Siły zbrojne

PGZ Stocznia Wojenna: Pierwsza odsłona „Miecznika” [RELACJA]

Fot. PGZ Stocznia Wojenna
Fot. PGZ Stocznia Wojenna

Konsorcjum PGZ-Miecznik zorganizowało briefing dla dziennikarzy, na którym zaprezentowano sposób prowadzenia program budowy fregat dla Marynarki Wojennej RP oraz jak do realizacji całego programu jest i będzie przygotowany polski przemysł stoczniowy.

Zgodnie z zapowiedzią z konferencji Defence24DAY z 29 września 2021 roku, Konsorcjum PGZ-Miecznik (w składzie: Polska Grupa Zbrojeniowa S.A., PGZ Stocznia Wojenna Sp. z o.o. oraz Remontowa Shipbuilding S.A.) zorganizowało w dniu 21 października 2021 roku na terenie PGZ Stocznia Wojenna w Gdyni pierwszy briefing w ramach cyklu „MIECZNIK-Śniadania Prasowe” dla dziennikarzy oraz reprezentantów ośrodków analitycznych.

image
Infrastruktura PGZ Stocznia Wojenna, która będzie wykorzystana przy budowie fregat w programie „Miecznik”: 1 – hala z linią do cięcia blach o grubości 5-6 mm, 2 – dwie kryte hale dla okrętów o długości 100 m, 3 – podnośnik mechaniczny dla okrętów o długości do 104 m, 4 – Teren przystosowany do jednoczesnego remontowania trzynastu okrętów podniesionych z wody. Fot. PGZ Stocznia Wojenna/M.Dura

Warto zaznaczyć, że w czasie całego spotkania nie było żadnego momentu, w którym wyczuwałoby się faworyzowanie kogokolwiek w toczącym się właśnie postępowaniu. Nawet, gdy w oczekiwaniu na prezentacje stoczniowe puszczono na dużym ekranie filmy reklamowe stoczni zagranicznych, to przedstawiały one wszystkie trzy propozycje złożone przez hiszpańską Navantię, niemiecki tkMS i brytyjski Babcock. Podobne podejście było zresztą podczas całego spotkania i toczącej się po nim dyskusji.

Obecna infrastruktura stoczniowa PGZ Stocznia Wojenna

Przed rozpoczęciem panelu prezentacji, dziennikarze zostali oprowadzeni po terenie PGZ Stocznia Wojenna gdzie przedstawiono obecną infrastrukturę stoczni, zwracając uwagę na pięć jej elementów, szczególnie przydatnych podczas realizacji programu „Miecznik”. W pierwszej kolejności wskazano na halę, w której znajduje się nowoczesna linia cięcia blach o grubości 5-6 mm, a więc najczęściej wykorzystywanych podczas budowy okrętów. Ten element stoczni już istnieje i po modernizacji może być wykorzystany do budowy kadłubów fregat.

image
Linia produkcyjna do cięcia blach o grubości 5-6 mm. Fot. M.Dura

Drugim, pokazanym elementem infrastruktury stoczni były dwie, kryte hale o długości 98 metrów szerokości 38 metrów i wysokości 14 m, zbudowane jeszcze dla potrzeb cyklu produkcyjnego siedemnastu trałowców projektu 207 dla Marynarki Wojennej RP. Według przedstawicieli PGZ Stocznia Wojenna „Nikt w Polsce nie ma takiego potencjału, żeby budować, remontować, modyfikować okręty do 100 m długości w środku hali a nie na zewnątrz”. W obu tych halach ma powstawać „pewna część Miecznika”.

Jedna z nich jest obecnie przygotowywana do przeprowadzenia remontu wszystkich butli sprężonego powietrza z okrętu podwodnego ORP „Orzeł”.

image
Dwie kryte hale produkcyjne zbudowane specjalnie dla budowy trałowców projektu 207. Fot. M.Dura

Trzecim i czwartym „dobrem” infrastruktury stoczniowej PGZ Stocznia Wojenna są zatapiany podnośnik mechaniczny oraz uzbrojony teren z trzynastoma stanowiskami roboczymi, który został nazwany „najważniejszym narzędziem stoczni”. Sam podnośnik mechaniczny pozwala na uniesienie z wody okrętów o długości do 104 m, szerokości do 21 m, zanurzeniu 4,7 m i wyporności do 2500 ton. To właśnie z jego pomocą odbyło się wodowanie korwety patrolowej ORP „Ślązak”. Wydobyte za pomocą podnośnika jednostki pływające są później przesuwane na specjalnych platformach po całej, wydzielonej i odpowiednio uzbrojonej płaszczyźnie produkcyjnej i cała ta operacja nie zajmuje więcej niż 3 godziny. Dodatkowo do jej zabezpieczenia potrzeba tak naprawdę tylko trzech stoczniowców.

image
Podnośnik mechaniczny, pozwalający na podnoszenie z wody i opuszczanie okrętów do długości 104 m. Fot. M.Dura

Cały teren jest na tyle duży, że pozwala na rozstawienie na powierzchni aż siedmiu dużych okrętów o długości 100 m i sześciu krótszych. Jest więc trzynaście stanowisk, które mogą być jednocześnie wykorzystywane w pracach stoczniowych. W czasie briefingu na płaszczyznach roboczych ponad wodą znajdowały się dwa statki handlowe, jednak barka płaskodenna, korweta zwalczania okrętów podwodnych ORP „Kaszub” oraz jeden z wycofanych ze służby okrętów podwodnych typu Kobben (przygotowywany do ekspozycji – najprawdopodobniej w centrum Gdyni).

image
Płaszczyzny remontowe stoczni PGZ Stocznia Wojenna dla jednostek wydobytych z wody za pomocą podnośnika mechanicznego. Fot. M.Dura

Należy dodatkowo pamiętać, że PGZ Stocznia Wojenna ma również dok pływający o wymiarach 150 m na 27 m o udźwigu 8000 ton. Będzie on relokowany ze swojego obecnego miejsca, ze względu na rozbudowę całego, gdyńskiego portu i konieczność powiększenia środkowej obrotnicy dla dużych jednostek kontenerowych. Dok pływający zostanie więc przesunięty na stronę zachodnią PGZ Stocznia Wojenna - na wprost Basenu VI, a cała operacja będzie prowadzona we współpracy z Zarządem Morskiego Portu Gdynia, który otrzymał na to środki z Unii Europejskiej.

Harmonogram realizacji programu „Miecznik”

Sesję prezentacji rozpoczęło wystąpienie online Cezarego Cierzana, dyrektora Programu MIECZNIK z ramienia lidera konsorcjum – PGZ S.A. Przedstawił on opublikowany już wcześniej harmonogram realizacji projektu oraz „bieżącą sytuację na projekcie”. Potwierdzono więc, że prace podzielono na trzy etapy, które na razie nie uległy zmianie.

W pierwszym etapie przygotowywane jest Przemysłowe Studium Wykonywalności (PSW), które na początku grudnia 2021 roku ma zostać przedstawione Zamawiającemu (Inspektoratowi Uzbrojenia). PSW zostanie wtedy ocenione i na tej bazie zostaną podjęte stosowne decyzje, co do dostawcy projektu platformy najbardziej spełniającej wymagania wojska oraz konfiguracji uzbrojenia.

„Przemysłowe Studium Wykonalności, które zostanie złożone Zamawiającemu 10 grudnia 2021 r., to nie tylko Projekty Koncepcyjne platform okrętów oraz wariantowa propozycja konfiguracji Zintegrowanego Systemu Walki, ale także Analizy Techniczno-Ekonomiczne (gdzie oszacowane zostaną m.in. koszty cyklu życia przyszłych MIECZNIKÓW), koncepcje transferu technologii i wiedzy oraz rozwoju infrastruktury, a także m.in. zarządzania programem, łańcuchem dostaw i jakością. To kompleksowa koncepcja realizacji tego bardzo złożonego przedsięwzięcia”.

Cezary Cierzan - dyrektor Programu MIECZNIK PGZ S.A. – Komunikat PGZ SW

Przemysłowe Studium Wykonalności, ma zawierać trzy Projekty Koncepcyjne platform okrętów, jedną, wariantową propozycję konfiguracji Zintegrowanego Systemu Walki, Analizy Techniczno-Ekonomiczne (gdzie oszacowane zostaną m.in. koszty cyklu życia przyszłych MIECZNIKÓW), koncepcje transferu technologii i wiedzy, oraz plany rozwoju infrastruktury, zarządzania programem, łańcuchem dostaw i jakością.

Wybór jednego z tych projektów przez Siły Zbrojne RP ma nastąpić w lutym 2022 roku tak by miesiąc później można już było zatwierdzić Założenia Taktyczno-Techniczne dla przyszłej fregaty „Miecznik”. By te zamierzenia były możliwe do zrealizowania powołano specjalny zespół zadaniowy, do którego zostali oddelegowani wszyscy członkowie konsorcjum.

Wyróżnia się w nim podzespół zarządzania, który jako jedyny ma wgląd w pracę sześciu podzespołów roboczych. Trzy z nich działają zupełnie oddzielnie, ponieważ analizowane są w nich propozycje trzech rywalizujących stoczni zagranicznych: Navantia, Babock i tkMS. Dyrektor Cierzan zaznaczył przy tym wyraźnie, że z sześcioma podzespołami zadaniowymi, w tym przede wszystkim z zespołami 1,2,3 „współpracują również zagraniczni partnerzy, których zakontraktowaliśmy celem dostarczenia im stosownych danych i wspólnego opracowania stosownych dokumentów projektowych, jakie Zamawiający zażądał w ramach planu realizacji tego kontraktu”.

Wiedzę o pracach, jakie są realizowane w tych trzech zespołach (1,2,3) do czasu opracowania całej dokumentacji będą mieli jedynie: dyrektor programu i jego zastępca oraz tzw. Zespół Koordynacyjny z przedstawicielami wszystkich członków konsorcjum PGZ-Miecznik.

image
Skład zespołów roboczych działających w ramach konsorcjum „PGZ Miecznik”. Fot. M.Dura

Ze względu na, jak to zaznaczył Dyrektor Cierzan, „pewne niedomowienia, co my de facto robimy i jaka jest nasza odpowiedzialność w tym etapie jako przemysł” zwrócono szczególną uwagę na to, czym są: Przemysłowe Studium Wykonalności i jego elementy składowe. PSW to „oprócz Projektów Koncepcyjnych platform oraz konfiguracji Zintegrowanego Systemu Walki w pewnych wariantach uzbrojenia zawiera również trzy bardzo istotne elementy: czyli Analizy Techniczno-Ekonomiczne, które mają określić dokładne koszty pozyskania budowy tych okrętów oraz stosowne harmonogramy”.

Drugim ważnym obszarem, który zostanie poddany analizie i będzie przedstawiony Zamawiającemu są: „niezbędne zakresy, jak również koszty i harmonogramy transferu technologii i wiedzy, przygotowania infrastruktury i zrobienia odpowiednich narzędzi i systemów oraz również zasobów ludzkich niezbędnych do zrealizowania tego w kraju”. Trzecim elementem ma być wyjaśnienie, w jaki sposób będą się odbywały: zarządzanie tym programem, budowanie łańcucha dostaw, zarządzanie jakością, zabezpieczanie praw własności intelektualnych, próby, odbiory i Badania Kwalifikacyjne.

Marynarka Wojenna a wybór docelowej fregaty

Z prezentacji Dyrektora Cierzana wynika, że cały obecnie realizowany proces odbywa się praktycznie bez udziału Inspektoratu Uzbrojenia (Zamawiającego) i bez Inspektoratu Marynarki Wojennej w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Wojsko nie ma swojego przedstawiciela nawet w Zespole Koordynującym, który nadzoruje pracę sześciu podzespołów roboczych.

Dopiero w grudniu 2021 roku Zamawiający ma otrzymać w ramach Projektu Koncepcyjnego do wyboru:

  • trzy propozycje platform opracowanych na podstawie projektów przekazanych przez stocznie zagraniczne (Navantia, Babcock, tkMS) oraz
  • tylko jedną propozycję okrętowego systemu walki (OSW) z wariantowym wyposażeniem.

O ile więc w przypadku platformy Marynarka Wojenna będzie mogła wybierać pomiędzy trzema stoczniami (tkMS, Navantia i Babcock) to w przypadki takiego wyboru głównego dostawcy dokona najprawdopodobniej przemysł, a nie wojsko. Taki wstępny wybór już się zresztą raz dokonał, gdy we wrześniu 2021 roku Konsorcjum PGZ-MIECZNIK dokonało wstępnej selekcji czterech potencjalnych dostawców systemu zarządzani walką na przyszłe fregaty. Wybrano rozwiązania firm: Saab, Thales, Leonardo i Navantia.

Teraz ma zostać wybrany jeden „projekt zintegrowanego systemu walki skonfigurowany w różnych wariantach”. Jak wyjaśniono na jednym ze slajdów „Projekt Koncepcyjny Zintegrowanego Systemu Walki będzie zawierał cztery alternatywne konfiguracje Zintegrowanego Systemy Walki wraz z wariantami dla poszczególnych systemów walki zbudowane wokół wskazanych powyżej systemów zarządzania walką [od czterech wybranych we wrześniu firm]”. Dyrektor Cierzan zaznaczył przy tym, że „punktem wyjścia do naszych rozważań są oczywiście systemy zarządzania walką, … ale prowadzimy również dialog z przynajmniej kilkunastoma równolegle dostawcami różnych systemów uzbrojenia, aby umożliwić Zamawiającemu dobór odpowiednich systemów walki zgodnie z jego oczekiwaniami w różnych wariatach”. Ma to również ułatwić konsorcjum projektowanie całego systemu i dostosowanie się do posiadanego budżetu.

image
Okręt podwody typu Kobben przygotowywany przez PGZ Stocznia Wojenna do ekspozycji. Fot. M.Dura

Wyjaśniono przy tym, dlaczego system walki „został oderwany od platformy”. „Dlatego, żeby można było lepiej ta platformę skonfigurować”. Okazało się, że Wojsko Polskie ma takie oczekiwania, że żaden z okrętów, który był dotychczas zaproponowany nie spełnił wymogów Marynarki Wojennej w zakresie zintegrowanego systemu walki. „Dlatego podjęliśmy decyzje, aby te dwie rzeczy rozłączyć”. Rozdzielając platformę od OSW „dano również Zamawiającemu możliwość porównania kosztów i innych parametrów platformy”.

Dyrektor Cierzan zaznaczył przy tym i zapewniał, że „jesteśmy w ciągłym dialogu z naszymi partnerami, z którymi pracujemy nad tymi trzema koncepcjami platform, dostarczamy im wszelkie dane oraz oni dostarczają nam wszelkie dane, abyśmy mogli zapewnić, że ta nasza koncepcja, konfiguracja w różnych wariantach systemu walki na pewno będzie kompatybilna z platformą”. Nie chciał jednak ujawnić: „z kim dokładnie rozmawiamy, o jakim uzbrojeniu, ponieważ na ten moment prowadzimy bardzo często trudne i złożone negocjacje i obowiązują nas tajemnice handlowe. Wydaje mi się, że informacja co do konkretnych wyborów, wariantów a później końcowych konfiguracji uzbrojenia będzie znana pod koniec pierwszego kwartału 2022 roku… i wtedy będziemy w stanie powiedzieć, jak ta konfiguracja będzie wyglądała”.

Dyrektor Cierzan na pytanie dziennikarza Defence24.pl, czy negocjacje z dostawcami systemów uzbrojenia są prowadzone w ramach jakiegoś przetargu i kto oraz na jakiej podstawie wybrał podmioty, z którymi prowadzone są te negocjacje wyjaśnił: - Podmioty zostały wybrane w ramach rozmów, jakie przeprowadziliśmy z potencjalnymi dostawcami z naszej „analizy rynku”. Rozmawiamy w każdym systemie przynajmniej z trzema, aby zachować konkurencyjność, która jest dla nas istotna.

Dodał, że podmioty, które były w stanie spełnić te podstawowe wymagania w większości zostały zakwalifikowane.

Zaznaczono przy tym, że „na tym etapie nie dokonujemy żadnych wyborów”. Z drugiej jednak strony przyznano, że „musieliśmy zawęzić z pewnych względów, niektórzy nie byli w stanie nam dostarczyć pewnych danych na etapie wstępnych zapytań, niektórzy ostatecznie stwierdzili, że nie są w stanie spełnić wymogów, dodatkowo mamy też pewne ograniczenia kontraktowe i przez to sito udało nam się zawęzić do kilku dostawców z każdego podsystemu”. „Wyboru, na bazie zgromadzonych danych jaki i analizy dokonywać będzie zamawiający”.

Wynika z tego, że to tzw. „sito”, wstępna selekcja, była jednak dokonywana przez PGZ (a nie przez wojsko): „na bazie zapisów umownych, m.in. WZTT, ale również innych czynników biznesowych. Nie zawsze udawało nam się ustanowić odpowiednią komunikację, przekazywanie danych w odpowiednim czasie, żeby można było podołać temu zamówieniu w tym etapie, w tak krótkim czasie”.

Przygotowania stoczni do budowy polskich fregat

W dalszej części briefingu prasowego zaprezentowano sposób przygotowywania się konsorcjum PGZ-MIECZNIK do budowy fregat. Przede wszystkim, prezes PGZ Stoczni Wojennej Paweł Lulewicz zaprezentował zespół ludzki, który będzie zaangażowany w realizację programu. Wskazał również „główne obszary, w których podejmowane są obecnie działania optymalizacyjne – między innymi w zakresie rozwoju infrastruktury, technologii oraz kadr”.

„Program Miecznik to niezwykle ambitny projekt, który wymaga współpracy na wielu poziomach. Fundamentem jego realizacji jest posiadanie odpowiedniej infrastruktury, technologii oraz przede wszystkim profesjonalnej kadry. Wierzę, że doświadczenie zespołu zebranego w PGZ Stoczni Wojennej jest gwarantem sukcesu realizacji tego kluczowego programu dla polskich sił morskich RP”.

Paweł Lulewicz - prezes zarządu PGZ Stoczni Wojennej Sp. z o.o.

Plany rozbudowy infrastruktury PGZ SW nie są związane jedynie z programem „Miecznik”. Planowane są więc aż trzy duże projekty inwestycyjne finansowane z trzech różnych źródeł. Pierwszy z nich dotyczy wspomnianej wcześniej relokacji doku pływającego. Drugie przedsięwzięcie, które rozpocznie się w okresie luty-marzec 2022 roku, będzie dotyczyło przeniesienia aktywów stoczni z rejonów wschodnich na część zachodnią.

image
Fot. PGZ Stocznia Wojenna

Trzecia część, według stoczniowców „najważniejsza jeżeli chodzi o program Miecznik” będzie dotyczyła:

  • Modernizacji już istniejącej hali wstępnej prefabrykacji sekcji płaskich;
  • Wymiany suwnic w jednej z dwóch hal zbudowanych dla trałowców;
  • Budowy długiej, nowej hali o szerokości 35 m i długości 220 m (szerokość wewnętrzna 27 m), która pozwoli na wyprowadzanie na zewnątrz na suwnicy gotowych już kadłubów tak, by można było prowadzić produkcję seryjną kilku jednostek jednocześnie;
  • Budowy nowej hali wyposażeniowej;
  • Budowy czterech specjalistycznych hal przeznaczonych do prac konserwatorskich: trzech komór malarskich i jednej komory do śrutowania.
image
Fot. PGZ Stocznia Wojenna

Prace inwestycyjne mają się zakończyć do końca 2023 roku. W międzyczasie trwać będzie proces „cyfryzacji” PGZ Stocznia Wojenna. Jest to związane m.in. z zakupem oprogramowania 3D FORAN (firmy SENER) dla rozwijania procesów technologicznych:

  • projektowania okrętu (w tym elementów kadłuba, wyposażenia i okablowania),
  • planowania kolejności montaży (sekcji, bloków, wyposażenia), tak by dane były automatycznie przesyłane do maszyn produkcyjnych.

Przy takim projektowaniu tworzy się tak naprawdę „cyfrową fregatę”, w której wcześniej sprawdzi się sposób rozmieszczenia poszczególnych urządzeń, instalacji i ciągów tak by nie było problemów podczas faktycznej produkcji okrętów. Pomoże to także w przyszłości, ponieważ będzie można przygotować okręt pod przyszłe modernizacje i ewentualną wymianę wyposażenia.

Warto jednak zaznaczyć, że projekt fregat „Miecznik” (w tym projekt techniczny) nie będzie powstawał w Polsce, ale w biurze konstrukcyjnym jednego z trzech partnerów zagranicznych, którzy będą zobowiązani do dostarczenia pełnej dokumentacji. „Jest to przedmiotem umowy z partnerami zagranicznymi” - podkreślono.

Remontowa Shipbuilding jako pełnoprawny partner konsorcjum PGZ-MIECZNIK

Ważne wystąpienie w czasie briefingu prasowego miał Marcin Ryngwelski, prezes zarządu Remontowa Shipbuiling S.A. Potwierdził on bowiem, że ta renomowana stocznia będzie aktywnie uczestniczyła w budowie fregat dla Marynarki Wojennej. Wykorzystane więc zostaną doświadczenie zebrane przy realizacji wcześniejszych projektów dla polskich sił morskich w ramach programów „Kormoran” i „Holownik”.

„Udział w realizacji programu Miecznik jest dla nas zarówno zaszczytem jak i zobowiązaniem. Od wielu lat z sukcesem realizujemy programy modernizacji Marynarki Wojennej RP, dlatego jesteśmy dobrze przygotowani do podjęcia się nowych zadań. Cieszymy się, iż nasze doświadczenie w budowie nowoczesnych okrętów zostało docenione przez Zamawiającego i będzie wykorzystane przy tworzeniu trzech nowoczesnych fregat dla Marynarki Wojennej RP”.

Marcin Ryngwelski - prezes zarządu Remontowa Shipbuilding S.A.

Prezes Ryngwelski nie mógł jednak udzielić informacji, jaki będzie podział obowiązków w ramach programu. „Są (...) wstępne założenia, co mielibyśmy my robić, co koledzy ze Stoczni Wojennej. Oczywiście tym dyktuje PGZ. Jesteśmy otwarci… Na pewno się dogadamy, o to jestem spokojny… Najpierw Inspektorat Uzbrojenia niech wybierze partnera, a później wrócimy do rozmów, kto, co gdzie”.

W specjalnej informacji prasowej PGZ Stocznia Wojenna przypomniała dodatkowo, że: „Program Miecznik obejmuje opracowanie, zbudowanie oraz dostarczenie w latach 2021-2034 trzech okrętów nawodnych klasy fregata wraz ze Zintegrowanym Systemem Walki (ZSW). Realizacja projektu w Polsce pozwoli na wytworzenie około 2000 miejsc pracy w stoczniach, przedsiębiorstwach zbrojeniowych oraz innych sektorach przemysłu bezpośrednio zaangażowanych w projekt. Pozyskane kompetencje pozwolą rozwinąć nowe możliwości i pomogą w pracach przy innych projektach na rzecz Marynarki Wojennej RP”.

Reklama
Reklama

Komentarze (49)

  1. Darek S.

    Trzeba być kompletnym debilem, żeby topić miliony złotych w państwowe przedsiębiorstwo, które nie ma żadnych kompetencji, żeby zrobić cokolwiek, a już na pewno nie ma kompetencji żeby wybudować nowoczesną fregatę. Nie dość, że wybudują co najwyżej sam kadłub, dwa razy drożej niż ktokolwiek w okolicy, to dodatkowo trzeba do nich dołożyć grube miliony zł żeby zaczęli cokolwiek robić. Stocznia z Gdańska -prywatna podejmując się programu Miecznik uznała że dadzą radę bez hali na fregatę. Firma Pańswowa uznałą, że bez hali na 150m długiej ani rusz.

  2. Piotr ze Szwecji

    PGZ SW ma przynajmniej 2x za mały obszar i nieporównywalnie skromniejszą infrastrukturę niż taki Kockums. Jeśli przyszłościowo nie 3x za mały. Porównywałem przez Google Maps PGZ SW z Saab Kockums. Szwedzi mają potencjał wręcz masowej seryjnej produkcji okrętów i statków. To co jednak PGZ SW nie ma, a powinno mieć, a co rzuca się w oczy lotem ptaka to prawie 200 metrów długi suchy dok, który widać w Kockums i wielka ilość wysokich hall produkcyjnych. Szwedzi mają część stoczni dla produkcji seryjnej okrętów i statków 100 metrowych złożoną z 3 podłużnych 100+ metrowych hall zakończonych 100 metrowym zjazdem na szynach do wody. Po stronach tych 3 hall są całe dobudowane hale od 100x100 metrów do 50x50 metrów. Nie chcę budzić paniki, lecz czy wybór PGZ SW, jako stoczni do modernizacji i robotyzacji, jest właściwy? Inwestowanie w PGZ SW zmusi Polskę do przebudowy w przyszłości miasta Gdańsk, gdzie stocznia będzie kanibalizować przylegające ulice i budynki miejskie pod suche doki i hale stoczniowe.

    1. Anty 50 C-cali przed 500+

      no, a obecny dim, nie panikuje tak w temacie naszej "mizerii" - wobec greckiej - w temacie nowoczesnej korwety, (czy nawet fregaty, bo "brali" na barki nawet fregaty patrolowe MEKO200!).

    2. Piotr ze Szwecji

      Nie miasta Gdańsk, lecz miasta Gdynia. Mój błąd. PGZ SW znajduje się w gdyńskim porcie w dosyć wąskim miejscu pod dosyć sporym wzgórzem. Stara stocznia Gdańska bardziej by się nadawała na stocznię PGZ. 2-3 razy więcej miejsca na niej. Choć to wzgórze w Gdyni można zawsze usunąć i wyrównać w razie potrzeby. Także problematycznym jest, że cały cywilny ruch kontenerowy w porcie gdyńskim przechodzi wzdłuż całej długości stoczni i jej nabrzeża. Mieczniki pewnie będą spawana na powietrzu, a doposażane na wodzie, tuż obok tego całego tego ruchu statków cywilnych. Jakiś problem dla komandosów rosyjskich nie widzę w dostępie. Takich problemów nie ma Kockums, który graniczy z bazą morską MW Szwecji, pewnie dla większej prywatności tego co się tam buduje w tych 100+ metrów długich halach. Ktoś brał pod uwagę bezpieczeństwo stoczni PGZ SW w Gdyni?

    3. Piotr ze Szwecji

      W Japonii na potrzebę lotniska zbudowano całą sztuczną wyspę. Ekspansja terenu stoczni będzie raczej trudna w Gdyni dla PGZ SW. Polska nie zrezygnuje z jednego ze swoich portów kontenerowych. W każdym razie po wpływach do budżetu Polski, raczej się to nie zapowiada. Osobiście nie miałbym żadnych problemów wprowadzić w Polsce neomerkantylizm i zamknąć granicę na import i tranzyt. Ta lokalizacja PGZ SW nie zapewnia wiele prywatności i ochrony dla budowanych przez nią okrętów dla MW. PGZ SW to mała stocznia, nowoczesna na miarę PRL:u i pasująca jak ulał do budowy seryjnej kutrów, trałowców, a może nawet korwet. Przy inwestycji w PGZ SW według mnie winno się jej zapewnić możliwość produkcji seryjnej niszczycieli. 3 hale w jednym szeregu z równie długim suchym dokiem. Nawet jeśli zamówienie opiewa na 3 fregaty. Tak buduje się przemysł przez transfery technologii. Raz mamy infrastrukturę przemysłową, trzeba pilnować, aby jakiś furiat nie sprzedał ją cudzoziemcom za 1 zł, albo zlikwidował bo koszt utrzymania dla Polski. Trzeba ją także modernizować od czasu do czasu. Bez stoczni nie mamy sprawnie funkcjonującej MW. Stocznia może zajmować się budową statków dla cywili też. W przyszłości nie można wykluczyć budowy dla MW nawet śmigłowcowców (coś na wzór Japonii) być może nawet z nuklearnym napędem. Mamy port LNG, a floty statków LNG już nie. Gdzie wybudujemy w przyszłości tankowce LNG? Stocznia nie może być prywatną, bo zamówienia na okręty i statki nie są regularne. Za granicę kompetencja budowania okrętów, też nie może być przekazana, bo równie dobrze można zlikwidować Sejm i posłać wszystkich posłów na kuroniówkę, a państwo oddać pod rządy cudzoziemcom. Coś, co czuję jest podstawą programową Totalnej Opozycji.

  3. patriota

    W ramach uzupełnienia. Po porównaniu trzech złożonych ofert. Fregaty będą miały szacunkowo 138-148 metrów długości, 18,5-19,5 metrów szerokości i wyporność pełną 6000-7000t. W 2013 roku okręt obrony wybrzeża miał mieć długość nie większą niż 100m i wyporność 1800-2100t...

    1. Dropik

      czapla miała slyżyc do czegoś innego. to w zasadzie okręt patrolowy

    2. Andrzej polskiego brzegu

      i mniejszy? taki +/- 1600 ton, do stawiania min bardziej ,a i To jak i bardziej Bojowy miecznik, to z animuszem....na PAPIERZE widzieli. W praktyce sklecili jednego bidaGawrona i sru...do basenu go, na sznurku trzymali. o porozbijanym "Orle" to nie tacy transparentni byli

    3. Dropik

      bojowy ,ale mało bojowy ;)

  4. Boczek

    Idziemy w Gawron 2.0. Jak można było rozdzielić platformę i CMS pozostaje tajemnicą tak długo, jak długo nie pomyślimy, kto takowego nie posiada lub nigdy tego nie robił. Konsekwencje będą drogie, bowiem za parę miesięcy, po roku pracy, rozpocznie się albo nowe dobieranie sensoryki, albo/i jej nowa aranżacja na pokładzie, albo/i łykanie niemożliwości zrealizowania niektórych oczekiwań czy możliwości wyposażenia.

    1. Multispectral Logic

      Być może intersy Państwa sa szersze niż to sie lobbyscie wydaje? Moze rachunek ryzyk i korzyści przemawiał za rozdzieleniem i nie trzeba sie doszukiwać spiskow? W koncu firma nie posiadajaca swojego CMSa ma gotowca z jednym ich producentow?

  5. Dalej patrzący

    Na hipersoniczne Cyrkony na chwilę obecną brak przeciwśrodków. MDA - czyli Missile Defence Agency - jest na etapie formułowania...koncepcji obrony przed hipersonikami. Na razie - przy odpowiednim przeprogramowaniu głowic i całego rozległego systemu naprowadzania - jest to MOŻE wykonalne dla SM-3 Block IIA, ale po pierwsze to gdybanie oparte o myślenie życzeniowe, a nie potwierdzone testy, po drugie SM-3 Block IIA są nader drogie - nawet dla rodzimej US Navy w cenie ca 25 mln dolarów sztuka. Mieczniki może sobie poradzą z samolotami, ewentualnie z rakietami poddźwiękowymi, natomiast czas ich życia w godzinie W będzie mierzony dokładnie czasem lotu Cyrkonów z Obwodu Kaliningradzkiego. Od lat uświadamiam: cała wojna morska na Bałtyku sprowadza się do likwidacji LĄDOWYCH rosyjskich A2/AD - czyli Petersburga i Kaliningradu. Flota - i to jeszcze z dużych jednostek [czyli idealnych celów] do tego jest potrzebna - jak wół do karety. A właściwie szkodliwa - bo zabierze środki finansowe potrzebne na systemy, które mogą zlikwidować rosyjską A2/AD. W przypadku Obwodu Kaliningradzkiego przepis jest prosty: minimum 400 Krabów z amunicją precyzyjną [Culcano-Dardo i strumieniową Nammo] czyli 16 tys pocisków APR pokrywających całych Obwód Kaliningradzki - przy pozycjonowaniu celów sieciocentrycznie, real-time - w tym z dronów [ale i z satelitów, subsatelitów]. Oraz ca 10 tys dronów systemu W2MPIR - do przełamania saturacyjnego i zrolowania reszty aktywów bojowych Obwodu Kaliningradzkiego. Budowa Mieczników przebiega pod znakiem presji "starej gwardii" łaknącej etatów na nowych, najlepiej dużych jednostkach załogowych. Oraz wynika z presji stoczni - które chcą złapać sute kontrakty. Z sensownym i uzasadnionym realnymi potrzebami działaniem na poziomie taktyczno-operacyjnym i strategicznym nie ma to nic wspólnego. Nie ma ani jednej symulacji, która by choć sladowo dawała szanse Miecznikom na Bałtyku. A wysyłanie ich "w pierwszym szeregu" na Morze Południowochińskie [ZAMIAST US Navy - która wycofa się za drugi łańcuch wysp] - to oprócz skazania naszych załóg na zagładę w godzinie W - to także samobójstwo geostrategiczne uwikłania nas w wojnę przeciw Chinom. Nie mam słów dla potępienia tego skrajnie szkodliwego projektu - szkodliwego zwłaszcza dla polskiej racji stanu i interesu narodowego. Jak tak bardzo nasze stocznie chcą budować - to niech zbudują z szybkich uniwersalnych 300 miniDiugoni i z 50-100 rozwojowych klonów CB90 - i niech budują drony bojowe - nawodne i podwodne. Co Royal Navy i US Navy juz robi - np. w Rotal Navy wycofuje się już całość 13 załogowych niszczycieli min - stąd dumne przemowy nt. nowoczesności Kormoranów II mam za przejaw skrajnego dyletanctwa i zapóźnienia minimum o dekadę w sprawach morskich.

    1. zulu

      Od lat uświadamiam: nie postrzegajmy tych zagadnień tylko kategoriami obrony (obronności). Postrzegajmy je kategoriami bezpieczeństwa - bezpieczeństwa państwa.

    2. oskarm

      @Dalej patrzący - Twój wpis pokazuje, że nie wiesz o czym piszesz, nie masz pojęcia ani o klasach hipersoników, pocisków przeciwbalistycznych, systemach obrony okrętów. Stąd twoje wyobrażenia na temat możliwości ich obrony są dziurawe.

  6. turysta

    A kiedy polska Marynarka W. lub morska Straż Graniczna zamówi małe kutry patrolowo-szturmowe wyposażonych np. w działka typu Pilica wraz z wyrzutnią małych rakiet typu Grom/Piorun? Potrzebnych jest około 20 takich kutrów, aby było ich po kilka w każdym nawet mniejszym porcie jak Szczecin, Świnoujście, Kołobrzeg, Darłowo, Ustka, Łeba, Władysławowo, Hel, Gdynia, Kąty Rybackie, Krynica Morska, Tolkmicko, Elbląg. Dodatkowo, wszędzie, gdzie obecnie stoją na wzgórzach latarnie morskie, na szczycie powinny mieć zamontowane także różne przyrządy obserwacyjne dzienne i nocne, optyczne, radarowe i termowizyjne. Takich latarni na polskim wybrzeżu jest chyba kilkanaście. Także podobne systemy powinny być na budowanych niedługo wiatrakach w morzu, w połowie słupa, poniżej łopat tego wirnika. Na Zalewie Wiślanym na tej sztucznej wyspie obecnie budowanej, także powinien być słup obserwacyjny, szczyt np. 10 m nad wodą, podobnie przy wybrzeżu koło Krynicy Morskiej i koło Braniewa, postawione w wodzie 0.5 km od brzegu, z głowicą obrotową, aby patrzyła na brzeg i na wodę w kierunku granicy, w dzień i w nocy, we mgle i w śnieg. Koło Braniewa przy nabrzeżu i koło Krynicy Morskiej powinny być posterunki Straży Granicznej, trochę lepiej uzbrojone, wyposażone w szybkie łodzie, pełniące służbę wartowniczą 24/7. Wzdłuż północno-wschodniej granicy, na całej długości, w kilku odcinkach, regularnie, może raz w tygodniu w przypadkowych dniach i godzinach, powinny latać drony obserwacyjne lub małe helikoptery. Kluczową rzeczą w obronie jest wiedza o obecnej sytuacji, dobre rozpoznanie, uniknięcie zaskoczenia, szybkość w działaniu i podejmowaniu decyzji, a niekoniecznie siła. Jednak każda jednostka Straży Granicznej, jako jednostka bardziej podobna w działaniu do policji, powinna mieć jeszcze wsparcie pobliskiej jednostki wojskowej, i w razie potrzeby w ciągu pół godziny powinny móc dojechać do nich samochody lub większe wozy opancerzone z grupą szturmową. Raz na miesiąc w wielu miejscach przy granicach powinny być takie ćwiczenia z pomiarem czasu. Liczy się bardziej szybkość niż siła.

    1. rezerwa 77r.

      przydałyby się bardzo nawet 50 szt.

  7. Dropik

    kiedy padły szanse na pozyskania szwedzkich op a-17 minister rzucił PR-owym zagraniem: kupujemy fregaty, kontrakt zaraz , no moze do konca roku (kto jest w stanie ogarnąć te sprzeczne komunikaty ). Zapowiedział też, że on osobiście będzie nadzorował , żeby nie było za drogo (wiadomo pańskie oko konia tuczy) :D . 8 mld to może i wystarczy na jakieś tanie słabo wyposażone fregatki , bez amunicji oczywiści, o ile nie powstanie z tego drugi gawron w rozmiarze XL (przypominam, że miało powstać 5 sztuk , a finansowanie nie było zapewnione ) .

  8. AlS

    104 metry długości hali i tego powinni się trzymać. A więc lekko przycięte MEKO 200, albo La Fayette. Żadnych mastodontów po 150 metrów.

    1. Piotr ze Szwecji

      200-400 metrów fregata rakietowa przycięta do 140 metrów. Ile to rakiet do nich wejdzie? 1 wystrzał salwą? Nie, po co nam mastodonty. Dziś kieszonkowe fregaty, jutro kieszonkowe pancerniki, a po jutrze kuter lotniskowcowy dla jednego F-35B. Coś czuję te żarty o ilorazie inteligencji Polaków nasilą się na całym świecie.

    2. Piotr ze Szwecji

      400 stop to około 140 metrów. Moja pomyłka.

  9. Viktor

    Teraz czas na remont Kormorana

  10. dim

    Grecy wolą ściągnąć do stoczni wojennej renomowanego inwestora zagranicznego. Choć nie sądzę, aby słabsi byli, w temacie nowoczesnych okrętów wojennych, niż aktualnie Polacy. Toteż kilka dni temu, premier zobowiązał się, że ktokolwiek zostanie wybrany - kilku jest chętnych: Włosi, Francuzi, USA... - grecki MON zleci mu, na "dzień dobry" budowę tam czterech korwet. A potem... potem nabywca dbać musi, by stocznie ΝΑΥΠΗΓΙΚΕΣ & ΒΙΟΜΗΧΑΝΙΚΕΣ ΕΠΙΧΕΙΡΗΣΕΙΣ ΕΛΕΥΣΙΝΑΣ Α.Ε. (fonetycznie: Nafpigija Elefsinas) dalej ciągle miały pracę. Choć Grecy oczywiście zlecać będą swe remonty.

  11. x

    Zakup tych fregat jest dla mnie delikatnie mówiąc dyskusyjny. A ich przeżywalność i użyteczność w przypadku poważnego konfliktu "z tym, którego imienia nie wolno wymawiać", jest raczej podobna do Wichra i Gryfa w 1939.

    1. Stoczniowiec

      Niestety to prawda, na tyle się przydadzą. Ale decydenci wiedzą swoje.

    2. JO

      Dyskusyjne to są takie komentarze, przeżywalność fregaty jest wielokrotnie większa niż małych okrętów jakie posiadamy, bezsensem jest budowanie okrętów typu kuter rakietowy jeśli nie będziemy mieli okrętów które są w stanie je ochronić, fregaty są na tyle dobrze nasycone systemami rozpoznania i obrony że spokojnie mogą zadbać o swoje bezpieczeństwo jak i statków towarzyszących zwłaszcza gdy działają w ugrupowaniu, porównywanie niszczyciela z drugiej wojny światowej którego zasięg wykrywania wynosił tyle ile widzi marynarz na nim obserwujący do nowoczesnej fregaty jest bezsensu, tym bardziej że i Wichra i Gryfa zatopili w porcie a nie na pełnym morzu, ale to już była wina dowództwa a nie samych okrętów.

    3. dim

      @x Do przeżywalności Gryfa. Do Wichra raczej nie, skoro powalczył choć trochę.

  12. hxagon

    Na anglojęzycznych forach o marynarce wojennej porównywano zdolności bojowe promowanych Polsce fregat. Wszystkie wysoko punktowania ale najwięcej pozytywnych opinii otrzymała MEKO A300pl. Zwrócono uwagę na szanse przetrwania i kontynuacji walki po częściowym uszkodzeniu jednostki. Oferta Navatiny z opcjami zbliżonymi do australijskich też była wysoko. Arrowhead 140 oceniono na tanią wersję budżetową , która przetrwa jedynie ataki przeciwlotnicze ale może mieć problemy przy ZOP. Osobiście uważam , że dla naszej Marynarki Wojennej liczy się czas dostawy a nie to czy kontrakt zrealizuje stocznia z Gdańska, czy z Gdyni.

    1. Piotr ze Szwecji

      Przeczuwam, że oferta na najkrótszego w długości okrętu będzie wybrana.

    2. Jerd

      Oby nie. Trzeba wybrać partnera na lata a fregaty muszą od razu być skonfigurowane w docelowe uzbrojenie. CAMM-ER to nie wszytko.

    3. Xzibit

      W Polsce jak już dobrze wiemy nie liczy się przetrwanie jednostki tylko cena a mianowicie żeby było jak najtaniej.

  13. Taki jeden

    Dlaczego, nie można zbudować kolejnych okrętów z serii Ślązak? Chyba pierwsze śliwki robaczywki, za nami. Po co znowu komuś napychać kasę w kieszenie za granicą?

    1. bobo

      Bo teraz ludzie mają większe potrzeby niż kilkanaście lat temu. Na takiej fregacie, która pewnie też skończy jako patrolowiec można więcej geszeftów zrobić.

    2. Dropik

      bo kupili za duże śmigłowce morskie i się nie zmieszczą ;)

  14. SEBA

    A co z okrętowy system zarządzania walką "SCOT" od PGZ? Z artykułu na Defence24, z 2019 r. wynikało, że to naprawdę wyjątkowy system, który powinno się wspierać. A najważniejsze, że nasz ...

    1. Oll

      Tak. Najlepszy na swiecie i swięty bo Polski.

    2. Ghihh

      Nie musi być najleoszy. Wystarczy, że na tyle dobry by spełniał swoją rolę na dzisiejszym polu walki.

  15. asd

    Po jakiego oni tak otwierają podwoje ? Przecież większość z w/w opisanych rzeczy powinna być tajna.

    1. Oll

      Tajna....hahahaha....stare hale z XIX wieku...w prawdziwych stoczniach maja ubaw po pachy.

    2. Piotr ze Szwecji

      Cicho sza. Poważna mina, kiedy decydenci z Polski czytają. Tutaj argumentami trzeba, a nie śmiechem. Oni jak dzieci. Bardzo emocjonalni. Jeszcze się pogniewają i będzie tylko następna konferencja premiera z następną stępką w tle na cale kampanii wyborczej. To, że PiS pomimo zapewnień z 2015 totalnie olał polski przemysł jak PO, to nie jest dokładnie jakaś publiczna tajemnica nawet dla wyborców PiS. Premier bredzi o wysokich technologii przemyśle w Polsce, nie czyniąc inwestycji nie tylko w wysoki co i w niski przemysł. Efekt wiadomy. Nico. Pusta gadka na której się pan premier poślizgnie w popularności podczas jednego z przyszłych wyborów. Nic więcej. Dobrze, że choć to co jest nie sprzedają jeszcze za 1 zł Amerykanom za amerykańską obecność wojskową w Polsce. Mogli by. Przemysł to nie futrzane zwierzątka. Łukaszenka już tak robi w ten sam sposób na Białorusi z Rosjanami.

    3. DasBoot

      Też tak uważam. Prezentacja dla dziennikarzy pomylona z poufnym spotkaniem roboczym. Ciekawe, jakie poufne informacje wysłali wybranym firmom, że cztery się wystrzeliły w zasadę konkurencyjności PZP.

  16. JO

    Bardzo dobrze, rozwijać własne zdolności a nie dawać zarabiać innym, przy okazji powstanie odpowiednia infrastruktura do budowy większych okrętów, w końcu będzie można pomyśleć o przyciągnięciu zleceń na większe jednostki bardziej skomplikowane, a nie ciągle klepać motorówki po kilkanaście metrów długości, co może robić w zasadzie w każdej stocznia, ponad to będą zdolności do serwisowania i modernizacji tych fregat w ciągu ich użytkowania, a to są gigantyczne pieniądze które zostaną w kraju, brawo tak trzymać.

    1. 1717

      Na razie to są tylko zapowiedzi - przez ostatnie 6 lat nie podjęto żadnych decyzji odnośnie budowy jakiejkolwiek korwety, OP czy choćby okrętu ratowniczego, a odnośnie fregat wciąż jesteśmyna etapie gadania. Kiedy decyzje? Gdy ostatnie OHP czy Kobbeny pójdą na złom?

    2. Victor

      Bardzo dobrze wyszło w Stoczni Szczecińskiej. Zbudowaliśmy stępkę promu pasażerskiego

    3. Babcock

      JO ty chytrusie, daj zarobić innym. Nie swoim. Tobie dał kolega kolegi.

  17. tut

    Niech mnie ktoś oświeci, bo dla mnie to ta infrastruktura jest zbyt mała do budowy jednostek wielkości około 140m długości.

    1. Boczek

      Wyda, tylko co potem z nią?

    2. Piotr ze Szwecji

      Normalne fregaty to długość 200-400 metrów.

    3. say69mat

      Nowatorska Klasa ... Sztafeta 4x100??? Czy 200 przez płotki???

  18. OLO Gdynia

    Do stoczni tej najpierw powinni sie udac ABW i NIK, to w niej spalila sie korweta typu "Tarantula" jak rowniez podczas remontu ulegl zniszczeniu ORP "ORZEL".

    1. Piotr ze Szwecji

      Widziałeś film Stoczni Wojennej na YT z 2013? Uważasz, że te "najwyższe standardy wymagane przez wojsko" wspomniane w nim, mają odbicie na pokazanych tam halach produkcyjnych, naprawczych i używanych przez nich maszyn w tej stoczni? Czy może to prędzej następny odcinek Beny Hill komedi? Człowiek z cygarem w ustach siedzący na beczce prochu zapewniający, że jesteśmy bardzo, ależ to bardzo bezpieczni. Potem się dziwisz, że te okręty w naprawie się palą czasami jak domki z kart? To jest właśnie ta jakość wymagana przez wojsko. Może WP winno podbić ją do poziomu wymaganego w Korei Południowej? W polskich stoczniach z taką jakością, nie zamawiano od dłuższego czasu nawet budowy statków cywilnych. Jedyny pokazany na tym filmie automat (powątpiewam że to wysokiej precyzji robot) był wyłącznie do cięcia blach.

    2. wert

      do końca 2023 mają zmodernizować i unowocześnić stocznię. Wtedy może przedstawisz sensowne wnioski. Na razie bijesz pianę. To taka przyjemność?

    3. Piotr ze Szwecji

      Dobrze, gdyby PGZ SW zrobiła filmik na yt o planowanej modernizacji do 2023, bo ten film po 4 latach modernizacji Kockums Shipyard w Karlskronie, to leży na yt od 2018. Rad bym je porównać. Na razie to jest czym jechać po tej RP3 i czemu jako polski szlachcic, mam sobie odmawiać tej przyjemności? To nie nasze Najjaśniejsze Królestwo.

  19. jurgen

    dobry, rzeczowy tekst

  20. Taki jeden

    Dlaczego nie budujemy kolejnych okrętów z serii Ślązak. Szlak już przetarty.

    1. Boczek

      ...też, dlaczego nie korzystamy z doświadczenia tych co go budowali?

    2. Użytkownik

      Podobno w projekcie doszło do wielu zmian według założeń MW ze nawet Okręt nie pomieści wszystkich systemów uzbrojenia które były w docelowej konfiguracji.

  21. Franz

    Swietnie. Naprawde jest to dobry plan i widac mozliwosci produkcyjne oraz infrastruktura ktora umozliwi zbudowanie w wiekszym lub mniejszym stopniu polski okret wojenny. To w wypadku jezeli obecny rzad wygra ponownie nastepne wybory. W przeciwnym razie nastepny rzad bedzie mial ( moze miec ) zupelnie inny pomysl na inwestowanie w stocznie i budowe wlasnych okretow. Uwazam inwestycje i plany stoczni ( nie tylko tej) za bardzo wazne i przyszlosciowe. Niemniej aby po ew. zmianie rzadu i zmianie priorytetow ( co juz mielismy opkazje w przeszlosci ogladac) posiadac jakakolwiek sprawna bojowa jednostke, powinnismy do czasu wybudowania wlasnej kupic uzywane okrety. Nawet przy zmianie rzadu i priorytetow pozostana one w sluzbie MW RP.

    1. Ginawa

      A nie łatwiej dogadać się z ewentualnymi następcami ? Twoja propozycja aby na rachunek kolejnej ekipy bez porozumienia z nią, podejmować wiąże decyzji , tylko pogłębia bałagan, stagnację.

    2. Fact Check

      Trzeba by zrobić jak Bartosiak mówi, odpolitycznić wojsko. Dogadać się ponad podziałami na wspólne długoletnie plany modernizacyjne i przestać tworzyć sobie partyjne poparcie zakupami wojskowymi pod publiczkę. Tylko tak wyjdziemy z zaścianka i sowieckiego sprzętu który dalej stanowi multum w naszej armii. Tylko że to by oznaczało rozliczanie wszystkich kombinatorów, nieważny czy z rządzących czy opozycji, a na to żadna strona się nie zdecyduje bo za dobre kaski lecą z tego koryta. Pozdrawiam

    3. Piotr ze Szwecji

      Za duże podziały są między Polakami, które podział polityczny tylko uwidocznił i pogłębił. Jeśli ich nie zasypano w latach 1918-1939, to myślisz że to dokonasz na poczekaniu? Pierwsza kontrowersja to Ministerstwo Zesłowiańszczania. Wyobrażasz sobie tą polityczną burzę? Potem projekt przymusowej polonizacji Polaków w Polsce. Jak taką potrzebę wytłumaczysz tej części społeczeństwa polskiego, która uważa że polskość to choroba psychiczna z której winno się leczyć w kaftanie w wariatkowie i że to oni są normalnymi Polakami?

  22. patriota

    Ta stocznia to nawet po opisanym powiększeniu będzie troszkę za mała, aby budować, wodować i wyposażać fregaty. Widać wyraźnie, że marynarka wojenna chce znaleźć w miarę najtańszą i możliwie jak największą platformę do przenoszenia systemu dowodzenia i walki o możliwościach amerykańskich okrętów typu Arleigh Burke. Ryzykownie, ciekawie, ale do odważnych świat należy.

    1. Piotr ze Szwecji

      Masz na myśli najkrótszą możliwą fregatę?

  23. Stary

    Fajnie tylko co z łodziami podwodnymi ?

    1. Edda

      Co z nimi?

  24. Wojmił

    Planów co niemiara, efektów żadnych... fregaty nie są nam potrzebne... korwety: tak...

    1. Jan

      Poproszę o dokument potwierdzający wyższość korwety na fregatą w naszych warunkach.

    2. Użytkownik

      Po co ci jakieś papiery? Sam pomysł, fregata zawinie tylko do dwóch portów w Polsce. Do przyjmowania korwet można na cito przystosować co najmniej 5 portów na całym wybrzeżu.

    3. Falcon

      Fregata ma szansę sama się obronić, ponieważ na silne opl Korweta nie ma najmniejszych szans, także kupowanie korwety to wyrzucanie pieniędzy w błoto.

  25. gliwiczanin

    W końcu marynarka dostanie nowy sprzęt. W parze z wprowadzaniem nowych jednostek warto pomyśleć o kształcie naszej marynarki. Warto byłoby się zastanowić o likwidacji pływających stacji demagnetyzacyjnych, których jesteśmy jedynymi użytkownikami w NATO. Wszystkie inne kraje zamiast używać tych statków wykonuje ich prace w stoczni. Niestety u nas są plany budowy nowej jednostki tego typu o nazwie ''Magneto". Dobrym pomysłem jest natomiast budowa ORP Ratownika, który jest potrzebny choćby po to by jednym dużym okrętem zastąpić dwa mniejsze ORP Lech i ORP Piast, które mają po 47 lat. Nasze dwa okręty rozpoznania radioelektronicznego też proszą się o wymianę gdyż mają po 45 lat. Dobrym pomysłem jest też wymiana awaryjnego i strasznie paliwożernego rosyjskiego napędu w trzech okrętach typu Orkan. Póki co to jedyne nasze okręty zdolne realnie zagrozić w jakimś stopniu okrętom rosyjskim na Bałtyku. Wymiany potrzebuje też zbiornikowiec Z-8, który ma 51 lat. Przy budowie tego okrętu można byłoby spróbować postarać się o środki unijne jeśli poszerzyć jego zastosowanie tak by nie tylko robił za cysternę na morzu, ale też mógł wypompować paliwo i chemikalia z wraków które zagrażają środowisku. Usunąłbym też połowę floty trałowców. Po co nam 17 trałowców? Kto dziś trałuje miny? Po co nam też okręty desantowe typu Lublin ? Jedyna ich zaleta to że stosunkowo szybko mogą rozrzucić miny na Bałtyku. Lepiej byłoby usunąć je całkowicie. A pieniądze zainwestować w rozpoznanie dla NDR choćby w postaci dronów i nowych radarów. Kilka okrętów można usunąć jak Lubliny, SD-11, SD-13 czy połowę trałowców, ale potrzebujemy nowych okrętów podwodnych, które jako jedyne DZIŚ potrafią przetrwać na Bałtyku i skutecznie walczyć. Przypominam że dziś nie jest 39 rok i to Rosjanie dziś mogą być zamknięci na Bałtyku. Nie my.

    1. Ginawa

      Kolejność nie powinna być inna , najpierw kształt później okresty ?

    2. Fact Check

      Oczywiście że najpierw trzeba zdefiniować cele marynarki a potem ustalić czego użyć do spełnienia tych celów. Najpierw plan a potem zabawki a nie budowanie koncepcji prowadzenia wojny pod to co mamy bo nic się nie zmieni przez kolejne 100 lat.