Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Bałkański „Wilk” w rosyjskiej służbie

Postać Davora Savičicia, znanego pod pseudonimem „Wilk”, dobrze pokazuje, że rosyjska wojna przeciw Ukrainie nie ogranicza się do działań regularnej armii, mobilizacji i oficjalnych kontraktów zawieranych z Ministerstwem Obrony Federacji Rosyjskiej. Na jej zapleczu funkcjonuje również mniej przejrzysta infrastruktura: sieci pośredników, najemników, dawnych bojowników, osób ze środowisk przestępczych oraz ludzi mających doświadczenie w konfliktach nieregularnych.

Davor Dragolobovic SAVICIC
Davor Dragolobovic SAVICIC
Autor. www.rtvusk.ba

Jak pisze The Jamestown Foundation w analizie Sama Jonesa „Davor Savičić: Bosnian Serb Recruiter for the Wagner Group”, Savičić jest — według danych rządów Wielkiej Brytanii i Ukrainy — bośniackim Serbem, urodzonym 1 października 1980 roku w Banovići w Bośni i Hercegowinie. Jego wczesna biografia pozostaje słabo udokumentowana, dlatego część relacji łączących go z wojną w Bośni należy traktować ostrożnie. Lokalne media i akta policyjne wskazywały, że mógł być związany z Serbską Strażą Ochotniczą, znaną jako „Tygrysy Arkana”, jednak chronologia osłabia wiarygodność tej wersji: w chwili wybuchu wojny w Bośni Savičić miał 11 lat, a pod koniec konfliktu — 15. Bardziej prawdopodobny wydaje się jego późniejszy związek z Jednostką Operacji Specjalnych, czyli JSO — formacją wywodzącą się ze środowiska serbskich służb bezpieczeństwa i struktur paramilitarnych.

Bałkańska przeszłość: JSO, Kosowo i sprawy kryminalne

Serbskie, bośniackie i kosowskie media wielokrotnie wiązały Savičicia z działaniami zbrojnymi w Kosowie oraz późniejszą aktywnością kryminalno-paramilitarną. Wskazywano go m.in. jako byłego członka JSO, a także łączono z atakiem w barze Panda w 1998 roku, w którym zginęło sześciu Serbów, a piętnaście osób zostało rannych. Według części relacji wydarzenie to miało następnie posłużyć jako pretekst do działań armii i policji serbskiej przeciw Albańczykom. Po wojnie w Kosowie nazwisko Savičicia pojawiło się również w kontekście jednej z najpoważniejszych spraw kryminalnych w Czarnogórze z początku lat 2000. Chodzi o zamach bombowy w Berane w 2001 roku, w którym zginęło sześć osób. Według relacji regionalnych Savičić miał zostać oskarżony razem z trzema innymi byłymi członkami JSO, co dodatkowo wzmacnia obraz jego powiązań ze środowiskiem ludzi wywodzących się z serbskich struktur specjalnych i paramilitarnych. Po wszczęciu postępowania Savičić opuścił Bałkany, a czarnogórski wymiar sprawiedliwości sądził go zaocznie. Ostatecznie został skazany na 20 lat więzienia, lecz wyroku nie wykonano, ponieważ przez kolejne lata pozostawał poza zasięgiem czarnogórskich organów ścigania.

Sprawa zamachu w Berane jest istotna nie tylko jako element jego kryminalnej biografii, ale także jako przykład szerszego problemu typowego dla powojennych Bałkanów: przenikania się dawnych struktur paramilitarnych, środowisk przestępczych i sieci ludzi wyszkolonych w czasie konfliktów jugosłowiańskich.  Savičić był przez lata poszukiwany przez czarnogórską policję i Interpol, lecz mimo działań prowadzonych w różnych państwach europejskich nie został ujęty. Ten okres pozostawania poza zasięgiem organów ścigania wskazuje, że mógł korzystać z sieci kontaktów umożliwiających mu przemieszczanie się, zmianę środowiska i późniejsze wejście w rosyjski świat najemniczy.

 $$

Od Donbasu do Syrii: wejście w rosyjski świat najemniczy

W 2016 roku rosyjska Fontanka opisała Savičicia jako dowódcę międzynarodowego, w dużej mierze serbskiego oddziału związanego z Wagnerem, walczącego w Syrii po stronie reżimu Baszara al-Asada. Według tych ustaleń jego kontakty z rosyjskimi najemnikami miały sięgać co najmniej 2014 roku i wojny w Donbasie, choć sam Savičić początkowo zaprzeczał udziałowi w walkach, twierdząc, że zajmuje się w Rosji biznesem budowlanym. Wątek syryjski dodatkowo wzmocnił jego pozycję w rosyjskim środowisku najemniczym. Po odbiciu Palmyry z rąk Państwa Islamskiego w marcu 2016 roku The Telegraph analizował zdjęcia, wpisy w mediach społecznościowych oraz relacje medialne z ofensywy i wskazywał, że w operacji istotną rolę odgrywały Grupa Wagnera oraz 10. Brygada Specnazu GRU. W walkach miał uczestniczyć również pluton Savičicia. W ten sposób jego biografia łączy trzy przestrzenie: bałkańskie środowiska paramilitarne, rosyjskie formacje nieregularne oraz operacje prowadzone przez Moskwę poza granicami Rosji.

Dlaczego „Wilk”: pseudonim, jednostka i symbolika

Jego pseudonim bojowy — „Wilk” — nie jest jedynie publicystycznym określeniem. Jak podaje Radio Free Europe/Radio Liberty w tekście „Serbian Mercenary: Russia’s War In Ukraine Built On Lies And Death”, Savičić był łączony z rosyjską jednostką bojową, która używała jego znaku wywoławczego „Wolf”, czyli „Wilk”. Z kolei w publikacji tego samego medium „Russia’s Foreign Mercenaries In Ukraine War: Military Leak Shows Bosnian Serb Fighter As GRU Officer” wskazano, że jednostka Savičicia miała wziąć nazwę właśnie od jego wojennego pseudonimu. Ten sam motyw pojawia się także w materiale Balkan Investigative Reporting Network (BIRN) opublikowanym przez Vijesti pod tytułem „How veterans are recruiting volunteers from Serbia and Bosnia for Russian forces in Ukraine via Telegram”, gdzie Savičić występuje jako jeden z rekruterów związanych z batalionem „Wolves”. Dlatego określenie „bałkański Wilk” odnosi się zarówno do jego pseudonimu, jak i do szerszej roli, jaką miał odgrywać jako pośrednik między bałkańskimi środowiskami paramilitarnymi a rosyjskim aparatem wojennym.

Savičić jako łącznik rosyjskiej wojny nieregularnej

Znaczenie Savičicia nie sprowadza się do tego, że był jednym z wielu najemników z Bałkanów walczących po stronie Rosji. Jego rola polegała raczej na pośredniczeniu między różnymi środowiskami użytecznymi dla rosyjskiego aparatu wojennego: dawnymi bojownikami z Bałkanów, środowiskami paramilitarnymi, kanałami rekrutacyjnymi w mediach społecznościowych, rosyjskimi strukturami wojskowymi oraz służbami specjalnymi Federacji Rosyjskiej. Właśnie dlatego jego nazwisko pojawia się nie tylko w kontekście Wagnera, ale także w analizach dotyczących szerszego systemu rosyjskiej wojny nieregularnej. Savičić nie jest tu wyłącznie wykonawcą zadań frontowych. Jego wartość polega na zdolności do łączenia środowisk, które dla państwa rosyjskiego są użyteczne: dawnych bojowników, ochotników ideologicznych, najemników, rekruterów, pośredników logistycznych i struktur działających na styku wojska oraz służb.

Reklama

Ślad GRU w wyciekłej bazie wojskowej

Według artykułu RFE/RL „Russia’s Foreign Mercenaries In Ukraine War: Military Leak Shows Bosnian Serb Fighter As GRU Officer”, w wyciekłej bazie rosyjskich szpitali wojskowych Davor Savičić figuruje jako pułkownik GRU. Podkreślono w nim, że byłby to pierwszy znany rosyjski dokument państwowy, który przedstawia Savičicia nie tylko jako byłego najemnika Wagnera lub rekrutera cudzoziemców, lecz także jako osobę wpisaną w formalne struktury rosyjskiego wywiadu wojskowego. Z tej samej bazy wynika, że 17 czerwca 2022 roku Savičić otrzymał pomoc medyczną z powodu rany odłamkowej prawego ramienia. Nie wiadomo, gdzie dokładnie został ranny. RFE/RL zaznacza jednak, że w tym okresie rosyjskie wojska prowadziły ofensywę na Siewierodonieck we wschodniej Ukrainie, a siły ukraińskie kontratakowały w rejonie Iziumu, w południowo-wschodniej części obwodu charkowskiego. Ten kontekst nie przesądza miejsca odniesienia rany, ale wskazuje, że w czerwcu 2022 roku Savičić mógł znajdować się w strefie intensywnych działań bojowych.

Telegram, Wnukowo i serbski kanał werbunku

Najbardziej aktualny obraz jego aktywności przynosi dziennikarskie śledztwo BIRN, opublikowane m.in. przez Vijesti pod tytułem „How veterans are recruiting volunteers from Serbia and Bosnia for Russian forces in Ukraine via Telegram”. Według BIRN dziennikarze weszli do prywatnych grup na Telegramie, w których doświadczeni najemnicy werbowali ochotników z Serbii oraz Bośni i Hercegowiny do rosyjskiej armii walczącej na froncie ukraińskim. Rekrutom oferowano wysokie wynagrodzenie, rosyjskie obywatelstwo oraz korzyści dla rodzin, a jednocześnie instruowano ich, by przy wyjeździe mówili, że jadą do Rosji jako turyści.  Ten szczegół jest istotny, ponieważ pokazuje, że nie chodzi o spontaniczny wyjazd pojedynczych ochotników, lecz zorganizowany mechanizm omijania prawa państw bałkańskich zakazującego udziału w cudzych wojnach. Również Kodeks karny Bośni i Hercegowiny, której Davor Savičic jest obywatelem, przewiduje sankcje karne dla obywateli wstępujących do zagranicznych formacji wojskowych.

Najemnicy z Grupy Wagnera
Najemnicy z Grupy Wagnera.
Autor. TASS Russian News Agency

W tym samym materiale BIRN/Vijesti pisze, że wśród rekruterów zidentyfikowano Dejana Bericia i Davora Savičicia, występującego pod pseudonimem „Vuk”, czyli „Wilk”. Dziennikarze, posługując się fikcyjną tożsamością, mieli usłyszeć, że po przylocie do Moskwy Savičić będzie czekał na nich na lotnisku Wnukowo. Gdy skontaktowali się z „Davorem”, ten przesłał zdjęcie pozwalające rozpoznać go na miejscu; według BIRN fotografia przedstawiała właśnie Savičicia. Fakt ten ma szczególne znaczenie, ponieważ pokazuje, że nie chodziło wyłącznie o luźne deklaracje poparcia dla Rosji ani o spontaniczne wyjazdy pojedynczych ochotników. Z ustaleń BIRN wyłania się bardziej uporządkowany mechanizm: kandydat otrzymywał kontakt do rekrutera, instrukcje dotyczące podróży, wskazówki, jak tłumaczyć wyjazd, a po przylocie do Moskwy miał zostać odebrany na lotnisku, skierowany na szkolenie i dopiero potem wysłany na front.

Serbski kanał do rosyjskiej armii

Podobny obraz wyłania się z tekstu The Guardian „Russia recruits Serbs in drive to replenish military forces in Ukraine”. Wynika z niego, że Savičić miał kierować serbskim kanałem werbunku ochotników do rosyjskiej armii.  Ma to szczególne znaczenie, ponieważ pokazuje, że nie chodziło wyłącznie o luźne deklaracje poparcia dla Rosji ani o spontaniczne wyjazdy pojedynczych ochotników. Z ustaleń BIRN wyłania się bardziej uporządkowany mechanizm: kandydat otrzymywał kontakt do rekrutera, instrukcje dotyczące podróży, wskazówki, jak tłumaczyć wyjazd, a po przylocie do Moskwy miał zostać odebrany na lotnisku, skierowany na szkolenie i dopiero potem wysłany na front, który powstał w czasie, gdy Moskwa próbowała uzupełniać straty po kilkunastu miesiącach wojny.

Przypomniano tam również jego występ z sierpnia 2023 roku w programie prokremlowskiego propagandysty Władimira Sołowjowa. Savičić stwierdził wówczas, że jego jednostka „oficjalnie” podpisuje kontrakty z rosyjskim Ministerstwem Obrony, a ochotnicy przechodzą przez wojskowy urząd rejestracji i poboru w Krasnogorsku. Obok niego występował Dejan Berić, który twierdził, że serbscy bojownicy mieli służyć w ramach 106. Dywizji Powietrznodesantowej. Sam ten występ był istotny nie tylko propagandowo, ale także organizacyjnie: pokazywał, że po buncie Jewgienija Prigożyna i późniejszym ograniczaniu autonomii Wagnera część zagranicznych rekruterów próbowała wpisać się w oficjalny system rosyjskiego Ministerstwa Obrony.

Reakcja Belgradu i Waszyngtonu

Ten wątek potwierdza również Reuters w depeszy „Serbia asks Russia to end recruitment of its people for Ukraine war”. Agencja pisała, że prezydent Serbii Aleksandar Vučić publicznie zażądał od Rosji zakończenia rekrutacji Serbów do walki u boku Wagnera. Krytykował rosyjskie strony internetowe i media społecznościowe za publikowanie ogłoszeń rekrutacyjnych w języku serbskim. Także serbski minister obrony Miloš Vučević ostrzegał obywateli przed udziałem w wojnie, wskazując na konsekwencje prawne. Ten element jest kluczowy: Belgrad, mimo bliskich relacji z Moskwą i odmowy przyłączenia się do zachodnich sankcji wobec Rosji, musiał publicznie zdystansować się od werbunku własnych obywateli.

Także Associated Press w tekście „US envoy says Russian Wagner Group’s activities intolerable” zwracała uwagę , że rekrutacja Serbów przez Grupę Wagnera nie była wyłącznie problemem relacji serbsko-rosyjskich, lecz stała się również przedmiotem zainteresowania dyplomacji amerykańskiej. Derek Chollet, ówczesny doradca Departamentu Stanu USA, odniósł się do tej sprawy 12 stycznia 2023 roku w Belgradzie, po rozmowach z prezydentem Serbii Aleksandarem Vučiciem. Jego wizyta na Bałkanach dotyczyła przede wszystkim napięć między Serbią a Kosowem oraz wysiłków na rzecz normalizacji relacji między Belgradem i Prisztiną, jednak jednym z poruszonych tematów była także aktywność Wagnera. W tym kontekście AP przypominała o działaniach serbskojęzycznej platformy RT Balkan, która publikowała materiały zachęcające ochotników do walki w Ukrainie po stronie Rosji.

Reklama

Firmy-przykrywki i obchodzenie prawa

Po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę Savičić miał przejść od roli bojownika do roli organizatora, instruktora i rekrutera. Jak można przeczytać w tekście RFE/RL „Serbian Mercenary: Russia’s War In Ukraine Built On Lies And Death”, Savičić i Dejan Berić byli kojarzeni z jednostką określaną jako „Wolf”, od pseudonimu Savičicia. RFE/RL opisuje również relację serbskiego rekruta występującego pod pseudonimem „Dragan”, który twierdził, że został przewieziony na poligon Alabino pod Moskwą, gdzie Serbowie przechodzili szkolenie, a następnie mieli podpisywać kontrakty z PMC Redut — jedną z przykrywkowych struktur używanych do kierowania bojowników na front ukraiński. Za jednego z kluczowych dowódców Redut uznawany jest mjr.  Konstantin Mirzajan, były oficer WDW będący w przeszłości szefem ochrony Sergieja Lalakina ps. Łuczok, lidera jednej najważniejszych rosyjskich organizacji przestępczych OPG Podolska

Kluczowe znaczenie ma tu pozór legalnej migracji zarobkowej: przedstawienie wyjazdu do Rosji jako pracy w sektorze budowlanym mogło maskować rzeczywisty cel podróży, czyli dołączenie do rosyjskich formacji walczących przeciw Ukrainie. Taki mechanizm utrudniałby organom ścigania w państwach pochodzenia wykazanie, że rekrut wyjechał nie do pracy, lecz na wojnę. Jak pisze The Jamestown Foundation we wspomnianej analizie „Davor Savičić: Bosnian Serb Recruiter for the Wagner Group”, rekruci mogli być przedstawiani jako kontraktowi pracownicy firm budowlanych, aby uniknąć odpowiedzialności w państwach pochodzenia. W rosyjskiej bazie biznesowej RusProfile firma Wolf Group LLC miała wskazywać Davora Savičicia i Raiko Batskovicha jako właścicieli, a Batskovich miał być powiązany również z firmą Monte Gradnya. Według Jamestown Foundation serbski rekrut występujący pod ps. „Dragan” pokazał Radiu Swoboda dokument, z którego wynikało, że formalnie jedzie do Rosji pracować dla Monte Gradnya, a nie jako najemnik.

Taką interpretację wzmacnia serbski tygodnik Vreme w tekście „Recruiting for the Long War”. Według tego źródła rekrutacja obywateli Serbii na wojnę w Ukrainie odbywa się dziś głównie przez prywatne grupy na Telegramie i przez rekruterów takich jak Davor Savičić „Wolf” oraz Dejan Berić. Kandydaci mają otrzymywać bilety lotnicze, informacje o zakwaterowaniu i instrukcje, jak tłumaczyć wyjazd rodzinie. Vreme podkreśla również, że po przyjeździe do Rosji przechodzą oni rejestrację wojskową, podpisują kontrakt, odbywają szkolenie i są wysyłani na pole walki. Ta opisana sytuacja pokazuje wyraźnie, że nie chodziło wyłącznie o luźne deklaracje poparcia dla Rosji ani o spontaniczne wyjazdy pojedynczych ochotników. Z ustaleń BIRN wyłania się bardziej uporządkowany mechanizm: kandydat otrzymywał kontakt do rekrutera, instrukcje dotyczące podróży, wskazówki, jak tłumaczyć wyjazd, a po przylocie do Moskwy miał zostać odebrany na lotnisku, skierowany na szkolenie i dopiero potem wysłany na front.

Skala zjawiska i jego realne znaczenie

Warto jednak dodać, że skala tego zjawiska pozostaje trudna do precyzyjnego oszacowania. Jak pisał The Guardian w publikacji „Russia recruits Serbs in drive to replenish military forces in Ukraine”, liczba Serbów zwerbowanych do rosyjskiej armii nie wydawała się wystarczająco duża, by zasadniczo zmienić sytuację na froncie. Znaczenie tego kanału jest więc bardziej polityczne, wywiadowcze i organizacyjne niż czysto militarne. Pokazuje, że Rosja potrafi korzystać z niszowych sieci rekrutacyjnych, które mają ograniczoną liczebność, ale dużą użyteczność: dostarczają ludzi możliwych do wykorzystania w wojnie, propagandzie, rozpoznaniu, szkoleniu albo w operacjach specjalnych.

Formalnym potwierdzeniem, że Zachód traktuje Savičicia jako osobę istotną dla rosyjskiego aparatu wojennego, są sankcje brytyjskie. Jak podało Foreign, Commonwealth & Development Office w komunikacie „UK strikes at heart of Putin’s war machine”, 7 listopada 2024 roku Wielka Brytania objęła sankcjami osoby i podmioty powiązane z rosyjskim kompleksem wojskowym oraz grupami najemniczymi związanymi z Kremlem. Na liście siedmiu osób związanych z prywatnymi grupami najemniczymi znalazł się Davor Dragoljubović Savicic.

Od frontu do operacji specjalnych

Dotychczasowe ustalenia pokazują Savičicia przede wszystkim jako rekrutera i organizatora kanału werbunkowego dla cudzoziemców jadących na wojnę przeciw Ukrainie. Nie wyczerpuje to jednak znaczenia środowiska, w którym się poruszał. W przypadku osób łączących doświadczenie wojskowe, kontakty paramilitarne i znajomość bałkańskich sieci przestępczo-ochotniczych granica między rekrutacją frontową, logistyką najemniczą a działaniami przydatnymi służbom specjalnym może być płynna. Ten wątek pozwala spojrzeć na sprawę Savičicia szerzej: nie tylko jako na element werbunku do rosyjskiej armii, lecz także jako na możliwy przykład wykorzystywania bałkańskich kontaktów przez rosyjski aparat bezpieczeństwa. Jak pisze The Insider w śledztwie „Lost in translation: How Russia’s new elite hit squad was compromised by an idiotic lapse in tradecraft”, w kontaktach Denisa Alimowa — byłego funkcjonariusza FSB Alfa i członka rosyjskiego Centrum 795 — pojawiali się Dejan Berić i Davor Savičić, określani jako serbscy rekruterzy najemników dla rosyjskiej armii w Ukrainie.

Sam ten fakt nie przesądza, że Savičić uczestniczył w konkretnej operacji wywiadowczej. Wskazuje jednak na możliwy punkt styku między środowiskiem bałkańskich rekruterów a strukturami rosyjskich służb. The Insider ostrożnie sugeruje, że przez tego rodzaju kontakty Alimow mógł dotrzeć do Darko Đurovicia, serbskojęzycznego wykonawcy. W takim ujęciu sieci budowane wokół werbunku cudzoziemców mogły służyć nie tylko uzupełnianiu rosyjskich strat na froncie, lecz także poszukiwaniu ludzi przydatnych w działaniach specjalnych poza Ukrainą.

Reklama

Z tym że znaczenie tej sprawy staje się wyraźniejsze po zestawieniu jej z oficjalnym komunikatem amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości „Man Arrested for Plotting with Others to Murder or Kidnap Two Victims Abroad and Related Terrorism Offenses”. Według prokuratury Południowego Dystryktu Nowego Jorku Denis Alimow został zatrzymany 24 lutego 2026 roku w Bogocie na podstawie czerwonej noty Interpolu i oskarżony o udział w spisku mającym na celu porwanie lub zabójstwo dwóch znanych dysydentów za granicą. Departament Sprawiedliwości podał również, że Alimow miał oferować współsprawcy 1,5 mln dolarów za każdy potencjalny cel. Jeżeli więc kontakty Alimowa z Bericiem i Savičiciem rzeczywiście miały znaczenie operacyjne, wskazywałoby to, że bałkańskie sieci rekrutacyjne mogły być dla rosyjskiego aparatu bezpieczeństwa użyteczne nie tylko na froncie. Mogły również pomagać w wyszukiwaniu ludzi zdolnych do udziału w działaniach wywiadowczych, operacjach specjalnych oraz przedsięwzięciach wymierzonych w przeciwników Kremla poza granicami Rosji.

Infrastruktura rosyjskiej wojny nieregularnej

Postać Savičicia pozwala uchwycić szerszą zmianę w rosyjskim sposobie prowadzenia wojny: odejście od wyłącznego oparcia na regularnych siłach zbrojnych na rzecz modelu, w którym państwo wykorzystuje pośredników, najemników, firmy-przykrywki i nieformalne sieci rekrutacyjne. W takim układzie ludzie pokroju Savičicia nie są jedynie dodatkiem do armii, lecz elementem infrastruktury wojny nieregularnej. Umożliwiają Moskwie prowadzenie działań zbrojnych, rekrutacyjnych i wywiadowczych poprzez rozmywanie granicy między działaniem państwowym a aktywnością struktur nieformalnych.

Rosja nie tylko korzysta z cudzoziemców, lecz także buduje wokół nich cały ekosystem: propagandę, obietnice obywatelstwa, kontrakty wojskowe, firmy-przykrywki, kanały telegramowe, punkty kontaktowe w Rosji i pośredników z reputacją frontową. To system elastyczny, trudny do śledzenia i korzystny dla państwa, które chce zwiększać zasoby ludzkie bez pełnego ujawniania skali i mechanizmów własnego zaangażowania.

Znaczenie ludzi pokroju Savičicia nie polega więc na tym, że samodzielnie rozstrzygają oni o przebiegu wojny. Ich rola jest istotna z innego powodu: skupiają w sobie kilka kluczowych elementów rosyjskiej wojny nieregularnej — doświadczenie wyniesione z konfliktów bałkańskich, związki z Wagnerem, możliwe powiązania z GRU, udział w rekrutacji prowadzonej przez media społecznościowe, wykorzystywanie cywilnych przykrywek do obchodzenia prawa oraz potencjalne kontakty z operacjami wywiadowczymi.

W tym sensie „Wilk” nie jest jedynie postacią z marginesu frontu. Staje się symbolem sposobu, w jaki rosyjskie państwo wykorzystuje ludzi funkcjonujących na styku wojny, przestępczości, ideologii i służb specjalnych, aby prowadzić działania zbrojne poza klasycznymi ramami regularnej armii.

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama