Wojsko kupi następcę Szyłki. Szansa dla zbrojeniówki [KOMENTARZ]

25 maja 2020, 11:36
Biała Sawicka
Fot. kpt. Katarzyna Sawicka

Ministerstwo Obrony Narodowej zamierza wprowadzić na uzbrojenie system SONA, zapewniający kompleksową obronę przeciwlotniczą bardzo krótkiego zasięgu, a także zdolności C-RAM, dla jednostek pancernych. Inspektorat Uzbrojenia rozpoczął dialog techniczny w tym zakresie. Uruchomienie tego programu może stanowić szansę dla krajowego przemysłu, bo posiada możliwości dostarczenia co najmniej większości komponentów a nawet całego rozwiązania.

Zgodnie z zamieszczonym ogłoszeniem, celem procedury jest przeprowadzenie dialogu z podmiotami „które posiadają w swojej ofercie kompleksowe rozwiązania, lub rozwiązania, które można zintegrować w zakresie systemów przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu”, aby uzyskać informacje niezbędne do przygotowania opisu zamówienia w zakresie systemu SONA. Rozmowy będą prowadzone zarówno z producentami rozwiązań, jak i komponentów systemów obrony powietrznej (np. armat, radarów, rakiet czy podwozi).

Szczegółowy opis (wstępne wymagania) systemu SONA zostanie przekazany podmiotom zakwalifikowanym do dialogu technicznego. Wiadomo jednak, że ma on być rozwiązaniem „posiadającym zdolność do rażenia z ziemi pocisków artyleryjskich, moździerzowych i rakietowych na torze lotu (C-RAM), pilotowanych środków napadu powietrznego oraz BSP”.

Celem dialogu będzie ocena możliwości spełnienia wstępnych wymagań przez oferowany sprzęt, wstępne oszacowanie kosztów i harmonogramu programu, pozyskanie informacji umożliwiających oszacowanie kosztów sprzętu w cyklu życia i ocenę systemu zabezpieczenia logistycznego. Prowadzona procedura ma pozwolić także na zidentyfikowanie ograniczeń i uwarunkowań transferu technologii oraz ryzyk dla programu, a także zdefiniowanie sposobu możliwości potwierdzenia spełnienia wymagań.

Zgłoszenia do dialogu będą przyjmowane do 19 czerwca br., natomiast sama procedura – od 1 października do 18 grudnia 2020 roku. Może ona ulec przedłużeniu, gdyby cele nie zostały osiągnięte. Dialog będzie prowadzony przez Zespół Zadaniowy wskazany szefa Inspektoratu Uzbrojenia, możliwy jest udział przedstawicieli innych komórek i jednostek MON we współpracy z tym zespołem.

IU podkreśla, że wspomniany dialog techniczny nie stanowi dialogu konkurencyjnego w rozumieniu art. 60a Ustawy Prawo Zamówień Publicznych, a uczestnictwo w nim nie stanowi okoliczności wykluczającej z ubiegania się o przyszłe zamówienie.

Czym jest SONA i do czego jest potrzebna?

Choć w samym ogłoszeniu zamieszczono stosunkowo niewiele informacji, to w praktyce można stwierdzić, że nowy system będzie miał w założeniu zastąpić używane w Wojsku Polskim zestawy przeciwlotnicze Szyłka/Biała, a także – w pewnej części – inne systemy bardzo krótkiego zasięgu. Na początku 2017 roku Ministerstwo Obrony Narodowej, w odpowiedzi na pytania Defence24.pl poinformowało bowiem: - Tak, planuje się wprowadzenie na uzbrojenie Wojsk Obrony Przeciwlotniczej następcy zestawów przeciwlotniczych ZSU-23-4 Szyłka/Biała. Wymagania, jakie ma spełnić nowy zestaw zawarto w Wymaganiu Operacyjnym pn. Osiągnięcie możliwości osłony plot. bardzo krótkiego zasięgu wojsk pancernych, w tym zwalczania zagrożeń typu RAM (Rocket, Artillery, Mortars) kr. „SONA”. Ilość zestawów, środki finansowe oraz horyzont czasowy zawarte w WO - klauzula niejawna.

Dwa lata później, w odpowiedzi na pytanie czy zostanie ujęty w przygotowywanym wówczas Planie Modernizacji Technicznej do 2026 roku, resort odpowiedział, iż program jest uznawany za „perspektywiczny”, ale jego realizacja zależy od środków finansowych.

Rozpoczęcie przez IU dialogu technicznego oznacza, że w obecnie obowiązującym PMT do 2035 roku uwzględniono środki finansowe i planuje się realizację tego zadania. Sam system SONA z założenia ma wnieść do Wojska Polskiego całkiem nowe zdolności.

Oprócz możliwości zwalczania pilotowanych statków powietrznych (samolotów i śmigłowców) od podstaw będzie bowiem projektowany z myślą o zwalczaniu bezzałogowych statków powietrznych, a także celów klasy C-RAM (pocisków artyleryjskich, rakietowych i moździerzowych). To ostatnie jest o tyle ważne, że – z jednej strony – może być postrzegane jako pewna odpowiedź na zagrożenie powodowane przez rosyjską artylerię rakietową, z drugiej – wymaga odpowiednich rozwiązań technicznych. Chodzi tu przede wszystkim o armaty z amunicją programowalną (w dłuższej perspektywie być może także broń energii skierowanej).

Kolejnym ważnym elementem będzie zapewnienie osłony mobilnym zgrupowaniom Wojsk Pancernych (i być może Zmechanizowanych). Dziś są one chronione przez starzejące się (pomimo modernizacji) i nieliczne zestawy Biała. Z kolei wprowadzane do wybranych brygad przezbrajanych lub planowanych do przezbrojenia na KTO Rosomak zestawy Poprad, z uwagi na ograniczenia podwozia, mogą być wykorzystywane do osłony zaplecza, rejonów koncentracji wojsk itd., ale nie są do końca optymalnym rozwiązaniem do obrony pierwszoliniowych formacji zmechanizowanych czy zmotoryzowanych.

Zestawy Poprad (na zdjęciu) powinny być uzupełnione o system o większej mobilności, właśnie w ramach programu SONA. Fot. R. Surdacki
Zestawy Poprad (na zdjęciu) powinny być uzupełnione o system o większej mobilności, właśnie w ramach programu SONA. Fot. R. Surdacki

Jednocześnie, jak wskazują doświadczenia z ostatnich konfliktów zbrojnych, np. w Syrii czy Libii, jednostki pancerne są narażone na atak z powietrza i muszą być przed nim chronione przez towarzyszące im systemy OPL, bo inaczej mogą zostać wyłączone z walki jeszcze zanim bezpośrednio zetrą się z przeciwnikiem na ziemi. Tym bardziej, że do zagrożenia ze strony wrogich samolotów czy śmigłowców (dysponujących bronią o coraz większym zasięgu rażenia) dochodzi też niebezpieczeństwo użycia przez przeciwnika BSP.

Jednocześnie ewentualna utrata pojedynczych dronów jest mniej kosztowna niż w wypadku pilotowanych samolotów, nie tylko z uwagi na niższą cenę BSP, ale też (a może przede wszystkim) na fakt że nie naraża ona wyszkolonych załóg. Choć Turcja straciła w Libii od kilkunastu do kilkudziesięciu bezzałogowców taktycznych średniego zasięgu i klasy MALE, to operacje z ich udziałem nadal są prowadzone i to z powodzeniem. Niebezpieczeństwo „z powietrza” dla jednostek pancernych cały czas rośnie i wymaga adekwatnej odpowiedzi.

Do podobnych wniosków dochodzą zresztą wiodące państwa NATO, jak USA czy Niemcy, które po latach zaniedbań odtwarzają swoją bezpośrednią obronę wojsk. W obu przypadkach (odpowiednio programy M-SHORAD oraz NNBS) stosowne zdolności odbudowywane są w sposób stopniowy, tak aby przed osiągnięciem docelowego, „dojrzałego” poziomu technologicznego dysponować już pewnym potencjałem. Paradoksalnie Polska jest w o tyle lepszej sytuacji, że w strukturach swoich jednostek lądowych ma już jednostki OPL (np. dywizjony przeciwlotnicze w brygadach), jak i pewne nowoczesne środki obrony przeciwlotniczej klasy VSHORAD (przenośne zestawy Grom/Piorun). Do skutecznej osłony Wojsk Pancernych niezbędne są również mobilne systemy, na podwoziu gąsienicowym lub kołowych transporterów (w wypadku jednostek zmotoryzowanych), aby mogły bezpośrednio towarzyszyć nacierającym wojskom.

Przemysł a SONA

Polski przemysł obronny dysponuje szerokim zakresem zdolności, jeśli chodzi o systemy obrony powietrznej bardzo krótkiego zasięgu. Ma możliwości dostarczania ich poszczególnych komponentów, jak i integracji.

Przykładowo, jeśli chodzi o pociski rakietowe, system SONA mógłby zostać uzbrojony w opracowane w Mesko (we współpracy z Telesystem-Mesko) rakiety Piorun lub ich rozwojową wersję Piorun 2 (proponowaną również dla systemu Poprad), o zasięgu ponad 10 km. Z kolei armata 35 mm jest oferowana przez Hutę Stalowa Wola, a spółka PIT-RADWAR opracowała na jej bazie morskie i lądowe systemy przeciwlotnicze, dysponujące również możliwością użycia amunicji programowalnej.

PIT-RADWAR może też dostarczyć stacje radiolokacyjne wykrywania i śledzenia celów oraz system dowodzenia. W integracji całego systemu mogą okazać się przydatne doświadczenia tej spółki, np. z programu Poprad, czy wspomnianych zestawów z armatami 35 mm, ale i kompetencje innych firm polskiego przemysłu. W tym kontekście można wymienić HSW i WB Electronics, które opracowały zaawansowaną, zdalnie sterowaną wieżę ZSSW-30 ze zdolnością użycia amunicji programowalnej, jak i z pociskami rakietowymi Spike-LR w systemie kierowania ogniem.

Polski przemysł (PCO, PIT-RADWAR) ma też w swojej ofercie głowice elektrooptyczne znajdujące się w systemach obrony powietrznej. Nie można wykluczyć, że w systemie SONA zostanie też postawiony wymóg posiadania systemu niekinetycznego obezwładniania bezzałogowców. Tu również można skorzystać z krajowych doświadczeń (Lanca Elektromagnetyczna z WZE SA czy Ctrl+Sky firmy APS). 

Fot. General Dynamics.
Amerykański zestaw IM-SHORAD, pozyskiwany w pilnej potrzebie operacyjnej. Fot. General Dynamics.

Jeśli chodzi o podwozie, również tutaj istnieje kilka opcji. Jedną z nich jest podwozie Krab, dające „nieograniczone możliwości dalszego wykorzystania” zgodnie z umową licencyjną z partnerem koreańskim. Komponenty systemu SONA mogą też zostać posadowione na BWP Borsuk czy KTO Rosomak (a zwłaszcza transporterze Rosomak XP, o zwiększonej dopuszczalnej masie całkowitej).

Otwarte jest pytanie, czy komponenty systemu SONA nie mogłyby być dostarczane jako moduły zadaniowe, montowane na każdym podwoziu o adekwatnych parametrach, tak jak ma to miejsce np. w wypadku Raka. W takiej sytuacji można by wprowadzić dwie wersje: gąsienicową stricte dla jednostek pancernych/zmechanizowanych, i kołową, tańszą w zakupie oraz eksploatacji, przeznaczoną do osłony miejsc koncentracji wojsk, dowództw związków taktycznych, a być może także obiektów w głębi ugrupowania (np. lotnisk).

Co dalej?

Program SONA odpowiada więc na pilne potrzeby Sił Zbrojnych RP, ale i stanowi szansę dla polskiego przemysłu. Jego finansowanie powinno więc być traktowane priorytetowo, nawet w sytuacji presji związanej z pandemią koronawirusa. Program wpisuje się w jeden z priorytetów Strategii Bezpieczeństwa Narodowego (zapewnienie zdolności obrony przeciwlotniczej).

Rozpoczęcie dialogu technicznego jest więc krokiem w dobrym kierunku, ale teraz niezbędne będą następne. Korzystnym rozwiązaniem byłoby, gdyby w projekcie zastosowano tryb Podstawowego Interesu Bezpieczeństwa Państwa, pozwalający kierować zamówienie do własnego przemysłu.

Z kolei od przemysłu należałoby oczekiwać przedstawienia wariantowej oferty uwzględniającej kompetencje wszystkich podmiotów przemysłowych – cytując znów SBN – „niezależnie od formy własności”, tak aby unikać wewnętrznej konkurencji i jak najlepiej odpowiedzieć na wymagania wojska. Dokładna konfiguracja systemu SONA zostanie dopiero ustalona, i będzie zależna od wielu zmiennych. Chociażby tego, czy wojsko będzie chciało – zależnie od szczegółowej koncepcji – wprowadzić system artyleryjsko-rakietowy w jednym, czy różne środki rażenia na różnych podwoziach, wreszcie od liczby i specyfiki sensorów itd. Niezbędne jest więc wypracowanie koncepcji systemu i wdrożenie jej w życie.

Reklama
Tweets Defence24