Wojna mozaikowa – nowa koncepcja walki sił zbrojnych USA [ANALIZA]

22 stycznia 2021, 08:17
mosiac-warfare-picture-1-resize
Rys. DARPA
Reklama

Amerykańska agencja DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency) od dawna pracuje nad nową koncepcją prowadzenia działań wojennych, która mogłaby zastąpić dotychczasowe. Zgodnie z nią w przyszłej bitwie miałoby brać po amerykańskiej stronie wielu uczestników, często bezzałogowych. Kluczem do zwycięstwa miałaby być ich elastyczna współpraca, na zasadzie „każdy sensor, każdy efektor”.

Termin „wojna mozaikowa” nie został wybrany przypadkowo. Jak mówią przedstawiciele DARPA chodzi o to aby na polu bitwy współdziałało ze sobą wiele małych elementów, tworzących jednak z większej perspektywy jeden spójny obraz. Mozaika została też wybrana z innego względu. To kompozycja w której „każdy element pasuje do każdego”. Współczesne metody działania porównują z kolei do puzzli, w których każdy element ma swoje przyporządkowanie i może zostać zainstalowany w jedynym wyznaczonym dla niego miejscu, a jego brak może uniemożliwić przyłączenie kolejnych elementów.

Rozwiązania te są spadkiem po wypracowanej po wojnie wietnamskiej doktrynie „łamacza ofensyw” (Assault Breaker), która miała skutecznie powstrzymać sowiecką ofensywę w Europie. Wówczas także dostrzegano korzyści płynące ze współpracy na polu bitwy i planowano stoczyć bitwę  powietrzno-lądową (air-land battle). W swoich czasach koncepcja ta, oparta o ówczesny poziom techniczny, sprawdziła się. Sowieci nie zdecydowali się na wojnę w Europie, a na własnej skórze amerykańskie założenia odczuł Saddam Husajn podczas Operacji Pustynna Burza w 1991 roku. Jednak, jak podkreśla DARPA, bitwa powietrzno-morska opierała się na osiągnięciu zdolności do współpracy „kilku elementów” sił zbrojnych z kilkoma innymi. Udało się to zresztą osiągnąć wielkim nakładem kosztów i pracy, a prawidłowe zadziałanie tej współpracy zależało od prawidłowego przeprowadzenia wielu procedur. Cały ten system DARPA określa dzisiaj jako „kruchy”, wymagający wielkich nakładów pracy, a także nieskalowalny.

Reklama
Reklama

Oczywiście kruchy z punktu widzenia współczesnego pola bitwy, po ogromnym rozwoju w zakresie digitalizacji pola walki, łączności oraz dostępnych platform rozpoznawczych i bojowych. Jak informuje DARPA, niemal wszystkie platformy potrzebne do realizacji „wojny mozaikowej” już w USA istnieją, a nawet są wdrożone do służby. Wyzwaniem pozostaje jednak stworzenie systemu ich pewnej komunikacji między sobą i z dowództwem. Jako przykład podawany jest fakt, że dwa najlepsze myśliwce – F-22 Raptor i F-35 Lightning II nie mają możliwości wymiany informacji między sobą w trybie trudnowykrywalnym.

Właśnie stworzenie systemu dobrej wymiany informacji i łączności jest wymagane. Tak aby dowódca miał informacje ze wszystkich dostępnych sensorów i mógł wyznaczyć do wykonania zadania odpowiednie siły. Docelowo w wojnie mozaikowej ma jednak chodzić o coś więcej. O to, aby dzięki włączeniu wszystkich systemów do wspólnej sieci dane zadanie można było wykonywać na wiele możliwych sposobów. Dzięki tej elastyczności po utracie np. jednego środka mającego je wykonać, dowódca może mieć nadal wiele różnych innych możliwości. Sieć niezliczonych połączeń pomiędzy różnymi uczestnikami pola walki, w połączeniu z ich dużą ilością (pojawienie się inteligentnej broni, działającej w rojach i bezzałogowców różnych typów i klas) ma sprawiać, że przeciwnik nie będzie mógł przewidzieć jaki rodzaj uderzenia go czeka. Nawet po odparciu ataku będzie musiał się też liczyć z kolejnym, który będzie mógł nadejść z zupełnie innej strony.

Jako przykład DARPA podaje, że klucz (cztery) F-16 mogą dzisiaj zetrzeć się z analogicznymi myśliwcami przeciwnika, a chodzi o to aby w międzyczasie działały np. jeszcze cztery bezzałogowce, które w tym czasie dokonają rozpoznania i wykonają zadanie. Czy to odpalając samemu, czy też łącząc się z krążącymi w okolicy inteligentnymi pociskami, platformami je przenoszącymi, albo własną artylerią. Maszyny rozpoznawcze będą przy tym niedrogie, nie zwiększając zbytnio kosztu zaangażowanych środków. W dodatku ich utrata nie będzie stanowiła większego problemu.

Podobne nasycenie bezzałogowymi środkami przewiduje się w platformach morskich i lądowych. W bitwie powietrzno-morskiej, gdzie jest jeszcze więcej zmiennych (np. domena podwodna) możliwości elastycznego zaskakiwania ma zdaniem DARPA być jeszcze więcej niż w przypadku wojny lądowej.

Zastosowanie licznych, bezzałogowych platform lądowych, które można będzie "poświęcać" sprawi, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych będą miały znacznie więcej możliwości i będą mniej przewidywalne. Np. od czasu Wietnamu Amerykanie kierują się zasadą, zgodnie z którą starają się ponieść jak najmniejsze straty. Z tego powodu wiadomo było do tej pory, że nie wydadzą „otwartej bitwy”, bo w takiej straty są nieuniknione.

Doktryna wojny mozaikowej została przedstawiona w Pentagonie i spotkać się tam miała z pozytywnym przyjęciem. Świadczą o tym zresztą prowadzone programy takie jak Skyborg – oprogramowania, które będzie można zainstalować w różnych platformach powietrznych (w ramach tego programu wyposaży się w nie trzy platformy konkurujące o wybór na bezzałogowych skrzydłowych dla amerykańskich myśliwców). Nadal brakuje jednak morskich i lądowych BSP, które mogłyby licznie występować na polach bitew. Ich programy rozwojowe są dopiero prowadzone.

Za największe wyzwanie DARPA uznaje jednak stworzenie odpowiedniego interfejsu i systemu, który umożliwi płynne komunikowanie się wszystkich członków pola bitwy i wydajne dowodzenie. Przedstawiciele Agencji wspominają swoje prezentacje, na których pokazane są różne platformy bojowe i błyskawice symbolizujące ich wzajemna współpracę. „Chcemy, żeby te błyskawice stały się prawdziwe, to nasz motto” – dodają.

Cała koncepcja przypomina tą z powieści Stanisława Lema „Niezwyciężony”, w której najpotężniejsza nawet i największa pojedyncza maszyna nie mogła dać sobie rady z rojem niewielkich, ponoszących straty, lecz niezliczonych i konsekwentnie realizujących swoje zadanie urządzeń. Jej swoistą przeciwwagą są pomysły na tworzenie właśnie wielkich i niemal niemożliwych do pokonania platform, takich jak np. coś w rodzaju nowej generacji pancernika. Ten drugi pomysł wydaje się mieć jednak mniejsze szanse. Chyba, że Pentagon zdecyduje się na pójście obiema proponowanymi ścieżkami...

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 56
Reklama
gazek
poniedziałek, 31 maja 2021, 10:51

Dobra koordynacja posiadanych zasobów oparta na przepływie informacji to z pewnością bardzo ważna kwestia :D

Kocurro
czwartek, 28 stycznia 2021, 23:29

Przypomina mi się "Taktyka błędu"

Dalej patrzący
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 12:55

Od 7 lat niestrudzenie [różnymi kanałami] promuje sieciocentryczność , a tu takie "odkrycie Ameryki". Więcej - kompleks C5ISR+WRE winien obejmować WSZYSTKIE domeny - połączone w jedną - i sterowana real-time. Czyli domenę lądową, powietrzną, morską, podwodną, kosmiczną, cyber oraz infosferę internetu. Szerzej - system ekonomiczno-finasowy państwa winien być zsynchronizowany w ramach większego całościowego nadrzędnego C5ISR [domen militarnej i cywilnej] z wykonawczym C5ISR sfery militarnej - do natychmiastowych reakcji i uruchamiania zasobów. Działając w trybie "wieży kontrolnej" non-stop 24/7/365.

Analityk
sobota, 23 stycznia 2021, 21:46

W mojej ocenie kluczową sprawą jest zapanowanie nad olbrzymia ilością danych z rozpoznania. To staje się obecnie coraz bardziej możliwe, tak ze względu na sztuczną inteligencję, jak i rosnąca moc obliczeniową. Integracja danych z rozpoznania (tzn. z wszystkich dostępnych sensorów) daje podstawę do stwierdzenia, że nic nie da się już ukryć (z pewnością w odniesieniu do działań na lądzie) i w efekcie rozpoznanie jest już bliskie , albo w przypadku tych najbardziej zaawansowanych technologicznie armii, uzyskuje przewagę nad efektorami. Sygnałem kierunku rozwoju tego procesu jest system IBCS

Jabadabadu
niedziela, 24 stycznia 2021, 19:05

Ktoś wymyślił "big data" już dawno temu. Założono, że jeżeli będzie się posiadać dostatecznie dużą ilość danych aktualizowanych według określonego algorytmu, to w takiej masie na pewno znajdą się potrzebne informacje. Założenie prawdziwe. Problem w tym, że: 1) trzeba wiedzieć czego się szuka, 2) trzeba posiadać superszybkie i efektywne algorytmy i silniki przeszukujące dane (przeszukiwanie liniowe i quasiliniowe odpada - nie mamy nieskończonego czsu wyszukiwania lecz ściśle ograniczony), 3) trzeba umieć zinterpretować znalezione a z założenia niekompletne informacje, 4) nie wolno zbagatelizować ani tym bardziej zignorować uzyskanych w ten sposób niewinnie wyglądających danych, 5) niezbędny jest nadal "nos" i intuicja analityka - bez tego wszystkie dane mają taką wartość jak sprzed zajęcia Krymu przez Rosję i z takim samym skutkiem wpływają na rzeczywistość.

Zorientowany
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 09:29

To czego się szuka wiadomo już od dawna. Zbieranie sygnatur sprzętu ma już z pewnością trzydziestoletnia historię.

Darek S.
sobota, 23 stycznia 2021, 03:17

A śmiali się z obrony mozajkowej Iranu.

cdx
sobota, 23 stycznia 2021, 02:21

Armia USA jest silniejsza niż armie całej reszty świata razem wzięte. Więc nie chodzi o to czy USA wygrałoby z Chinami lub Rosją (bo wynik jest oczywisty), ale o wygraną przy jak najmniejszej ilości strat. Temu właśnie służą m.in. nowe koncepcje walki, dzięki którym straty USA w wojnie z komunistami będzie można zredukować niemal do zera.

Rozważny
niedziela, 24 stycznia 2021, 16:37

Nie da się do 0. Tak długo jak jest broń jądrowa jest pat. Nikt tej wojny nie wygra, kto zaryzykuje zniszczenie całych miast na setki lat. Nikt.... Jedyna jaka walka będzie to cudzymi dłońmi jak Wietnam, Korea Południowa , Japonia Indie itd. A jeśli dojdzie do eskalacji to módlmy się żeby została ona tam gdzie jest.

military
piątek, 22 stycznia 2021, 13:38

Przedstawiona koncepcja przypomina mi już dawno dawno temu forsowaną koncepcję walki sieciocentrycznej. Była ona bardzo miła dla oka na slajdach ponieważ te błyskawice, o których mowa artykule biegły od każdego do każdego i każdy miał informacje jakiej potrzebował, w czasie kiedy jej potrebował. Tyle koncepcja. W praktyce wszystko się komplikowało na poziomie sprzętowo-programowym, gdzie zbiorowisko wyposażenia łączności i informatyki od wielu producentów z różnymi rozwiązaniami w zakresie protokołów komunikacyjnych i "autorskiego" działania m.in. środków radiowych, które bardzo często współdziałały tylko same z sobą, skutecznie utrudniała takie wzajemne bezproblemowe połączenia. Jeśli dodamy to tego konieczność włączenia zabezpieczenia kryptograficznego, innego, co do klauzuli na różnych poziomach działań i innego, co do technologii kryptograficznej w zależności od przeznaczenia danego wyposażenia C4I to obraz takiej wojny sieciocentrycznej w naturze wyglądał jak wyglądał, czyli mocno niedoskonale. Co do koncepcji Amerykanów - ma ona pewne szanse powodzenia z pewnych szczególnych względów - Amerykanie w pełni panują nad wyposażeniem, które sami produkują, nad kryptografią, którą sami zarządzają i nad protokołami komunikacyjnymi, które sami opracowują i wdrażają. W ten sposób są w stanie zapewnić pewien próg jednolitości w tym zakresie, który jest niezbędny, żeby rzeczywiście te błyskawice nie były tylko funkcjonalne na slajdzie.

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 22:50

Nie sposób się z Tobą nie zgodzić, choć znam też bardziej optymistyczne relacje z wykorzystania Jaśmina w środowisku międzynarodowym. Ale rozpoczęte w USA prace nad wielodomenowym BMS, to zupełnie inna bajka niż Jaśmin. W zeszłym roku był tu artykuł o militarnych aplikacjach sieci 5G. Wspomniano o projekcie zintegrowanego, wykorzystującego technologię VR i AR stanowiska dowodzenia walką na orbicie, w powietrzu, na lądzie i na morzu. Na tych łamach wspominano też o zakupie od Microsoftu 100 tys HoloLens nowej wersji. Przyszły system walki będzie przetwarzał w czasie rzeczywistym znacznie więcej informacji, będzie miał kompletnie inne interfejsy, inny sposób prezentacji, oraz moduł sztucznej inteligencji do wspomagania dowodzenia. Porównaj obecne komputerowe systemy dowodzenia do starej dobrej mobilki GSM od Nokii, a projekt DARPA do super nowoczesnego smartfonu, a to wciąż nie będzie ten dystans technologiczny. Użytkownik systemu ma mieć niespotykaną do tej pory świadomość sytuacyjną oraz pełny dostęp do efektorów. Jeden system spinający satelity, amunicję krążącą, samoloty, latające, jeżdżące, kroczące i pływające drony, roboty, pojazdy oraz cyfrowo połączeni żołnierze w sekcji. Na ilustracji węzłami i repeaterami sieci są samoloty, drony i okręty. W przyszłości pewnie też drony i roboty lądowe oraz morskie. Im większe nasycenie, tym lepsza łączność. Narysowano też satelity. Na pewno chodzi o dedykowane wojskowe, ale jaskółki śpiewają, że wraz z rozwojem wielotysięcznej konstelacji satelitów Muska Pentagon zapragnie zagwarantować sobie jakąś łączność rezerwową korzystając z tej opcji.

CdM
piątek, 22 stycznia 2021, 22:24

Dodajmy że ew. opracowanie takiej ujednoliconej platformy daje ogromną przewagę amerykańskiemu eksportowi uzbrojenia.

Fanklub Daviena
sobota, 23 stycznia 2021, 11:22

I daje przeciwnikowi gigantyczny wspólny wektor ataku a'la "Battlestar Galactica" na wszystkie amerykańskie systemy... Niemożliwe? Przeczytaj aferę z SolarWinds Inc... W wojsku "tak nie będzie!"? - otóż w czasie Drugiej Wojny w Zatoce cała logistyka i dostawy dla amerykańskich wojsk bazowały na... niezabezpieczonym żadnym hasłem serwerze ftp. Hasło nawet było ("ale ciągle ktoś zapominał a potem trzeba było nowe wszystkim rozdać, więc zniesiono..."), przy czym jak ktoś jest informatycznie mądry inaczej, to informuję, że protokół ftp jest nieszyfrowany a hasło służy jedynie do logowania, a transmisja leci otwartym tekstem... :D

greg
sobota, 23 stycznia 2021, 17:11

Druga Wojna w Zatoce to 2003r. W Polsce wtedy króluje Neostrada Plus (512 kb/s za 179 zł miesięcznie). Większość Irakijczyków nie wiedziała co to komputer a co dopiero Internet. Klasyczny błąd oceniania historii z perspektywy dzisiejszych uwarunkowań.

andys
sobota, 23 stycznia 2021, 08:38

Niekoniecznie, tylko Amerykanie sa w stanie realnie mysleć o takich wojnach i tylko oni sa do tego psychicznie gotowi. To relikty Ameryki, jako swiatowego hegemona, leczenie kompleksów, że nim juz nie jest/nie bedzie niedługo. Jesli popatrzymy na inne państwa , to nie znajdziemy takiego, któremu przedstawiane w artykule "zabawki" byłyby potrzebne. Państwa myśla, w sprawach wojennych, raczej o swoim sasiedztwie. W chwili obecnej nie ma już istotnych, ważnych konfliktów terytorialnych, nie ma potrzeby rewizji czegokolwiek w tej dziedzinie.

R
piątek, 22 stycznia 2021, 13:14

W PowerPoint wszystko ladnie wyglada.

HI-tec
piątek, 22 stycznia 2021, 13:14

Amerykanie mają stałą skłonność do szukania naukowych metod działania, zarówno w bezpieczeństwie wewnętrznym jak i w operacjach wojskowych. Nie raz się już zdarzało, że takie podejście zawiodło (Waco, "Eagle Claw", klęska kopii brytyjskiej koncepcji "Walki o serca i umysły" w Wietnamie. Brak im zmysłu praktycznego który jest zaletą Anglików (stąd są oni tak cenieni w działaniach specjalnych i tajnych operacjach). Amerykanie nadrabiają to potęgą ekonomiczną i polityczną, przewagą siły, ale ... ostatni raz toczyli walkę z równorzędnym przeciwnikiem w Korei. Wojny z Irakiem takimi nie były, bo uzbrojenie / wyposażenie irackie było muzealne. Tymczasem Rosja, pomimo swego zacofania jest przeciwnikiem poważnym, nawet pomijając atom, dysponuje silną obroną przeciwlotniczą, żołnierzami gotowymi do poświęceń większych niż wyobrażają sobie mieszkańcy świata zachodu. Warunki w jakich przyjdzie działać nam tutaj w Polsce wobec zagrożenia rosyjskiego są i będą skrajnie trudne, a jakoś nie wierzę, żeby recepty na sukces jakie stosowali Amerykanie mogły się całkowicie sprawdzić w obronie naszego kraju biorąc pod uwagę: bliskość przeciwnika, ogromna dysproporcję potencjałów między agresorem a nami, niechęć sąsiednich krajów do wystawiania się na zagrożenie gdyby przyszło im działać w obronie nas. Zwyczajnie wszelkie amerykańskie przewagi mogą się sprawdzać w stosunku do krajów Trzeciego Świata przy założeniu, że żaden znaczący militarnie kraj nie udzieli im wsparcia. Konflikt zbrojny z Rosją lub Chinami miałby tak nieobliczalne konsekwencje, że najlepiej dla USA jest stwarzać wrażenie przewagi technologicznej (zapewne prawdziwe, ale przecież nie w każdym obszarze jest ona miażdżąca) i wywierać presję na ewentualnego przeciwnika wszelkimi środkami jednak nie doprowadzać do otwartej wojny.

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 23:42

Jeszcze raz: w jaki sposób rosyjska przewaga w czołgach i dużej ilości OPL ma zniwelować rozpoznanie satelitarne i elektroniczne? Powiesz: broń anty satelitarna i WRE? Odpowiem, że życzę szczęścia. Historia dotychczasowego bojowego wykorzystania dronów wskazuje na ich wysoką skuteczność w zwalczaniu OPL. Dzięki nowemu systemowi walki można będzie lepiej gospodarować dostępnymi efektorami, lepiej rozumieć poczynania przeciwnika, a przez to lepiej priorytetyzować cele. Po prostu optymalizacja zarządzania wojną. Świat idzie do przodu, czas szamanów minął.

Wawiak
piątek, 22 stycznia 2021, 16:52

A kto się Rosją przejmuje? Prawdziwym przeciwnikiem są Chiny.

KrzysiekS
sobota, 23 stycznia 2021, 18:56

Wawiak Przeciwnikiem dla nas jest Rosja (a może nawet przyjacielskie Niemcy) Chiny to przeciwnik dla USA nie dla nas to nie nasze podwórko i nie nasza liga.

Wawiak
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 13:26

Tu pełna zgoda. Pisałem w szerszym ujęciu, a nie tylko z naszego punktu widzenia.

Wawiak
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 13:11

Tu zgoda, pisałem w ujęciu bardziej "międzynarodowym".

golon
sobota, 23 stycznia 2021, 10:39

Ja też tak uważam, poniewaz szybciej wyparuje jako obłoczek pary, niz pomyśle.

Piotr ze Szwecji
piątek, 22 stycznia 2021, 12:15

Panie Macieju Szopa, czy słyszał pan o wypracowanej w starym RFN taktyce mobilnej elastycznej obrony? Sama koncepcja strategiczna więc nie jest zupełnie taka nowa, jak pan ją przedstawia. Ot tylko jej nowe otwarcie w doktrynach i strategiach MW USA. Tam jest też powód też dlaczego od dekad Armia Rosji tak silnie ma rozbudowany komponent wojny elektronicznej nawet na niższych poziomach swoich jednostek wojskowych.

Wojmił
piątek, 22 stycznia 2021, 11:54

Lema na świecie znają lepiej niż w Polsce bo w Polsce jeden Jan jest super star i jego fioletowi pomocnicy, którzy nawet nazwy ulic mają a Lem tyle co kot napłakał...

oj chyba nie
piątek, 22 stycznia 2021, 10:27

siemanko Rosjanie... dacie radę w tym wyścigu zbrojeń? Koszty będą duże by wprowadzić równie efektowną koncepcję w życie :)

Troll i to wredny
piątek, 22 stycznia 2021, 13:30

Defence24 z 25 czerwca 2015 r. CWCz-Puszka.

