Reklama
  • WIADOMOŚCI

Na Łotwie dron spadł do jeziora i eksplodował

Niezidentyfikowany dron spadł w sobotę rano do jeziora Dridrza na południowym wschodzie Łotwy i eksplodował w kontakcie z wodą - poinformowała agencja LETA, powołując się na łotewską policję. Nikt nie ucierpiał. To kolejny incydent z udziałem nieznanego bezzałogowca w ostatnim czasie.

Łotwa DiBaX
Autor. Andris Spruds

Jak podała LETA, około godz. 8 (7 w Polsce) łotewska Służba Bezpieczeństwa Państwa (VDD) została zaalarmowana przez mieszkańców, że dron wpadł do jeziora Dridrza w powiecie Krasław (Kraslava), w historycznym regionie Łatgalia. Powiat graniczy z Białorusią, a jezioro znajduje się w odległości ok. 60 km od granicy z Rosją.

Reklama

Na miejscu znaleziono szczątki prawdopodobnie bezzałogowego statku powietrznego.

Obszar objęty poszukiwaniami jest rozległy, dlatego na miejsce skierowano dodatkowe siły, w tym jednostkę policji wyposażoną we własny dron oraz straż pożarną i żołnierzy.

Do mieszkańców zaapelowano o unikanie miejsca zdarzenia, stosowanie się do zaleceń służb i natychmiastowe zgłaszanie wszelkich znalezionych szczątków mogących pochodzić z drona.

LETA przypomniała, że nie jest to pierwszy incydent w Łatgalii związany z dronami zbliżającymi się do łotewskiej przestrzeni powietrznej lub w nią wlatującymi. Do podobnej sytuacji doszło 7 maja, gdy nad Łotwę wtargnęła grupa bezzałogowców, a jeden z nich uderzył w magazyn ropy naftowej w miejscowości Rzeżyca (Rezekne).

Nikt nie został ranny, ale incydent doprowadził do dymisji ministra obrony Andrisa Sprudsa i rezygnacji premierki Eviki Siliny - podkreśliła LETA.

Według MSZ Ukrainy Rosja celowo przekierowuje nad kraje bałtyckie ukraińskie bezzałogowce, wysyłane do ataków na cele w Rosji. Moskwa twierdzi, że Litwa, Łotwa i Estonia pozwalają Ukrainie na wykorzystywanie swojej przestrzeni powietrznej do ataków na Rosję. Oskarżenia te odrzuciły zarówno Ukraina, jak i kraje bałtyckie.

Przejmowanie dronów umożliwia luka w zabezpieczeniach, która istnieje od czasu wynalezienia GPS i którą wykorzystuje Rosja - wyjaśnił brytyjski dziennik „The Telegraph”.

Drony są przekierowywane za pomocą podwójnej taktyki, znanej jako zakłócanie i podszywanie się. Najpierw Rosja oślepia odbiornik GPS drona falą szumów o dużej mocy, odcinając go od właściwych sygnałów satelitarnych, co sprawia, że odbiornik przechodzi w tryb wyszukiwania. Następnie nadawany jest fałszywy sygnał, który wmawia dronowi, że znajduje się znacznie głębiej nad terytorium Rosji niż w rzeczywistości, i kieruje go na zachód, w stronę przestrzeni powietrznej krajów NATO.

W centrum sieci pozwalającej na zakłócanie i podszywanie się jest potężny nadajnik w obwodzie królewieckim, rosyjskiej ekslawie między Polską a Litwą. Działa on nieprzerwanie od lat, zakłócając sygnał GPS nad Morzem Bałtyckim - podkreślił „The Telegraph”

Reklama

Łotwa oraz pozostałe państwa bałtyckie w ostatnim czasie zwiększają obecność służb w rejonach przygranicznych, a także rozbudowują systemy obserwacji przestrzeni powietrznej. Szczególny nacisk kładziony jest na szybkie wykrywanie i zabezpieczanie miejsc, w których mogą pojawić się szczątki bezzałogowych statków powietrznych.

Władze apelują do mieszkańców o zachowanie ostrożności i zgłaszanie wszelkich nietypowych znalezisk odpowiednim służbom, podkreślając konieczność unikania kontaktu z potencjalnymi elementami dronów ze względu na możliwe zagrożenie bezpieczeństwa.

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama