- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Krym „Trójkątem Bermudzkim” dla rosyjskich systemów OPL
Ukraińskie raporty wskazują na rozbicie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej na Krymie, co pozwala na coraz odważniejsze i skuteczniejsze ataki dronów i rakiet wysyłanych z Ukrainy.
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Według kanału RFU News Krym otrzymał nieformalną nazwę Trójkąta Bermudzkiego Budanowa dla rosyjskich systemów przeciwlotniczych. Wykorzystano przy tym nazwisko Kyryła Budanowa, byłego szefa Głównego Zarządu Wywiadu (GUR) Ministerstwa Obrony Ukrainy, który odpowiadał za większość akcji z użyciem systemów bezzałogowych przeprowadzonych na terenie Półwyspu Krymskiego. Szczególne zasługi w realizacji tych zadań ma wchodząca w skład GUR jednostka „Duchy” („Primary”).
Zadanie było o tyle trudne, że Krym od dawna był uważany za jedno z najbardziej nasyconych systemami przeciwlotniczymi miejsc na Ziemi. Ukraińcy się tym nie przejęli i powoli, ale systematycznie zaczęli niszczyć całą infrastrukturę krymskiej obrony powietrznej. Według danych przekazanych przez RFU News w ciągu ostatniego miesiąca nastąpiło przełamanie i Ukraińcy „wyrąbali” sobie trzy, w miarę bezpieczne korytarze powietrzne nad Półwyspem Krymskim, którymi wlatują ich rakiety i drony.
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Co więcej, Rosjanie nie mają już rezerw i w związku z powyższym muszą ściągać ewentualne uzupełnienia z terenu Federacji Rosyjskiej, wykorzystując Most Krymski. Efekt tego jest jednak tylko taki, że to, co wjeżdża na Krym, jest bardzo szybko niszczone. Natomiast ukraińskie środki napadu powietrznego mają coraz łatwiejsze zadanie, by przebijać się przez systemy, które jeszcze pozostały, i atakować konkretne obiekty infrastruktury wojskowej, w tym przede wszystkim systemy rakietowe.
Przy czym nie mamy tu już do czynienia z pojedynczymi atakami, ale prawdziwą kampanią powietrzną, wspartą danymi przekazywanymi przez samoloty rozpoznawcze NATO (Francji i Wielkiej Brytanii), które patrolują nad Morzem Czarnym. To prawdopodobnie właśnie te statki powietrzne namierzają wszelkie radary, jakie pojawiają się na Półwyspie Krymskim, i przekazują później te dane ukraińskim siłom zbrojnym.
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Na skuteczność takiego współdziałania wpływa również stara, rosyjska taktyka, która zakłada tworzenie stałych posterunków radiotechnicznych, bez ciągłego zmieniania miejsca stacjonowania radarów. Efekt tego jest taki, że Ukraińcy mają czas na przeanalizowanie rozpoznawczych informacji sojuszniczych, przygotowanie ataku i przeprowadzenie uderzenia w taki sposób, by nastąpiło przełamanie obrony.
Zadanie wykonano podręcznikowo. Według źródeł ukraińskich pierwsze uderzenia poszły na krymskie radary dalekiego zasięgu:
- w okolicach Jewpatorii (radar wykrywania małych obiektów RLK-MC „Wałdaj" ukryty pod specjalną kopułą oraz radar 55Ż6YE „Niebo-U");
- w Inkermanie (radar 39N6 „Kasta-2E2");
- w Ałuszcie (radar 48Ja6-K1 „Podliot");
- i w Symferopolu (radar „Sopka-2").
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Później uderzono na radary mobilne (np. typu P-18) i przewoźne – w tym krótkiego zasięgu oraz samobieżne zestawy przeciwlotnicze, w tym co najmniej dwa zestawy Pancyr-S1 i Buk-M2. Ukraińcy stosowali przy tym różne środki, w tym drony FPV, które ze względu na ograniczony zasięg były „podrzucane” bliżej Krymu na dronach nawodnych, skąd później startowały do ataków w strefie przybrzeżnej.
W tych atakach swoistym drogowskazem były zawsze rosyjskie radary kierowania ogniem, które są cechą charakterystyczną większości rosyjskich baterii przeciwlotniczych. Jeżeli taki radar został namierzony systemami rozpoznania radioelektronicznego, to automatycznie wiadomo było, że w pobliżu znajdują się również wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych. To właśnie w ten sposób Ukraińcom udało się np. zniszczyć koło Jewpatorii radar 96Ł6-CP systemu S-400, a później odszukać i atakować współpracujące z nim wyrzutnie przeciwlotnicze.
Ukraińskie siły zbrojne szacują, że udało im się zniszczyć na Krymie tylko w ciągu ostatniego miesiąca: 31 radarów obrony powietrznej i 15 wyrzutni rakiet przeciwlotniczych. Później Ukraińcy skupili się na niszczeniu lekkich, mobilnych systemów ogniowych, stanowiących ostatnią linię rosyjskiego systemu obrony przeciwlotniczej.
Straty rosyjskie były tak duże, że utworzyły się luki w tym systemie, tworząc dla dronów trzy „korytarze powietrzne”. Pozwoliły one na falowe atakowanie systemami bezzałogowymi Sewastopola, centralnej części Krymu oraz wschodniego wybrzeża Krymu. W zachodniej części Krymu Ukraińcom udało się trafić w baterię rakiet przeciwokrętowych „Bastion”. Z kolei w samej Cieśninie Kerczeńskiej w atakach dronów i rakiet uszkodzono prom kolejowy „Sławianin” i statek transportowy „Awangard” oraz trafiono w infrastrukturę portu Kawkaz na Mierzei Chuszka, po rosyjskiej stronie.
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Według ukraińskich sił zbrojnych, w wyniku ataków systemów bezzałogowych w pobliżu Krymu zniszczono także ulubiony przez Putina kuter desantowo-szturmowy typu Raptor (koło miejscowości Znamianskie), a także trafiono 21 lutego 2026 roku dwa okręty patrolowe projektu 22460 typu Ochotnik (koło miasta Inkermanu), zniszczono 19 lutego kuter desantowy projektu 02510 typu BK-16 (w rejonie Nowoozernego) oraz trafiono dodatkowo dwa kutry tego typu na morzu. Zaatakowano również tankowce pobierające ropę w porcie Noworosyjsk. Trafiony i uszkodzony został np. 14 marca 2026 roku grecki tankowiec „Maran Homer”.
Rozbicie rosyjskiej obrony przeciwlotniczej otworzyło Ukraińcom dostęp do całego Krymu, w tym do lotnisk. Sukcesem było m.in. trafienie w lotniczych zakładach naprawczych w Jewpatorii dwóch samolotów amfibii Be-12 oraz atak na bazę lotniczą Saki (gdzie odnotowano eksplozję i prawdopodobnie zniszczono system radarowy precyzyjnego podejścia RSP-6M2). Uderzenia są prowadzone także na inne cele lądowe: magazyny amunicji i paliw, stanowiska dowodzenia, systemy łączności, systemy retranslacji dla dronów i nawigacji satelitarnej.
Priorytetem są jednak nadal systemy przeciwlotnicze, które, jeżeli się tylko pojawią, po ich sprowadzeniu z Rosji, są natychmiast atakowane. Ukraińcy podkreślają, że w ten sposób jeden z najlepiej bronionych terenów okupowanych przez Rosjan stał się praktycznie całkowicie odsłonięty na ich ataki. I te ataki będą niewątpliwie narastały - tym bardziej, że narażają one Rosję na ogromne koszty.
Autor. Główny Zarząd Wywiadu ukraińskiego ministerstwa obrony
Szacuje się, że rosyjskie radary dalekiego zasięgu kosztują ponad 30 milionów dolarów. Okazuje się więc, że w ciągu tylko jednego miesiąca, jednostka systemów bezzałogowych „Primary” spowodowała straty tylko w stacjach radiolokacyjnych na Krymie większe niż miliard dolarów. Co więcej, są to straty trudne do odrobienia przez zapaść rosyjskiego przemysłu elektronicznego. Pomimo dużego zapotrzebowania nie jest on bowiem w stanie uzupełnić szybko tego, co już stracono.
Trzeba przy tym pamiętać, że intensywne ataki dronów na elementy rosyjskie obrony przeciwlotniczej na Krymie trwają już od ponad dwóch lat. Koszty tych uderzeń można więc liczyć w kilkunastu miliardach dolarów i rzeczywiście nazwa „Trójkąt Bermudzki Budanowa” jest jak najbardziej trafna.
Przez takie systematyczne działanie luki w krymskim systemie obrony przeciwlotniczej będą coraz większe, a ich łatanie będzie coraz trudniejsze. A to przełoży się niewątpliwie na straty również w innych domenach rosyjskich sił zbrojnych – w tym przede wszystkim lotnictwie i marynarce wojennej. Dowodem na to jest zniszczenie na krymskich lotniskach m.in. morskiego śmigłowca Ka-27 i samolotu Su-30SM.
WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151