .

Niuniu
piątek, 18 grudnia 2020, 16:29

AlS - chylę głowę przed twoją wiedzą ale jakoś nie mogę uwirzyć aby obecnie tak trudne było wykrycie i namierzenie a następnie zniszczenie elu morskiego o długości 60 metrów. To nie F35. Do tego okrety te bedą operowały w odległości 100-200 mil od wybrzeża chińskiego. Mają oczywiście swoje zalety. Są tanie i łatwe w budowie ale też łatwe do zniszczenia szczególnie przez lotnictwo przeciwnika. Chińskie rakiety przeciw okretowe to nie tylko pociski poddźwiękowe wiele spośród nich potrafi poruszać sie z prędkością 2-3 Macha nie mówiąc o opracowywanych rakietach hipersonicznych. Te okręty nie mają szans zbliżyć się do chińskiego lotniskowca. Co inne go statki desantowe które niewątpliwie muszą być zastosowane w przypadku inwazji na Tajwan. Do ich niszczenia taki okręcik może mieć zastosowanie. Jest to rozwinięcie starej koncepcji kutrów "rakietowych" znanych od dziesięcioleci. Chyba nawet jeszcze kilka do niedawna było w naszej marynarce wojennej. Były małe, bardzo szybkie, nieźle uzbrojone i zupełnie nieskuteczne wobec współczesnych okrętów wojennych. Co pokazała próba ich użycia przez Gruzję przeciwko rosyjskiemu zespołowi morskiemu w czasie wojny o Abhazje i Osetię w 2008r. A okręty ruskie nie należały do najnowocześniejszych i do tego działały bez wsparcia lotniczego a mimo to gruzińskie kutry rakietowe nie miały szans powodzenia.

Piotr
piątek, 18 grudnia 2020, 22:13

W przeciwieństwie do samolotu, okręt porusza się z niewielką prędkością, na "pułapie" 0. Tpowoduje, żę z jednej strony, radary przeciwnika patrzą w dół i koniecznie jest odfiltrowanie odbić od powierzchni wody i fal, z drugiej obniżona zostaje efektywność radarów dopplerowskich (wykrywających poruszające się cele). W połączeniu z konstrukcją ograniczającą odbicie wiązki radarowej w kierunku radiolokatora, wykrycie tej jednostki przed odpaleniem przez nią pocisków będzie trudne. Porównywanie korwety stealth z silnym uzbrojeniem przeciwokrętowym, przeciwlotniczym, obroną bliskiego zasięgu z kutrem rakietowym z lat 60, z armatami przeciwlotniczymi z lat 50 jest dużym nieporozumieniem.

Davien
piątek, 18 grudnia 2020, 22:26

Piotr akurat OPL tych korwet pozwala jedynie na samoobronę, maks zasięg to 15km. To po prostu zwykłe korwety rakietowe ZON i tyle.

AlS
poniedziałek, 21 grudnia 2020, 11:02

Fakt, trochę mało. W przypadku szybkiego samolotu 15 km jest wystarczające - wleci on w zasięg rakiet zaraz po namierzeniu celu, chyba że namierzy go w okolicach swojej 3:00 albo 9:00 - co może być trudne z uwagi na kąt obserwacji radaru. Ale śmigłowiec, który może pozostać w zawisie utrzymując kontakt wzrokowy z okrętem poza strefą rażenia rakiet, może przysporzyć tej jednostce sporo problemów. Pewnie dlatego Chińczycy z kontynentu właśnie na ten środek stawiają. Niemniej, ten okręt musiałby mieć dużego pecha, żeby trafić akurat na patrolujący śmigłowiec. Szybkość jednostki jest kluczowa - nawet jeśli namierzy go np samolot patrolowy Y-8X, to takie wykrycie nie pozostanie niezauważone i po szybkiej zmianie kursu okręt ma szansę się oddalić na znaczną odległość, zanim na miejsce dotrze ewentualny pogromca z rakietami p-okr.

