- WIADOMOŚCI
Niemieckie media o rozejmie ogłoszonym przez Putina: to dowód na słabość Rosji
Ogłoszenie jednostronnych rozejmów przez Rosję i Ukrainę nie jest krokiem w kierunku pokoju, lecz kolejną utarczką w wojnie informacyjnej między tymi krajami, obnażającą cynizm i słabość Moskwy – ocenia w czwartek dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Autor. Rosija 1
Rozejm jest „wyrazem zwykłego cynizmu” ze strony rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, który zaproponował dwudniowe przerwanie działań wojennych, aby w rocznicę zakończenia II wojny światowej móc bez przeszkód odbyć w Moskwie defiladę wojskową – ocenia „FAZ”.
„Agresor chce mieć dwa dni relatywnego spokoju, by celebrować swoją militarną siłę, i udaje, że chodzi o gest humanitarny” – komentuje.
Z kolei jednostronny rozejm ogłoszony w odpowiedzi przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jest „figurą retoryczną”, która ma jeden cel – „pokazać światu, że winę za trwające walki ponosi wyłącznie Rosja”. Zarówno Moskwa, jak i Kijów „podczas tego werbalnego pojedynku spoglądają na (prezydenta USA) Donalda Trumpa”. To nie przypadek, że Kreml ogłosił zawieszenie broni po rozmowie telefonicznej Władimira Putina z Trumpem.
Za „rytualnymi i tym samym pozbawionymi znaczenia” zabiegami o względy Trumpa, który i tak interesuje się innym teatrem wojny (chodzi o wojnę z Iranem – PAP), kryje się – zdaniem gazety – interesujący rozwój wydarzeń. W ubiegłym roku rosyjski reżim działał „z pozycji siły”, a obecnie „znajduje się raczej w defensywie”. Fakt, że obecnie ze względu na zagrożenie atakami ukraińskich dronów Kreml rezygnuje z defilady sprzętu wojskowego na Placu Czerwonym i w Dniu Zwycięstwa w połowie kraju wyłącza mobilny internet, to godne odnotowania przyznanie się do podatności na uderzenie – czytamy w „FAZ”.
„Sueddeutsche Zeitung” podkreśla, że defilada na Placu Czerwonym była dotychczas wydarzeniem rutynowym, podczas którego Moskwa prezentowała światu odświętne kolumny marszowe, historyczne czołgi i nowe rakiety. W tym roku zdecydowano się na „wersję okrojoną” wydarzenia, ponieważ ukraińskie drony regularnie atakują Moskwę.
Jednostronny rozejm ogłoszony przez Rosję nie ma nic wspólnego z wyczerpaniem żołnierzy, wolą dyplomatyczną czy nagłą tęsknotą za pokojem – pisze „SZ”. Dziennik podkreśla, że może to być gest dobrej woli pod adresem Trumpa, ale przede wszystkim jest to „pragmatyczny sposób na uratowanie kalendarza świąt”.
„SZ” zwraca uwagę na nową sytuację polityczną – Ukraina nie tylko przetrwała sytuację uważaną za beznadziejną, lecz „wchodzi do gry”. Jeszcze niedawno wydawało się, że USA oddadzą Ukrainę, ponieważ Trump chce przeciągnąć Rosję na swoją stronę. Sytuacja uległa jednak zmianie dzięki pomocy państw europejskich, przede wszystkim Niemiec, i unijnej pożyczce w wysokości 90 mld euro – ocenia. Zełenski pojechał nad Zatokę Perską i sprzedał szejkom arabskim ukraińską technikę dronową. Pod względem militarnym nie należy się spodziewać większych przełomów, jednak Ukraina nie tylko wytrzymuje ataki Rosji, lecz sama zyskuje niewielkie zdobycze terytorialne i, zainspirowana wojną w Iranie, atakuje instalacje naftowe w Rosji.
„Przepowiadany upadek Ukrainy nigdy nie był tak daleki jak obecnie” – ocenia gazeta. Ogłaszając swoje zawieszenie broni, Zełenski „wywarł presję na Putina i zmusił go do ograniczenia jego ulubionej defilady z okazji zwycięstwa (ZSRR i koalicji antyhitlerowskiej – PAP) nad nazistowskimi Niemcami”. „Ukraina wyprzedziła działania Rosji” – pisze w konkluzji „Sueddeutsche Zeitung”.



WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156