Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Nie Szahidy, a rakiety. Ukrainie trudniej się bronić przed nalotami z Rosji

Iskander rosja ukraina wojna inwazja ataki rakietowe
Iskander-M na poligonie Kapustin Jar.
Autor. Алексей Иванов/Wikimedia Commons/CC4.0

W lipcu tego roku rosyjskie ataki z powietrza były najbardziej intensywne w historii całego konfliktu – donosi Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Tymczasem głód amunicji do systemów przeciwlotniczych jest coraz bardziej odczuwalny.

Front

W lipcu 2026 roku Rosjanie zrzucili na ukraińskie wojska i ich zaplecze około 8300 precyzyjnych bomb szybujących. W ostatnich miesiącach pojawiły się też fotografie bombowców frontowych Su-34 z podwieszonymi czterema takimi bombami (wersji ciężkiej) jednocześnie. Oznacza to, że taki samolot jest w stanie w ciągu jednego wylotu dokonać dwukrotnie więcej zniszczeń niż do niedawna, choć rodzi to pytania o wpływ takich większych obciążeń na zużycie jego struktury.

Reklama

Ostatni rekord, jeżeli chodzi o liczbę zrzucanych bomb padł w czerwcu i było to 8266 odnotowanych zrzutów. Wzrost ten wobec poprzedniego miesiąca jest więc raczej symboliczny. Nie zmienia to jednak faktu, że w czerwcu roku poprzedniego (2025) liczbę zrzuconych bomb szacowano na 3100 a w lipcu na 3800. W skali roku mamy więc do czynienia z ponad dwukrotnym zwiększeniem liczby ataków tymi środkami bojowymi. Pewną nadzieję daje stabilizacja liczby zrzuconych bomb w okresie czerwiec- lipiec 2026. Miała ona miejsce po dużych wzrostach. Przykładowo w styczniu 2026 r. informowano o zrzuceniu 5700 bomb szybujących a w maju 2026 już 7500. A zatem wykorzystanie bomb rosło w sposób zdecydowany. Czy jednak poziom 8,3 tysiąca utrzyma się, czy będą kolejne wzrosty? Porównanie czerwca z lipcem to na razie zbyt mała próbka danych żeby móc określić trend.

Tymczasem straty Su-34, jedynego rosyjskiego typu samolotu dokonującego ataków przy pomocy bomb szybujących, w analogicznym okresie to zaledwie siedem maszyn, przy czym tylko w jednym przypadku przyczyną była awaria techniczna, a więc możliwe zużycie płatowca. Pozostałe straty to zestrzelenia (4) i samoloty zniszczone w bazie (2). Su-34 nie wykazują więc spodziewanej tendencji do wykruszania się ich floty. Ataki dwukrotnie wzrosły, co oznacza, że zużycie istniejącej floty nadal nie przyniosło radykalnej redukcji zdolności do prowadzenia bombardowań. Straty pozostają relatywnie niskie (przynajmniej te o których wiemy), a produkcję szacujemy na 15 maszyn w całym roku 2025 i dwie w roku 2026 (pierwsze siedem miesięcy).

Zmiany sytuacji można upatrywać w tych zaledwie dwóch maszynach przekazanych w roku bieżącym, jednak w analogicznym okresie w roku 2025 do końca lipca przekazano do służby zaledwie 4 Su-34. A zatem niewiele więcej niż w roku 2026. Główna część dostaw Su-34 (i innych typów rosyjskich samolotów bojowych) przypada zwykle na drugą połowę roku. Tutaj także jest za wcześnie więc żeby spodziewać się jakiegoś pozytywnego z punktu widzenia Ukrainy trendu.

Jednocześnie ukraiński sztab generalny informuje o zwiększeniu natężenia walk na linii frontu. W lipcu doszło do 7 922 starć, a zatem średnio na dobę do około 250. To realny przyrost w porównaniu z czerwcem, kiedy to naliczono 7316 starć.

W lipcu 2026 r. Rosjanie dokonali też 97 tys. ostrzałów artyleryjskich ukraińskich pozycji, w tym 1,3 tys. przy użyciu artylerii rakietowej. Natomiast w czerwcu było to „tylko” 90 tys. ostrzałów, w tym 1,3 tys. z artylerii rakietowej. Jednak dla porównania w całym 2025 roku odnotowano łącznie niemal 1,9 mln ostrzałów, a więc średnio ponad 157 tys. ostrzałów miesięcznie i 5,1 tys. dziennie. Średnia częstotliwość w tym roku to 3-3,2 tys. ostrzałów dziennie, a w lipcu było to nieco ponad 3,1 tys. Na tym polu obserwowany jest więc spadek, w przeciwieństwie do zagrożeń lotniczych.

Reklama

Bombardowanie zaplecza

W nocy z 4 na 5 sierpnia w Ukrainę odpalono 24 pociski balistyczne i cztery hipersoniczne oraz 115 dronów rodziny Szahid/Gierań. Poza dronami pozostałe rodzaje środków napadu powietrznego nie zostały zestrzelone. Wynika to zapewne z braku amunicji do systemów Patriot – jedynego systemu zdolnego do zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych i hipersonicznych. Oznacza to, że Ukraina staje się bezbronna wobec tego rodzaju broni i będzie coraz usilniej żądała pocisków do systemów Patriot (i podobnej klasy europejskich systemów SAMP/T). Te żądania i prośby będą kierowane także do Polski, która kupiła 200 pocisków PAC-3 do swoich dwóch pierwszych baterii. Tymczasem głód Patriotów na świecie stał się faktem w wyniku operacji Epic Fury i późniejszych starć z Iranem. Swoje zapasy w dużej mierze zużyli nie tylko Amerykanie, ale także użytkownicy Patriota na Bliskim Wschodzie. Oni też, obok US Army, zbrojącej się Europy i Tajwanu, ustawili się w kolejce po pociski PAC-2. Ostatnie zamówienie na nie Pentagon składał jeszcze w latach 90. ubiegłego wieku. Głód pocisków Patriot i niedobory utrzymają się co najmniej przez kilka lat do czasu kiedy pojawią się efekty zarządzonego już radykalnego zwiększenia produkcji tych pocisków.

Już teraz widać, że Rosja zdaje sobie sprawę, że to jest pięta achillesowa ukraińskiej obrony. Widać to po zdecydowanym spadku liczby dronów samobójczych wykorzystywanych w atakach. O ile jeszcze w maju 2026 uderzono w Ukrainę łącznie niemal 8200 takimi dronami (rekord), to w czerwcu już tylko 5750, a w lipcu – 4950.

Spadek ten wynika zapewne z prostej kalkulacji: Ukraińcy nauczyli się zwalczać drony i to w sposób efektywny kosztowo. Dlatego Rosjanie wydają się używać tego środka już tylko jako środka do mylenia i przesycania ukraińskiej obrony powietrznej (po 100-150 w pojedynczym ataku, w miejsce kilkuset) a jednocześnie zwiększyli udział w tych atakach pocisków balistycznych (a przy okazji manewrujących). Rok temu miesięcznie w Ukrainę uderzano 30-40 takimi pociskami, w czerwcu 2026 było to już niemal 100, a w lipcu – 126. Podobnie jest z pociskami manewrującymi. Te Ukraina potrafi zestrzeliwać lżejszymi systemami niż Patriot (np. krótkiego zasięgu) i lotnictwem taktycznym. Jednak Rosja i tak wykorzystuje te środki. Są trudniejsze do przechwycenia i maja 5-10 krotnie silniejszą głowicę bojową niż Szahid/Gierań. W lipcu odpalono około 250 pocisków manewrujących.

Najlepszą obroną jest atak

Zapowiadają się więc trudne miesiące, w czasie których pociski do Patriotów i SAMP/T nowych wersji będą pozyskiwane w małych ilościach. Tymczasem wróg będzie wykorzystywał tą słabość licząc na załamanie Ukrainie terrorystycznymi atakami. Szczególnie że najwyraźniej zdołał zwiększyć produkcję pocisków balistycznych i manewrujących w stosunku do swoich zdolności z ostatnich lat, kiedy to protezowano je nowatorskimi wówczas dronami. Rozwiązaniem jest wprowadzanie nowych typów broni, lecz wiele z nowych jej rodzajów powstało z myślą o zwalczaniu dronów samobójczych, a nie szybkich, trudnych do wykrycia pocisków manewrujących, a już tym bardziej spadających prosto z nieba pocisków balistycznych. Tanie interceptory takich pocisków, jeżeli istnieją, to są jeszcze dalekie od etapu produkcyjnego.

Rozwiązaniem może być uderzanie w fabryki tych pocisków lub ich poddostawców i całą rosyjską gospodarkę wspierajacą wysiłek wojenny. Tutaj dojrzałych programów pocisków manewrujących i balistycznych na Zachodzie nie brakuje. Wśród nich są rozwiązania tanie i szybkie z produkcji. Uderzać można także w bazy lotnicze, co zresztą jest czynione, chociaż rzadko można zaobserwować tego wymierne skutki.

Natomiast w defensywie ulgę może przynieść pojawienie się myśliwców Gripen z pociskami Meteor, które być może umożliwią odpędzanie Su-34 od pobliża linii frontu, a być może nawet zadadzą im straty.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować