- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
- POLECANE
„Wieża” czyli Tarcza Wschód 35 lat temu
W ostatnich miesiącach tempa nabiera program Tarcza Wschód, czyli budowa stałych umocnień na naszej wschodniej granicy. Pomysł ten ma wielu zwolenników, ale równie wielu krytyków. Czy to pierwszy nasz pomysł tego typu?
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
Pod koniec lat 80. XX wieku imperium radzieckie chwiało się w posadach. Razem z nim zależne państwa sojusznicze, w tym Polska. Jednymi z powodów tego była niewydolność gospodarek tych państw prowadzonych w systemie nakazowo-rozdzielczym, a nie wolnorynkowym, oraz wielkie wydatki zbrojeniowe. Zmiany, które zachodziły na szczytach radzieckiej władzy partyjno-politycznej, proces upadku tego systemu tylko przyspieszały.
Już w 1988 roku państwa Układu Warszawskiego, widząc, iż luka technologiczna pomiędzy nimi a Zachodem powiększa się, chciały redukcji poziomu uzbrojenia w Europie. W połowie tamtego roku poszczególne państwa zliczały swoje podstawowe uzbrojenie celem wspólnego ujawnienia ogólnych danych. Przekazano je wtedy Zachodowi po raz pierwszy jako początek długich negocjacji.
Redukcja arsenałów
Polska ujawniła wtedy, że posiada 3330 czołgów średnich. Tak ogólnie. Dzisiaj wiemy, iż na te 3330 czołgów składało się:
- 608 czołgów T-72, z których w jednostkach było 582, a w szkołach 26;
- 2722 czołgów T-55, z których w jednostkach było 2155, w szkołach 77, a w bazach i magazynach 490.
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
System się rozpadał, kończyła się zimna wojna, a negocjacje rozbrojeniowe trwały w pełnym tempie.
Najstarsze czołgi T-55 były wycofywane ze służby, najnowsze czołgi T-55 były przerabiane na T-55AM Merida z dalmierzami laserowymi. Z kolei produkcja nowych T-72 była kontynuowana, ale tylko w zakładanym tempie do 1989 roku.
Według stanu na 7 listopada 1990 roku było już tylko 2865 czołgów, przy czym do końca 1990 roku wycofano jeszcze 15 najstarszych wozów. Ostatecznie 1 stycznia 1991 roku Polska dysponowała 2850 czołgami średnimi, w tym:
- 757 czołgami T-72;
- 492 czołgami T-55AM Merida;
- 1601 czołgami T-55.
Wschód i Zachód najpierw ustaliły globalne dopuszczalne liczby podstawowego sprzętu wojskowego, a później wewnątrz bloków dokonały podziałów na poszczególne państwa Układu Warszawskiego i NATO. Zgodnie z podpisanym w Pradze porozumieniem polski limit narodowy wyniósł 1730 czołgów średnich.
Było to równoznaczne z potrzebą likwidacji 1120 czołgów. Oczywiście do zniszczenia przeznaczono czołgi T-55. Zgodnie z postanowieniami traktatu CFE-1 część z nich można było wykorzystać, ale na cele niewojskowe. W przypadku Polski limity te wynosiły:
- osiem jako eksponaty stałe (z wypełnionym betonem przedziałem silnika i lufą armaty);
- 43 jako poligonowe cele naziemne (z zaspawanymi blokami zamków armat i pociętymi pancerzami);
- 150 do konwersji na cele niewojskowe (z przeciętymi lufami, zaspawanymi blokami zamków, rozmontowanymi czopami i jarzmami armat w wieży, a na koniec z całkowicie zdemontowanymi wieżami);
- 200 na ewentualną sprzedaż kontrahentom zagranicznym.
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
T-55 na złom
Po podpisaniu układu rozbrojeniowego CFE-1 Polska przystąpiła do masowego niszczenia czołgów T-55. Opracowano w naszym kraju specyficzną metodę polegającą na wykorzystaniu energii spadającej na czołg stalowej kuli. W Zakładzie Przeróbki Złomu Metalowego w Dąbrowie Górniczej przygotowano odpowiednie stanowisko do niszczenia T-55. Składało się ono z betonowego schronu, na dnie którego umieszczano stalowy stempel. Na nim umieszczany był czołg, a na niego zrzucana była stalowa kula o wystarczającej masie, która zwalniana była za pomocą elektromagnesu.
Jeszcze przed podpisaniem układu CFE-1 Polska prowadziła negocjacje z Iranem na sprzedaż 400 czołgów T-55, ale nie zakończyły się one podpisaniem umowy. Później wyeksportowane przez Polskę T-55 pochodziły już z dalszego etapu redukcji polegającego na całkowitym wycofaniu ze służby leciwych T-55. W 1994 roku sprzedaliśmy 50 czołgów T-55 do Kambodży, a w 2002 roku 16 czołgów tego typu do Mauretanii. Natomiast zrealizowane dostawy do Iranu dotyczyły fabrycznie nowych T-72, których sprzedaliśmy tam co najmniej 34 w 1994 roku i 70 w 1995 roku.
Tyle gwoli wprowadzenia dotyczącego liczby posiadanych przez nas czołgów T-55 i konieczności ich redukcji po podpisaniu układu rozbrojeniowego CFE-1.
Projekt "Wieża"
Zanim układ został podpisany, rozpoczęła się korespondencja pomiędzy Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które brało udział w negocjacjach rozbrojeniowych, a Ministerstwem Obrony Narodowej. Dotyczyła ona pomysłu wykorzystania kompletnych wież czołgowych T-55 jako elementów stałych pozycji obronnych. W tym czasie Polska wychodziła z Układu Warszawskiego, a droga do członkostwa w NATO była jeszcze daleka i wyboista. Kierownictwo MON przygotowywało już nowe plany dotyczące samodzielnej obrony kraju. Zakładano przy tym, iż Polska nie ma wrogów, ale musi być gotowa do obrony ze wszystkich czterech kierunków świata. Dlatego zakładano nowy podział organizacyjny kraju na cztery okręgi wojskowe, mniej więcej o takiej samej powierzchni. Na czas wojny każdy z okręgów miał wystawić korpus wojsk lądowych.
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
Przejście z doktryny ofensywnej i obronno-ofensywnej obowiązującej w czasach Układu Warszawskiego do czysto obronnej doktryny III Rzeczpospolitej sprzyjało rozważaniom dotyczącym wykorzystania wież T-55. Dlatego Sztab Generalny WP w dniu 10 sierpnia 1990 roku zlecił Szefostwu Badań i Rozwoju Techniki Wojskowej Głównego Inspektora Techniki WP wykonanie koniecznych analiz. Zaangażowano do nich Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia w Zielonce i Wojskowe Zakłady Mechaniczne w Siemianowicach.
Ich efektem było opracowanie materiału „Obrotowe działo stacjonarne. Koncepcja”. Zawierało ono kilka wariantów posadowienia wieży czołgowej T-55 z armatą. Jeden z nich polegał na usadowieniu wieży na specjalnie wybudowanym postumencie żelbetowym. Inny zakładał posadowienie wieży na stalowym fundamencie, ale przytwierdzonym do żelbetowej płyty. Jeszcze inny polegał na postawieniu wieży na stalowym fundamencie wyposażonym w dodatkowe cztery odchylane łapy. Pozwalało to posadowić całość na gruncie. We wszystkich tych wariantach zakładano, iż fundament wieży T-55 pozostanie ustawiony w specjalnym wykopie w ziemi, tak aby nad powierzchnię ziemi wystawała tylko sama wieża. Miało to oczywisty cel – zminimalizowanie sylwetki obrotowego działa.
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
Do wykonania modelu obrotowego działa stacjonarnego ostatecznie wybrano ostatni z opisanych powyżej wariantów. Jego niewątpliwie najważniejszą cechą była możliwość ustawiania w doraźnie wykonanych wykopach i teoretyczna możliwość transportu pomiędzy stanowiskami lub pomiędzy bazą magazynową a przygotowanymi stanowiskami, tuż przed pojawieniem się zagrożenia wojennego.
Kierowanie wieżą mogło odbywać się ręcznie lub elektrycznie (energię w takim wypadku miał dostarczać zespół prądotwórczy zamontowany do podstawy w specjalnym pojemniku).
Równolegle z tymi pracami w metalu trwały prace nad koncepcją wykorzystania takich stacjonarnych armat. Zarząd II Sztabu Generalnego przygotował informację na temat wykorzystywania podobnych systemów w innych państwach, a Zarząd I Sztabu Generalnego koncepcję ich rozmieszczenia. Zakładano ich rozmieszczenie zarówno przy granicach lądowych, jak i morskiej Polski, jak i wewnątrz kraju. Zaproponowano przygotowanie aż 792 takich stałych środków ogniowych. Ciekawy jest ich podział na kierunki zagrożeń. Najwięcej, bo 300 (czyli 38%) proponowano rozmieścić na wschodnim kierunku zagrożenia, a 228 (czyli 29%) na kierunku zachodnim. Nadmorski kierunek miał być zabezpieczony przez 135 stanowisk (czyli 17%), a południowy przez 129 (czyli 16%). Były to liczby maksymalne, bo rozważano również inne warianty liczbowe. Myśl przewodnią wykorzystania stacjonarnych środków ogniowych na terytorium kraju przedstawia załączona mapa.
Autor. Archiwum IPN (ze zbiorów Jarosław Ciślak)
W tym miejscu warto dodać, iż nie była to jedyna propozycja wykorzystania czołgów T-55 przeznaczonych do redukcji. Inną był samobieżny przeciwlotniczy zestaw artyleryjsko-rakietowy Stalagmit. Miał on wykorzystywać podwozie czołgu T-55, na którym miała być instalowana podwójna armata kalibru 23 mm ZU-23-2 oraz rakiety przeciwlotnicze Strzała-2 lub Igła. Prace koncepcyjne nad nim prowadził również Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia w Zielonce.
Równoległa realizacja obu projektów, czyli Wieża i Stalagmit, pozwoliłaby na całkowite zagospodarowanie czołgów T-55. Wieże poszłyby na stanowiska stacjonarne, a podwozia na zestawy przeciwlotnicze.
Ale życie pokrzyżowało te plany. Praktycznie od samego początku pojawiały się wątpliwości dotyczące ich realizacji. Przede wszystkim czołgi T-55 przeznaczone na systemy Wieża i Stalagmit musiałyby zostać wycofane ze służby i rozmontowane na części przed podpisaniem układu CFE-1. W dniu jego podpisania liczba zgłoszonych przez nas T-55 podlegała już zasadom redukcji CFE-1, opisanych na wstępie, które nie pozwalały na ich militarne wykorzystanie. Inną przeszkodą były kwestie geopolityczne. Polska wychodziła z Układu Warszawskiego i stawała się na pewien czas państwem neutralnym. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podnosiło w związku z tym kwestię, jak takie stałe instalacje na granicy zostałyby odebrane przez naszych nowych sąsiadów w zmieniającej się wtedy Europie. Dodatkowym czynnikiem ryzyka były koszty. Może nie miały być one astronomiczne, ale ze względu na galopującą inflację budżet obronny Polski był z roku na rok coraz mniejszy.
Wszystko to spowodowało, iż ani program Wieża, ani program Stalagmit ostatecznie nie przeszły do realizacji.
Jednak prototypowa wieża przetrwała do współczesności. Przez pewien czas była oferowana do sprzedaży za 12 850 euro na jednej z polskich stron internetowych i zgodnie z zamieszczoną na niej informacją została sprzedana. Jest więc nadzieja, iż gdzieś, kiedyś będzie można ją obejrzeć w oryginale.



WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156