Bliski Wschód podzielony na trzy obozy [RELACJA]

19 października 2020, 08:38
Fateh-110_missiles_and_launchers
Fot. Hosein Velayati - www.ypa.ir, licencja CC BY 4.0, commons.wikimedia.org
Reklama

Iran zwiększający swoje wpływy poprzez aktywność w państwach upadłych i pogrążonych w konfliktach wewnętrznych, olbrzymie aspiracje mocarstwowe Turcji oraz zbliżenie części państw arabskich i Izraela pod auspicajami Stanów Zjednoczonych. Bliski Wschód, który wpisywaliśmy dotychczas w pewne stereotypowe obrazy regionu, pochodzące jeszcze z XX w. przeorbaża się dosłownie na naszych oczach. 

Tego rodzaju wnioski można wyciągnąć z wystąpienia prof. Uzi Rabi, dyrektora Moshe Dayan Center for Middle Eastern and African Studies (Uniwersytet w Tel Awiwie), które zostało zaprezentowane w trakcie specjalnego webinarium w środę 14 października. Ten ceniony izraelski znawca problematyki bliskowschodniej pokazywał w jego trakcie, kluczowe jego zdaniem strategiczne i geopolityczne przeobrażenia w systemie zależności regionalnych oraz w systemie relacji pomiędzy poszczególnymi państwami. W spotkaniu uczestniczył, z ramienia Defence24.pl, Jacek Raubo. 

Profesor Uzi Rabi zauważa, że współczesne relacje bliskowschodnie są kształtowane niejako na styku trzech głównych regionalnych grup interesów. To właśnie tego rodzaju bloki państw i podmiotów niepaństwowych będą, w jego odczuciu, kształtować bezpieczeństwo Bliskiego Wschodu w nadchodzących latach. Przy czym, zauważył on, że rzeczywiście mówimy dziś o zupełnie innym, wysoce przeobrażonym regionie, który ucieka przed łatwymi kalkami pojęciowymi, dostępnymi przez lata do omawiania kwestii bliskowschodnich. Podkreślając, że chociażby pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 wpłynęła znacząco i wpływa nadal na poszczególne społeczeństwa oraz samych decydentów państwowych w tym miejscu świata. 

Izraelski naukowiec i analityk ocenił, że obecny rok jest nacechowany zmianą strategiczną w całym regionie oraz, że zapoczątkowane obecnie zmiany będą miały realne przełożenie na kolejne lata. Przede wszystkim, wraz z COVID-19 oraz wcześniejszym zabiciem gen. Sulejmaniego Iran i jego sojusznicy, są słabsi i mają mniejszą energię w zakresie swojej ekspansji. Jednakże, w żadnym razie nie można ich pomijać, gdyż nadal utrzymują znaczące zasoby oraz w głównej mierze wolę do realizacji swoich interesów startegicznych w regionie. Co więcej, trudno przypuszczać, aby Iran zaprzestał wykorzystywać słabości państw, które są poddane presji wewnętrznej w związku z konfliktami zbrojnymi, problemami ekonomicznymi, etc.

image
Przechwycona przez IDF irańska broń, fot. rzecznik prasowy IDF, domena publiczna

W taki sposób, żeby instalować tam swoje proxy narzędzia, jak chociażby milicje organizowane przez Hezbollah lub na bazie swoistego know-how uzyskanego w toku rozwoju Hezbollahu. Przy czym, jak podkreślał prof. Rabi z Moshe Dayan Center for Middle Eastern and African Studies, trzeba dostrzec efekt synergii COVID-19 oraz sankcji, które uderzyły niejako wspólnie w Iran oraz jego zaplecze ekonomiczne i społeczne.

Izraelski ekspert zauważył przy tym, że oznaki słabości presji irańskiej widać chociażby w relacjach technicznych pomiędzy Libanem oraz Izraelem. Mowa oczywiście o kwestiach prac nad określeniem granicy morskiej, w dobie możliwości wydobywania surowców z tamtejszego akwenu morskiego. Niemożność sabotowania, takich działań izraelsko-libańskich, pokazuje dobitnie, że Hezbollah traci pewne atuty względem kształtowania sytuacji politycznej w Bejrucie oraz względem całości spraw wewnątrzlibańskich. Pomimo utrzymywania nadal znacznych aktywów w tym państwie.