Fanklub Daviena
piątek, 22 stycznia 2021, 12:21

Słabością tych kreskówek amerykańskich jest to, że w nich zawsze trafiają tylko amerykańskie rakiety, a rosyjskie/chińskie już nigdy i kreskówki nie wyjaśniają dlaczego. Nie wyjaśniają też dlaczego amerykańskich celów miałyby nie wykrywać satelity i AWACSY przeciwnika? Dlaczego więc na tych kreskówkach te brzegowe systemy nie zaatakowały amerykańskich satelitów - przecież USA non stop się mazgai jak to Rosja i Chiny rozwijają "nielegalną" (dlaczego?) broń antysatelitarną czy sytemy zakłóceń satelitów? Dlaczego system brzegowy nie zniszczył drona MALE - przecież nawet Iran udowodnił, że to potrafi... Dlaczego bezkarnie latają te F-35 - przecież nie odważyły się wlecieć w przestrzeń Iranu, gdy Trump chciał "odwetu", gdy Rosjanie pokazali Trumpowi obraz radarowy na żywo z podglądem pozycji F-35 w locie i Trump zdecydował się "na lepszy odwet w postaci cyberataku"? Nawet zakładając, że F-35 są niewidoczne, to kreskówka nie wyjaśnia SKĄD PRZYLECIAŁY, bo lotniskowiec czy latająca cysterna nie zbliżą się do A2/AD na odległość zapewniającą zasięg uderzeniowy dla F-35, podobnie nie zbliży się AWACS z rysunku na odległość zapewniającą wsparcie nad polem walki... Tego kreskówki USA nigdy nie wyjaśniają, w nich przeciwnik jest ślepy i głuchy oraz głupi i niecelny a nadludzie z USA wszechpotężni. Tymczasem US Marines gubią się w Zatoce Perskiej i lądują, mimo gps, w Iranie, nad Syrią drony i samoloty USA nie mogą latać, bo nie działa łączność, gps, radary ani optyka, ani nawet nie chcą działać satelity i "wszechpotężne" USA nie odważy się latać nad "ukraińskim" Krymem, nawet "niewidzialnym" F-35... Ten niszczyciel US Navy z kreskówki też nie odważyłby się zbliżyć na odległość umożliwiającą mu wsparcie działań... No i jak tu są fanboje DARPA, to przypominam, że DARPA wyliczyła też, że jak Rosja będzie chciała zająć Bałtów, to zajmie i NATO będzie jej mogło naskakać - DARPA wyliczyła, że jedyne co może powstrzymać Rosję to nuklearna broń taktyczna NATO, ale NATO nie odważy się jej użyć przeciw Rosji, tylko... zaatakuje 5 rosyjskich SAM na terenie Bałtów (tylko niektórzy generałowie, większość się na to nie odważyła) - czyli NATO chce "wyzwalać" Bałtów przez zrzucanie na nich bomb nuklearnych (dziękuję za takie "wyzwolenie"), co wg wyliczeń DARPA Rosji mało by zaszkodziło, natomiast w odwecie Rosja odpaliłaby 5 rakiet nuklearnych na 5 głównych baz lotniczych NATO, co NATO zaszkodziłoby bardzo i potem NATO stanęłoby przed dylematem - rozejm akceptujący utratę Bałtów czy idziemy w totalną nuklearną IIIWŚ o Bałtów. Francuzi i Anglicy nie chcieli ginąć za Gdańsk a i Amerykanie nie chcą ginąć za Talin... :D

hę?
piątek, 22 stycznia 2021, 17:01

Zestrzelić wojskowego satelitę w kosmosie???? A niby jak go znajdą jak będzie wyłączony i włączy się kiedy trzeba.... Rakietami naprowadzanymi to co najwyżej pozbawicie ludzi kablówki

Abdul
sobota, 23 stycznia 2021, 14:46

Wystarczy ładunek EMP, czyli np. detonacja głowicy nuklearnej wystrzelonej w kosmos. Wiesz, w jaki sposób latają rakiety międzykontynentalne?

...
wtorek, 26 stycznia 2021, 08:40

No tak, ale skutki EMP nie wybiorą sobie tylko satelit NATO ale będą oddziaływały także na chińskie, rosyjskie i wszystkie inne...

Fanklub Daviena
wtorek, 26 stycznia 2021, 19:59

Ale rosyjskie normy odporności na EMP są dziesięć, jeśli nie dziesiątki razy ostrzejsze niż zachodnie. Rosja nawet nie chce kupować na Zachodzie komponentów rzekomo odpornych na EMP, bo twierdzi, że Zachód nie umie ich budować, kłamie w normach a gotowe produkty nie trzymają parametrów... Ponadto Rosja (i Chiny, i Korea Północna, i Iran itd.) są jak najbardziej za zniszczeniem wszystkich satelitów, bo więcej na tym straci NATO niż oni. Oni nie będą napadać na NATO i są bez porównania mniej zależni od satelitów, choćby z tego powodu, że będą walczyć na własnym terenie, gdzie będą mieć alternatywną do satelitarnej łączność i rozpoznanie. Naprawdę wierzysz, że Rosja czy Chiny nie chciałyby iść w walce z NATO na wzajemne całkowite zniszczenie satelitów? Z choinki się urwałeś? :D

jasne
środa, 27 stycznia 2021, 19:25

no to raczej niepotrzebnie się starają bo atomówka odpalona w kosmosie nie zrobi wiele szkody, fali uderzeniowej niet, energia rozproszona momentalnie Impuls elektromagnetyczny pewnie też nie obejmie satelit poza widocznością w linii prostej hehe rosyjskie prawa fizyki

BG
piątek, 22 stycznia 2021, 11:50

Tylko problem z waszą "mozaiką" jest taki, że w teorii jest dobra tylko na kraje, które nie mogą wam oddać, a takich państw jest coraz mniej ;)

NH
sobota, 23 stycznia 2021, 02:25

LOL. To wyobraź sobie jak dziś wyglądałaby wojna wietnamska. F-22 i F-35 nie poniosłyby żadnych strat, błyskawicznie likwidując wietnamskie lotnictwo i obronę plot. Tak samo wietnamskie oddziały pancerne zostałyby błyskawicznie zlikwidowane. No i przede wszystkim - w Wietnamie nikt już by za komunistów nie walczył, wszyscy chcieliby się natychmiast poddać Amerykanom.

Potop Szwedzki
poniedziałek, 25 stycznia 2021, 00:12

Sztuka wojenna mówi chyba, że od zajmowania terenu są wojska lądowe, a nie F-22 i F-35. Najdłuższym i tym, w którym poniesiono najmniejsze straty polskim powstaniem, było Powstanie Styczniowe, to daje do myślenia. F-22 i F-35 owszem mogą zniszczyć przeciwnika z dużej odległości, ale ze względu na swój zasięg musiałyby bazować w regionie walk, a to już pole do popisu dla partyzantów, Amerykanie tak, czy inaczej musieliby zaangażować siły lądowe, a bardzo tego nie lubią. Z U.S. Army jest taki kłopot jak z Wehrmachtem, niby najlepsi na świecie, ale nikt nie jest w stanie wymienić samodzielnie wygranej przez nich wojny w przeciągu ostatnich 100 lat.

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 14:08

Wymień chociaż trzy, które mogłyby walczyć z USA jak równy z równym.

qwert
piątek, 22 stycznia 2021, 16:27

Wystarczą dwa - Chiny, Rosja - wspólnie, lub każdy z osobna

piątek, 22 stycznia 2021, 22:24

Rosja to chyba przesada :)

Monkey
piątek, 22 stycznia 2021, 15:40

@bender: W otwartej walce, przy wykorzystaniu wszelkiego dostępnego uzbrojenia USA nie ma godnego rywala. Ale jeśli USA byłyby stroną atakującą, to i Rosja, i Chiny są w stanie się obronić. Żadne państwo europejskie z osobna, być może poza Francją też nie jest, ale UE jako całość byłaby w stanie odeprzeć inwazję.

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 18:45

BG napisał, że takich państw jest coraz więcej. Wymień więc trzy. Rosja, Chiny i... Czekam.

Monkey
piątek, 22 stycznia 2021, 20:12

@bender: Co powiesz na Indie? Myślę, że też byłyby w stanie się same obronić przed ewentualnym atakiem USA.

bender
sobota, 23 stycznia 2021, 00:49

Trochę się rozminęliśmy: ja myślę o walce w ringu, możliwości oddania cios za cios, Ty mówisz o szeroko pojętym przetrwaniu. Indie to ciekawa propozycja, ale z całym szacunkiem dla Indii, to nie ta waga. Indie, Wietnam czy państwo Kimów mogą przetrwać starcie z USA i znacząco podnieść koszt konfrontacji, ale przecież nie zaatakować kontynent. Wymiana na atomówki nie byłaby opłacalna, więc można pominąć.

Monkey
piątek, 22 stycznia 2021, 10:27

Amerykanie mają dużą praktykę w prowadzeniu podobnego rodzaju wojen. Na Pacyfiku już od 1943, a w Europie od 1944 roku na miarę ówczesnych możliwości toczyli walki na podobnych zasadach. I szło im całkiem nieźle. Fakt, przeciwnicy byli od nich słabsi, a Husajn w 1991 roku mocny był tylko w statystykach. Co do przewagi dużej ilości mniejszych platform nad mniejszą ilością dużych, to zapewne przyda się odpowiednia równowaga. Ze względu na specyfikę zadań, nie każdy środek bojowy może wykonać każde zadanie. Co do pancerników, Japończycy przekonali się na własnej skórze, że same olbrzymy nie wystarczą. Albo niemiecka Panzerwaffe. Admirał Yamamoto dowodząc wyższości lotniskowców nad superpancernikami miał ponoć rzec: „Nawet najbardziej jadowity wąż ulegnie, gdy zaatakuje go tysiąc mrówek”.

droma
sobota, 23 stycznia 2021, 10:58

na plus husajna było te z radziecki przedpotopowe szkolenie przykład załoga czołgu musiała wejść do niego w 30 sekund ,obite łokcie ,kolana biodra ,żeby 60 sekund rozgrzewac silnik -rewelacja ...

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 14:05

Saudowie, Kuwejt i Iran nie podzielają Twojej opinii o papierowej sile Saddama. Co prawda Saddam dwukrotnie uległ międzynarodowej koalicji pod amerykańskim przywództwem, ale to argument za przewagą technologiczną Zachodu, a nie na słabość Saddama. Wyobraź sobie, że to Rosja albo Chiny walczą z Irakiem w 1991 i 2003. Nie poszło by im tak łatwo, bo kraje te nie posiadały wówczas miażdżącej przewagi technologicznej.

innen
sobota, 23 stycznia 2021, 13:26

Nawet Polska dzielnie walczyła w Iraku, tylko o co i po co.

Monkey
piątek, 22 stycznia 2021, 15:48

@bender: To wszystko prawda, ale co do Saudów, Kuwejtu czy Iranu to w 1991 roku też nie prezentowali super. Irakijczycy zresztą zrobili wypad z Kuwejtu do Arabii Saudyjskiej jeszcze przed właściwą inwazją i zostali odparci z dużymi stratami. A była to jedna z ich elitarnych jednostek Gwardii Republikańskiej.

bender
piątek, 22 stycznia 2021, 18:58

Tak, ale w starciu uczestniczyli Amerykanie. Jeśli dobrze pamiętam to pluton (lub dwa) na Strykerach w wersji ppk. To potwierdza moją tezę o dominującej roli przewagi technologicznej.

Monkey
piątek, 22 stycznia 2021, 20:20

@bender: A ja się z tą tezą zgadzam. Dlatego nazwałem siłę armii Saddama papierową, bo na papierze miał sporo i wojska, i sprzętu (iracke siły zbrojne były klasyfikowane bodajże jako 4 na świecie). Zresztą, w powyższym poście popełniłem błąd, który niniejszym chcę skorygować. Otóż w owej bitwie (pod Khafji) nie brały udziału jednostki Gwardii Republikańskiej. Zmyliło mnie użycie przez Irakijczyków T72, których inne jednostki nie posiadały. Ale jedna miała garstkę na stanie. Reszta to T55 i tym podobne (chińskie zapewne). Co tylko potwierdza słuszność tezy o wyższości jakości nad ilością. Trzon jednostek koalicji stanowiły w tamtym starciu jednostki saudyjskie.

Olo
piątek, 22 stycznia 2021, 09:58

Załóżmy że przeciwnik wprowadzi podobne rozwiązania. Co na to polska armia?

military
piątek, 22 stycznia 2021, 13:27

Polska armia ma też spore aspiracje w tym obszarze, ale niestety czasami ma też problem, żeby skutecznie wysłać faks. Niestety to nie fejk.

Druch Boruch
piątek, 22 stycznia 2021, 13:49

Faks !? Ja też miałbym dziś z tym problem.Wolę maila.

biały
piątek, 22 stycznia 2021, 12:44

ciekawe jaki przeciwnik ??? Rosjanie według Davien są daleko w tyle , więc jedyna armia która mogła by nam zagrozić to Niemiecka

Olo
piątek, 22 stycznia 2021, 09:55

Nie wiadomo czy koncepcja - w oparciu o ówczesny poziom techniczny - sprawdziła się czy nie ponieważ nie doszło do konfrontacji w Europie.

Fanklub Daviena
piątek, 22 stycznia 2021, 09:34

Trzeba przyznać, że w tworzeniu kreskówek o amerykańskich wojakach Hollywood jest niezrównane. A potem przychodzi rzeczywistość, czyli Wietnam, Irak i Afganistan... :D

Zak77
piątek, 22 stycznia 2021, 12:49

Na więcej wania was nie stać tylko w biurowcu wymyślili hasło kreskówka. Nadal wierzcie w swoje a byli sobie ZSRR a potem będzie była sobie Rosja i wszystko wróci do normy.

Tweets Defence24