- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Wojsko Polskie czy wartownicza służba graniczna?
Autor. Wojsko Polskie/ Facebook
Siły Zbrojne RP nadal są podstawową formacją, jeśli chodzi o ochronę najtrudniejszego odcinka granicy Polski z Białorusią. I choć liczba prób przekroczeń granicy drastycznie spadła, to w zgrupowaniu wspierającym Straż Graniczną nadal znajdują się tysiące żołnierzy. Defence24.pl poznał szczegółowe informacje w tym zakresie.
Wojsko Polskie wspiera Straż Graniczną od pięciu lat, gdy władze białoruskie sztucznie stworzyły kryzys migracyjny na granicy z Polską. Pierwotnie, od lipca 2021 roku, we wsparcie Straży Granicznej zaangażowanych było jedynie 900 żołnierzy. Potem jednak ta liczba zaczęła szybko rosnąć, w szczytowym momencie osiągając kilkanaście tysięcy. Dziś „pasek”, czyli służba żołnierzy w pasie granicznym, jest codziennością dla żołnierzy, którzy na co dzień powinni szkolić się w walce w pełnoskalowym konflikcie, nowych metodach walki i obsłudze nowego sprzętu, a także przygotowywać młodszych kolegów.
Granica mocno obciąża wojsko
Jak wynika z danych przedstawionych w Sejmie jeszcze w marcu 2024 roku przez wiceszefa MON Cezarego Tomczyka, w 2021 roku na granicy było średnio 5,6 tys. żołnierzy, w 2022 – 6,7 tys., a rok później, po oddaniu pierwszej stałej bariery na granicy – 3 tys. W 2024 roku liczbę żołnierzy ponownie jednak podwyższono, przede wszystkim w związku z większą agresją migrantów. W trakcie jednego z ataków zginął śp. sierż. Mateusz Sitek, a sprawcą miał być obywatel Maroka. Odpowiedzią MON i Straży Granicznej były zmiana charakteru i lepsza koordynacja działań na granicy w ramach operacji Bezpieczne Podlasie, a także rozbudowa bariery stałej i budowa drogi technicznej.
Przez cały 2025 rok Siły Zbrojne RP pozostały jednak mocno zaangażowane na granicy z Białorusią. O ile w pierwszej połowie ubiegłego roku wciąż miała miejsce duża liczba nielegalnych przekroczeń granicy (13,4 tys. tylko do 15 czerwca), to pod koniec roku dynamika naruszeń granicy spadła. Można to wiązać z otwarciem przejść granicznych z Białorusią, co miało miejsce w połowie listopada ubiegłego roku. Wojsko skierowano jednak na kolejne dwie granice: z Niemcami (Wojskowe Zgrupowanie Zadaniowe Zachód) i Litwą (WZZ Podlasie), przy czym główną część potencjału stanowili tutaj żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej. Na granicy z Białorusią z kolei większość stanowią niezmiennie od 2021 roku wojskowi z jednostek operacyjnych Wojsk Lądowych, choć wspiera ich około 500-700 żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. WOT ma też główną odpowiedzialność za ochronę infrastruktury krytycznej i ochronę hubu logistycznego w Rzeszowie.
I pomimo doniesień o możliwym zmniejszeniu zaangażowania Sił Zbrojnych RP już pod koniec 2025 roku (przekazywanych przez RMF FM, miało to mieć związek z budową drogi patrolowej), armia nadal odgrywała główną rolę. Jak podała w odpowiedzi na pytania Defence24.pl jeszcze w styczniu, średnio w ramach doby operacyjnej w fizyczną ochronę granicy z Białorusią było zaangażowanych blisko 400 funkcjonariuszy SG oraz niespełna 2400 żołnierzy. To pokazuje, jak wielkim obciążeniem jest ochrona pasa granicznego (żołnierzy musi być odpowiednio więcej) i jak ważna (a raczej wiodąca) jest rola Wojska Polskiego.
A jak sprawa wygląda dzisiaj? Infrastruktura na granicy jest rozbudowana, a sama granica – dużo spokojniejsza. Rzeczniczka Komendanta Głównego SG mjr Anna Sobieska-Tekień podała 24 czerwca w odpowiedzi na pytania Defence24.pl, że „Od 1 stycznia do 15 czerwca 2026 r. na całym odcinku granicy polsko-białoruskiej odnotowano niewiele ponad 220 prób jej nielegalnego przekroczenia. Dla porównania, w analogicznym okresie roku ubiegłego było ich blisko 13,4 tys., co oddaje skuteczność działań Straży Granicznej na tym odcinku”.
Rzeczniczka SG odmówiła natomiast podania liczby zaangażowanych funkcjonariuszy, motywując to względami bezpieczeństwa państwa. Z kolei na pytanie o ewentualne zmiany formy zaangażowania Wojska Polskiego odpowiedziała: „Straż Graniczna na bieżąco dostosowuje zaangażowane siły i środki do aktualnej sytuacji migracyjnej oraz poziomu zagrożeń. Ewentualne decyzje dotyczące współpracy z Wojskiem Polskim wypracowywane są wspólnie, w oparciu o długofalowe prognozy bezpieczeństwa oraz realne zapotrzebowanie na danym odcinku”.
Z informacji przekazanych przez rzecznika Dowództwa Operacyjnego RSZ wynika natomiast, że w operacji Bezpieczne Podlasie nadal uczestniczy znaczna liczba żołnierzy. „Obecnie w działania związane ze wsparciem Straży Granicznej na granicy z Białorusią zaangażowanych jest około 4 tys. żołnierzy realizujących zadania bezpośrednio w rejonie operacji oraz ponad 1 tys. żołnierzy pozostających w gotowości do użycia. Na granicy z Litwą służbę pełni około 200 żołnierzy, natomiast na granicy zachodniej zaangażowanych jest ponad 100 żołnierzy Wojska Polskiego” – podał w odpowiedzi na pytania Defence24.pl ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik Dowództwa Operacyjnego.
Pytany o możliwe zmniejszenie zaangażowania Sił Zbrojnych RP, rzecznik DO RSZ zapewnił, że „zakres działań realizowanych w ramach Operacji Bezpieczne Podlasie jest na bieżąco dostosowywany do aktualnej sytuacji bezpieczeństwa oraz potrzeb zgłaszanych przez służby odpowiedzialne za ochronę granicy państwowej. Decyzje dotyczące skali zaangażowania sił i środków są podejmowane w oparciu o bieżącą ocenę zagrożeń”. Nie podał jednak szczegółowych informacji ani nie potwierdził, czy planuje się zmniejszenie zaangażowania Sił Zbrojnych. Ograniczony zakres informacji został umotywowany względami bezpieczeństwa.
Zobacz też

Straż Graniczna nie jest zdolna do wykonywania zadań własnymi siłami
W praktyce najbardziej czasochłonną (i najmniej efektywną) formą służby żołnierzy w operacji Bezpieczne Podlasie są służby wartownicze bezpośrednio na pasie granicznym, na tzw. „pasku”. To one angażują największą liczbę żołnierzy. Pytany o tę kwestię ppłk Goryszewski stwierdził: „Działania realizowane przez żołnierzy na granicy nie ograniczają się wyłącznie do statycznej obserwacji. Już obecnie wykorzystywane są również mobilne formy działania, w tym patrole, bezzałogowe statki powietrzne i inne przedsięwzięcia realizowane we współpracy ze Strażą Graniczną. Zakres stosowanych taktyk, technik i procedur jest stale rozwijany oraz dostosowywany do zmieniającej się sytuacji i charakteru zagrożeń”.
W praktyce więc Wojsko Polskie nadal odgrywa dominującą rolę w działaniach policyjno-wartowniczych na granicy z Białorusią. Kierownictwo MSWiA mówi o sukcesach, choć tak naprawdę Straż Graniczna nie jest zdolna do wykonywania zadań własnymi siłami. Jednocześnie wydawane są komunikaty, że strefa buforowa na granicy kształtowana jest tak, by nie zakłócać szlaków turystycznych, i na zdecydowanej większości granicy wynosi 200 m (przepustki mają organizacje pozarządowe), a droga patrolowa na odcinku przez park narodowy w Białowieży nie jest utwardzona i uwzględnia się takie aspekty, jak ochrona migracji zwierząt.
Fakty są jednak takie, że sytuacja na granicy niszczy szkolenie Wojska Polskiego. W momencie, gdy skala prób przekroczeń w ciągu miesięcy jest niższa niż dzienna w momencie największego kryzysu, utrzymywanie tysięcy żołnierzy na wartach wzdłuż granicy całkowicie mija się z celem. Zwłaszczagdy mówi się (i słusznie) o nowych metodach walki, konieczności intensyfikacji szkoleń w rozproszeniu czy walki z dronami. Przy obecnym podejściu negatywny wpływ na szkolenie żołnierzy będzie tylko rosnąć, a trwa już to pięć lat. Oddzielną sprawą jest oczywiście szersze zastosowanie pojazdów bezzałogowych (w tym lądowych) na granicy.
Ale wszystko to nie zmienia podstawowego faktu: choć szlak migracyjny został stłumiony, to gigantyczna luka w szkoleniu Wojska Polskiego powiększa się. I trzeba ją zamknąć, nawet za cenę niepopularnych politycznie rozwiązań i oswojenia się kierownictwa MSWiA oraz SG z tym, że są inne metody skutecznej ochrony granicy niż wysyłanie do żmudnej służby wartowniczej Wojska Polskiego, wykorzystując najcenniejszy zasób, jaki mają Siły Zbrojne RP, czyli żołnierzy, nie mówiąc już o setkach milionów złotych z budżetu MON.


