Siły zbrojne

Pattony, T-72 i… ich hybrydy. Czołgi Iranu [ANALIZA]

Fot. M-ATF/CC BY-SA 3.0

Iran znowu pozostaje w czołówce najważniejszych relacji medialnych w związku z dostarczaniem Federacji Rosyjskiej uderzeniowych dronów wykorzystywanych w walkach w Ukrainie. Moskwa szuka sojuszników, ale i ich efektywnych systemów uzbrojenia mogących przechylić szalę prowadzonych walk na jej korzyść. Może oprócz bezzałogowców zdecyduje się i na inną broń z Iranu, chociażby czołgi, które w wielu przypadkach sama pomagała im konstruować lub dostarczała gotowe maszyny czy wybrane podzespoły i systemy.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Islamska Republika Iranu od dłuższego już czasu dynamicznie rozwija swój przemysł zbrojeniowy, dążąc do pełnej samowystarczalności praktycznie w każdym obszarze produkcji sprzętu wojskowego. Jednocześnie na każdym kroku przywódcy tego kraju oznajmiają, że  realizowane programy wojskowe służą wyłącznie celom własnej obrony i nie powinny być postrzegane jako zagrożenie dla jakiegokolwiek innego kraju.

Opracowanie własnego czołgu podstawowego, to ambitny i już dość długo realizowany przez Teheran program. W zasadzie powstało wiele prototypów lub pojazdów budowanych w niewielkich seriach, ale tak naprawdę były one "zlepkiem" rozwiązań ze starszych lub nowszych czołgów opracowanych na zachodzie, Rosji lub Chinach. Iranowi wciąż brakuje niezbędnych środków finansowych oraz możliwości projektowych czy posiadania niezbędnych technologii. Ale programy są realizowane i co jakiś czas ujawniane są coraz to doskonalsze konstrukcje.

Kryzys powojenny

Wojska pancerne Islamskiej Republiki Iranu wyszły z krwawego i długoletniego konfliktu z Irakiem (w latach 1980-1988) bardzo osłabione. Dotyczyło to nie tylko wykorzystywanego sprzętu, ale i ludzi go użytkujących, często zdobywających niezbędne doświadczenie w długim procesie wcześniejszych szkoleń, a których nie miano kim zastąpić. Praktycznie wszystko trzeba był budować od podstaw.

Czytaj też

W chwili upadku Szacha Siły Zbrojne rewolucyjnego już Iranu miały na stanie głównie wozy amerykańskie – typu M-47M, M-48A5 czy M-60A1. A do tego dochodziły nowocześniejsze brytyjskie czołgi podstawowe Chieftain w wersjach Mk3 i Mk5. Starcia z siłami pancernymi Iraku były bardzo bolesne, przykładowo tyko podczas stoczonej w styczniu 1981 roku bitwy pancernej w pobliżu własnych miast Ahwaz i Susangerd, stracono 214 maszyn, co wówczas stanowiło ok. 20% wszystkich posiadanych czołgów.

Możliwości pozyskania używanych lub nowych czołgów szukano wszędzie, ale sankcje narzucone Teheranowi oraz ograniczenia wywołane przez rewolucję islamską (unikanie związków zarówno z państwami zachodnimi, jak krajami znajdującymi się w orbicie podporządkowania ZSRR) powodowały, że pozyskanie zwłaszcza tych nowoczesnych maszyn stawało się iluzoryczne.

Nowe-stare czołgi

"Nowymi" maszynami stały się zatem w pierwszej kolejności zdobyte na Iraku, sowieckie czołgi T-54, T-55 i T-62 w ilościach kilkudziesięciu sztuk. Kolejne takie (używane) maszyny pozyskano w drodze zakupu z Sudanu, Libii i Syrii.

Czytaj też

Ale chyba największy "zastrzyk wsparcia" nastąpił w 1985 roku, kiedy to za sumę 400 mln USD, kupiono w Wietnamie m.in. ok. setki M-48 (należących wcześniej do armii południowowietnamskiej) oraz tony części zamiennych i podzespołów do nich. Już pod koniec wojny z Chin przybyło kilkanaście Typ 59, które nie zdążyły znacząco wpłynąć na wynik konfliktu, ale stały się podstawą w procesie odbudowy pancernej pięści Iranu w kolejnych latach.

Upadek ZSRR spowodował, że otwarta została droga do kupna wielu sowieckich maszyn zalegających w magazynach rozlokowanych w byłych republikach – Ukrainie, Białorusi czy Kazachstanie. Ale już w 1992 roku w Rosji zakupiono licencję (z pełną linią technologiczną) czołgów T-72 i samodzielnie zbudowano ponad 400 tych maszyn. Również w latach 1994-1995 w Polsce kupiono kolejne 104 egzemplarze T-72M1, przy czym są sprzeczne informacje co do tego, czy czołgi te dostarczono, czy też USA doprowadziło do częściowego (całkowitego) wstrzymania transakcji. Prawdopodobnie większość z posiadanych przez Iran T-72 prezentuje standard T-72S, których obecnie może być w eksploatacji ok. 500 sztuk. W 2016 roku negocjowano z Rosją podjęcie produkcji licencyjnej T-90M, ale nic z tego nie wyszło.

Fot. Sonia Sevilla (domena publiczna)

Pancerna potęga?

Na początku dwudziestego pierwszego wieku Siły Zbrojne Iranu miały już na stanie ok. 1500-1600 czołgów. Jednak tak naprawdę to w eksploatacji była ich prawdziwa mozaika (od wyżej już wymienionych wozów amerykańskich i brytyjskich po maszyny sowieckie i chińskie), co stwarzało poważne problemy w efektywnie działającym systemie ich utrzymania czy procesie prowadzenia szkolenia załóg. A trzeba powiedzieć, że maszyny takie wchodzą obecnie w skład zarówno armii (Artesh), jak i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Pasdaran). Obecnie w użyciu jest ok. 60 M-60A1 i pewna liczba M-48A5, które to są traktowane jako rezerwa materiałowo-strategiczna. Wozy T-54, T-55 i T-62 oraz chińskie Typ 59 i Typ 69 nadal są eksploatowane (lub magazynowane w dużych ilościach).

Czytaj też

Najbardziej wartościowe ze "starej gwardii" pozostają brytyjskie Chieftajny i sowieckie T-72 oraz lokalna modyfikacja Zulfikar (po raz pierwszy ujawniona w 1994 roku). Ten ostatni to swoisty zlepek rozwiązań konstrukcyjnych zaczerpniętych z pozostałych ww. wozów. Przykładowo zawieszenie w nim zastosowane jest wzorowane na czołgach M-48/M-60, a sama przekładnia SPAT 1200 również wydaje się być lokalnym rozwinięciem przekładni M-60. Masa bojowa Zulfikar-1 wynosiła ok. 36 ton co w połączeniu z silnikiem diesla o mocy 780 KM daje mu stosunek mocy do masy na poziomie 21.7 KM/t. Zulfikar-1 wykorzystuje słoweński SKO EFCS-3, ten sam co montowany w T-72S. Jak się ocenia to czołgów w tym wariancie powstało niewiele, bo raptem ok. 100-150 egzemplarzy.

Irański czołg Zulfiqar
Fot. Professional Assassin/Wikimedia

Zulfikar-3 (lub Zolfakar-3) to rozwinięcie pozostającego prototypem wozu Zulfikar-2. Został on opracowany na początku obecnego wieku i prawdopodobnie również powstało tylko kilka prototypowych egzemplarzy (chociaż niektóre źródła mówią o zbudowanych 100 a nawet 250 egzemplarzach). Zastosowano w nim spawany kadłub i wieżę, pancerz kompozytowy w przedniej strefie chronionej, zmodyfikowany SKO i silnik o mocy ok. 1000 KM.

Irański czołg Zulfiqar 3
Fot. Sina Shiri/Wikimedia/CC-BY-4.0

Co ciekawe, kilka lat temu ujawniono, że na takim właśnie czołgu testowano irański aktywny system ochrony - pierwszy tego rodzaju zaprojektowany i wykonany przez lokalny przemysł zbrojeniowy. Wyposażono go w radiolokator impulsowo-dopplerowski podświetlający   cele za pomocą impulsów elektromagnetycznych (dzięki efektowi Dopplera można obliczyć ich prędkość). Prototypowy egzemplarz został zbudowany w oparciu o system radarowy w układzie fazowanym, a już pierwsze próby miały dać zadowalające rezultaty. System może być podobno montowany na wszystkich irańskich pojazdach opancerzonych i czołgach. Zapewnia obserwację i ochronę dookólną.

Z kolei TIAM to kolejna już modernizacja czołgów rodziny Patton. Ma on zmodyfikowaną wieżę, panele pancerza reaktywnego (dość dużych, nietypowych rozmiarów) na niej i przodzie kadłuba, zmodernizowany SKO i nowe systemy łączności. Podobnie jak Sabalan, który powstał na bazie doświadczeń zdobytych podczas prac nad wozami Zulfikar i Samsan. Czołg ten wykorzystuje podwozie M-47M z silnikiem od M-60 i zupełnie nową wieżę.

Irański czołg Zulfigar
Fot. Hassan Mousavi/Wikimedia/CC-BY-4.0

Czas zmian

W lipcu 2018 roku zarówno armia jak i korpus ogłosiły nowe plany rozbudowy i modernizacji własnych sił pancernych. Związane były one z chęcią pozyskania przynajmniej 700-800 nowych maszyn, oczywiście rodzimej produkcji. Zakładano, że do 60 takich czołgów rocznie trafiać będzie do linii. To bardzo ambitny plan biorąc pod uwagę, że wcześniejszego Zulfikara zbudowano w liczbie ok. 100-200 maszyn a sankcje amerykańskie znacznie osłabiają potencjał technologiczny tego państwa.

Fot. military.ir (CC BY-SA 3.0)

Podstawą do stworzenia nowej konstrukcji miałby być zmodyfikowany irański T-72S, czyli ujawniony w sierpniu 2016 roku prototyp czołgu Karrar (napastnik). Pierwszy raz pokazano go w 2017 roku i wówczas rozpoczęła się jego produkcja seryjna. Wyraźne jest tu podobieństwo do wozów T-90MS, co nie dziwi bowiem  wielu rosyjskich inżynierów wspomagała projektowanie tego wozu.

Został on wyposażony w nową, smuklejszą i spawaną wieżę z umieszczonym z tyłu magazynem amunicji liczącym 18 sztuk, dodatkowe segmenty pancerza reaktywnego (przypominającego rosyjski Relikt), ekrany przeciwkumulacyjne kadłuba oraz automatyczny system przeciwpożarowy i ochrony ABC. Ponadto dolne partie kadłuba są chronione gumowymi fartuchami.

Czytaj też

Zdaniem wielu specjalistów nie można jednak z magazynu wieżowego pobierać amunicji bez jej opuszczenia. Ale za to nie jest ona rozmieszczona w kadłubie co znacznie zmniejsza ryzyko jej wybuchu w wypadku trafienia czołgu. Masa tego wozu jest oceniana na ok. 48 ton, długość 6800 mm, szerokość 3500 mm a wysokość 2300 mm (wszystkie dane są przybliżone). 

Zasadniczym uzbrojeniem pozostaje 125 mm armata gładkolufowa z której można dodatkowo strzelać kierowanymi pociskami przeciwpancernymi (nie określonego typu) na odległość 4000-5000 metrów. Zakres kątów naprowadzania w azymucie wynosi 3600 a w elewacji od - 60 do + 140. Całkowita ilość przewożonej amunicji wynosi 40 szt.

Cechą charakterystyczną  Karrara jest wydłużony kanciasty kołnierz (wielokątna tuleja z szeregiem małych otworów) u podstawy mocowania armaty o niewyjaśnionym celu mocowania. Zdaniem specjalistów ma on zapewnić zwiększoną jej stabilizację podczas prowadzenia ognia w ruchu. Dodatkowe uzbrojenie to zamontowany na wieży ZSMU z 12.7 mm wkm. Na stropie wieży znajdują się też dwa rzędy po trzy wyrzutnie granatów dymnych.

Czytaj też

Zachowując oryginalne systemy obserwacyjne T-72 w wozie tym zamontowano nowy SKO z panoramicznymi przyrządami dla dowódcy i działonowego (oba z kamerami dziennymi, termowizyjną i dalmierzem laserowym). Główny celownik został prawdopodobnie wyprodukowany przez słoweńską firmę Fotona. 

Obaj mają do dyspozycji cyfrowe panele sterowania i nowy system zarządzania polem walki. W górnej tylnej części wieży zamontowano czujnik meteo, który automatycznie przekazuje do SKO dane o prędkości i kierunku wiatru, temperaturze powietrza i ciśnieniu atmosferycznym. Również kierowca ma do dyspozycji przednie i tylne kamery (w tym na podczerwień) polepszające manewrowanie pojazdem. Oświetlenie wozu jest wykonane w technologii LED.

W czołgu zamontowano też nowy silnik o mocy 1000 - 1200 KM (zapewne dostarczony z Rosji) zapewniając mu osiągnięcie prędkości maksymalnej na drodze utwardzonej w granicach 70 km/h oraz zasięg ok. 550 km (ten ostatni można zwiększyć montując z tyłu kadłuba po dwa dodatkowe zbiornika na 200 litrów paliwa każdy). Użycie mocniejszego silnika związane zapewnię było ze wzmocnieniem całego układu napędowego oraz zawieszenia.

Czytaj też

Czołg może pokonywać ścianki pionowe o wysokości do 800 mm, rowy o szerokości 2850 mm i przeszkody wodne o głębokości 1200 mm bez przygotowania. Ponadto pojazd ma wbudowany w kadłub lemiesz, służący do samodzielnego okopywania się. Od listopada 2020 roku irańska armia zaczęła otrzymywać najnowszą wersję tego wozu, ale zakres wprowadzonych w nim modyfikacji nie został ujawniony.

Komentarze (3)

  1. kapusta

    "w eksploatacji była ich prawdziwa mozaika (od wyżej już wymienionych wozów amerykańskich i brytyjskich po maszyny sowieckie i chińskie), co stwarzało poważne problemy w efektywnie działającym systemie ich utrzymania czy procesie prowadzenia szkolenia załóg" - oj tam, przesada. Nasz dzielny MON na szczęście nie wierzy w takie strachy na lachy i konsekwentnie zamierza budować wojska pancerne opierając je o 4 różne czołgi w 7 odmianach - brawo my!

  2. Ragnar Rodblok

    Zulfiquar 1/3 nie istnieją . Postało kilka prototypów ale nie zostały wdrożone do służby.

  3. szczebelek

    Te eksperymenty... Gdyby w USA chcieliby reanimować trupy jak w Rosji czy w Iranie to by zapakowali wieże bezzałogowe na podwozie pattona zamiast tworzyć abramsa x.

    1. Kobuz

      A dwóch członków załogi gdzie by zapakowali? Na wieżę czy może przyczepkę?

    2. Davien One

      Kobuz a po kiego w czołgu z bezzałogowa wieżą tylu członków załogi, myslisz ty czasem czy tylko gotowce wklepujesz?

    3. Kobuz

      No tak 3 członków załogi to zbyt dużo. Wystarczy jeden pełniący funkcję dowódcy, działonowego i kierowcy.