Nicki
sobota, 19 grudnia 2020, 17:49

Byłeś w wojsku że masz taką wiedzę?

rolers
sobota, 12 czerwca 2021, 22:57

"Bycie w wojsku" nie ma nic do wiedzy na temat tajwańskich korwet stealth. Ma wiele do nauki musztry i obsługi Beryla. Czyli zagadnień biegunowo odległych od tych, które są tu poruszane.

Nikt
niedziela, 20 grudnia 2020, 14:43

Nie trzeba do tego mieć specjalistycznej wiedzy

zxX
sobota, 12 czerwca 2021, 22:16

Jeżeli chodzi o taktykę oraz sposobu walki i wykorzystania poszczególnych typów uzbrojenia, to jednak lepiej miej jakieś doświadczenie zawodowe związane z wajskiem.

AlS
piątek, 18 grudnia 2020, 19:07

To nie F35, ale też nie ta sama metoda wykrywania. Przy wykrywaniu obiektów latających korzysta się głównie z impulsowych radarów dopplerowskich. Na morzu ta metoda sprawdza się jedynie do linii horyzontu, bowiem krzywizna Ziemi ogranicza ją do kilkudziesięciu km. Radar umieszczony na wysokości 50 m "zobaczy" obiekt o wysokości 20 m z odległości niespełna 50 km. Przy czym blisko horyzontu obraz będzie znacznie zakłócony - tym bardziej, im wyższy stan morza. Fale morskie bowiem odbijają promienie radaru, a ich ruch powoduje efekt Dopplera, który dodatkowo powiększa zakłócenia, zwane z angielska clutterem. Samolot, który obserwuje obiekty na tle morza ma jeszcze gorzej - cały sygnał zwrotny to zakłócenia. Dlatego skuteczne radary do wykrywania obiektów na tle morza pojawiły się dość niedawno. Wykorzystują one nie tryb impulsowy, ale obrazowanie SAR - Synthetic Aperture Radar, lub odwrócony SAR, dające syntetyczny obraz powierzchni morza. Ale w trybie SAR clutter nie znika, tyle że do jego odfiltrowania wykorzystuje się algorytmy, które odfiltrowują zakłócenia i dają obraz na ekranie radaru. Taki obraz jest w całości wykreowany przez komputer. Jeśli obiekt ma małą powierzchnię odbicia, trudno jest odfiltrować jego echo i SAR nie pokaże jego obecności. Stąd okręt jest tym trudniej namierzyć, im wyższy jest stan morza.

Napoleon
niedziela, 20 grudnia 2020, 12:58

Panie ale jak to tak. Jak teraz fanboje uzasadnią potrzebe okrętów ze strefową OPL? ;) Wielu czataczy internetu ma tę słabość, że nie chce im się sprawdzić podstawowych nawet informacji z geografi. Wiedza techniczna na poziomie 400km zasięgu S400, czy takie inne tam smaczki. Tylko, że to wszystko nie bierze się z nikąd i ambicje niektórych z MW przelewane są na te kiczowate wylewy marynerskich chłopców. A stan floty jaki jest to widać :(

oskarm
środa, 30 grudnia 2020, 20:15

@AIS i Napoleon - ja wiem, że w Polsce niektórym low-endowy Smart-S Mk2 czy AN/APG-68(V)9 technologicznie z przed ponad 20 lat wydaje się cudem techniki, ale przez ten czas algorytmy formowania wiązek, analizy sygnału powrotnego, ich korelacji z innymi danymi poszły mocno do przodu. To samo dotyczy optycznych/termowizyjnych systemów rozpoznania. Może właśnie dlatego komandor Veli-Petteri Valkamo w tekście "Laivue 2020 – puolustusvoimien strateginen hanke" pisze, że w obecnych czasach brak jest korelacji między rozmiarem jednostki a możliwościami jej wykrycia? Może warto sobie przypomnieć, że pociski mogą być up-linkowane przez środki powietrzne będące poza zasięgiem lokalnej OPL. Kanada wybrała sobie tak silne uzbrojenie OPL na swoich fregatach, właśnie do działań na wodach przybrzeżnych. Z tego samego powodu podobnie będą uzbrojone nowe Amerykańskie fregaty, które zastępują LCSy ze słabą OPL. Może warto się zapoznać z innymi planami MW Tajwanu, która planuje budowę 12-15 fregat 4500t, z silną OPL średniego zasięgu, z nieruchomymi antenami AESA. Pierwsza ma powstać do 2026. W takim układzie Hi-Low te katamarany mają sens. Ale proszę nie zaklinajcie rzeczywistości, że one same są wstanie się bronić przed współczesnymi środkami napadu powietrznego.

