Reklama
  • WIADOMOŚCI

Głupota propagandy. Zdradzili ukrywaną stratę

Propaganda ma w założeniu pomagać uprawiającemu ją i przynosić pozytywne rezultaty. Jeżeli jednak jest robiona nieudolnie – wtedy może wyrządzić szkody. Tak stało się ostatnio w przypadku Rosjan.

Posłuchaj artykułu
Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Grupa dziennikarzy została zaproszona do obwodu donieckiego, aby przedstawić im sytuację na froncie. Jednym z punktów wizyty była niedziałająca Śnieżnańska Fabryka Maszyn Chemicznych. Przewodnik oprowadzał dziennikarzy i opowiadał im o „trofeach”, które pozostały po Ukraińcach. Na wideo widzimy zniszczony, rdzewiejący sprzęt wojskowy. Według „przewodnika” jest to ukraiński system rakietowy, który został zniszczony precyzyjnym uderzeniem rosyjskiego wojska, zanim Ukraińcy się wycofali z miasta Śniżne.

Okazało się jednak, że pokazane wraki to coś znacznie cenniejszego niż zwykłe „wyrzutnie rakiet” tzw. MLRS, wcale nie należące do Ukrainy, ale cenny i nowoczesny rosyjski zestaw przeciwlotniczy S-400. I to praktycznie w ukompletowaniu całej baterii. Na nagraniu można naliczyć 6 sztuk wyrzutni 5P85SM2, radar naprowadzania rakiet 92N6 oraz wieżę do radaru wczesnego wykrywania 40W6M. Według analityków Kiber Borszczno, na podstawie zdjęć satelitarnych można naliczyć nawet więcej – bo aż 10 wyrzutni 5P85SM2.

W teorii o ukraińskim sprzęcie nie pasuje jeszcze jedna, oczywista rzecz. Śniżne od 2014 roku znajduje się pod okupacją rosyjską.

Reklama

Skąd zatem wziął się tam stos zniszczonych wyrzutni i radarów systemu S-400? Otóż jest to jedna z pierwszych ofiar ataku przeprowadzonego przez zestawy HIMARS. Do ataku doszło 4 lipca 2022 roku. Wtedy Śniżne znajdowało się około 60 km od linii frontu. Nagrania z miasta przedstawiają chwilę po ataku i potężne eksplozje na terenie byłego zakładu produkcyjnego. Do momentu publikacji nagrań rosyjskich dziennikarzy nie było wiadomo, co dokładnie zostało zniszczone w tamtym ataku. Spekulowano, że mógł to być skład amunicji, w tym pocisków przeciwlotniczych. Rzeczywistość okazała się jednak inna – był to kompletny system przeciwlotniczy. Co ciekawe, dziennikarz nagrywający na początku zapytał „Czy to nasz sprzęt?” i dostał odpowiedź „Tak, nasz”.

Materiał Rosjan dał również potwierdzenie zniszczenia systemu, które miało miejsce prawie 3 lata temu – w innych okolicznościach mogłoby nigdy nie ujrzeć światła dziennego. To też pokazuje, że często niedoszacowane mogą być straty systemów OPL – tak ukraińskich, jak i rosyjskich.

WIDEO: Lwy Północy. Siły Obronne Finlandii | Czołgiem!
Reklama