Siły zbrojne

Płk Kaliciak dla Defence24.pl: wychodzimy naprzeciw kolejnym kandydatom

Pułkownik Grzegorz Kaliciak, dowódca 6 Brygady OT. Fot. DWOT
Pułkownik Grzegorz Kaliciak, dowódca 6 Brygady OT. Fot. DWOT

Płk Grzegorz Kaliciak, dowódca 6 Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej mówi w rozmowie z Defence24.pl o postępach w przygotowaniu tej jednostki, specyfice Wojsk OT i ofercie jaką formacja ta ma obecnie dla potencjalnych kandydatów. Podkreśla, że połączenie doświadczeń Wojsk Specjalnych i Wojsk Lądowych może być szczególnie przydatne w szkoleniach żołnierzy WOT.

6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej to jedna z dwóch, których odpowiedzialność rozciąga się na Warszawę. Są jeszcze miejsca dla ochotników?

Są i właśnie wychodzimy naprzeciw kolejnym kandydatom, którzy chcieliby do nas dołączyć. Kolejne tzw. „szesnastki”, czyli szesnastodniowe szkolenia wstępne w warunkach polowych, w tym roku będziemy organizowali w okresie od 20 lipca do 4 sierpnia. Celowo wybraliśmy okres wakacyjny, żeby bez problemu mogli wziąć w nim udział np. studenci, uczniowie. Biorąc pod uwagę okres od zgłoszenia się do OT do zaproszenia na „szesnastkę”, najlepiej zgłosić się jak najszybciej.

Gdzie odbędą się te szkolenia?

W Ośrodku Szkolenia Poligonowego Wojsk Lądowych w Wędrzynie. Chodzi o to, żeby przyzwyczajać ludzi do bytowania pod namiotami, w warunkach typowo żołnierskich. Tego zresztą oczekują przychodzący do nas kandydaci, podobnie jak tego żeby te szkolenia nie były łatwe. I nie są. To ciężki okres. Czasem zarzuca się nam, że nie jesteśmy w stanie wyszkolić żołnierza OT w tak krótkim czasie. Ale nie bierze się pod uwagę, że materiał teoretyczny kandydaci muszą przerobić wcześniej we własnym zakresie, na podstawie dostarczonych przez nas materiałów.

I faktycznie, kiedy ci ludzie przychodzą to 80 proc. z nich egzamin teoretyczny zalicza z miejsca. Na „szesnastce” muszą się już nauczyć tylko pewnej dyscypliny, trybu życia w wojskowym rygorze, nawyków i umiejętności praktycznych jak obsługa broni, strzelania, zakładanie masek przeciwgazowych itp. Z naszego doświadczenia wynika, że są bardzo zadowoleni z tych szkoleń, szczególnie że te umiejętności po prostu warto posiąść i w razie ewentualnego konfliktu zbrojnego mogą okazać się niezbędne. 

fot. DWOT
fot. DWOT

Zdarza się, że nowi żołnierze OT przyprowadzają potem innych?

Oczywiście. Były nawet sytuacje, że ochotnicy przyprowadzali ze sobą rodziców, albo zapisywało się po kilku członków rodziny. Są też przypadki, że zapisują się do nas grupy kolegów po klasach mundurowych.

Zawsze powtarzam: nikogo nie trzymamy tu na siłę. Tu są ochotnicy. Obrona Terytorialna to nowoczesny Rodzaj Sił Zbrojnych skierowany do społeczeństwa, do tych którzy właśnie nie mogą pogodzić służby zawodowej z życiem codziennym. Mamy mało przypadków rezygnacji ze służby w OT. Występują przypadki słabości podczas „szesnastki”, ale mamy psychologów. Uczestnicy szkoleń pomagają też sobie nawzajem, bo tu tworzą się silne relacje koleżeńskie. I z reguły wszyscy zostają.  

Mówi się, że 6 Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej ma specjalizować się w działaniach w terenie zurbanizowanym. Zaliczenie do rejonu odpowiedzialności zachodniej części Warszawy zobowiązuje?

Tak, za jakiś czas dojdziemy do momentu, w którym będziemy się w tym specjalizować. Na razie jednak przed naszą brygadą stoją podobne zadania, jak przed innymi jednostkami WOT. Zgodnie z doktryną w razie wojny mamy chronić ludność cywilną i wspierać siły Wojsk Operacyjnych w naszym Stałym Rejonie Odpowiedzialności, nie dublując przy tym ich zadań. Z kolei w czasie pokoju mamy przede wszystkim szkolić się i reagować w sytuacjach kryzysowych. 

Czy z waszego punktu widzenia działania antykryzysowe w terenie bardziej zurbanizowanym różnią się od tych prowadzonych np. na terenach wiejskich?

Tak, jest to uwarunkowane ukształtowaniem terenu i urbanistyką. Przykładowo, kiedy na terenie miejskim dojdzie do zerwania trakcji elektrycznej, mamy zapewnić energię do czasu przywrócenia normalnego działania systemu przez energetyków. Mamy w tym celu odpowiednie agregaty prądotwórcze. Dysponujemy też piłami spalinowymi i innym wyposażeniem do usuwania powalonych drzew. Jesteśmy też gotowi na bardziej prozaiczne działania, takie jak zabezpieczanie terenów w czasie powodzi poprzez układanie worków czy pomoc rodzinom w ewakuacji dobytku w czasie kęski żywiołowej. Możemy do tego użyć samochodów ciężarowo-terenowych Jelcz 662 i Renault. To taka stricte ludzka pomoc, świadczona przez ludzi znających teren i lokalną specyfikę. Bo żołnierze Wojsk OT to właśnie ludzie „stąd” i oni najlepiej będą mogli zorientować się w sytuacji.

Gdzie rozlokowane są teraz pododdziały brygady?

Nasze cztery bataliony są rozmieszczone obecnie w: Grójcu (tymczasowo), Radomiu, Płocku i Pomiechówku. Sam sztab brygady znajduje się tymczasowo na Cytadeli Warszawskiej, ale docelowo zostanie przeniesiony – prawdopodobnie do Rembertowa. Tam też znajdują się już obecnie samodzielne pododdziały, kompanie: dowodzenia, logistyczna, a w Pomiechówku kompania: saperów i wsparcia.

fot. DWOT
fot. DWOT

Kto do was przychodzi? Czy dużo zgłasza się warszawiaków, czy raczej ochotnikami są ludzie z południowego Mazowsza?

Dziś najwięcej kandydatów przychodzi do nas z Radomia, ale do jednostek zgłaszają się osoby z różnych rejonów. Podam przykład - warszawiacy zawsze nas pytają o specyfikę walki w mieście i potencjalne możliwości obrony stolicy. Z wojskowego punktu widzenia Warszawa to jednak mały teren, a jej obrona w krwawych walkach ulicznych to zupełna ostateczność. Ewentualna obrona musi się rozstrzygnąć na jej peryferiach. Ale godny odnotowania jest fakt, że mieszkańcy stolicy często powołują się na przodków, którzy walczyli w powstaniu warszawskim. To wspaniała postawa. Musimy jednak patrzeć do przodu i w kontekście miejskim myśleć o zadaniach takich, jak ochrona źródeł wody dla ludności. Tak, aby mogła przetrwać konflikt we względnej normalności  

Na jakim etapie formowania jest dzisiaj brygada?

Na razie część naszej jednostki znajduje się w końcowym okresie szkolenia indywidualnego, czyli tego, podczas którego dowiadujemy się jakie dana osoba ma predyspozycje, doświadczenia i tworzymy jej profil. Od maja ci żołnierze wejdą w roczny okres szkolenia specjalistycznego, w którym będziemy budować ich zdolności i powierzymy im role takie jak kierowca, operator moździerza, ręcznego karabinu maszynowego. W przyszłym roku wejdą oni w trzeci etap szkolenia, polegający na zgrywaniu pododdziałach w sekcjach, na poziomie plutonu i kompanii w oparciu o poligony. Jednocześnie w tym roku uruchamiamy proces przygotowywania indywidualnego kolejnych kandydatów.

Z jakiego powodu część żołnierzy wchodzi już na poziom szkolenia specjalistycznego, a część dopiero zacznie indywidualne? Czy ma to związek z niewystarczającym napływem kandydatów?

Napływ nie jest mały i nie zaskoczył nas negatywnie. Zmieściliśmy się na poziomie 70 proc. zakładanego optimum. W ubiegłym roku przyjmowaliśmy żołnierzy przede wszystkim do batalionu w Grójcu i oni szkolili się eksterytorialnie, poza obszarem jego Stałego Rejonu Odpowiedzialności. Dopiero od tego roku przyjmujemy do wszystkich czterech batalionów i one szkolą się obecnie w swoich SRO. Stopniowy napływ ochotników nie ma negatywnego wpływu na szkolenie. Nie zastępujemy tych którzy odeszli niewyszkolonymi żołnierzami, oddziały muszą być na jednolitym poziomie. Rezygnacje mogą się oczywiście zdarzyć, choć ich odsetek jest nieduży – na poziomie 3 proc., a odejścia dotyczą zazwyczaj podjęcia przez żołnierza OT służby w Wojskach Operacyjnych.

fot. DWOT
fot. DWOT

Kiedy osiągniecie optimum jeśli chodzi o gotowość całej jednostki?

Do końca 2019 roku musimy być w pełni sformowani i mieć minimum 80 procent ukompletowania. I tak będzie. Co ciekawe, nasz największa bolączka to dzisiaj nie brak kandydatów, ale… komisje lekarskie. W Warszawie kandydat musi pięć razy przyjeżdżać na komisję. Oni nawet gotowi są to robić, ale mają problem z uzyskaniem odpowiedniego urlopu. Warto zauważyć, że np. analogiczne badania dla województwa lubuskiego wymagają stawienia się jeden lub dwa razy, a w województwie łódzkim wystarczy raz. A u nas część ochotników zraża się już na tym pierwszym etapie. Chcę z tego miejsca powiedzieć przyszłym żołnierzom OT, żeby uzbroili się w cierpliwość i potraktowali ten etap jako pierwszą próbę. Potem, kiedy już przyjdą do nas zobaczą, że wszystko jest "poukładane" i zorganizowane.

Czy to jedyne problemy na jakie napotykają kandydaci?

Niektórzy żołnierze mają problem z pracodawcami. Nie wszyscy – szczególnie w sektorze prywatnym - rozumieją, że zaangażowanie w służbę terytorialną jest potrzebne, że nie jest to żadne "widzi mi się", tylko służba dla Ojczyzny. Staramy się rozmawiać, tłumaczyć. Żołnierze też nie zniechęcają się i zwykle traktują to raczej jako wyzwanie. My ze swojej strony oferujemy także pomoc prawną, wspieramy ich, nie pozostawiamy samym sobie. 

Czy jeszcze w jakiś sposób wasza sytuacja jest specyficzna na tle innych brygad OT?

W Warszawie mamy np. wielu ludzi, którzy chcą służyć eksterytorialnie, czyli poza miejscem swojego stałego zameldowania czy pochodzenia. Chodzi w tym przypadku często o studentów. To nie tyle problem, co raczej specyfika i my im nie odmawiamy. Tacy ludzie mogą się szkolić u nas a potem, na przykład po powrocie do domu i złożeniu odpowiedniego wniosku, przenieść się do „rodzimej” brygady OT. Problem pojawia się tylko w przypadku zgłoszenia chęci dłuższego wyjazdu za granicę, to wiąże się z koniecznością rezygnacji ze służby. Przynajmniej na razie nie ma przepisów umożliwiających czasowe zawieszenie służby w Obronie Terytorialnej.

Specyfika jest też to, że w województwie mazowieckim mamy dwie brygady: 5 i 6. To jedyny taki przypadek w kraju, ale wynika to z analiz demograficznych. 5 Mazowiecka Brygada OT powstała wcześniej i jak na razie jest od naszej półtorakrotnie większa. Ale "gonimy" ją, oczywiście w duchu współpracy a nie rywalizacji. 

fot. DWOT
fot. DWOT

W co jesteście uzbrojeni na tym etapie?

Otrzymujemy uzbrojenie zgodnie z założonym harmonogramem. Wszyscy żołnierze mają broń osobistą w postaci karabinka MSBS-5,56 Grot, a strzelcy wyborowi karabiny SWD, z tym że docelowo mają otrzymać SAKO TRG. Z Grotów jesteśmy bardzo zadowoleni. Borykają się z pewnymi tzw. chorobami wieku dziecięcego, ale to jest normalne i te problemy nie są duże. Mechanizm działa dobrze, broń jest bardzo przyjazna dla żołnierza i łatwa w obsłudze. Można szybko nauczyć się z niej strzelać, szybciej niż na przykład z Beryla czy karabinka AK. To widać po wynikach strzelań. Jako, że brygada bazuje m.in. w Radomiu jesteśmy w stałym kontakcie z wytwórcą tej broni. 

Obrona Terytorialna często szkolona jest przez żołnierzy Wojsk Specjalnych. Pan z kolei służył w rozpoznaniu, piechocie zmechanizowanej i zmotoryzowanej. Co tego rodzaju doświadczenie może dodatkowo zapewnić w szkoleniu OT?

Wojska Specjalne i „zielone mundury” w połączeniu dają pewną hybrydę doświadczeń. Pozwala to na wypracowanie wniosków, które mogą być potem przekazywane żołnierzom OT. Specjalsi przeprowadzają bardzo ciekawe szkolenia, ale właśnie te prowadzone przez żołnierzy Wojsk Lądowych także mogą być interesujące. Wszystko zależy od człowieka, który je prowadzi. W przypadku OT atrakcyjność szkolenia jest bardzo ważna. To są ochotnicy i jeśli zrobimy im zajęcia monotonne, nieciekawe, to spowoduje że będziemy tracili kandydatów.

Panie Pułkowniku, dziękuję za rozmowę.


Płk Grzegorz Kaliciak jest dowódcą 6. Mazowieckiej Brygady Obrony Terytorialnej. Bezpośrednio przed objęciem tej funkcji pełnił stanowisko szefa sztabu 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu. Płk Kaliciak to czterokrotny uczestnik misji w Iraku i Afganistanie, znany przede wszystkim ze skutecznej obrony ratusza (ang. city hall) w Karbali w Iraku w kwietniu 2004 r.

Płk Kaliciak był wówczas kapitanem i dowódcą kompanii rozpoznawczej, która razem z pododdziałem z Bułgarii broniła się przed przeważającymi liczebnie siłami rebeliantów. To wydarzenie stało się m.in. podstawą scenariusza fabularnego filmu pt. "Karbala", sam Kaliciak wydał na ten temat książkę.

Komentarze