Siły zbrojne

„Tobruq Legacy-19”: Polski przemysł ma się czym chwalić [FOTO]

Wyrzutnia „niemieckiego” systemu Patriot zamontowana na pojeździe MAN 8x8. Fot. M.Dura
Wyrzutnia „niemieckiego” systemu Patriot zamontowana na pojeździe MAN 8x8. Fot. M.Dura

Podczas ćwiczenia obrony przeciwlotniczej NATO „Tobruq Legacy-19” w Ustce polski przemysł udowodnił, że może brać aktywny udział w budowie nowej generacji systemu obrony powietrznej w Polsce, a jego już opracowane rozwiązania w tej dziedzinie są na najwyższym poziomie światowym.

O tym, że polski przemysł ma się czym pochwalić można się było przekonać zarówno w czasie przebiegi samych ćwiczeń „Tobruq Legacy-19”, jak i podczas okazjonalnej wystawy zorganizowanej przy komendzie Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. W pierwszym przypadku chodzi przede wszystkim o dwie domeny: systemy dowodzenia oraz o rakiety przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu.

image
Holenderski, mobilny system przeciwlotniczy bardzo krótkiego zasięgu oparty o rakiety „Stinger” zamontowane na podwoziu taktycznego pojazdu kołowego Fennek. Fot. M.Dura

Ćwiczenie „Tobruq Legacy-19” nie polegało bowiem jedynie na wykonywaniu faktycznych strzelań rakietowych na poligonach, ale również na integracji systemów zarządzania przestrzenią powietrzną i sprawdzaniu interoperacyjności systemów łączności. Wykorzystano do tego rozwiązania, która jeżeli chodzi o automatyzację procesu dowodzenia w całości zostały wykonane przez polski przemysł. Jest więc potencjał do opracowania w Polsce nowego systemu zarządzania przestrzenią powietrzną, który będzie integrował m.in. zestawy rakietowe zakupione w ramach programów rakietowych „Wisła” i „Narew”.

image
Prezentowane przez węgierskich żołnierzy przeciwlotniczy zestaw rakietowy „Mistral”. Fot. M.Dura

Polskie „Pioruny” skuteczniejsze od zestawów MANPADS wykorzystywanych w innych krajach NATO

Same strzelania rakietowe przeprowadzone na poligonie w Ustce w ramach ćwiczenia „Tobruq Legacy-19” pokazały z kolei, że polskie, przenośne, rakietowe zestawy przeciwlotnicze krótkiego zasięgu „Piorun” i „Grom”, produkowane przez należącą do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółkę Mesko, nie tylko są porównywalne do tej samej klasy systemów wykorzystywanych przez inne państwa NATO, ale je przewyższają co najmniej jeżeli chodzi o skuteczność i celność.

image
Przenośny, przeciwlotniczy zestaw rakietowy „Stinger”. Fot. M.Dura

Było to widoczne szczególnie 17 czerwca 2019 r., gdy dziennikarze mogli obserwować działania słowackich, węgierskich, rumuńskich i amerykańskich operatorów rakiet MANPADS („Igła”, „Stinger” i „Mistral”) oraz mobilnego systemu przeciwlotniczego Avenger. Dokładna ocena tego epizodu jest oczywiście niemożliwa, ale z obserwowanych odpaleń pocisków „Igła”, „Stinger” wynikało, że skuteczność tych rakiet (celność oraz prawidłowe działanie) jest nie większa niż 70%.

image
Przenośny, przeciwlotniczy zestaw rakietowy SA-18 („Igła”). Fot. M.Dura

Tymczasem w ciągu ostatnich kilku miesiącu przeprowadzono dziesięć faktycznych strzelań polskich zestawów MANPADS „Piorun” (podczas prób zakładowych i odbiorczych), które wykazały się stuprocentową skutecznością. Na taką celność miała niewątpliwie wpływ opracowana przez spółkę Telesystem-Mesko nowej generacji głowica naprowadzająca, oparta o fotodiody chłodzone na nowej zasadzie.

Można tylko żałować, że na poligonie w Ustce nie zorganizowano swoistej „konfrontacji” połączonej z pokazem „Piorunów” dla obecnych tam żołnierzy z kilkunastu państw, tym bardziej, że polskie pociski w czasie prób były wykorzystywane m.in. do zwalczania tak wymagających celów jak ICP-89 (którymi są tak naprawdę rakiety, o średnicy poniżej 6 cm, długości 110,5 cm oraz prędkości około 290 m/s). Tymczasem żołnierze słowaccy, węgierscy i rumuńscy z gorszą skutecznością strzelali do wolno opadającej na spadochronie zapalonej racy, natomiast Amerykanie „niszczyli” małe drony, zdalnie sterowane radiowo.

image
Trenażer UST-1 dla strzelców przenośnych, przeciwlotniczych zestawów rakietowych „Grom”. Fot. M.Dura

 Co trzeba kupić dla programów „Wisła” i „Narew”?

Najgorzej jest oczywiście jeżeli chodzi o rakietowe systemy przeciwlotnicze krótkiego i średniego zasięgu. Na wystawie zorganizowanej w Ustce można było zobaczyć zarówno to, czego potrzebują Siły Zbrojne RP, jak i to, co już w tej chwili polski przemysł może zaproponować dla systemu obrony powietrznej kraju.

W pierwszym przypadku były prezentowane systemy, które Polska już kupiła w ramach programu „Wisła” i te, które są proponowane Siłom Zbrojnym RP w ramach programu „Narew”. Jeżeli chodzi o zestawy średniego zasięgu to wystawiono dwa typy wyrzutni wykorzystywanych w bateriach Patriot („holenderską” w której mechanizm podnoszenie kontenerów z rakietami jest zamontowano na naczepie kołowej oraz „niemiecką”, w której wykorzystano podwozie samochodu MAN 8x8). Na każdej z nich zainstalowane były po dwa kontenery treningowe rakiet PAC-2 GEM, a więc innych od tych, jakie kupiła Polska (PAC-3 MSE).

image
Wyrzutnia „holenderskiego” systemu Patriot oparta o naczepę kołową. Fot. M.Dura

 Czytaj też: Polska konfiguracja systemu Patriot z IBCS [ANALIZA]

O ile wybór typu baterii średniego zasięgu w Polsce został już dokonany, to w przypadku systemów przeciwlotniczych krótkiego zasięgu sprawa jest nadal otwarta. W Ustce zaprezentowane dwa rozwiązania, które przez wielu specjalistów są umieszczane w grupie faworytów w programie „Narew”. Pierwszym z nich była wyrzutnia samochodowa brytyjskiego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Land Ceptor na której zainstalowano osiem kontenerów z rakietami CAMM (Common Anti-air Modular Missile) koncernu MBDA.

image
Wyrzutnia samochodowa brytyjskiego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Land Ceptor z rakietami CAMM. Fot. M.Dura

 Czytaj też: CAMM - brytyjskie rakiety dla systemu Narew? [ANALIZA]

Drugim rozwiązaniem była przewoźna wyrzutnia sześciu rakiet przeciwlotniczych systemu NASAMS produkowanego przez norweski koncern Kongsberg z amerykańskimi rakietami AIM-120 AMRAAM. W obu przypadkach nie zaprezentowano radarów współpracujących z tymi wyrzutniami. Tą "lukę" wypełniła należąca do PGZ polska spółka PIT-Radwar.

image
Przewoźna wyrzutnia norweskiego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu Land NASAMS. Fot. M.Dura

 Czytaj też: Raytheon: NASAMS najlepszym uzupełnieniem dla Patriota

Co już teraz można wyprodukować w Polsce dla systemu obrony powietrznej?

Należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej spółka PIT Radwar zaprezentowała w Ustce trzy opracowane przez siebie radary, które mogą wzmocnić polski system obrony powietrznej. Pierwszym z nich była Zdolna Do Przerzutu Stacja Radiolokacyjna ZDPSR Soła. Jest to reprezentant całej rodzinę radarów, które mogą działać zarówno jako radary wstępnego wykrywania dla baterii przeciwlotniczych krótkiego (SHORAD) i bardzo krótkiego (VSHORAD) zasięgu (już wprowadzone na uzbrojenie ZDPSR Soła i ZDPSR Bystra), jak również jako specjalistyczny radar kierowania strzelaniem rakietowym (opracowywany przez PIT-Radwar radar Sajna).

image
Zdolna Do Przerzutu Stacja Radiolokacyjna ZDPSR Soła. Fot. M.Dura

 Czytaj też: Polska radiolokacja wraca do łask. Wojsko zamawia radary AESA

Soła to stacja, która już współpracuje z mobilnymi wyrzutniami rakiet „Grom” zainstalowanych na pojazdach w Samobieżnym Przeciwlotniczym Zestawie Rakietowym Poprad oraz zestawami artyleryjskimi AG-35. Oba te systemy uzbrojenia były również prezentowane w Ustce.

image
Mobilny zestaw przeciwlotniczy bardzo krótkiego zasięgu Poprad z rakietami „Grom”. Fot. M.Dura

 Czytaj też: MSPO 2013: Soła - radar bezpośredniej obrony

W przypadku zestawu artyleryjskiego wystawiono system AG-35 oparty o automat kalibru 35 mm produkowanym przez HSW. Posiada on hydrauliczny układ sterowania i kontroli armaty, hydraulicznie rozwijane podwozie, podsystem napędów, podsystem automatycznej orientacji i pozycjonowania (oparty na nawigacji inercyjnej), podsystem łączności i transmisji danych, podsystem zasilania oraz zintegrowany system dla amunicji programowalnej z pomiarem prędkości wylotowej pocisku.

image
Armata przeciwlotnicza AG-35 kalibru 35 mm. Fot. M.Dura

 Czytaj też: Zestaw przeciwlotniczy Poprad i jego miejsce w Tarczy Polski

Wersja zestawu artyleryjskiego kalibru 35 mm prezentowana w Ustce posiadała zintegrowaną optoelektroniczną głowicę śledząco-celowniczą, a więc może działać autonomicznie. Pomimo tego obok ustawiono wóz kierowania ogniem WG-35, który stanowi element systemu dowodzenia i kierowania bateriami przeciwlotniczymi krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu.

image
Wóz dowodzenia WG-35 do sterowania armatami AG-35/A-35. Fot. M.Dura

Głównym zadaniem tego pojazdu jest odbieranie wstępnej informacji o sytuacji powietrznej z nadrzędnego stanowiska dowodzenia lub radaru lokalnego, a następnie przejecie wskazanego celu i jego śledzenie za pomocą własnej, wielosensorowej głowicy optoelektronicznej i układu wideotrackera. Zaimplementowany na pojeździe system dowodzenia i kierowania pozwala przekazać dane o śledzonym obiekcie do systemów ogniwowych, którymi standardowo mają być armaty AG-35/A-35 (do 8 sztuk). Przy czym każdy system WG-35 może skonfigurować jeden kanał celowania.

O ile radary Bystra i Sajna mogą wejść w skład przyszłych baterii przeciwlotniczych krótkiego zasięgu to dwa inne, większe radary prezentowane przez spółkę PIT-Radwar w czasie ćwiczenia „Tobruq Legacy-19” będą niewątpliwie pomocą we wstępnym wskazywaniu celów zarówno dla baterii pozyskanych w ramach programu „Wisła”, jak również w ramach programu „Narew”.

image
Długofalowy radar P-18PL z częściowo rozwiniętym system antenowym. M.Dura

W Ustce pokazano dwie takie stacje radiolokacyjne, których cechą charakterystyczną jest m.in. skuteczność wykrywania statków powietrznych wykonanych w technologii stealth. W przypadku po raz pierwszy prezentowanego publicznie radaru P-18PL osiągnięto to poprzez pracę na długich falach - w paśmie metrowym (VHF). Taka długość fali ułatwia nie tylko wykrywanie obiektów powietrznych o małej, skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego, ale również utrudnia zastosowanie pocisków przeciwradiolokacyjnych (które nie działają w tym paśmie). Sukces producenta jest tym większy, że w radarze P-18PL zastosowano antenę aktywną z elektronicznym sterowaniem wiązką nadawczą i odbiorczą w płaszczyźnie azymutu (pomimo obrotowej anteny) i elewacji.

image
Radar Pasywny PET/PCL po podniesieniu obu anten odbiorczych. Fot. M.Dura

 Czytaj też: Wisła i Narew: rakiety dla wojska, technologie dla polskiego przemysłu

W przypadku drugiego radaru PET/PCL (Passive Emitter Tracking/Passive Coherent Location) wykrywanie samolotów stealth zapewniono dzięki unikalnemu sposobowi pracy. Jest to bowiem urządzenie całkowicie pasywne (wykrywające i śledzące cele powietrzne bez emitowania własnych sygnałów radiolokacyjnych), w którym stosuje się zarówno:

  • pasywne rozpoznanie i namierzanie promieniowania elektromagnetycznego (PET - Passive Emitter Tracking) generowanego przez urządzenia pokładowe obserwowanych obiektów takie jak: radary pokładowe, łącza komunikacyjne, systemu identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy” IFF i systemy nawigacyjne,
  • jak i pasywną lokalizację koherentną (PCL- Passive Coherent Location) wykorzystującą sygnały odbite od celów pochodzące od tzw. nadajników okazjonalnych. Te ostatnie nie mają nic wspólnego z namierzanym obiektem powietrznym i należą do nich m.in.: radiofonia FM, telewizja cyfrowa DVB-T oraz systemy łączności komórkowej GSM.

Prezentowany w Ustce radar jest jednym z czterech, jakie wchodzą w skład całego zestawu PET/PCL (jest to system multistatyczny). Stacje te są oddzielnie rozstawiane, jednak są identyczne pod względem sprzętu i oprogramowania. Jedna z nich pełni w systemie funkcję nadrzędną („master”), zbierając dane od pozostałych radarów PET/PCL i utrzymując łączność z nadrzędnymi systemami dowodzenia i kierowania.

Komentarze