Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Tania obrona nieba. Kijów zmienia zasady gry

Masowe zagrożenie atakami dronowymi poskutkowało zmianami organizacyjnymi ukraińskich jednostek OPL, w tym dynamicznie rozwijającym się komponentem antydronowym. Zmiana koncepcji zwalczania załogowych statków powietrznych na tanie i masowe zwalczanie bezzałogowców rozpoznawczych i uderzeniowych przez drony myśliwskie (antydrony, interceptory) wymusiła również zmiany organizacyjne, czyli formowanie w ramach klasycznych jednostek OPL lub jednostek systemów bezzałogowych, wyspecjalizowanych pododdziałów przechwytujących BSP. Można sądzić, że podstawową jednostką organizacyjną jest na razie bateria (ukr. Батарея перехоплювачів БпЛА). Masowo rozwijają się więc mobilne grupy myśliwskich BSP wyposażonych w wiele typów aparatów, m.in. typu Sting, Bullet, Octopus, P1-SUN itd.

Ukraiński droniarz
Zdjęcie ilustracyjne
Autor. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine

Drony przechwytujące są elementem tzw. małej OPL, czyli obrony krótkiego zasięgu, nastawionej zwłaszcza na zwalczanie bezzałogowców, ale nie stanowią jakiejś odrębnej struktury. Myśliwskie BSP (bezzałogowe statki/systemy powietrzne) są na wyposażeniu różnych oddziałów, nie tylko przeciwlotniczych, ale też batalionów systemów bezzałogowych, a nawet różnych formacji, jak SBU, HUR czy Straż Graniczna. W pułkach i dywizjonach przeciwlotniczych, jak 1129. Pułk Przeciwlotniczy, albo 101. Dywizjon Przeciwlotniczy 30 KA, pododdziały dronów przechwytujących uzupełniają klasyczne zasoby przeciwlotnicze, jak systemy rakietowe krótkiego zasięgu (samobieżne i przenośne) oraz mobilne grupy ogniowe z bronią strzelecką.

Reklama

Ukraińska "mała OPL"

Znaczenie „małej OPL”, w tym dronów myśliwskich, jako jej kluczowego elementu, podkreśla powstanie w strukturze Sił Powietrznych dowództwa małej OPL (ukr. командування «малої» ППО), które ma wzmocnić obronę nieba właśnie dzięki masowo stosowanym przechwytującym bezzałogowcom.

Jak wspomniano, pododdziały dronów przechwytujących powstają m.in. w ramach jednostek OPL, które samodzielnie są w stanie szkolić załogi. Przykładowo w 223. Pułku OPL, gdzie sformowano pododdział antydronów, operatorzy szkoleni są przez pułkową grupę instruktorów.

Jeśli chodzi o flotę myśliwskich BSP, to w pododdziałach mają zastosowanie liczne typy antydronów od wielu producentów. Od powolnych, wielowirnikowych dronów przechwytujących, jak np. Dyki Szerszni (Wild Hornets) (szybkość 140 km/h) zwalczających rozpoznawcze bezzałogowce, aż po szybkie myśliwskie drony polujące głównie na uderzeniowe Szahedy/Geranie, jak np. masowo już stosowany „Sting”.

Cechą wspólną antydronów może być np. duża prędkość marszowa (w tym nawet ponad 300 km/h w momencie ataku), która pozwala na dogonienie i przechwycenie w powietrzu wcześniej wykrytego BSP. Przykładowo masowo przekazywany wojsku szybki dron przechwytujący „Bullet” osiąga szybkość marszową 185 km/h i 310 km/h w reżimie ataku. Pozwala to na operowanie w powietrzu przez 25 minut, a w reżimie ataku (tzw. reżim BURST) przez 3 minuty.

Różne są konstrukcje samych antydronów i osiągi, a także wyposażenie, włącznie z kamerami termowizyjnymi. Poza zaletami taktycznymi istotną zaletą dronów przechwytujących jest ich łatwość masowej produkcji (włącznie z drukiem 3D), a zatem niska cena – szacuje się generalnie, że jest to ok. 1-5 tys. dolarów, a więc znacznie mniej niż koszt np. „Szahida”.

Szybkie drony FPV oraz przechwytujące działają jak tania, powietrzna amunicja krążąca w zadanym sektorze obrony przeciwlotniczej. W teorii, po wykryciu celu, czyli bezzałogowca uderzeniowego czy rozpoznawczego, zespół antydronowy przemieszcza się pikapem na pozycje, wypuszcza drona i dokonuje przechwycenia. W publikowanych filmach z zestrzeleń wydaje się to proste, w praktyce, jak się okazuje, wcale takie nie jest, a efektywność konkretnego pododdziału (zespołu) zależy oczywiście od wielu czynników, w tym np. zastosowanej taktyki czy wyszkolenia operatora. Ten ostatni czynnik jest w tym wypadku kluczowy, mimo że istnieje wiele szkół dla operatorów dronów przechwytujących, np. własną akademię szkolenia operatorów swoich antydronów, Bullet i AIR, otworzyła kompania defence-tech Generał Czereśnia (General Cherry/Генерал Черешня). Notabene, w marcu 2026 r. drony myśliwskie tej firmy (Bullet, AIR, AIR Pro, AIR Speed itp.) były liderami w zestrzeleniach wrogich bezzałogowców różnych typów (należy pamiętać, że nie tylko Szahidów) i w marcu zaliczyły aż 11 473 zestrzelonych celów powietrznych. Z kolei inna firma, SkyFall, mogła się niedawno pochwalić innym sukcesem – jej antydron P1-SUN zaliczył zestrzelenie bezzałogowego aparatu „Gierbiera” w wersji nosiciela dronów FPV.

Po pierwsze szkolenie

Jak się okazuje, poważnym problemem jest wyszkolenie na odpowiednio wysokim poziomie operatorów dronów przechwytujących, tak aby mogli wykorzystać teoretyczne przewagi antydronów w stosunku do klasycznych środków przeciwlotniczych i efektywnie zestrzeliwać bezzałogowce przeciwnika.

Przeciętne wyszkolenie i taktyka nie prowadzą do sukcesów. I o ile najlepsze zespoły dronowe, z najlepszych jednostek, zaliczają liczne zestrzelenia, o tyle inne pododdziały nie są w stanie zestrzelić ani jednego aparatu bezzałogowego. Wydaje się to wprost nie do wiary, jednakże mówi o tym jako o sporym problemie sam płk Pawło Jelizarow, były dowódca niezwykle efektywnej jednostki dronowej „Lasar Group”, a od niedawna zastępca dowódcy Sił Powietrznych do spraw przeciwdronowej obrony powietrznej krótkiego zasięgu, czyli wspomnianej już tzw. „małej OPL”.

„Chodzi o efektywność wykorzystania. Kiedy przyszliśmy, pierwszą rzeczą, jaką zrobiliśmy, była analiza: co dzieje się w Siłach Powietrznych z dronami przechwytującymi, jaka jest jakość szkolenia pilotów. W jednym obwodzie przeprowadziliśmy eksperyment i spróbowaliśmy implementować nasz model. Było tam 28 załóg (w Siłach Zbrojnych Ukrainy stosuje się termin - ekipaż - przyp. red.) – a z nich 24 w ciągu ostatniego roku nie zestrzeliły ani jednego drona. (…) Poszliśmy dalej. Wzięliśmy wszystkie załogi, które były pod naszym dowództwem – było ich ponad 300. Z nich 66 zestrzeliło ponad 10 „Szahidów”, pozostałe – mniej niż 10. A 170 załóg przez cały rok nie zestrzeliło żadnego”. Później w Siłach Powietrznych wyjaśniono, że takie statystyki wynikają z tego, że wiele załóg powstało niedawno, wciąż przechodzi szkolenia i nie ma wystarczającego zabezpieczenia (wyposażenia), by osiągać wyniki.

Reklama

Z powyższego można wysnuć kilka wniosków:

  • same antydrony, jako efektory, nie wystarczą, żeby utworzyć efektywną jednostkę OPL;
  • wyszkolenie operatora antydrona nie jest wcale łatwe, a nadal jest kluczowe w osiąganiu sukcesów;
  • efektywna jednostka to nie tylko pojedyncze osoby, ale zgrany kolektyw, z wypracowaną i skuteczną taktyką zastosowania, operujący w ramach większego komponentu, zdolnego sformować eszelowaną obronę przeciwlotniczą;
  • wyciąganie wniosków wyłącznie z udanych nagrań ataków antydronów, czyli z natury wyselekcjonowanego obrazu, może prowadzić do zaburzenia rzeczywistości i do nadmiernego huraoptymizmu w kwestii taktycznej.

I tutaj dochodzimy jeszcze do jednej kwestii, mianowicie ukraińskiego doświadczenia w odpieraniu ataków dronowo-rakietowych, jakiego nie ma żadna inna armia na świecie, może z wyjątkiem rosyjskiej, zmuszonej działać lustrzanie, w obliczu zmasowanych ukraińskich uderzeń dronowych (najpierw typu deep strike, a ostatnio również middle strike).

Skuteczne i tanie narzędzie obrony

Po drugiej stronie medalu znajdują się świetnie operujące zespoły przechwytujące, których operatorzy mają na koncie liczne zestrzelenia i zasłużone miano asa.