Wicher
piątek, 18 grudnia 2020, 10:47

A po co Chiny mają atakować Tajwan. Tajwan ma demografię chyba 1,0 za 20 lat sami będą chcieli się przyłączyć do Chin bo nie będzie miał kto na emerytów pracować

michal
piątek, 18 grudnia 2020, 10:21

Chiny nie potrzebują lotniskowców do ofensywy na Tajwan.

AlS
piątek, 18 grudnia 2020, 05:42

Chińczycy z Tajwanu opracowali te okręty w oparciu o wieloletnie analizy i lata doświadczeń, zdobyte w czasie służby prototypu, oraz wcześniejszych okrętów. Specjalistów od uzbrojenia i high-techu mają tam co najmniej niezłych i warto w tym kontekście zwrócić uwagę na fakt, iż jest to jeden z najbardziej innowacyjnych krajów świata. Zatem podnoszone przez kilku z wpisujących się tutaj forumowych "wybitnych specjalistów" od uzbrojenia, założenie o braku przydatności tych jednostek w ewentualnym konflikcie z Chinami, jest - delikatnie mówiąc- mało przemyślane. Nie są to jednostki do toczenia bitew morskich na dużą skalę, ale okręty do działań asymetrycznych, w schemacie - uderz i uciekaj. Takiemu typowi działań są podporządkowane ich cechy konstrukcyjne i uzbrojenie, więc nie ma sensu doszukiwanie się tutaj odpowiedników DDG-51, z setką rakiet opl na pokładzie. Główną bronią tego okrętu jest działanie w sieci, własne sensory i cechy stealth, umożliwiające im działanie "pod nosem" przeciwnika. Warto wiedzieć, że katamarany z kadłubami wave piercing, oprócz zachowania dużej dzielności morskiej przy wysokich stanach morza - 100% gotowości przy 7 Beauforta , większej powierzchni ładunkowej, niż ich jednokadłubowe odpowiedniki o tym samym tonażu, mają jeszcze tą cechę, że stawiają niski opór hydrodynamiczny. Z tego faktu wynikają dwie rzeczy. Po pierwsze, maszynownia o stosunkowo niewielkiej mocy - okręt ma jedynie dwa diesle i żadnych turbin gazowych, zapewnia wręcz spektakularną prędkość 45 węzłów/ 85 km/h. To skutkuje niską sygnaturą termiczną, połączoną z umiejętnością bardzo szybkiej zmiany pozycji. Oznacza to, że okręt po 5 minutach, czyli czasie dolotu pocisku poddźwiękowego z odległości ~ 40 NM, jeśli dokona natychmiastowej zmiany kursu, będzie już ponad 7 kilometrów od miejsca w którym się uprzednio znajdował. W połączeniu z niskimi sygnaturami sprawi to, że znajdzie się wtedy powyżej dystansu wykrycia większości współczesnych czujników termicznych i radiolokatorów w głowicach pocisków p-okr. Ta cecha znacznie utrudnia możliwość zaatakowania tej jednostki jednoczesnym atakiem z wielu stron, czyli tzw saturacyjnym. Z atakiem kilku pojedynczych pocisków okręt powinien sobie poradzić bez problemu, nie tylko z uwagi na przenoszone środki SHORAD - rakiety Sea Sword, dwie wieże Phalanx CIWS i armatę 76 mm OTO Melara z inteligentnymi pociskami DART, ale również środki obrony biernej - wyrzutnie wabików, możliwość szybkiego schładzania okrętu, oraz wyposażenie WRE: ECM/ SIGINT. Po drugie, niski opór hydrodynamiczny sprawia, że okręt nie wywołuje dużego kilwateru w czasie marszu z dużą prędkością. Kilwater tradycyjnej jednostki o tonażu korwety, dający odbicie ponad 100 m2, odpowiada za sporą część sygnatury radarowej okrętu. Jednokadłubowe stealth, w rodzaju szwedzkiego Visby, tracą więc swoją niską sygnaturę w czasie marszu z dużą prędkością. Katamaran stealth ma pod tym względem tą przewagę, że niska sygnatura radarowa nie ulega drastycznemu zwiększeniu w miarę wzrostu prędkości. Ten okręt jest trochę jak OP - po wyjściu z bazy jest bardzo trudny do namierzenia, bowiem spoza odległości około 25 NM - przy spokojnym morzu, pozostaje niewidoczny dla sensorów przeciwnika. Potrzebne jest bardzo gęste sito patroli lotniczych, lub nawodnych, żeby tą jednostkę wykryć. A to nie jest takie proste, zwłaszcza przy braku bezwzględnej przewagi w powietrzu. Uzbrojenie typu Tuo -Chiang jest dostosowane do specyfiki ewentualnego konfliktu w Cieśninie Tajwańskiej. Więc nie ma sensu dyskutować z czymś, do czego tamtejsi specjaliści doszli w wyniku wieloletnich doświadczeń i analiz, mając dokładne dane o sytuacji na tym teatrze. Moim zdaniem, w Polsce ten projekt mógłby stać się doskonałą podstawą nie tylko do opracowania następcy Orkanów w ramach projektu Murena, ale także przejąć część zadań projektu Miecznik. Na Bałtyku specyfika działań jest inna, obecnie głównymi zadaniami MW w razie ewentualnego konfliktu wydają się ZOP, zapobieganie wtargnięciu pocisków manewrujących od strony morza, oraz desantom nieprzyjacielskich wojsk specjalnych na naszym wybrzeżu. Zwalczanie żeglugi nawodnej, wobec posiadania przez NATO przewagi w powietrzu, oraz powierzenia tych zadań jednostkom NDR, jest dla okrętów nawodnych raczej zadaniem drugorzędnym. Z tych względów również zapewnienie obszarowej OPL nie będzie podstawowym zadaniem dla MW. Analogiczna jednostka pod banderą MW RP powinna by mieć zatem przede wszystkim uzbrojenie ZOP: holowaną pławę sonarową, możliwość tankowania/uzupełniania amunicji na morzu przez śmigłowce ZOP w zawisie nad pokładem lotniczym, bazowania perspektywicznych następców SH-2 lub bezzałogowców, oraz wyrzutnie torped Mk54/Sting Ray. Na razie nie jest jasna przyszłość programu Narew, ale MBDA na swoich stronach twierdzi, że są już o krok od podpisania kontraktu, więc można się spodziewać, że obronę SHORAD przejmą u nas systemy CAMM. Na okręcie tej wielkości jest miejsce co najmniej dla poczwórnego kontenera wyrzutni CAMM/Sea Ceptor, zawierającego 16 pocisków. Z zasięgu morskich pocisków CAMM wynika, że patrole takich jednostek, rozstawionych co 50 km, zapewniłyby ścianę bardzo trudną do przebycia przez pociski manewrujące, zanim po wejściu nad ląd mogłyby się ukryć w nierównościach terenu. Morska wersja systemu Poprad, plus armata 35 mm C-RAM, byłyby wystarczające dla zapewnienia obrony punktowej. Zamiast niżej położonych anten ścianowych, w naszych warunkach najlepszy byłby radar 3D w rodzaju Sea Giraffe, zamontowany na wysokim maszcie, połączony z pasywnym skanerem częstotliwości VHF, w rodzaju Condor CS-3701 z Visby. Możliwości zwalczania jednostek nawodnych na poziomie obecnych Orkanów, czyli przenoszenie 8 x RBS15 lub NSM, są adekwatne do zagrożeń. Współczesna MW powinna posiadać flotyllę tego typu okrętów do działań na Bałtyku, oraz jedną - dwie oceaniczne fregaty wielozadaniowe o większym tonażu, mogące zarówno działać w osłonie tych jednostek na Bałtyku, oraz samodzielnie lub wraz z NATO, zapewniać ochronę szlaków na oceanach.

Marek1
sobota, 19 grudnia 2020, 16:26

Ot i mądrego warto poczytać ;). Nareszcie rzeczowy, merytoryczny komentarz uzasadniający tezę, że b. zbliżone rozwiązania dla polskiej MW byłyby jak najbardziej wskazane. Szkoda tylko, ze tradycyjnie zostanie to storpedowane przez durnych do imentu polityków, którym zachciało się "dowodzenia" armią i flotą obsadzaną przez "wychodowaną" przez siebie generalicję ...

piątek, 18 grudnia 2020, 17:04

Wystarczyło by nagłówek wstawić i ten komentarz woooow

zyg
piątek, 18 grudnia 2020, 11:53

Fachowo i na temat ... dzięki..

Megik06
piątek, 18 grudnia 2020, 11:36

Dziękuję za tą wiadomość.Byla niezwykłym uzupełnieniem tego artykułu.Gratuluje olbrzymiej wiedzy!Mam nadzieję,że w Polskiej armii są osoby z taką wiedzą!

Herr Flick
sobota, 19 grudnia 2020, 09:20

Są... na emeryturze lub w tzw. stanie spoczynku. Ci, co aktualnie dowodzą i cokolwiek o czymśkolwiek decydują, są na pasku polityków i reprezentują poglądy tychże...

Rz
piątek, 18 grudnia 2020, 11:15

Super komentarz.

Tom
piątek, 18 grudnia 2020, 10:56

Dobry konentarz

AlS
sobota, 19 grudnia 2020, 03:12

Wszystkim dzięki za uznanie. Mam nadzieję, że doczekamy się widoku podobnych okrętów na Bałtyku, pod banderą MW RP. To po prostu dalszy etap rozwoju jednostek pływających. Katamarany udowodniły już swoją przydatność w cywilu, służąc jako szybkie promy pełnomorskie. Osobiście stałem się ich zwolennikiem, kiedy miałem okazję odbyć rejs taką jednostką w Hiszpanii. Wrażenia jak z lotu samolotem liniowym, pomimo nieźle rozbujanego wtedy morza. Nic dziwnego, że wielokadłubowce coraz częściej trafiają do służby w marynarce wojennej. Starożytni żeglarze z Polinezji wiedzieli co dobre na ocean, inaczej by nie zasiedli jednej trzeciej kuli ziemskiej.

AlS
sobota, 19 grudnia 2020, 03:12

Wszystkim dzięki za uznanie. Mam nadzieję, że doczekamy się widoku podobnych okrętów na Bałtyku, pod banderą MW RP. To po prostu dalszy etap rozwoju jednostek pływających. Katamarany udowodniły już swoją przydatność w cywilu, służąc jako szybkie promy pełnomorskie. Osobiście stałem się ich zwolennikiem, kiedy miałem okazję odbyć rejs taką jednostką w Hiszpanii. Wrażenia jak z lotu samolotem liniowym, pomimo nieźle rozbujanego wtedy morza. Nic dziwnego, że wielokadłubowce coraz częściej trafiają do służby w marynarce wojennej. Starożytni żeglarze z Polinezji wiedzieli co dobre na ocean, inaczej by nie zasiedli jednej trzeciej kuli ziemskiej.

S
czwartek, 17 grudnia 2020, 23:34

W razie chińskiej inwazji jednym z głównych celi aliantów będzie zatopienie chińskiego lotniskowca. Zapewne dokonają tego amerykańskie okręty podwodne lub lotnictwo, ale możliwe że "wystawią" go dla Tajwańczyków.

Niuniu
czwartek, 17 grudnia 2020, 21:45

Te "korwety" są mniejsze od ruskich Bujanów tak wyśmiewanych na tym forum. Ich uzbrojenie jest też wyraźnie gorsze. Rakiety modelu Hsiung Feng 2 osiągają prędkość przelotową rzędu 650 kilometrów na godzinę, choć według niektórych źródeł jest to 850 kilometrów na godzinę. Mogą niszczyć cele w odległości do około 44 mil morskich, czyli 80 kilometrów, przenosząc ładunek bojowy o wadze 180 kilogramów. Lepsze parametry ma rakieta serii HF-3. Ich zasięg wynosi około 167 mil morskich, czyli 300 kilometrów. Pociski te wykorzystują silnik strumieniowy, który rozpędza rakiety do prędkości 2300 kilometrów na godzinę. Wysokość przelotowa waha się w granicach od 125 do 250 metrów. Informacja o równoczesnym wyposażeniu budowanych okręcików w te dwie rakiety wydaje się nieprawdą. Bo jaki w tym sens a w dodatku jak je tam pomieścić. A już kompletną bzdurą propagandową jest twierdzenie, że okręty te moga być "łowcami" lotniskowców. Posiadając broń mogąca razić cele na odległość maks 300 km przy jednoczesnym braku skutecznej opl jednostki te zostaną wykryte i zniszczone przez lotnictwo pokładowe chińskiego lotniskowca nie mówiąc o okrętach osłony zanim znajdą się w zasięgu skutecznego strzału. Tym bardziej, że rakiety HF-3 są cały czas w fazie opracowywania a informacje o ich skuteczności są delkatnie mówiąc niesprawdzone. Te "fregaty" to szybkie statki patrolowe nie stanowiące żadnej przeciwwagi dla chińskiej floty. Tajwan znajduje się w zasiegu lotnictwa lądowego Chin. Nie ma sensu zakładanie, że w przypadku inwazji chińskie lotniskowce zbliżą się do tej wyspy. Ich rola to tworzenie bufora niedopuszczającego amerykańską pomoc. I będą one amerykańskim problemem a nie tajwańskim.

Davien
piątek, 18 grudnia 2020, 10:32

Niuniu ,sam chciałęs:) Pociski HF-2 przekraczaja prędkość 1000km/h a zasięg wynosi 160-250km czyli juz biją tu Bujany na głowę:) HF-3 osiagają zasieg od 400km do 1500km, są od dawna w uzyciu i miały jedynie jeden przypadek awarii Zdjecia Tuo Chiangów swiadcza że nei dość iz pomieścili, to spokojnie ich jednostki maja znacznie lepsza OPL od Bujanów

SZACH-MAT
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:16

Bardzo dobra opcja na obudzenie programu Murena ...okręt układzie katamaranu bierze o 1/3 ładunku więcej niż analogiczny okręt jednokadłubowy o analogicznym tonażu ,okręt ma dobrą dzielność morską więc sztormowe Bałtyckie buforty 6-7 są do opanowania, okręt typu katamaran bardzo dużo wybacza przy złym wyważeniu i błędy łatwiej skorygować ...czas obudzić program Murena tworząc uniwersalne moduły bojowe oparte o kontenery zadaniowe

Hmmm
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:00

700 ton fregata. Jakaś mała na taką nazwę ;)

Davien
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:48

Jak co to mała korweta rakietowa ZON.

bosmat
czwartek, 17 grudnia 2020, 17:19

W przypadku wojny Chin z USA te katamarany wejdą w skład Chińskiej MarWoj. I będą zwalczać amerykańskie lotniskowce.

hmm
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:00

W przypadku wojny Chin z USA, raczej cała flota Chin spotka dno. Kiedy już Chinom zabraknie podrobionego wizualnie szmelcu udającego potęgę, do akcji może wkroczyć Kuzniecow 2

R
piątek, 18 grudnia 2020, 10:28

Pomazyc zawsze mozna.

Jaxa
czwartek, 17 grudnia 2020, 17:02

73 mln USD za sztukę, czyli za jednego Ślązaka mamy cztery takie.

OptymistaPl
czwartek, 17 grudnia 2020, 16:48

Piękne okręty na program Murena czy nawet Miecznik (jeśli wybierzemy korwety.... jeśli fregaty to tylko francuskie FDI z rakietami NCM)

Davien
czwartek, 17 grudnia 2020, 20:54

To zwykłe przerosniete kutry rakietowe majace zwalczać okręty nawodne i jedynie zdolne do samoobrony przy taku z powietrza.

Ciemny Lud
czwartek, 17 grudnia 2020, 16:47

Rozmiar na nasze porty. Silne uzbrojenie.

J23
czwartek, 17 grudnia 2020, 16:01

No proszę Tajwan 2010 zainicjował w 2015 wypuścił nowoczesną korwetę a nasza zbrojeniówka od 30 lat albo więcej kapcie do trałowania min projektuje, już zapomniałem jak im czaple, bażanty. Są już stare przed zwodowaniem

Marek1
sobota, 19 grudnia 2020, 16:39

Nasza "zbrojeniówka" jest taka jak na to pozwalają głupi do imentu politycy i produkuje to, co ci durnie u niej, w imieniu WP zamówią. Efekty widzimy - katastrofa i zapaść zdolności militarnych RP.

Pulsar
czwartek, 17 grudnia 2020, 15:40

A po co im to ? I tak po 2035 nie mają szansy na niepodległość. USA tam już nie będzie, a Chiny ekonomicznie prawie Tajwanie per capita w siłę nabywczej dorównają. Dostaną jakąś specjalną strefą Nawet nie poczują że będą w Chinach. Jak będą fikali to im Chiny zrobią odcięcie morskie i lotnicze, ktore może trwać bez wystrzału i kilka lat.... USA będą już lewicowo multikulti cieniem siebie z lat Regana. Za Tajwan jak i za Polskę nikt umierać nie bedzie miał zamiaru. Albo się z Europą zjednoczymy nierozerwalnie ostatecznie albo znowu rzucą nas Rosji... My mamy wybór-Tajwan go nie ma

VS
sobota, 19 grudnia 2020, 02:19

W 2035 chrl będzie już państwem starców. Nie dogoni w PKB per capita nawet Polski, a co dopiero bogatych krajów jak Tajwan. Owszem, poczuliby że żyją w komunizmie, tak jak poczuli to mieszkańcy Hongkongu. Tak, za komunistów z kpch nikt nie będzie umierał, Chińczycy nienawidzą kpch tak samo jak Polacy nienawidzili pzpr.

Danisz
czwartek, 17 grudnia 2020, 21:20

plotki o tym jak Pekin może w kilka dni połknąć Tajwan są rozsiewane od bodaj 40 lat i jakoś proces ten od lat 80. nie posunął się nawet o milimetr. jak im się nie oddaje ziemi bez walki, wierząc w ich obietnice i zapewnienia (jak to miało miejsce w Hongkongu) to na gadaniu się kończy. silny udaje słabego i odwrotnie - publiczne deklaracje Pekinu o tym jak bardzo gardzi flotą Tajwanu są najlepszym dowodem na to, jak się ich obawiają

Xyz...
piątek, 18 grudnia 2020, 03:21

Problem w tym (dla Tajwanu) że Chrl 40,30,20 a nawet 10 lat temu to już inne Chiny na dodatek nie zwalniają a przyspieszają. Hongkongu? Został wchłonięty i na gadaniu (zachodu) się skończyło. Globalna fabryka przestała produkować badziewne zabawki z kiepskiego plastiku jest 2 gospodarka świata prężnie rozwijającą nowoczesne technologie (w niektórych kluczowych wyprzedzając już stany). Świat się zmienił i należy się z tym wreszcie pogodzić i zaakceptować fakty a nie zaklinać rzeczywistość. PS nie obawiają się Tajwanu bo nie mają czego. Tu nie chodzi o strach tylko o zachowanie twarzy. Mówimy tu o wielkim renesansie do 2049 również o reakcjach na coraz większe zaangażowanie USA (nacjonalizm w Chinach jest ogromny) co działa na nich jak czerwona płachta na byka.

DGR
piątek, 18 grudnia 2020, 15:46

problem w tym że Chiny za 20-30 lat będą państwem dziadków - kłania się polityka jednego dziecka. Do tego młodzież średnio chce się rozmnażać idąc w konsumpcjonizm,

Xyz...
sobota, 19 grudnia 2020, 00:12

Owszem tylko czy można opierać się wyłącznie na tym? Jaki wpływ na system zatrudnienia będzie miała sztuczna inteligencja? Jakie formy zatrudnienia pozostaną, jakie zostaną stworzone a jakie znikną? O ile tu pełna zgoda statystyki dot demografii są po prostu zle I nie da się tego ukryć a polityka 2 dzieci czy jej całkowite usunięcie prawnie nie przyniesie skutków (wychowywanie dziecka w Chinach jest po prostu za drogie) to nadal mówimy o nr 2 który nie wiadomo jak wiele dokona w ciągu kolejnych 20-30 latach. A sam fakt kiepskiej demografii też nie zmiecie go z powierzchni ziemi.

Marek1
czwartek, 17 grudnia 2020, 15:10

Echhh, tylko wzdychać pozostaje czytając o takich okrętach patrząc na nędzę i beznadzieję polskiej MW. No, ale wszak mamy zakaz kooperacji z kimkolwiek poza firmami hegemona ...

Davien
czwartek, 17 grudnia 2020, 13:51

PRC i ROC to jeden naród, jedna kultura, jedno państwo, jeden język. Nie rozumiem dlaczego zamiast zjednoczyć się i stać się gospodarczą potęgą tracą czas na konflikty wewnętrze.

kj1981
piątek, 18 grudnia 2020, 03:44

Zobacz, co się dzieje w Hong Kongu, jacy zadowoleni są mieszkańcy ze zjednoczenia z "większym bratem"...

Xyz...
piątek, 18 grudnia 2020, 03:34

Nie rozumie Pan gdyż już po samym komentarzu widać że niewiele Pan wie. Był to jeden naród (dziś różnica jest często jak między Korea Północna i południowa) o ile starsze pokolenie patrzy na mainland z sentymentem to młodsze już nie (prosze sprawdzić jak zmienia się w czasie postrzeganie Chin oraz poparcie dla niepodległości) pismo tradycyjne a w Chrl uproszczone po reformach, język nie ten sam a zbliżony. Wqw trafnie stwierdził że w Chinach są setki języków (raczej mówi się o dialektach choć przynajmniej kilka zasługuje na miano osobnego języka gdyż różnica między nimi a urzędowym jest dla przykładu większą niż między niemiecki a francuskim. W Chrl urzędowy jest mandaryński na Tajwanie inny dialekt. Narodowości oficjalnie uznanych w Chrl jest bodaj 56 i mowa jest o dziesiątkach milionów ludzi (na Tajwanie oprócz ludności Han również występują mniejszości lokalne). Kultura na Tajwanie jako takie kultywowanie tradycji w Chrl to wszystko już dawno umarło (zostało zabite jak kto woli) polecam wybrać się do jakiejś świątyni muzeum a zobaczy się często pustki (jak nie wywieziono na formoze to zniszczono podczas rewolucji). A gospodarczą potega Chrl już jest a Tajwan również do biednych i zacofanych nie należy.

hermanaryk
piątek, 18 grudnia 2020, 01:25

Wiele narodów, wiele kultur, wiele języków (także chińskich). Co więcej, nawet Chińczycy mówiący tym samym językiem - np. mandaryńskim - nie potrafią się dogadać, jeśli pochodzą z różnych grup społecznych. Pismo tylko częściowo rozwiązuje ten problem. Zresztą nawet jednego państwa chińskiego nie ma.

w
czwartek, 17 grudnia 2020, 23:14

a co sie dzieje u nas w Polsce ??? Davien ???

fefe
czwartek, 17 grudnia 2020, 21:06

dziel i rządź . Zapytaj się Amerykanów dla czego Tajwan się nie zjednoczy z Chinami......

Xyz...
piątek, 18 grudnia 2020, 03:34

To nie wina ani nie zasługa Amerykanów

Kowalski
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:43

Zapytaj o to samo Izrael i oscienne państwa arabskie.

nowarnocry
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:42

Mając kasę Chińczyków olewałbym Tajwan, traktując go jako ciekawostkę historyczną do zwiedzania.

Xyz...
piątek, 18 grudnia 2020, 03:35

Tam to tak nie działa. I istnieją powody dla których Chrl dąży do zjednoczenia.

wqw
czwartek, 17 grudnia 2020, 19:42

W Chinach są setki języków oraz narodowości... tylko pismo mają wspólne, ale nie wszyscy, dla Tybetańczyków pismo chińskie jest tak jak dla nas cyrylica - obce!

Tweets Defence24