Reklama
  • WIADOMOŚCI

USA chcą więcej „samolotów zagłady”

Siły Powietrzne rozważają zakup ośmiu samolotów nowej generacji E-4C Survivable Airborne Operations Center (SAOC). To dwukrotnie więcej niż liczba używanych dzisiaj odpowiedników.

Doomsday plane
Wizja samolotu E-4C SAOC
Autor. Sierra Nevada Corporation

Dzisiaj Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych eksploatują cztery E-4B AACP (Advanced Airborne Command Post). Maszyny te mają przetrwać atak nuklearny i umożliwić dowodzenie i kontrolę najwyższemu dowództwu amerykańskich sił zbrojnych w przypadku kryzysu, takiego jak np. wojna atomowa.

Reklama

Ujawniono, że Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych rozważają wprowadzenie do użytku nawet ośmiu samolotów E-4C, tzw. „samolotów zagłady”, nowej generacji, które zapewnią przetrwanie oraz dowodzenie i kontrolę najwyższego dowództwa w przypadku kryzysu narodowego, takiego jak wojna nuklearna.

W 2024 roku zakupiono od linii lotniczych Korean Air pięć samolotów Boeing 747-8i. Jeden ma posłużyć do badań i testów, a cztery kolejne do przebudowy na docelowe samoloty E-4C. Zakup ten został dokonany, ponieważ firma Boeing nie produkuje już modeli z rodziny 747 (popularnych Jumbo Jetów — produkcję zakończono w 2022 roku, ostatnie przekazanie klientowi nastąpiło w roku 2023). Obecnie, jeżeli chce się stworzyć opartą na nich konstrukcję maszynę specjalistyczną, trzeba kupować samolot z drugiej ręki. To problem dla wielu planowanych samolotów specjalistycznych, w tym dla produkcji nowych Air Force One.

Obecnie dyskutuje się zwiększenie tej floty do sześciu, a nawet ośmiu samolotów. Świadczy o tym plan przygotowania w bazie Offutt od sześciu do ośmiu miejsc postojowych dla E-4C. Rozbudowa tej bazy ma także polegać na stworzeniu nowych magazynów paliwa, składów zaopatrzenia i wielkiego hangaru konserwacyjnego, mogącego pomieścić dwie maszyny jednocześnie. Wszystkie prace mają zostać ukończone do 2030 roku. Jeżeli informacja się potwierdzi, wówczas pojawi się wiadomość o zakupie przez Stany Zjednoczone kolejnych używanych Boeingów 747-8i od dwóch do czterech.

Zwiększenie liczby samolotów dowodzenia „dnia zagłady” wpisywałoby się w politykę rozbudowy zdolności Stanów Zjednoczonych do prowadzenia pełnoskalowego konfliktu z potencjalnymi przeciwnikami w postaci Chin i Rosji.

Reklama

Zobacz również

WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama