- WIADOMOŚCI
Trump zabiera rakiety. Niemcy chcą kupować i produkować
Niemcy wznawiają starania o zakup pocisków manewrujących Tomahawk od Stanów Zjednoczonych – poinformował w niedzielę „Financial Times”, dodając, powołując się na źródła, że Berlin ma nadzieję przekonać administrację prezydenta Donalda Trumpa do sprzedaży pocisków wraz z wyrzutniami naziemnymi Typhon. Równolegle podejmowane są inne kroki w celu zbudowania przez Niemcy zdolności do głębokich uderzeń
„Financial Times” podał, że minister obrony Niemiec Boris Pistorius planuje podróż do Waszyngtonu w celu wznowienia propozycji Berlina dotyczącej zakupu systemów dalekiego zasięgu, złożonej po raz pierwszy w lipcu 2025 roku. Wizyta zależy od tego, czy Pistoriusowi uda się zorganizować spotkanie z szefem Pentagonu Petem Hegsethem – poinformowały źródła, chcące zachować anonimowość, w rozmowie z gazetą, na którą powołuje się PAP.
Pocisk Tomahawk Land Attack Missile to pocisk manewrujący dalekiego zasięgu, zazwyczaj wystrzeliwany z morza w kierunku celów lądowych, ale od kilku lat dostępny także na wyrzutniach lądowych po tym, jak Rosja złamała traktat INF pochodzący jeszcze z lat 80. XX wieku, a USA się z niego wycofały z poparciem członków NATO. Maksymalny zasięg Tomahawków to ponad 1500 km. W lutym br. Pentagon poinformował o podpisaniu siedmioletniej umowy z firmą Raytheon w celu zwiększenia produkcji pocisków. Ich zapasy, już wcześniej uznawane za niewystarczające, zostały uszczuplone na skutek wojny w Iranie.
Należy zaznaczyć, że postulowany zakup Tomahawków to ważny, ale nie jedyny krok podejmowany przez Niemcy w celu szybkiego zwiększenia zdolności do uderzeń na cele w głębi terytorium przeciwnika. Prezes Rheinmetalla Armin Papperger poinformował niedawno, że od przyszłego roku zostanie podjęta produkcja pocisków o zasięgu ponad 450 km (mówi się o około 700 km) z holenderską firmą Destinus. Prawdopodobnie chodzi tu o system Ruta Block 2, z 250-kilogramową głowicą, będący rozwinięciem lekkiego pocisku używanego bojowo na Ukrainie.
Zobacz też
Hipersoniczna broń z samego serca EuropySponsorowany
To dużo lżejszy i tańszy od Tomahawka system należący do innej klasy, niemniej również zapewnia określone zdolności uderzeniowe. Na razie nie wiadomo, czy produkcja miałaby być realizowana tylko na potrzeby klientów zewnętrznych (w domyśle Ukrainy), czy również Niemiec. Berlin ma analizować równolegle możliwości przyspieszenia programu europejskich systemów uderzeniowych ELSA, w którym uczestniczy także Polska. Wpisują się w niego np. projekty niemiecko-brytyjskich pocisków hipersonicznych i balistycznych firmy Hypersonica, ale też lądowy pocisk manewrujący, rozwijany przez Francję na bazie morskiej rakiety NCM/MdCN.
Vorgehen 🇩🇪 laut WELT:
— Björn Müller (@Bjoern__M) May 11, 2026
👉 ELSA mit Europäern beschleunigen
👉 Sondierung Produktion US-Lenkwaffen mit US-Industrie in Europa, was die US-Seite pusht
👉 Sondierung Rüstung mit türkischer Interkontinentalrakete Yildirimhan und der Hyperschall-Langstreckenrakete Tayfun-Block-4 https://t.co/usURroE2Yj
Berlin analizuje również możliwość współpracy produkcyjnej z USA w zakresie pocisków oraz pozyskiwania nowych rakiet od Turcji. Na razie nie wiadomo, na ile zostaną zrealizowane te prace, bo na przeszkodzie mogą stanąć problemy polityczne czy też wynikające z łańcuchów dostaw, ale jedno jest pewne. Zdolności głębokich uderzeń, przez dekady zaniedbywane, są dziś dla Niemiec priorytetem. I Berlin chce je pozyskać w krótkim czasie. Podobnie jak inne państwa NATO, w tym Polska, o czym mówił w niedawnym wywiadzie dla Defence24 szef Sztabu Generalnego generał Wiesław Kukuła.




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156