Przykładowo jedna z załóg dronów przechwytujących białocerkiewskiego 1129. Pułku OPL, w ciągu jednego miesiąca, zestrzeliła ponad 100 celów powietrznych. Na ich koncie znajdują się zarówno drony kamikadze, jak „Szahid” czy „Mołnia”, jak i wrogie BSP rozpoznawcze typu Zala, Orłan czy Supercam. Widać w tym przypadku również pewną specjalizację, bowiem zespół zaczynał od zwykłych wielowirnikowych dronów FPV, a potem przeszedł na wyspecjalizowane, drony przechwytujące Sting, P1-Sun i Striker Mini.

Elitarne zespoły dronów przechwytujących osiągają niezwykle wysokie efekty zwalczania wrogich bezzałogowców, nawet dziesiątki dronów miesięcznie. 7 Szahidów w ciągu trzech godzin zestrzeliła bateria dronów przechwytujących 92. Brygady Szturmowej. Z kolei jeden z zespołów 38. Pułku Przeciwlotniczego w ciągu miesiąca przechwycił 172 cele powietrzne, w tym przede wszystkim uderzeniowe drony „Mołnia”. To przy okazji pokazuje, że zwalczanie dronów przeciwnika, tzw. „dronopad”, to zadanie znacznie szersze niż tylko zwalczanie uderzeniowych Szahidów i polega na czyszczeniu nieba, od linii frontu aż po dalekie tyły, ze wszystkich typów bezzałogowców agresora.

W eszelowanej obronie drony wyczekują na cele powietrzne, potem zespoły przemieszczają się w zadany rejon i szybko, w ciągu kilku minut, osiągają gotowość bojową i mogą wejść do akcji. W sektorach nasyconych dronami myśliwskimi zdarza się, że jeden cel atakuje nawet naraz kilka antydronów.

Zalety dronów myśliwskich i algorytm działania opisuje „Bot”, dowódca załogi (zespołu, ekipażu) z 1129. Pułku OPL.

„Jakie są zalety dronów przechwytujących w obronie przeciwlotniczej? Przede wszystkim są tańsze. Wymagają mniejszej ilości ludzi. Jedna załoga może przygotowywać drony i bezpośrednio nimi operować. Stacjonarne systemy mogą atakować cele tylko wtedy, gdy znajdują się one w zasięgu ich rażenia. My natomiast możemy na przykład eskortować cel. Poczekać, aż wyleci poza granice miejscowości i zniszczyć go w polu. Nasze drony można też zawrócić. Na przykład, jeśli ktoś już zestrzelił cel lub był to cel przyjazny. Z rakietami tak nie będzie – jeśli wystrzeliłeś, to już po wszystkim (…) „Dronów przechwytujących jest coraz więcej. Zdarza się, że na jeden cel wylatuje po trzy myśliwce. Jeden, na przykład, atakuje cel. Pozostałe ustawiają się w kolejce. Jeśli więc jednej załodze nie uda się zniszczyć celu, dobije go inna”.

Reklama

System, który cały czas ewoluuje

Oczywiście drony przechwytujące nie działają w próżni, tylko w systemie eszelowanej obrony przeciwlotniczej, z sensorami rozpoznawczymi i różnymi pododdziałami, od klasycznych mobilnych grup ogniowych, aż po klasyczne systemy przeciwlotnicze. Przykładowo we wspomnianym 1129. Pułku kolejną (drugą) rubież eszelowanej obrony przeciwlotniczej stanowią przeciwlotnicze systemy krótkiego zasięgu Stormer, z pociskami LMM i HVM.

Na dynamicznie zmieniającym się polu walki na Ukrainie wciąż wdrażane są nowe rozwiązania, na przykład integruje się drony przechwytujące z samolotami.

Jeden z ukraińskich An-28 pełni obecnie rolę nosiciela antydronów, tzw. dronomatki, bowiem wyposażono go w pylony podskrzydłowe (po trzy na każde skrzydło), co pozwala mu przenosić do sześciu dronów przechwytujących jednocześnie (np. ukraińskie BSP P1-SUN firmy SkyFall albo amerykańskie Merops AS-3 Surveyor).

Aby zrozumieć skalę i dynamikę rozwoju w ostatnich miesiącach pododdziałów małej OPL, uzbrojonych w drony przechwytujące można przytoczyć pewne statystyki. Przykładowo tylko „antyszachidów” Octopus-100 zamówiono niedawno 8 tys. sztuk. W chwili obecnej, z różnych źródeł, w tym zbiórek i donacji, przekazywane są partie liczące już dziesiątki i setki dronów przechwytujących do dziesiątków pododdziałów.

Jak niedawno napisał minister Fedorow na swoim kanale, zgodnie z wytycznymi Prezydenta Zełeńskiego, dynamicznie i priorytetowo rozwijane są pododdziały „małej” obrony przeciwlotniczej, w tym zespoły dronów przechwytujących, aby osiągnąć 100% wykrywalność i co najmniej 95% skuteczność w niszczeniu wrogich celów powietrznych (głównie systemów bezzałogowych).

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama