Siły zbrojne

Wojsko od podszewki: Jak nie zatopić ORP „Ślązak”?

Okręt patrolowy ORP"Ślązak"
Fot. M.Dura

Gdyby na okręcie patrolowym ORP „Ślązak" zamontowano dodatkowo wszystko to, co planowano w programie „Gawron", to zbudowana w ten sposób bojowa korweta nie miałby prawdopodobnie dopuszczalnej stateczności i przy oblodzeniu oraz silnym sztormie mogłaby podzielić los szwedzkiego okrętu „Vasa". Teraz należy się zastanowić: czy jest to wina projektu, czy źle postawionych przez Marynarkę Wojenną RP wymagań oraz wprowadzonych później poprawek.


Wojsko od podszewki to nowy cykl artykułów w Defence24. W wyniku ataku Rosji na Ukrainę Rząd RP uruchomił bezprecedensowy program modernizacji Sił Zbrojnych RP zwiększając poziom wydatków na obronność do 3 % PKB. Miliardy wydawane na nowy sprzęt nie rozwiązują jednak licznych systemowych wyzwań przed którymi stoi Wojsko Polskie, a które wpływają na codzienne funkcjonowanie żołnierzy i ...cały system bezpieczeństwa państwa. Celem nowego cyklu Wojsko od podszewki jest pokazanie właśnie tych problemów Wojska Polskiego, które nie są widoczne z centralnych urzędów i dowództw w Warszawie.

Wiele naszych artykułów nie powstałoby bez zaangażowania naszych Czytelników - zachęcamy Państwa do pisania na adres [email protected] aby informować o sprawach, które mogą być nas inspiracją w pracy nad cyklem Wojsko od podszewki.


Czytaj też

Ogłoszenie opublikowane 22 czerwca 2022 r. przez Komendę Portu Wojennego w Gdyni na temat korwety patrolowej ORP „Ślązak" powinno wzbudzać niepokój. KPW Gdynia nie ogłosiła bowiem przetargu na modernizację tego okrętu, ale na wykonanie dokumentacji statecznościowej i niezatapialnościowej po doposażeniu go w nowy sprzęt. Świadczy to dobrze o Marynarce Wojennej, która chce sprawdzić, czy dołożenie nowego sprzętu i uzbrojenia na ORP „Ślązak" jest w ogóle możliwe. Świadczy to jednak również źle o Marynarce Wojennej, ponieważ być może doprowadziła ona do zbudowania modułowego okrętu, na którym dołożenie modułów może okazać się niebezpieczne.

Czytaj też

Trzeba bowiem pamiętać, że okręt ORP „Ślązak" powstał na bazie projektu pełnowartościowej korwety bojowej MEKO A-100. Cechą charakterystyczną tego typu jednostek była modułowość, która dotyczyła zarówno samej budowy kadłuba okrętów (składanego z częściowo wyposażonych modułów), jak i wyposażenia (instalowanego w taki sposób, aby je można było łatwo wymieniać). Idea takiego konstruowania jednostek pływających była przez lata dopracowywana w niemieckiej stoczni Blohm und Voss w Hamburgu i nie można było nawet przypuszczać, że sprawi ona jakiekolwiek problemy w przypadku patrolowca ORP „Ślązak".

Niemcy rozpoczęli budowę swoich korwet K130 typu Braunschweig dokładnie wtedy, gdy Polacy zaczęli program Gawron
Fot. M.Dura

Dlatego biorąc pod uwagę:

  • sam projekt;
  • rozbudowane w nim ponad obecne potrzeby: okrętowy system dowodzenia i Bojowe Centrum Informacyjne;
  • wcześniejsze założenia co do wyposażenia bojowego „Gawrona";
  • oraz widoczne z zewnątrz „puste" miejsca na polskim okręcie (na pokładzie dziobowym za armatą, na śródokręciu, pomiędzy masztami i na pokładzie zadaniowym pod lądowiskiem); można było zakładać, że w przyszłości łatwo będzie zainstalować na patrolowcu dodatkowe systemy rakietowe i sonarowe, uzyskując w ten sposób pełnowartościową korwetę wielozadaniową.

Z ogłoszenia KPW Gdynia wynika, że rozważa się cztery warianty dozbrojenia okrętu ORP „Ślązak". W żadnym z nich nie zastanawiano się nad wprowadzeniem czegoś, co odbiegałoby od wcześniej zakładanego wyposażenia korwety „Gawron", a raczej było tego dodatkowego sprzętu o wiele mniej.

Lekki przechył na prawą burtę okrętu ORP „Ślązak” podczas wolnego holowania w porcie nikogo nie zaniepokoił. A może powinien?
Fot. M.Dura

Przykładowo w wariancie pierwszym zakłada się wyposażenie patrolowca w pasywne systemy walki elektronicznej oraz w system przeciwlotniczy umieszczone w części dziobowej okrętu (pomieszczenie systemu OPL nr 107 na pokładzie głównym). Systemem tym może być: pojedyncza wyrzutnia pionowego startu Mk 41 (ośmiokomorowa) lub dwie wyrzutnie ExLS (sześciokomorowe) lub jedna wyrzutnia ExLS (trzykomorowa), pozwalające na przenoszenie od 12 do 32 rakiet przeciwlotniczych CAMM-ER lub ESSM.

Czytaj też

W wariancie drugim założono wprowadzenie wariantu pierwszego i dodatkowo zamontowanie na ORP „Ślązak" systemu rakietowego woda-woda (od 4 do 8 rakiet przeciwokrętowych) rozmieszczonych na pokładzie nawigacyjnym (w przestrzeni pomiędzy masztami wr. 40- 45). Wariant trzeci to dołożenie do wariantu drugiego jeszcze przeciwlotniczego zestawu rakietowego w części rufowej (np. wyrzutni Mk49 Mod3 z 21 pociskami RIM-116C/D). Wariant czwarty ma być natomiast dowolną konfiguracją sprzętu wojskowego ujętego w wariantach od I do III) zapewniającą najkorzystniejsze parametry statecznościowo-wytrzymałościowe.

Do przetargu zgłosiły się dwie firmy: PGZ Stocznia Wojenna z ofertą o wartości 520 966,50 zł oraz thyssenkrupp Marine Systems GmbH z ofertą 2 054 539,90 zł (z założeniem, że będzie to później wliczone w koszty ewentualnie prowadzonej modernizacji).

Co decyduje o wyposażeniu okrętów?

Przetarg ogłoszony przez KPW Gdynia jest oczywiście potrzebny ze względu na bezpieczeństwo okrętu. Jednak prowadzi on do bardzo rzadko spotykanej sytuacji, gdy o wyposażeniu bojowym, z założenia modułowej korwety, nie zadecydują potrzeby i możliwości finansowe, ale ocena, jak to wpłynie na jej stateczność oraz niezatapialność. W KPW Gdynia zorientowano się widocznie, że takie doposażenie, jakie zakładano w programie „Gawron" może nie być w ogóle możliwe.

Na przeszkodzie stoi prawdopodobnie niewielki zapas wyporności ORP „Ślązak", którego przekroczenie zmieni właściwości morskie tego okrętu oraz zakładaną, bezpieczną stateczność. „Prawdopodobnie" ponieważ zapas ten wyrażony w tonach nie może być ujawniony. Zgodnie z odpowiedzią przekazaną nam przez rzecznika prasowego Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (DG RSZ) ppłk Marka Pawlaka jeszcze w grudniu 2019 roku, takie dane stanowią bowiem informacje niejawną. Co nie zmienia faktu, że już wcześniej było o tym głośno na forach internetowych (w tym przede wszystkim na Niezależnym Forum o Wojsku).

Czytaj też

Pomimo zasłaniania się tajemnicą wiadomo już jednak, że po dodatkowym zamontowaniu na okręcie ORP „Ślązak" wszystkiego tego, co Marynarka Wojenna RP chciała mieć na korwecie „Gawron", oraz po zabraniu wszelkich zapasów i amunicji wraz ze śmigłowcem jednostka ta miałaby na tyle pogorszoną stateczność, że przy silnym sztormie oraz oblodzeniu mogłaby się nie podnieść z przechyłu i w najgorszym przypadku podzielić los szwedzkiego okrętu żaglowego „Vasa".

Przypomnijmy że żaglowiec ten zatonął podczas swojego pierwszego rejsu 10 sierpnia 1628 roku. Przyczyną było naruszenie stateczności związane ze zbyt dużą wysokością i długością jak na zakładaną szerokość, w połączeniu z bardzo „bogatym" wyposażeniem, ozdobami i uzbrojeniem. Z tego powodu „Vasa" pod wpływem podmuchu wiatru silnie przechylił się na lewą burtę i po nabraniu wody przez otwarte furty działowe przewrócił się, by następnie szybko zatonąć.

