- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Scenariusz desantu coraz bliżej? Obrońcy stawiają na tysiące dronów [LICZBY]
Tajwan zamierza pozyskać dwieście tysięcy dronów, a więc cztery razy więcej niż wcześniej planowano - przygotowując się na zmasowany atak ze strony Chin.
Autor. Tajwańskie ministerstwo obrony
Ministerstwo obrony narodowej Tajwanu planuje zakup do dwustu tysięcy dronów różnych klas w ramach specjalnego budżetu obronnego w wysokości 1,25 biliona dolarów tajwańskich (39,5 miliarda dolarów amerykańskich). Środki te mają pomóc w zrealizowaniu trzech strategicznych zadań skoncentrowanych (według agencji DigiTimes Asia) na:
- budowie wielowarstwowej, zaawansowanej technologicznie sieci obrony powietrznej, określanej przez urzędników ministerstwa obrony Tajwanu mianem „Tajwańskiej Kopuły";
- zwiększeniu tempa wdrażania zaawansowanych technologii i sztucznej inteligencji (AI), aby przyspieszyć przekazywanie poleceń, poprawić możliwości precyzyjnego rażenia, skrócić czas reakcji na decyzje i zwiększyć efektywność tzw. „łańcucha śmierci" poprzez operacje wspomagane przez AI;
- rozwoju krajowego przemysłu obronnego Tajwanu, kładąc nacisk na rodzime badania i rozwój oraz transfer technologii, aby zapewnić, że łańcuchy dostaw pozostaną wolne od tzw. „czerwonych" dostawców powiązanych z Chinami.
Tajwańskie ministerstwo obrony narodowej wyróżniło siedem głównych kategorii w swoim planie zamówień za prawie 40 miliardów USD:
- artyleria precyzyjna;
- pociski uderzeniowe dalekiego zasięgu;
- obrona powietrzna;
- rakiety przeciwbalistyczne i przeciwpancerne;
- systemy wspomagane sztuczną inteligencją i C5ISR;
- platformy bezzałogowe;
- systemy przeciwdziałania dronom.
Nie amerykańska, ale tajwańska dronizacja sił zbrojnych Tajwanu
Opublikowane 19 stycznia 2026 roku plany tajwańskiego ministerstwa obrony zakładają bardzo głęboką dronizację sił zbrojnych Tajwanu i to czterokrotnie większą niż zakładano jeszcze do końca 2025 roku. Jeszcze niedawno potrzeby armii określano bowiem „tylko” na pięćdziesiąt tysięcy dronów. Teraz ma to być dwieście tysięcy różnego rodzaju systemów bezzałogowych. Część z mediów od razu przypomniała o procedurze wszczętej w Kongresie Stanów Zjednoczonych w celu uzyskania zgody na sprzedaż dla Tajwanu rekordowego pakietu uzbrojenia o wartości 350,35 miliarda dolarów tajwańskich (11,1 miliarda dolarów amerykańskich).
Wśród zamówionych systemów ma być m.in. nieujawniona jeszcze liczba dronów szturmowych Altius-600M, których pierwsza partia już została wprowadzona do tajwańskich sił zbrojnych. W 2024 Tajwańczycy zamówili bowiem w USA dwa typy amunicji krążącej: 720 dronów Switchblade 300 z firmy AeroVironment oraz 291 dronów ALTIUS 600M-V z firmy Anduril Industries. Z informacji upublicznionych na Tajwanie wynika konkretnie, że teraz Tajwańczycy chcą pozyskać od Amerykanów 478 bezzałogowców w wersji rozpoznawczej Altius-600ISR i 1554 w wersji szturmowej Altius-700M.
Jak się jednak okazuje, będzie to tylko niewielka część z tego, co się obecnie planuje wprowadzić na Tajwanie. Tajwańskie siły zbrojne chcą bowiem również pozyskać m.in. powietrzne drony wywiadowcze, obserwacyjne, rozpoznawcze i uderzeniowe w różnych wariantach: kamikaze i bombowych. Tajwańczycy chcą również kupić ponad tysiąc bezzałogowych pojazdów nawodnych, prawdopodobnie wzorowanych na tych, jakie wykorzystuje się na Ukrainie. Jest to konieczne, ponieważ chińska flota desantowa, która ewentualnie mogłaby zaatakować Tajwan, wcale nie musi się składać z dużych okrętów desantowych - lecz także z setek niewielkich jednostek transportowych.
Do ich zwalczania o wiele ekonomiczniej jest wysyłać nie rakiety przeciwokrętowe, lecz niewielkie, bezzałogowe łodzie nawodne kamikaze, które działając w roju, eliminowałyby wszystko, co wpływa w określoną wcześniej strefę bezpieczeństwa. Dodatkowo trzeba pamiętać, że drony nawodne mają o wiele szerszy zakres zadań, mogąc przenosić np. również własne systemy uzbrojenia, rakiety przeciwlotnicze i przeciwpancerne, systemy walki radioelektronicznej oraz uderzeniowe drony powietrzne. Mogą więc stanowić wysuniętą na morze, pierwszą linię tajwańskiego systemu obrony przeciwlotniczej, szczególnie predysponowaną do zwalczania celów nisko lecących nad wodą.
Jakie drony powietrzne?
Największą niewiadomą są jednak konkretne typy dronów powietrznych, które zamierza pozyskać Tajwan w najbliższym czasie. Drony Altius nie są w tym przypadku żadnym rozwiązaniem, ponieważ są po prostu zbyt drogie. Szacuje się nawet, że każdy z nich może kosztować około miliona dolarów, a więc tyle samo co rakieta manewrująca, a wielokrotnie więcej od standardowych dronów kamikaze FPV – wykorzystywanych na Ukrainie. Na tę wadę wskazują m.in. Ukraińcy, którzy dodatkowo zauważyli słabą skuteczność Altiusów podczas działań w strefie silnych zakłóceń radioelektronicznych.
Amerykańskie bezzałogowce mają oczywiście duże możliwości, jeżeli chodzi o zasięg i systemy pokładowe, jednak Tajwańczycy w przypadku Altius-700M chcą pozyskać przecież coś, co jest jednorazowego użytku. Jest to bowiem amunicja krążąca, której głowica bojowa waży prawie 15 kg i może latać przez około 1,25 godziny przy zasięgu około 160 kilometrów. W przypadku dronów rozpoznawczych Altius-600ISR ten zasięg i autonomiczność są już większe. Te bezzałogowce mają bowiem lżejszą głowicę optoelektroniczną, mogąc za to latać przez 3,5 godziny w promieniu do 375 kilometrów.
Dużą zaletą Altiusów jest także to, że mogą być przenoszone w tubowych wyrzutniach. Dzięki temu można je z łatwością mocować na pojazdach i dronach nawodnych tworząc wieloprowadnicowe, mobilne stanowiska startowe amunicji krążącej. Wydłuża to zasięg tych bezzałogowców, które teoretycznie mogą samodzielnie wykrywać cele, a później je zwalczać. Jednak potrzeby Tajwanu są zbyt duże, by można było pozostać jedynie przy zakupie drogich, choć wyrafinowanych technologicznie, amerykańskich rozwiązań. Tym bardziej że tajwańskie ministerstwo obrony już przewiduje dalsze zwiększenie potrzeb, jeżeli chodzi o amunicję precyzyjną i drony, poza obecne szacunki.
Jednym z głównych wniosków z konfliktu na Ukrainie jest przecież to, że nastąpi przejście od bezzałogowych platform wielokrotnego użytku do amunicji jednorazowej. A to będzie wymagało podobnie masowej produkcji w tajwańskim przemyśle zbrojeniowym, jak w przypadku standardowej amunicji. Będzie to widoczne szczególnie w klasie dronów FPV, które na Tajwanie zaczynają być postrzegane jako tzw. środek pierwszej linii walki (frontline battlefield asset). Tajwańczycy wskazują także na znaczenie dronów powietrznych działających w roju.
Tego rodzaju bezzałogowce są lepiej dostosowane do lokalnej produkcji i dają większe szanse tajwańskim firmom. Jedną z największych wad planu prezentowanego przez tajwańskie ministerstwo obrony jest bowiem zbyt duży udział zakupów zagranicznych. Z puli 1,25 biliona dolarów tajwańskich tylko jedna czwarta ma być bowiem przeznaczona na zakupy krajowe. I teraz Tajwańczycy chcą zrobić wszystko, by ten podział był jeszcze korzystniejszy dla ich biznesu.



WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych