- WYWIADY
- WIADOMOŚCI
- PILNE
Estonia: Rosja wciąż największym zagrożeniem dla NATO
Estonia jest często postrzegana jako jedno z europejskich państw najbardziej narażonych na potencjalny przyszły atak Rosji. Jednocześnie Tallinn utrzymuje nieustępliwe stanowisko wobec Moskwy, argumentując, że jedynie skoordynowana odpowiedź sojuszników, silna obrona oraz wiarygodne gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy mogą zapewnić bezpieczeństwo Europy. W rozmowie z Margusem Tsahkną, ministrem spraw zagranicznych Estonii, Aleksander Olech analizuje estońskie planowanie obronne oraz podejście do odstraszania Rosji.
Dr Aleksander Olech: Estonia od początku pełnoskalowej inwazji Rosji jest jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy. Jak Tallinn obecnie ocenia przebieg wojny i perspektywy jej zakończenia?
Margus Tsahkna: Ocena Estonii jest jednoznaczna: ta wojna nie zakończy się poprzez ustępstwa. Sprawiedliwy i trwały pokój może zostać osiągnięty jedynie z pozycji siły. Rosja nie porzuciła swoich celów — zniszczenia Ukrainy oraz podważenia europejskiego porządku bezpieczeństwa opartego na NATO i UE.
Oznacza to utrzymanie wsparcia wojskowego, zaostrzenie sankcji oraz zapewnienie wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa. Nasze podejście jest proste: zwiększyć pomoc militarną, wzmocnić presję na Rosję, w tym poprzez sankcje i działania przeciwko tzw. „flocie cieni”, oraz zapewnić, że Ukraina będzie silna zarówno na polu walki, jak i przy stole negocjacyjnym.
W ostatnich latach wschodnia flanka NATO znacząco się wzmocniła. Jak Estonia ocenia obecny poziom bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego, szczególnie w kontekście aktywności wojskowej Rosji?
Bezpieczeństwo w regionie Morza Bałtyckiego jest dziś silniejsze niż wcześniej. Obecność NATO, planowanie oraz odstraszanie uległy znaczącej poprawie, jednak Rosja pozostaje długoterminowym zagrożeniem dla całego Sojuszu, które nie słabnie.
Stanowisko Estonii jest jasne: jesteśmy lepiej chronieni, ale musimy działać szybciej. Odstraszanie wymaga stałych inwestycji, silniejszej obecności wysuniętej oraz szybkiego rozwoju zdolności, aby każda agresja zakończyła się niepowodzeniem od pierwszego momentu.
Polska i Estonia mają bardzo zbliżone postrzeganie zagrożenia ze strony Rosji. Gdzie widzi Pan największy potencjał do pogłębienia współpracy politycznej i bezpieczeństwa między Tallinnem a Warszawą?
Estonia i Polska bardzo podobnie rozumieją zagrożenie ze strony Rosji, a kolejnym krokiem powinna być głębsza i lepiej skoordynowana współpraca.
Największy potencjał dotyczy zdolności obronnych, planowania wojskowego na wschodniej flance NATO, przemysłu obronnego oraz infrastruktury krytycznej, takiej jak mobilność wojskowa czy Rail Baltica. Silna Polska oznacza silniejszą wschodnią flankę, a bliższa współpraca wzmocni zarówno bezpieczeństwo regionalne, jak i europejskie.
Kwestia zamrożonych rosyjskich aktywów oraz odpowiedzialności za zbrodnie wojenne pozostaje ważnym elementem debaty międzynarodowej. Jak Estonia ocenia perspektywy realnego postępu w tych obszarach?
Postęp jest możliwy, ale zależy od woli politycznej. Zamrożone rosyjskie aktywa są jednym z najważniejszych narzędzi Europy i powinny być wykorzystywane bardziej zdecydowanie na rzecz wsparcia obrony i odbudowy Ukrainy.
Jednocześnie należy kontynuować działania na rzecz rozliczenia odpowiedzialnych. Obejmuje to wsparcie dla międzynarodowych mechanizmów sprawiedliwości oraz utworzenie trybunału ds. zbrodni agresji pod auspicjami Rady Europy, który ustanowi precedens, że naruszenia prawa międzynarodowego nie pozostają bez konsekwencji.
Zagrożenia hybrydowe, w tym presja migracyjna, operacje cybernetyczne i dezinformacja, stały się stałym wyzwaniem dla bezpieczeństwa Europy. Jak Estonia radzi sobie z tymi zagrożeniami?
Estonia traktuje zagrożenia hybrydowe jako kompleksowe wyzwanie dla bezpieczeństwa. Rosja wykorzystuje dezinformację, cyberataki oraz presję migracyjną jako narzędzia osłabiania społeczeństw od wewnątrz.
Nasza odpowiedź obejmuje wzmocnienie ochrony granic, odporności cybernetycznej, bezpieczeństwa morskiego oraz ścisłą współpracę z sojusznikami. Równie istotna jest odporność społeczna. Czujne i świadome społeczeństwo stanowi jedną z najważniejszych linii obrony przed tymi zagrożeniami.
Zobacz też

W kilku wcześniejszych wywiadach wskazywał Pan, że w przypadku agresji Estonia byłaby gotowa do bezpośrednich uderzeń na siły rosyjskie, w tym na cele w głębi Rosji. Jak dziś ocenia Pan tę koncepcję odstraszania w kontekście wojny w Ukrainie i sytuacji bezpieczeństwa w regionie bałtyckim?
Podejście Estonii do odstraszania jest jasne: agresja musi zakończyć się niepowodzeniem od pierwszego momentu. Nie możemy opierać się na założeniu utraty terytorium i jego późniejszego odzyskiwania.
Odstraszanie oznacza dziś wiarygodne zdolności, w tym środki rażenia dalekiego zasięgu, obronę powietrzną oraz szybką reakcję sojuszniczą. Przekaz jest prosty: Rosja musi rozumieć, że każdy atak zakończy się porażką i natychmiastowymi konsekwencjami. Nie chodzi o eskalację, lecz o zapobieganie wojnie poprzez uczynienie agresji niewykonalną.



WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153