Oprócz klasycznego punktu odniesienia, jakim jest Iran, współczesny Bliski Wschód musi być również rozpatrywany z perspektywy aktywności tureckiej. Ankara, czy to się komuś podoba czy też nie, stworzyła własny obóz kształtujący sytuację w regionie zarówno Bliskiego Wschodu, ale też Afryki Północnej - MENA. Pozyskując do wspólnoty interesów podmioty państwowe, jak chociażby Katar, ale też, zdaniem badacza struktury niepaństwowe w postaci chociażby Hamasu, jak i egipskiego Bractwa Muzułmańskiego. Szafują przy tym zasobem politycznego islamu, promowanego przez obecnie rządzących w Turcji. 

image
Fot. The White House - Abraham Accords Signing Ceremony, domena publiczna

 

Tego rodzaju dwa bloki - turecki i irański, motywują do działania państwa arabskie oraz właśnie Izrael. Na bazie porozumień określanych, jako The Abraham Accords nastąpiło zdaniem prof. Rabi przełamanie podstawowego tabu z XX w., a całe państwa zmieniają, dziś na naszych oczach swoje postawy względem siebie. Badacz problematyki bliskowschodniej podkreślił, że dla wielu państw arabskich pytanie o współcześnie największego wroga, nie jest takie łatwe do jednoznacznej odpowiedzi, jak w XX w. Wówczas wprost wskazywano na Izrael, dziś widząc aktywność Turków czy Irańczyków staje się to o wiele bardziej skomplikowane.

Wykraczając poza same porozumienia Abraham Accords należy zauważyć, że również Królestwo Arabii Saudyjskiej we współpracy ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Bahrajnem i być może za chwilę również Omanem, we współpracy z Izraelem oraz Stanami Zjednoczonymi będą szukały nowej formy budowania relacji bliskowschodnich. Co więcej, oczywiście łączy je obawa przed politycznym islamem na wzór turecki oraz względem ekspansywnej polityki Iranu, ale zdaniem prof. Rabi wiele z elementów zbliżenia nie ma tylko fundamentu czystej rachuby - wróg mojego wroga jest moim przyjacielem - wychodząc o wiele dalej.

Dla nas, z niejako zewnętrznej perspektywy ważne było stwierdzenie prof. Uzi Rabi, że musimy wprost mówić, iż Rosja usadowiła się na Bliskim Wschodzie. Stając się aktywnym kreatorem wydarzeń regionalnych. Analogicznie, jak w przypadku Chin, które na obecną chwilę dają olbrzymi zastrzyk finansowy Iranowi i tym samym w sposób znaczący chcą wykorzystać argumenty ekonomiczne. Oba mocarstwa, tak silnie ulokowane w regionie niewątpliwie stwarzają zupełnie nową przestrzeń do debaty o Bliskim Wschodzie po 2020 r. Zdaniem izraelskiego eksperta już teraz należy mówić o czymś w rodzaju swoistej zmiany straży na Bliskim Wschodzie, gdyż same tylko Stany Zjednoczone przestają być jednowymiarowym punktem odniesienia. To również wymusza współpracę i zbliża szereg państw, dotychczas dystansujących się od siebie lub wręcz nastawionych wrogo.

image
Irańczycy zatrzymują statek (M/T) Wila, fot. US CENTCOM, domena publiczna

 

Ekspert z Moshe Dayan Center for Middle Eastern and African Studies, podkreślił, że dla zrozumienia sytuacji w regionie MENA trzeba analizować dokładnie tamtejsze państwa upadłe. Symbolem nowej gry o władzę nad Bliskim Wschodem i nie tylko jest chociażby rozgrywka o północnoafrykańską Libię. Gdzie Turcja postrzega zmagania o kontrolę nad terytorium libijskim w kategoriach szerszej, strategicznej gry o Morze Śródziemne. Jego zdaniem, należy podkreślić, że Bliski Wschód łączy się coraz bardziej z rywalizacją wokół Morza Śródziemnego i bezpieczeństwem państw zlokalizowanych wokół tego akwenu. Konkludując, jeśli myśleliśmy, że w Europie możemy pomijać nowe wyzwania dla bezpieczeństwa Bliskiego Wschodu to myliliśmy się gruntownie. Gdyż, tamtejsza rywalizacja wkracza z całą siłą do Afryki Północnej i na Morze Śródziemne.

Co więcej, nie możemy zapominać, że kryzys wokół wody Etiopia-Sudan-Egipt również jest silnie wbudowany w zmiany na Bliskim Wschodzie i powinien być rozpatrywany z perspektywy różnych form rywalizacji płynących stamtąd. Stąd też, coraz więcej państw afrykańskich jest pośrednio lub bezpośrednio łączonych z dynamiką przeobrażeń bliskowschodnich. Traktując je jako naczynia połączone w szerszym układzie zależności.

Na koniec, trzeba podkreślić, że zapytano prof. Rabi dlaczego, w swoich rozważaniach zupełnie pominął czynnik Unii Europejskiej. Lecz Izraelczyk, bez cienia zawahania stwierdził wprost, że państwa europejskie są mocno podzielone względem problemów bliskowschodnich. Tym samym, w analizach stratgicznych trudno uznawać, że EU będzie działać na obszarze Bliskiego Wschodu czy też szerzej MENA, jako monolit. Pragmatyzm nakazuje oceniać aktywność Europy przez pryzmat partykularnych interesów narodowych poszczególnych aktorów, takich jak Francja (wizyta prezydenta Macrona w Libanie) czy też Niemcy lub Wielka Brytania. 

image
Reklama
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
Wojmił
poniedziałek, 19 października 2020, 19:18

widać, że Irańczycy ciągle pracują i nawet stary sprzęt ulepszają (RPG) a u nas nic się nie dzieje, tylko nowe programy były tylko rozpisywane i te no dialogi techniczne...

PL
poniedziałek, 19 października 2020, 16:46

Po co nam ropa i gaz z Bliskiego Wschodu skoro najwiecej mają USA KANADA i Dania(Grenlandia) Norwegia. Czy wkoncu pomyślą czy dalej będą udawać że myślą i są kumplami ?!

Milutki
poniedziałek, 19 października 2020, 14:24

Punktem zwrotnym polityki na Bliskim Wschodzie była arabska wiosna . Społeczeństwa arabskie zechciały się wyemancypowac z władzy swoich despotów. Do tego doszedł spadek znaczenia ropy naftowej na świecie, covid przysieszyl ten proces. Wraz ze spadkiem znaczenia ropy i porażek w wojnie w Iraku doszła chęć wycofania się USA z Bliskiego Wschodu. Arabscy despoci znad Zatoki Perskiej widząc że własne narody zechcą się ich pozbyć, że pojawiają się nowi gracze w postaci Iranu i Turcji a stary ochroniarz USA się wycofuje, ci despoci dostali paniki i gwałtownie zmieniają swoją politykę. Szejkowie wiedzą że ich własni klakierzy nie będą za nich umierać, szukają więc sobie nowego ochroniarza w postaci Izraela i jako nowi miłośnicy pupila USA liczą że USA będzie dalej ich bronić. Arabskie ruchy emancypacyjne są przez szejków tłumione, w Egipcie dokonano zamachu stanu, tego samego próbowano w Libii, poparto utrzymanie się Asada u władzy. Każdy normalny kraj widząc tak dużo wyzwań dokonałby głębokiej reformy swojego systemu, reforma będzie jednak oznaczać podzielenie się władzą z ludem albo jej całkowitą utratę, więc despoci nie robią reform, dalej panuje, terror, zniewolenie, bieda, ci sami ludzie utrzymują się u władzy.

Jabadabadu
wtorek, 20 października 2020, 17:14

Milutki, przestań bredzić. Nawet nie chce mi się słuchać tej propagandy sukcesu. Wiadomo kto i w jakim celu zorganizował tzw. arabską wiosnę. A że wynik okazał się odwrotny do zakładanego? Tak jest zawsze, jeżeli planuje się metodą "na wczoraj" według klasycznego chciejstwa i bez jakiegokolwiek rozeznania i pomysłu na przyszłość. No tylko "przy okazji" zginie kilka milionów ludzi i odnowi się stan uzbrojenia.

Fak sejk
poniedziałek, 19 października 2020, 15:59

Do rego dochodzą masowe aresztowania w Turcji pod fałszywym pretekstem przynależności do ruchu Gulena. Belki w swoim oku nie widzisz...

Milutki
poniedziałek, 19 października 2020, 17:29

To nie są fałszywe oskarżenia tak jak pucz nie był fałszywy . Pucz był na ręke zachodowi i państwom naftowym na bliskim wschodzie, a tu niespodzianka, pucz się nie udał a wszyscy którzy w tym pomagali w jakikolwiek sposób są w więzieniach. Zachodni sojusznicy Turcji zamiast cieszyć się z wygranej demokratycznie wybranych władz to narzekają na ostre traktowanie zdrajców , to dużo mówi o tych "sojusznikach"

natfari
wtorek, 20 października 2020, 13:59

A lira traci na wartości i przyjaciół jak sie zacznie w tyłku palić znikąd nie będzie ... cienszkie czasy na naród turecki przyjda niebawem , a fronty otwarte wszedzie , a Kurdyjki maja po kilka dzieci a Turczynki jedno góra dwa :)

Sasza
czwartek, 22 października 2020, 09:42

Ty się zacznij o naród Polski martwic, bo niż demograficzny nie do naprawienia, a system emerytalny padnie aż miło.

Milutki
wtorek, 20 października 2020, 22:39

Kurdyjki rodzą dzieci dla Turcji i do przyszłej walki z komunistami. Lira pada od dziesiątek lat i nie może upaść

Kreon
poniedziałek, 19 października 2020, 12:01

I tak wyglada realna siła lewackiej UE. Nikt się z tym tworem realnie nie liczy.

ert
poniedziałek, 19 października 2020, 11:41

EU nie potrafi nawet pomóc Grecji którą podgryza Turcja .

Milutki
poniedziałek, 19 października 2020, 14:57

Kraje UE wiedzą czym jest Grecja, kraj zacietrzewiony i egoistyczny. Malo brakowało a Grecja rozwaliłaby strefę euro , Grecja jako jedyna w Europie chce uznania władzy Asada, uznała władzę Haftara wbrew jakiejkolwiek logice. Co roku Grecy przypominają kim są w czasie Eurowizji , Grecy głosują tylko na Cypryjczyków , a Cypryjczycy na Greków, tak Grecja traktuje Europę

Perun Shogun
czwartek, 22 października 2020, 09:25

Kraje EU wiedzą czym jest Grecja. Kolebką Europy indywidualizmu filozofii. Grecja pozostawiła na obecnych terenach Turcji więcej zabytków niż Turcja zdołała wybudować przez cały okres panowania na tych terenach. Grecja to demokracja, Turcja to pełzający despotyzm. Hitler jak i Erdogan zostali wybrani w wolnych wyborach. Postępują ze swoimi przeciwnikami politycznymi podobnie. Zbroją się tak samo, podobnie mówią o rodakach i ich cierpieniach poza granicami vaterlandu. Ciekawe czy Erdogan wywoła wojnę światową. Hitlerowi się udało.

gegroza
poniedziałek, 19 października 2020, 20:15

To jedyne logiczne postępowanie. upadek despoty Kadafiego to nie sukces tylko pasmo nieszczęść i zbrodni, które wielokrotnie przekraczają zbrodnie despotów. Dlatego haftar jest dużo lepszy niż obcinacze głów z Trypolisu wspierani przez Erdogana

abc
wtorek, 20 października 2020, 10:35

Jeżeli teraz Erdogana nikt nie zatrzyma, wywoła Trzecią Wojnę Światową!

Milutki
poniedziałek, 19 października 2020, 23:46

W Trypolisie nie ma obcinaczy głów, wahabici walczą po stronie Haftara , łączy ich wiara w despotyczny system władzy taki jak w Arabii Saudyjskiej. Haftar zachodowi prezentuje się jako świecki, Libijczykom nie

asd
poniedziałek, 19 października 2020, 11:13

Jednostronny punkt widzenia,konkretnie koszerny. Autor to jest na liście płac Szin Bet, Mosad czy Aman?

Ein
poniedziałek, 19 października 2020, 12:05

No i... a twój punkt widzenia jest brunatny? A może kopiejkami opłacany? Śmiało zdekonspiruj się. Beznadziejnie niemerytoryczny komentarz prowokatora, albo zwykłego (...) o nienachalnej inteligencji.

Hmmm
poniedziałek, 19 października 2020, 11:44

Gdyby ten sam fakt napisał ekspert z Rosji to jednostronności byś nie zauważył, artykuł opisuje podział bielskiego wchodu na trzy strefy wpływów i nie wiem gdzie ty tu widzisz jednostronność.

Zielony
poniedziałek, 19 października 2020, 11:32

Jakie to ma znacznie, kto komu płaci? To jest w tym kontekście nieistotne. Powiem więcej - to dobrze, że możemy poznać punkt widzenia Izraela. W ten sposób zwiększy zakres własnej wiedzy. I tak większość Polaków jest nastawiona pozytywnie do Iranu, mając w pamięci pomoc, jaką otrzymaliśmy od Irańczyków w okresie II wojny światowej. I tego pozytywnego stosunku do Persów nic, mam nadzieję, nie zmieni. A od czytania opinii Izraelczyków nikomu korona z głowy nie spadnie, spokojnie :-)

Judta
poniedziałek, 19 października 2020, 23:06

Do Iranu skierowała Polaków Anglia. Iran jako samotny twór nie istniał. Sympatią Polaków do Iranu do propaganda, bliżej mam do Izraela tym bardziej że to polscy Żydzi go założyli

Tweets Defence24