Reklama

Wiceszef MON o gwarancjach dla Ukrainy: Polska zorganizuje logistykę i udostępni lotniska

Paweł Zalewski, Defence24 Days, MON
Autor. Defence24.pl

Polska stanie się zapleczem dla oddziałów, które będą na Ukrainie; będzie organizować logistykę i udostępniać lotniska dla samolotów - powiedział PAP po posiedzeniu ministrów obrony w Kopenhadze wiceszef MON Paweł Zalewski. Bez tego, co oferuje Polska, nie będzie żadnych gwarancji bezpieczeństwa - dodał.

Ministrowie obrony państw UE omawiali w piątek gwarancje bezpieczeństwa, jakich ich kraje mogą udzielić Ukrainie, by utrzymać zawieszenie broni lub pokój.

Reklama

Zalewski, relacjonując stanowisko Polski, podkreślił, że Polska trzyma się tego, że nie wyśle wojsk na Ukrainę i nie będzie brała udziału w operacji lądowej. - Tego zresztą dzisiaj już nikt nie oczekuje - dodał. Wiceminister podkreślił, że zagrożenie na granicy z Rosją i Białorusią jest na tyle duże, że zadaniem Polski jest zapewniać bezpieczeństwo Europie na tamtym odcinku. - W związku z tym nie możemy osłabiać naszych sił wysyłając je na Ukrainę. To wszyscy rozumieją - zaznaczył.

Natomiast - jak powiedział wiceszef MON - gwarancje przygotowywane w ramach koalicji chętnych zakładają obecność wojsk europejskich w Ukrainie oraz operację chronienia ukraińskiego nieba, co będzie możliwe po zakończeniu walk rosyjsko-ukraińskich.

  • Polska w tej operacji będzie odgrywała kluczową rolę, dlatego że będzie tworzyła możliwości dla tworzenia baz, zaplecza dla tych oddziałów, które będą na Ukrainie, oraz będzie organizowała logistykę dla tych oddziałów, jak również udostępniać lotniska dla samolotów, które z Polski będą chroniły ukraińskie niebo - zaznaczył.
  • Bez tego, co oferuje Polska nie będzie żadnych gwarancji bezpieczeństwa, a więc oferta Polski jest absolutnym kluczem do tego, żeby gwarancje bezpieczeństwa mogły zostać zrealizowane - podkreślił Zalewski.

Wiceszef MON powiedział, że jest zadowolony z debaty w gronie ministrów obrony UE o gwarancjach bezpieczeństwa. - Pokazała ona, że wszystkie państwa od Portugalii po Finlandię i Rumunię myślą podobnie jeżeli chodzi o to, co trzeba zrobić, żeby wywierać presję na Rosję, aby zawarła rozejm i co zrobić po tym, jak ten rozejm zawrze - podkreślił.

Czytaj też

Zaznaczył przy tym, że zawieszenie broni i potem osiągnięcie pokoju są najważniejsze, bo najbardziej pilne. Dodał jednak, że nie należy się spodziewać, iż nastąpi to szybko, dlatego Zachód powinien zwiększać presję na Rosję poprzez sankcje.

  • Znakomita większość wypowiedzi moich kolegów zakładała konieczność sankcji. Była też świadomość, że gospodarka rosyjska, chociaż mająca dużo większe zasoby niż ukraińska i gotowa do tego, aby znosić trudy wojenne znacznie bardziej niż gospodarki europejskie, ma jednak swoje ograniczenia i że wszystko, co się dzieje, idzie w kierunku wyczerpania tych zasobów - relacjonował Zalewski. - Wszyscy się także zgodzili, że rosyjskie zagrożenie będzie trwało, niezależnie od tego, czy na Ukrainie zostanie zawarty rozejm - dodał.

Zalewski odniósł się także do forsowanego przez szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas pomysłu, który zakłada - jak podkreślił - organizowanie misji szkoleniowych UE w Ukrainie „w warunkach gwarancji bezpieczeństwa po zakończeniu działań wojennych”.

Jak powiedział, Polska nie będzie się temu pomysłowi sprzeciwiać. - Natomiast my nie będziemy szkoleń prowadzili na Ukrainie, my będziemy je prowadzili w Polsce - powiedział.

Ministrowie obrony w piątek wskazywali także na obszary, w jakich ich państwa chcą się specjalizować w ramach „zasypywania” luk w zdolnościach obronnych Europy. Na tej podstawie Komisja Europejska opracuje mapę drogową, która będzie realizowana poprzez inwestycje finansowane m.in. z programu pożyczek na obronność SAFE.

Reklama

Zalewski przekazał PAP, że spośród dziewięciu obszarów Polska zgłosiła gotowość w czterech: zdolności do ochrony granic, dronów i kontrdronów, obrony powietrznej oraz systemów walki naziemnej.

Źródło:PAP
WIDEO: Święto Wojska Polskiego 2025. Defilada w Warszawie
Reklama

Komentarze (1)

  1. yeti65

    To, że nie zamierzamy wysyłać naszych wojsk na Ukrainę, jest ze wszech miar słuszne. I są ku temu liczne powody. Zabezpieczenie naszych granic to jedno, ale Polskie wojska na Ukrainie, to byłaby woda na młyn ruskiej propagandy.

Reklama