Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Syrski przerywa milczenie. Odpowiada na zarzuty i komentuje konflikt z Fedorowem

Autor. X/Twitter Oleksandr Syrski

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Ołeksandr Syrski po raz pierwszy tak szeroko odniósł się do doniesień o rzekomym konflikcie z byłym ministrem obrony Mychajłem Fedorowem. W opublikowanym na portalu Militarnyj tekście zaprzeczył, by prowadził z nim osobistą wojnę, przedstawił własną ocenę podziału kompetencji między Ministerstwem Obrony a Sztabem Generalnym oraz odniósł się do krytyki dotyczącej wykorzystania dronów, polityki kadrowej i finansowania armii.

Publikacja pojawiła się w momencie narastającego kryzysu politycznego wokół ukraińskiego resortu obrony. Po odejściu Fedorowa w wielu miastach Ukrainy odbywają się protesty, podczas których część demonstrantów domaga się również dymisji Syrskiego.

Reklama

Generał rozpoczął swój tekst od wyjaśnienia, dlaczego zdecydował się zabrać głos. Jak podkreślił, na co dzień unika aktywności medialnej, ponieważ jego zadaniem jest prowadzenie wojny, a nie budowanie własnego wizerunku. Według Syrskiego jego milczenie zaczęto jednak interpretować jako przyznanie racji oskarżeniom o konflikt z ministrem obrony oraz rzekomy sabotaż działań resortu. Z tego powodu postanowił publicznie przedstawić swoje stanowisko. Naczelny dowódca zapewnił, że relacje z Fedorowem miały charakter roboczy, a różnice zdań pomiędzy dowództwem armii i ministerstwem są naturalnym elementem funkcjonowania państwa prowadzącego wojnę. Podkreślił jednocześnie, że sprowadzanie wojny do sporu dwóch osób jest – jak stwierdził – „największą przysługą, jaką można wyświadczyć przeciwnikowi”. W jego ocenie Ukraina przetrwa dzięki sprawnie działającym instytucjom, armii i milionom obywateli, a nie dzięki pojedynczym osobom.

Znaczną część publikacji Syrski poświęcił opisaniu relacji pomiędzy Ministerstwem Obrony a Sztabem Generalnym. Przypomniał, że zgodnie z obowiązującym prawem ministerstwo odpowiada za zakupy uzbrojenia, logistykę, tworzenie polityki obronnej oraz cywilną kontrolę nad siłami zbrojnymi. Z kolei planowanie operacji wojskowych, strategia prowadzenia wojny i dowodzenie działaniami na froncie należą do kompetencji naczelnego dowódcy i są realizowane pod zwierzchnictwem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego jako najwyższego zwierzchnika sił zbrojnych.

Syrski odrzucił zarzuty o brak strategii, argumentując, że plan prowadzenia wojny nie może być dokumentem publicznym ani przedmiotem debat w mediach społecznościowych. Jak zaznaczył, strategia jest przedstawiana wyłącznie najwyższym władzom państwa, a jej skuteczność należy oceniać na podstawie sytuacji na froncie. Odniósł się również do zarzutów dotyczących tzw. „ręcznego sterowania” armią. Podkreślił, że milionową armią nie dowodzi się za pomocą komunikatorów internetowych, lecz poprzez sztaby, rozkazy i odpowiedzialność dowódców. Dodał, że niedawno przekazał większe kompetencje dowódcom korpusów, między innymi w zakresie przenoszenia żołnierzy w ramach swoich związków taktycznych.

Odpowiedź na krytykę dotyczącą dronów

Jednym z głównych wątków artykułu była odpowiedź na zarzuty, że Syrski reprezentuje „starą szkołę” dowodzenia i nie dostrzega rosnącej roli bezzałogowców. Generał stanowczo temu zaprzeczył. Przypomniał, że to za jego kadencji utworzono Siły Systemów Bezzałogowych jako pierwszy na świecie odrębny rodzaj wojsk przeznaczony do prowadzenia działań z wykorzystaniem dronów. Ujawnił również, że to on osobiście przedstawił prezydentowi kandydaturę Roberta „Madziara” Browdiego na stanowisko dowódcy nowej formacji. Jak podkreślił, decyzja ta była niepopularna, jednak wziął za nią pełną odpowiedzialność, uznając doświadczenie Browdiego oraz jego osiągnięcia za wystarczający argument.

Reklama

Jednocześnie Syrski zaznaczył, że choć bezzałogowce odpowiadają obecnie za znaczną część zniszczonych celów na polu walki, nie są w stanie samodzielnie zastąpić wszystkich pozostałych rodzajów wojsk. Według niego skuteczne wykorzystanie dronów wymaga wsparcia artylerii, moździerzy, środków inżynieryjnych, obrony przeciwlotniczej, walki radioelektronicznej oraz wielu innych elementów systemu walki. W jego ocenie niemożliwe jest przestawienie milionowej armii wyłącznie na działania z wykorzystaniem bezzałogowców w ciągu kilku miesięcy, ponieważ taki eksperyment mógłby kosztować Ukrainę utratę kolejnych terytoriów i życia żołnierzy.

Syrski odniósł się także do zarzutów, że promuje wyłącznie lojalnych wobec siebie oficerów. Jako argument przeciwko tej tezie wskazał szereg dowódców, którzy – jego zdaniem – awansowali dzięki osiąganym wynikom, a nie powiązaniom personalnym. Wśród nich wymienił m.in. Roberta „Madziara” Browdiego, Andrija Biłeckiego, Denysa Prokopenkę „Redisa”, Jewhena Karasia oraz innych dowódców wywodzących się z młodszego korpusu oficerskiego lub jednostek ochotniczych. Według naczelnego dowódcy wiele z tych nominacji spotykało się początkowo z oporem wewnątrz systemu wojskowego, jednak ostatecznie były podejmowane ze względu na skuteczność kandydatów.

Krytyka kontraktów i finansowania armii

Najostrzejsze uwagi Syrski skierował pod adresem działań administracyjnych związanych z funkcjonowaniem resortu obrony. Generał stwierdził, że nowe kontrakty wojskowe, szeroko prezentowane przez ministerstwo, nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Według przedstawionych przez niego danych podpisało je około dwóch tysięcy żołnierzy, co przy liczącej około miliona osób armii oznacza bardzo ograniczone zainteresowanie. Syrski wskazał również, że wielu wojskowych poczuło się rozczarowanych, ponieważ zapowiadane warunki miały różnić się od tych, które ostatecznie znalazły się w obowiązujących dokumentach.

W jego ocenie prezentacje i zapowiedzi reform powinny być poprzedzone przygotowaniem odpowiednich podstaw prawnych oraz zabezpieczeniem środków finansowych. Generał odniósł się także do reformy mobilizacji. Zapewnił, że dowództwo wojsk lądowych i struktury odpowiedzialne za pobór są gotowe do zmian oraz uczestniczą w pracach parlamentarnych, jednak podkreślił, że przygotowanie reform administracyjnych i legislacyjnych pozostaje zadaniem Ministerstwa Obrony.

Syrski przypomniał, że sam Fedorow informował publicznie o przesunięciu części środków przeznaczonych na wynagrodzenia żołnierzy na zakup bezzałogowców. Według naczelnego dowódcy doprowadziło to do problemów z zapewnieniem finansowania wypłat w drugiej połowie roku. Generał zaznaczył, że wynagrodzenia żołnierzy nie mogą być traktowane jako rezerwa budżetowa przeznaczona do przesuwania na inne cele. Jak podkreślił, państwo ma obowiązek zapewnić terminowe wypłaty wszystkim wojskowym, a obecnie wspólnie z rządem poszukiwane są rozwiązania gwarantujące realizację tego zobowiązania.

Publikacja Syrskiego jest pierwszym tak obszernym odniesieniem się do wydarzeń, które nastąpiły po odejściu Mychajła Fedorowa z resortu obrony. Według części ukraińskich mediów źródłem napięć miały być różnice zdań pomiędzy ministrem a dowództwem armii dotyczące reform, zakupów uzbrojenia i sposobu prowadzenia wojny. Po zmianach personalnych w Kijowie, Lwowie i innych ukraińskich miastach rozpoczęły się protesty. Demonstranci domagają się przywrócenia Fedorowa do kierowania resortem obrony, a część środowisk weteranów żąda również odwołania Syrskiego i powierzenia funkcji naczelnego dowódcy obecnemu dowódcy Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy gen. Mychajłowi Drapatemu.

Sam Syrski zakończył swoje wystąpienie deklaracją, że nie prowadzi wojny z Ministerstwem Obrony, lecz z Rosją. Zapewnił, że Sztab Generalny będzie współpracował z każdym ministrem wyznaczonym przez władze państwa, ponieważ w armii nie wybiera się współpracowników, lecz wykonuje powierzone zadania.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować