Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24

Ukraińskie niszczyciele czołgów dalej na froncie [WIDEO]

Niszczyciel czołgów 9P148 (zdjęcie poglądowe)
Fot. Jonj7490/ Wikipedia

Ukraińska obrona przeciwpancerna nasycona jest wieloma rodzajami efektorów rakietowych, będąc  miksem rozwiązań sowieckich, i zachodnich z różnych okresów. Jednym z nich są przeciwpancerne pociski kierowane 9M113 Konkurs osadzone na BRDM-2 tworzące rakietowy niszczyciel czołgów, które Ukraina dalej aktywnie wykorzystuje w walce z Rosjanami.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Ukraina miała posiadać ponad 20 tego typu systemów przed rozpoczęciem rosyjskiej inwazji, pozwalając na doraźne reagowanie na siły pancerne przeciwnika pojawiające się w różnych miejscach frontu. Ich liczba jednak była wysoce niezadowalająca, powodując przyspieszenie o prac nad ich ulepszeniem, prowadzone przez inżynierów z Biura Konstrukcyjnego Łucz. Obecnie część z nich jest już zmodernizowana poprzez instalację w miejscu wyrzutni Konkursów modułu uzbrojenia Amulet posiadającego głowicę optoelektroniczną i laserowy moduł naprowadzania orazz dwie wyrzutnie pocisków kierowanych Stugna-P. W przypadku części pojazdów zastosowano wymianę starszego efektora na nowszy ppk Skif.

Czytaj też

9P148 to radziecki rakietowy niszczyciel czołgów opracowany na bazie opancerzonego pojazdu rozpoznawczego BRDM-2 zintegrowanego z pięcioma wyrzutniami przeciwpancernych pocisków kierowanych rodziny 9M113 Konkurs. Istnieje także możliwość wystrzeliwania z nich pocisków 9M111 Fagot. W przypadku użycia ppk Konkurs system ten mógł eliminować cele opancerzone o grubości pancerza odpowiednio 600 mm RHA lub 750-800 mm RHA przy użyciu pocisku Konkurs-M na dystansie 70-3500 m. Załoga przeładowuje wyrzutnię przez mały właz znajdujący się za nią. Działonowy kontroluje pociski przez celownik zamontowany z przodu po prawej stronie pojazdu.Skuteczność pocisku pozwala nadal na skuteczne rażenie ia czołgów przez tego typu systemy, jednak sposób naprowadzania pocisku (półautomatyczny) sprawia, że nie jest on tak skutecznym rozwiązaniem, jak ppk nowszych generacji jak Javelin czy Spike, mogące być używane w trybie „wystrzel i zapomnij".

Czytaj też

Komentarze (3)

  1. Powiślak

    Od dawna (gdyby MON był kompetentny), gdy już od lat było jasne, że z integracji Spike na Rośkach NIC nie będzie, na pojazdach z AMZ powinny być montowane jakiekolwiek INNE ppk. Dziś mielibyśmy do dyspozycji kilkadziesiąt lekkich niszczycieli, ale dzięki koalicji POPIS - NIE mamy nic, czego nie obsługuje się "na piechotę" wychodząc spod pancerza! Horror!

    1. Mama Leona

      no to członkowie obu plemion się liarso gdy napisał Pan "koalicja POPIS", notabene celnie.

  2. Ma_XX

    Więcej teraz fotografów i kamerzystów niż obsługi pojazdów

  3. Żelazny

    Co znaczy posiadanie własnego przemysłu i kompetencji, niestety u nas do dzisiaj się niszczy przemysł zamiast budować. Ostatni przykład to HSW i Krab.