Naruszenie stateczności było przyczyną zatonięcia okrętu żaglowego „Vasa” podczas jego pierwszego rejsu 10 sierpnia 1628 roku
Fot. WIkipedia

Niepotwierdzona oficjalnie informacja, że bez naruszenia bezpiecznej stateczności na ORP „Ślązak" nie można zamontować praktycznie niczego z ciężkiego wyposażenia „bojowego" całkowicie rozwiewa marzenia o tanim i szybkim przerobieniu tego patrolowca na nowoczesną korwetę wielozadaniową. Bez silnej ingerencji w konstrukcję kadłuba i nadbudówek nie będzie więc prawdopodobnie można jednocześnie zamontować: wyrzutni rakiet przeciwlotniczych pionowego startu (na pokładzie dziobowym) i wyrzutni rakiet przeciwokrętowych (na śródokręciu), a już tym bardziej systemu sonarowego wraz z wyrzutniami torpedowymi na pokładzie zadaniowym pod lądowiskiem dla śmigłowca (czego zresztą w przetargu nie uwzględniono).

Optymiści uważają, że jak na razie na ORP „Ślązak" możliwe jest dołożenie maksymalnie dwóch z tych elementów. Wszystko wskazuje jednak na to, że problemy mogą się zacząć nawet po zainstalowaniu jednego z w/w systemów bojowych (stąd wprowadzenie Wariantu I). I warto się teraz zastanowić dlaczego.

Czy projekt „Gawron" pozwalał na zbudowanie korwety wielozadaniowej?

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych pytane w 2019 roku nie chciało udzielić dla Defence24.pl konkretnej odpowiedzi na pytanie: czy brak zapasu modernizacyjnego oznacza, że niemiecki projekt MEKO A-100 był zły i od początku nie można było zrobić z niego korwety, czy też wymagania jakie mu dołożono ze strony MW RP były zbyt duże jak na taką platformę? Wskazano jedynie, że projekt ten był dobrany na początku do założeń dla korwety wielozadaniowej, ale później wymagania taktyczno-techniczne ulegały modyfikacji.

„Projekt MEKO A-100 był dobrany do założeń dla korwety wielozadaniowej na czas podpisania umowy ze Stocznią Marynarki Wojennej. Wymagania taktyczno-techniczne ulegały modyfikacji w trakcie budowy jednostki i były zdeterminowane poziomem finansowania projektu dostosowując do postawionych wymagań patrolowych.”
ppłk Marek Pawlak - rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (11 grudzień 2019 r.)

Pozornie może to oznaczać, że sam projekt był dobry, a obecnie posiadany nieproporcjonalnie mały zapas wyporności jest po prostu wynikiem przeróbek wprowadzanych w związku ze zmianą przeznaczenia okrętu. Sytuacja nie jest jednak wcale taka jasna, ponieważ okręt patrolowy ma mniej ciężkiego wyposażenia bojowego niż korweta wielozadaniowa. Oznacza to, że po wyżej wymienionych przeróbkach ten zapas wyporności nie powinien się zmniejszyć, ale wyraźnie zwiększyć i to prawdopodobnie o ponad 100 ton. ORP „Ślązak" nie musi bowiem zabierać chociażby: 16 lub nawet 32 rakiet przeciwlotniczych z wyrzutnią pionowego startu, ośmiu rakiet przeciwokrętowych, sonaru podkilowego i holowanego, systemu walki elektronicznej oraz dwóch wyrzutni torpedowych wraz z co najmniej dziewięcioma torpedami (6 w wyrzutniach i trzy w zapasie).

Czy dodanie ciężkiej łodzi abordażowo-szturmowej znacząco ograniczyło zapas wyporności okrętu ORP „Ślązak”?
Fot. M.Dura

Przypomnimy, że najpowszechniej wykorzystywana wyrzutnia pionowego startu VLS (Vertical Launch System) typu Mk41 w wersji do samoobrony waży bez pocisków 13,5 tony, natomiast z rakietami przeciwlotniczymi ESSM jest to już ponad 24,7 ton i z rakietami CAMM-ER – 21,5 tony. Z kolei wyrzutnia ExLS trzycelowa dla 12 rakiet CAMM-ER waży sama 5 ton, a z pociskami 8 ton. Zamontowanie dodatkowo ośmiu rakiet przeciwokrętowych wraz z wyrzutniami dołoży do tego 14 ton (w przypadku pocisków RBS-15) i 7,8 ton (w przypadku pocisków NSM).

Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych nie chciało jednak wyjaśnić z czego konkretnie wynika takie przeciążenie zaznaczając jedynie, że analiza ewolucji projektu oraz zmian statecznościowych stanowi informację niejawną. Wyposażenie korwety patrolowej uwzględnia zmiany konfiguracji, czego wynikiem jest zastosowanie dobranych systemów i urządzeń. Kwestia dozbrojenia lub zmiany wyposażenia okrętu jest w głównej mierze zadaniem projektowym i zawsze wiąże się z koniecznością wykonania stosownych prób i obliczeń. Według DG RSZ nie ma też niebezpieczeństwa zaburzenia stateczności zimą, gdy przy sztormie na morzu zacznie się pojawiać oblodzenie.

„Obliczenia statecznościowe i aktualne zabalastowanie jednostki zapewniają bezpieczeństwo pływania także w przypadku oblodzenia okrętu”.
ppłk Marek Pawlak - rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (11 grudzień 2019 r.)

Stosunkowo mały zapas wyporności powinien jednak co najmniej niepokoić, jeżeli rozważa się danie „Ślązakowi" zdolność do prowadzenia strefowej obrony przeciwlotniczej oraz jednoczesnego zwalczania celów nawodnych.

Co ciekawe jest wiele przykładów, że nawet na niewielkiej korwecie można zamontować jednocześnie uzbrojenie przeciwlotnicze, przeciwokrętowe i do zwalczania okrętów podwodnych (ZOP). Wystarczy tylko przypomnieć wprowadzane do rosyjskiej Floty Bałtyckiej od 2001 roku (a więc w czasie trwania programu „Gawron") okrętów projektu 20380 typu Sterieguszczyj o wyporności 2020 ton i długości 104,5 m – uzbrojonych w wyrzutnie pionowego startu dla rakiet przeciwlotniczych, rakiety przeciwokrętowe, armaty 100 mm i 30 mm, 8 torped ZOP oraz nawet hangar dla śmigłowca. Jeszcze lepszym przykładem są izraelskie korwety Saar-5 o wyporności 1200 ton i długości 85,6 m które mają zamontowany podobny zestaw uzbrojenia (w tym torpedy).

Rosyjskie odpowiedniki „Gawrona” okręty projektu 20380 typu Sterieguszczyj o wyporności 2020 ton bez problemu realizują swoje zadania na Bałtyku
Fot. mil.ru

Na „korwecie" ORP „Ślązak" wyposażenia bojowego o takiej konfiguracji prawdopodobnie nie można by było zamontować.

Co dalej z ORP „Ślązak"?

Sprawa zwiększenia możliwości bojowych okrętu ORP „Ślązak" interesowała nas od dawna, dlatego jeszcze w 2019 roku zwróciliśmy się w tej sprawie z zapytaniem do DG RSZ, czy z powodu małego zapasu wyporności modernizacja ORP „Ślązak" do poziomu korwety bojowej jest w ogóle rozpatrywana – nawet jeżeli okręt sprawdzi się w działaniu jako patrolowiec. Okazało się, że już wtedy Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych nie wykluczało takiej możliwości.

„Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych wcale nie wyklucza dalszego rozwijania tego patrolowca. Aktualnie pod nadzorem Gestora trwa faza przygotowawcza do realizacji badań eksploatacyjno-wojskowych ORP „Ślązak”, których wynikiem będą między innymi rekomendacje w zakresie zasad bojowego użycia okrętu, w tym ewentualnej optymalizacji uzbrojenia jednostki w układzie sensor-efektor”.
ppłk Marek Pawlak - rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych (11 grudzień 2019 r.)

Czytaj też

Ostrożne podejście KPW Gdynia do takiej modernizacji, może jednak świadczyć o tym, że od dawna wiedziano, jak mało sprzętu będzie można w przyszłości zamontować na „Ślązaku" i że nie da się tego zrobić bez głębokich zmian konstrukcyjnych.

Budowane dla Egiptu korwety typu Gowind są kolejnym dowodem, że na okrętach o wyporności około 2000-2500 ton bez problemu można umieścić to, co zakładała Marynarka Wojenna RP
Fot. Naval Group

Znalezienie wyjaśnienia przyczyn takiego stanu rzeczy jest o tyle ważne, że mogą one wcale nie być związane z projektem MEKO A-100, ale ze sposobem stawiania „nadwymagań" przez Siły Zbrojne RP. Żartobliwe powiedzenie, że wojsko tworząc założenia taktyczno – techniczne nawet z roweru chciałoby zrobić „Gwiazdę śmierci" wbrew pozorom wcale nie musi być pozbawione podstaw.

W pierwszej kolejności należałoby ujawnić wyniki Analizy ewolucji oraz zmian statecznościowych. Analiza ta nie pokazuje bowiem rzeczywistych zdolności bojowych okrętu ORP „Ślązak" (bo te są rzeczywiście co najmniej zastrzeżone), ale tak naprawdę prawdopodobnie proces „nadwyrężania" dobrego projektu korwety (bo takim było to, co kupiliśmy od Niemców). Jeżeli nie wyciągniemy z tego wniosków to w przyszłości dalej będą powstawać kolejne jednostki pływające, które będą służyły tylko polskiej Marynarce Wojennej, ale których nikt, rozsądnie kalkulujący za granicą, nie będzie chciał kupić.

M.Dura
Linia wodnicy zaznaczona na kadłubie okrętu „Ślązak” podczas wodowania w 2015 r., w maju 2017 r. i na okręcie ORP „Ślązak” w 2019 r.
Fot. M.Dura

Tracą na tym stocznie, które jak pokazały program „Kormoran II" (w przypadku stoczni Remontowa Shipbuilding) i „Ślązak" (w przypadku PGZ Stocznia Wojenna) są w stanie zrealizować każde, nawet mało przemyślane zadanie, stawiane im przez Siły Zbrojne RP. Oddając Marynarce Wojennej RP zamówione jednostki pływające, a więc potwierdzając swoje zdolności projektowo-produkcyjne nie mają jednak szans, by zainteresować tymi jednostkami kogoś za granicą.

Już raz decyzja ministra Obrony Narodowej Tomasza Siemoniaka o kontynuowaniu programu „Gawron", ale nie jako korwety lecz patrolowca paradoksalnie uratowała sytuację i uchroniła nas od, delikatnie mówiąc, kompromitacji. Dlatego trzeba cały czas przypominać, twórcom obecnych założeń „Miecznika" i autorom zmian wprowadzanych do kupionego za granicą gotowego projektu, że drugi raz takie „szczęście" może się już nie trafić.


Wojsko od podszewki to nowy cykl artykułów w Defence24. W wyniku ataku Rosji na Ukrainę Rząd RP uruchomił bezprecedensowy program modernizacji Sił Zbrojnych RP zwiększając poziom wydatków na obronność do 3 % PKB. Miliardy wydawane na nowy sprzęt nie rozwiązują jednak licznych systemowych wyzwań przed którymi stoi Wojsko Polskie, a które wpływają na codzienne funkcjonowanie żołnierzy i ...cały system bezpieczeństwa państwa. Celem nowego cyklu Wojsko od podszewki jest pokazanie właśnie tych problemów Wojska Polskiego, które nie są widoczne z centralnych urzędów i dowództw w Warszawie.


Wiele naszych artykułów nie powstałoby bez zaangażowania naszych Czytelników - zachęcamy Państwa do pisania na adres [email protected] aby informować o sprawach, które mogą być nas inspiracją w pracy nad cyklem Wojsko od podszewki.

Komentarze (21)

  1. easyrider

    Nie bez powodu jednym z warunków wstąpienia do UE była faktyczna likwidacja naszych stoczni. To nas cofnęło o lata. Nie ma fizycznej możliwości by państwo, które było potęgą w produkcji statków handlowych, potrafiące budować np. zaawansowane kontenerowce nie było w stanie zaprojektować korwety czy fregaty. Dla konstruktora to bez znaczenia co jednostka będzie transportowała, kontenery czy uzbrojenie modułowe. Teraz musimy na nowo odkrywać koło a Bruksela dyktuje nam co możemy dotować a czego nie. Wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle a duża część ludzi uwierzyła, że Unia coś nam daje. Nikt niczego nie daje za darmo. Jeśli daje to praktycznie zamienia w zamian za coś. Wszystko jednak nie jest stracone. Pierwsze koty za płoty. Zdolności da się odbudować. M.in. dzięki budowie nowych fregat. Stopniowo i konsekwentnie.

    1. Pawelek

      Co za bzdury opowiadasz. daj choć jeden punkt akcesyjny i jakimkolwiek dowód, że warunkiem wstąpienia do UE była likwidacja stoczni. Po prostu nasze państwowe stocznie nie dały rady konkurencji stoczni koreańskich i chińskich. Nie tylko polskie, bo inne europejskie też miały kłopoty. Jakoś mniejsze prywatne stocznie dają radę.

    2. Grażewicz

      Mieszkam w dużym mieście portowym chodziłem na wodowania statków i wiem z pierwszej ręki, że portfel zamówień na statki był obfity powtarzanie tych bzdur o tym, że to stocznie koreańskie i chińskie nas wykończyły jest mówieniem farmazonow.

    3. easyrider

      @Pawelek Nie posądzasz chyba brukselskich cwaniaków, że prostym tekstem by coś takiego wpisali. Zakaz dofinansowywania czyli państwowego interwencjonizmu zrobił swoje. A francuskie i niemieckie stocznie były dotowane. Pomimo kar. Ale fanatycy brukselscy nie przyjmują takich rzeczy do wiadomości. Daliśmy się ograć jak dzieci godząc się na faktyczna likwidację przemysłu morskiego.

  2. Al.S.

    To CODAG tutaj namieszał . Oryginalny MEKO100 ma CODAD i jest OK. Ślązak ma ciężką maszynę - zespół turbiny: 15 ton, przekładnia:: 120 t, 2 diesle 10t każdy., razem 155 ton. Posiada "układ chłodzenia spalin:" turbiny gazowej. Szczegółów nie znam. ale z praktyki wiem, że potrzeba tu solidnego wymiennika ciepła (płaszczowo-rurowy, albo płytowy) i stacji pomp o dużym wydatku,dobrze ponad 100l/s. To dodatkowe kilkanaście ton, plus dodatkowe paliwo mamy 200t. Oryginalny MEKO-100 posiada parę diesli MTU 20v 1163 tb 93 o masie 21t, każdy sprzężony z przekładnią. Danych w sieci brak, ale na 99% będą to ZF W93300 o masie 20t każdy. Zatem waga maszynowni oryginału to ~80t, a naszego sprintera - ok 2,5 razy więcej. Te ponad 100 t zapasu wyporności robi różnicę. Moim zdaniem niepotrzebnie bawili się z tą turbiną, można było dieslom dołożyć trochę mocy, strata na osiągach byłaby niewielka, za to zapas pływalności nie zostałby aż tak zmniejszony. Albo pójść w same turbiny.

    1. QVX

      Może dlatego w "Mieczniku" będzie CODAD.

    2. Al.S.

      Tak, ale w tak dużej jednostce jak fregata te 120 ton przekładni nie robi takiej różnicy.

    3. QVX

      Owszem, ale teraz wolą uważać z każdym kg. Zobaczmy, że Miecznik ma mniej uzbrojenia od duńskich praprzodków, które niestateczne nie są.

  3. Kordian

    Czytałem już gdzieś o tym ,że właśnie odbalastowanie jest problematyczne a być może niemożliwe i w tym jest sprawa pogrzebana.

    1. Chyżwar

      To nie tak. Balast można wyjąć bez większego kłopotu. Rzecz w tym, że przy okazji budowy patrolowca MW zażyczyła sobie instalacji różnych dziwnych rzeczy, których w projekcie korwety nie było. Na defence było to i owo o tym.

  4. Wlad

    Gdy zapadła decyzja o dokończeniu budowy "Ślązaka" , jak pamiętam problemem było "dociążenie " kadłuba. Zapewne tak uczyniono. Być może był to zwykły beton? W tej sytuacji pozbycie się balastu staje się niewykonalne! "Ślązaka" będzie można dozbroić najwyżej armatką salutową..

    1. guru

      Beton też da się okuć, chociaż nie wierzę że ktoś wpadł na taki pomysł. Znacznie łatwiej i taniej jest zrobić zbiorniki balastowe, nawet stałe.

    2. X

      To był beton, ale nie lany jak na budowie, tylko w formie układanych odpowiednich elementów. Dlatego zastanawia mnie dlaczego jest teraz taki problem ? Chodzi chyba o to, że aby ten beton usunąć należałoby w dużym stopniu "rozebrać" cały okręt.

    3. Wlad

      W takim razie należałoby odciąć denko i z powrotem przyspawać.

  5. Ralf_S

    Mam wrażenie, że autor nieco dramatyzuje. Z tego co pamiętam, Ślązak został (jak sam autor zauważył) zabalastowany, aby zachować odpowiednią stateczność. Teraz kwestia "odbalastowania" i odpowiedniego rozmieszczenia modułów. Ale od tego są projektanci i przetarg na wykonanie dokumentacji statecznościowej i niezatapialnościowej. 20 lat temu nie było jeszcze tego, co chcemy mieć na Ślązaku, więc tojest słuszne posunięcie.

  6. prawnik

    Szukajcie a znajdziecie .Dla porównania ten sam autor ten sam portal rok 2021 https://defence24.pl/sily-zbrojne/jak-narew-powinna-wplynac-na-miecznika-opinia

  7. guru

    Dla jednostki o wyporności ok 2200 ton parędziesiąt ton więcej nie może być żadnym poważnym problemem. Kłopotem może być podniesienie środka ciężkości i mała wysokość metacentryczna, ale i na to są sposoby.

  8. wawelberg

    Na tym okręcie nie zamontowano większości wyposażenia i uzbrojenia , no to jak zapewniono mu wymaganą : metacentrum, stateczność dla różnych warunków itp. ,wysokość zalewania , niezatapialność itd. .. no dokłada się balaścik , teraz by trzeba go wyjąć, ale związał i ,,bez ingerencji w kadłub się nie da". Przy okazji obojętnie czy PRL, 3RP .. Zmiana decydenci finalnie albo kasują program,albo kasują jego efekty,albo psują projekt. Co do powtarzających się tekstów że u nas nie projektowano : przez 40 lat unicestwiano takie zdolności . Baseny modelowe CETO ,PG , obiekt do manewrówki to pozostałości.. Stocznie to dłuższy temat.

  9. SAS

    Cokolwiek się tam zmieści i tak będzie to progres do stanu bieżącego motorówki patrolowej. Nie ma co się martwić na zapas.

  10. Facetoface

    Panie kmdr. dziwne snuje pan legendy, po 1 przechył pokazany aż dziw bierze, że podczas prób morskich nie zatonął idąć ostro na burtę po 2 już raz głosił pan teorię o przekazaniu NSM Ukrainie po 3 Siemoniak uratował program. Przecież nie było kasy i jest to wiedza powszechnie znana. Sami tu publikowaliście historię budowy Ślązaka więc proszę się zdecydować

  11. Starszy Nadszyszkownik Sztabowy

    A może ktoś podać jaka jest masa pojedynczej rury do wyrzutni Himars? Jeżeli wyrzutnie NSM są cieższe, to może coś takiego zainstalować i kupić GLSDB.

  12. Gryfin

    Ile tam zamontowano betonu i czy da się go wyjąć?

  13. Ma_XX

    Dziwna to armia, bwp musi pływać ale okręt to już niekoniecznie

  14. prawnik

    około dwóch lat temu ten sam autor na kanwie wizyty okrętu HMS w Gdyni -niestety nie pamiętam którego - przekonywał ze da się zamontować na Ślązaku wyrzutnie m.in CAMM dyż jak cytuje system sterowani do nich jest wielkości małej lodówki ..........Proponowałbym jednak jakąś stabilność w swoich osądach

    1. Valdore

      @Prawnik, kmdr. Dura podaje jedynie co planuje obecnie MON, , który jak widą cnawet nie wie że do WLS Mk-41 nie wejdą CAMM_ER w Quadpacku, co stwierdzono przy Miecznikach.

    2. kukurydza

      @Valdore, a skąd ty (poza swoją wyobraźnią) bierzesz takie bzdury? Bo wystarczy spojrzeć na stronę producenta, by wiedzieć że zarówno CAMM jak CAMM-ER korzystają z DOKŁADNIE TEGO SAMEGO pojemnika startowego, mimo że silniki różnią się średnicą o jeden cal, i jest to podkreślane jako jedna z głównych zalet. Obydwie wersje CAMM są quadpackowalne, zarówno w Mk41, jak w ExLS, jak w Mk57, ponieważ... niespodzianka, fanboje.... przekroje celi są we wszystkich trzech dokładnie takie same, różni się tylko wysokość kontenera a najmniejszy wariant, Mk41 strike, ma 5.3m wysokości wobec 7.9m "standardowej" wersji strike oraz Mk57... a CAMM-ER to tylko 4.4m długości...

    3. Al.S.

      @Valdek, tak dla twojej eksperckiej wiedzy "MBDA and Lockheed Martin have jointly completed qualification of MBDA’s Common Anti-air Modular Missile (CAMM) from Lockheed Martin’s Extensible Launching System (ExLS) 3-Cell Stand Alone Launcher following a series of trials. ExLS is a low-cost alternative for integrating new missiles and munitions into naval surface combatants leveraging Lockheed Martin’s proven Mk 41 Vertical Launching System (VLS) design and electronics". Ty wiesz lepiej od MBDA, gratuluję.

  15. Powiślak

    Ktoś tu na Def to już raz wyjaśnił. Wytłumaczeniem tych "niezbędnych zmian" wprowadzanych KAŻDORAZOWO przez MON do WSZYSTKICH programów jest, działanie "sił trzecich". One to do KAŻDEGO programu dokładają "łyżkę dziegciu" ewidentnie celem osłabienia lub opóźnienia programu. Dlatego latami artyleria NIE miała dronów, dlatego nadal Siły Powietrzne mają aż TRZY (?) zasobniki rozpoznawcze dla F16. Dlatego NIE kupujemy radarów artyleryjskich krytycznie ważnych dla ognia kontrbateryjnego. Dlatego od lat artyleria nie ma nowych wozów rozpoznawczych Dlatego nasze NSM NIE mają naprowadzania powyżej 50km. Dlatego RAK ma za krótką komorę autoladera dla najnowszych DŁUGICH pocisków. Dlatego ZAWSZE jest u nas wycofywana broń i ZAWSZE BEZ wprowadzenia jej zamiennika (ppk na Mi24, Komary, rakiety plot). Wymagania MON (nie mylić z Wojskiem Polskim) są - celowo "z kosmosu" - by NIE dało się ich spełnić (latający Kryl, pływający Borsuk,epopea Baobaba) lub powstał wymęczony LATAMI "zgniły" kompromis.

  16. X

    Więc w ramach tego "nowego cyklu", doczekam się może artykulu o moździeżu RAK. Jego historii - szczególnie w aspekcie korowodów z amunicją, ale głównie w kontekście jego taktycznego użycia z uwzględnieniem aktualnego wiadomego konfliktu.

  17. patriota39

    Polska-odmienny stan świadomości. Każda próba modernizacji kończy się katastrofą. Bwp, Leopard 2A4, T-72. Skala porównania inna, ale w Australii właśnie dzięki modułowej konstrukcji z powodzeniem i od lat modernizują fregaty MEKO A200. Wstawili ciężki, masywny, maszt sami się dziwiąc, że okręty zachowały dobrą dzielność morska i stateczność. Każda konstrukcja projektowanego okrętu zakłada w przyszłości pewne jego przeładowanie np. przez samo zwiększenie załogi, amunicji, czy ilości paliwa. W Polsce korwecie MEKO A100 gdzieś w trakcie budowy zniknął zapas wyporności na przyszłe modernizacje.. Jak się dowiedziałem brak nawet sonaru podkadłubowego, a przecież jednomyślnie został wybrany z Atlas Electronics. Już dekadę temu jako podstawowy zestaw uzbrojenia wskazano armatę 76mm, 8 pocisków RBS-15 Mk.2, wyrzutnie torped Mu-90, i 2 armaty 30mm. Na uzbrojenie przeciwlotnicze miejsca jednak zabrakło. Teraz temat powraca...

  18. Osama bin Laden

    Sprawa jest prosta, niekompetentne wojsko zarządzało neikompetetnie projektem pozwalając neikompetentnej stoczni na oszczędzenie na spawach, blachach itd na dowaleniu wszędzie o milimetr więcej na wypadek żeby część spawów i stali miała być gorszej jakości, co doprowadziło do identycznego problemu jak Tu-4 czyli przeciążenia struktury. Z czystym sumieniem można pryzjąć że to ostatni raz gdy Polska podjęła się budowy okrętu większego od trałowca, Oolacy obiektywnie bez żadnych przytyków są poprostu na tego typu skomplikowane urządzenia za słabo wykształceni i przez ostatnie 60 lat niczego się nie nauczyli. Czas zająć się projektowanie stron www, grami na komórki, okręty to skomplikowana sprawa.

  19. hermanaryk

    Hmm, mam nadzieję, że miłośnikom korwet, których na tym forum wciąż jest całkiem sporo, co nieco się rozjaśni w głowie.

  20. B1ob

    Bardzo dobrze, że taki cykl się pojawia. Wojsko dostaje kaskę, dostęp do nowych zabawek i w jakimś stopniu wolną rękę od polityków. Musi jednak zdać sobie sprawę że pobudzona ostatnimi zdarzeniami presja społeczna to coś z czym musi się liczyć. Oby jak najszybciej minęły czasy "utajnimy i nikt się nie dowie że daliśmy dupy". O tym o czym się nie mówiło, trzeba zacząć mówić. O tym o czym się mówiło, trzeba krzyczeć. Nie ma, że boli.

  21. Mandorlianin

    Jeśli zamontowane wyposażenie wpłynęło na zmniejszenie zapasu wyporności, to co teraz? Przebudowa masztów na kompozytowe? Wstawienie dodatkowej sekcji to już chyba za dużo zabawy.

    1. Luunapark7Marek

      Kmdr por. rez. Maksymilian Dura - absolwent Wydziału Elektroniki WAT (1980 – 1985). Służył w Marynarce Wojennej od 1985 do 2011 r, początkowo na okrętach rozpoznawczych, następnie jako Flagowy Oficer Radiolokacji w Sztabie 3 Flotylli Okrętów w Gdyni, a później jako szef Wydziału w Zarządzie Dowodzenia i Łączności Sztabu Marynarki Wojennej.

    2. Luunapark7Marek

      Człowiek który w latach budowy okrętu służył jako oficer i decydent, krytykujący fregaty że za duże; a preferujący korwety, obudził się, twierdząc, że sam nie przypilnował czegoś nad czym na pewno mógł mieć jakiś wpływ jako wysoki oficer, gdy one powstawały za jego kadencji w marynarce RP