- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Nowe plany dla Marynarki Wojennej. MON przygotowuje kolejne zakupy
VIII edycja Defence24 Days swoją tematyką objęła również tematykę morską. Oprócz spraw związanych z globalnym bezpieczeństwem na morzach, w tym i na Bałtyku, rozmawialiśmy również o samej Marynarce Wojennej RP.
Autor. Defence24
Poświęcony jej osobny panel nosił tytuł Marynarka Wojenna RP – cele, zdolności, synergia z sojusznikami. Wzięli w nim udział dowódca Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego wiceadmirał Krzysztof Jaworski, szef Sztabu Sił Zbrojnych Litwy wiceadmirał Giedrius Premeneckas, zastępca szefa Zarządu Uzbrojenia Inspektoratu MW w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych kmdr Grzegorz Mucha, szef Zarządu Bezzałogowych Morskich Systemów Uzbrojenia Inspektoratu Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych kmdr Jarosław Iwańczuk, wiceprezes Zarządu PGZ SA Jan Grabowski oraz konsultant ds. Marynarki Wojennej i Straży Przybrzeżnej w Damen Naval Ed Veen. Przyjemność moderowania panelu miał autor niniejszej relacji.
Dyskusja w czasie panelu jest dobrą okazją do podsumowania stanu Marynarki Wojennej. W jej trakcie padł szereg interesujących informacji, na przykład dotyczących nowych okrętów Ostrosz i Karetta. W ostatnim czasie miał też miejsce szereg wydarzeń i deklaracji, które nie zawsze były uwzględniane w otwartej dyskusji podczas panelu. Niniejszy tekst stanowi próbę całościowego podsumowania planów modernizacji Marynarki Wojennej, włączając zarówno kwestie poruszane na Defence24 Days, jak i te, które nie były poruszane.
Już teraz trwa realizacja wielu programów modernizacji technicznej naszej Marynarki Wojennej. Najważniejsze z nich to:
- zakup trzech fregat projektu 106 Miecznik, budowanych w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni;
- zakup drugiej trójki niszczycieli min projektu 258 Kormoran II, budowanych w stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku;
- zakup od koncernu Saab dwóch okrętów rozpoznania radioelektronicznego projektu 107 Delfin, budowanych u polskiego podwykonawcy, czyli w stoczni Remontowa Shipbuilding w Gdańsku;
- zakup okrętu ratowniczego projektu 108 Ratownik, budowanego w PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni;
- zakup dwóch dodatkowych Morskich Jednostek Rakietowych, czyli kolejnych czterech dywizjonów dla nowo formowanej Brygady Rakietowej MW.
Do końca czerwca 2026 roku planowane jest zakończenie negocjacji ze szwedzkim koncernem Saab w sprawie umowy na zakup trzech okrętów typu A26 Orka oraz płatnej dzierżawy szwedzkiego okrętu podwodnego Södermanland typu A17. Ten termin został ogłoszony jako obowiązujący dla negocjacji ze Szwecją. Według zapowiedzi, jeśli nie uda się doprowadzić do podpisania umowy, rozpoczną się negocjacje z państwem drugiego wyboru. W grę wchodzą Włochy lub Niemcy.
W ostatnich tygodniach kontrowersje budzi brak informacji z MON, jakie Polska ma wymagania dotyczące zamawianych okrętów podwodnych. Głównym punktem sporu pomiędzy MON a opozycją jest odmowa poinformowania, czy kupowane okręty podwodne będą od razu przystosowane do strzelania rakietami manewrującymi. Same te rakiety nie są przedmiotem negocjacji ze Szwecją, która ich nie produkuje. Brakuje natomiast oficjalnej informacji, czy wyrzutnie torped będą przystosowane do wypychania z nich pojemników startowych rakiet manewrujących czy tylko do uruchamiania silników torped.
MON zasłania się tajemnicą negocjacji i zapowiada, iż po podpisaniu kontraktu to, co można ujawnić, zostanie podane do publicznej wiadomości. Jednak oznacza to, iż wtedy będzie to tylko przedstawienie umówionego rozwiązania i nie będzie już pola do jego zmiany. Jest to złe rozwiązanie, ponieważ zakup okrętów podwodnych stanowi duże obciążenie dla budżetu państwa, a opinia publiczna powinna mieć prawo wiedzieć, co jest nam potrzebne i co w związku z tym chcemy kupić.
Oczywiście nowoczesne torpedowo-minowe okręty podwodne są groźną bronią na Bałtyku. Lecz w przypadku wojny można sobie wyobrazić sytuację, w której rosyjskie jednostki pływające pozostaną w swoich bazach i portach. Wtedy tylko torpedowe uzbrojenie stanie się mało przydatne. Natomiast posiadanie możliwości przenoszenia rakiet manewrujących przez okręty podwodne Orka całkowicie zmieniłoby ich przydatność na Bałtyku. Mogłyby one razić cele nieprzyjaciela z zupełnie nieznanych dla przeciwnika rejonów.
Pozostaje mieć tylko nadzieję, iż niedługo dowiemy się, jak zakończa się polsko-szwedzkie negocjacje.
W PGZ Stoczni Wojennej realizowana jest budowa trzech fregat Miecznik. Jednostka prototypowa Wicher ma zostać wodowana 12 sierpnia 2026 roku. Pod drugą fregatę Burza położono już stępkę, a pod trzecią Huragan pocięto pierwszą blachę. Przy budowie kadłubów PGZ Stocznia Wojenna wspiera się na kooperantach. Głównym z nich jest gdyńska stocznia Crist. Na Wichra powstał w niej blok dziobowy, na kolejne zostaną tam zrobione bloki dziobowe i rufowe.
Budowa kadłubów idzie zgodnie z ustalonymi harmonogramami. Niewątpliwie pierwszym wyzwaniem będzie integracja systemów okrętowych, a przede wszystkim systemu walki. Polski przemysł stoczniowy nie ma w tej dziedzinie kompetencji, bo nigdy nie zbudowaliśmy w kraju tej klasy okrętu. Cała nadzieja w kooperantach zagranicznych. Głównym integratorem systemów ma być koncern Thales.
Warto zwrócić uwagę, iż obecnie zakłada się używanie tylko rakiet przeciwlotniczych CAMM z pokładów naszych fregat Miecznik. Na razie nie przeprowadzono dostosowania amerykańskich wyrzutni Mk 41 do strzelania rakietami CAMM-ER, a wyrzutnie te są podstawowym uzbrojeniem Mieczników. Oczywiście PGZ SA, wchodzące w skład konsorcjum PGZ-Miecznik, jest otwarte na rozmowy z zamawiającym, czyli Agencją Uzbrojenia na ten temat. Oczywiście wiązałoby się to z kolejnym aneksem do umowy i kolejnym zwiększeniem ceny. Do tej pory rakiety CAMM-ER nie stanowią jeszcze elementu kontraktu. Na razie nie ma również co myśleć o rakietach CAMM-MR o jeszcze większym zasięgu. Na razie ich opracowanie jest na początku drogi. Mają się nimi wspólnie zająć strona brytyjska i polska.
Na całym świecie budowa okrętu to tylko sam początek procesu. Po zbudowaniu i wcieleniu okrętu do służby należy rozpocząć jego kilkudziesięcioletni okres obsługi i remontów. Szczególnie ważne jest to obecnie, gdy okręty są coraz bardziej skomplikowane technicznie i wymagają licznych serwisów producenta. Załogi okrętowe praktycznie nie są już w stanie same dokonywać nawet stosunkowo prostych napraw. Dlatego fregaty Miecznik będą wymagały całego systemu obsługi technicznej. Można ją wykonywać za pomocą niezliczonych pojedynczych przetargów i zleceń, jak ma to obecnie miejsce na korwecie patrolowej ORP Ślązak, lub za pomocą jednej kompleksowej umowy z podmiotem do tego specjalnie przygotowanym. Okazuje się, iż na razie MON nie rozpoczął nawet rozmów z potencjalnymi firmami, które byłyby w stanie podjąć się kompleksowej obsługi technicznej fregat w dłuższych okresach. Obecnie żaden z polskich okrętów nie jest objęty takim programem, a poszczególne naprawy i remonty zlecane są przez system przetargowy organizowany przez Komendy Portów Wojennych w Gdyni i w Świnoujściu. Może czas najwyższy to zmienić?
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Wspomniany ORP Ślązak jest trapiony wieloma problemami technicznymi. Obecnie Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych walczy o to, aby go przywrócić do pełnej sprawności, ale oczywiście w obecnej konfiguracji jako korweta patrolowa. Nadal nierozstrzygnięta pozostaje kwestia jego dozbrojenia. Pomimo zapowiedzi ministra obrony narodowej jeszcze z 2024 roku nie podjęto stosownych decyzji. Dozbrojenie korwety ORP Ślązak nadal pozostaje w planach Inspektoratu Marynarki Wojennej. Pakiet dokumentów dotyczący tego znajduje się już od dłuższego czasu w Sztabie Generalnym WP. Niestety nadal nie wiadomo, czy sztab przychylnie odniesie się do tego dozbrojenia. Nawet po przywróceniu sprawności ORP Ślązak pozostanie jednostką patrolową, która w czasie wojny nie będzie w stanie samodzielnie działać. Po prostu nie ma on wystarczających środków przeciwlotniczych i przeciwrakietowych do samoobrony. Jest to bardzo smutne ponieważ okręt ten ma najnowocześniejsze wyposażenie radioelektroniczne spośród wszystkich naszych obecnych jednostek pływających. Zamiast brać udział w Operacji Zatoka i przygotowywać się do ewentualnych działań wojennych większość czasu spędza on w porcie.
Inspektorat Marynarki Wojennej już obecnie myśli o pozyskaniu okrętów kolejnych klas. O ile obecnie trwa odbudowa zasadniczych sił bojowych floty to najbliższe plany dotyczą odbudowy również floty zabezpieczenia logistycznego i specjalnego. Na razie na realizację największe szanse mają programy zakupu:
- dwóch okrętów hydrograficznych o kryptonimie Hydrograf;
- dwóch zbiornikowców paliwa o kryptonimie Supply;
- okrętu wsparcia logistycznego o kryptonimie Bałtyk.
Do końca maja 2026 roku Agencja Uzbrojenia będzie podpisywać kilkadziesiąt umów na zakupy zbrojeniowe finansowane z mechanizmu unijnego SAFE. Wydaje się, iż tylko zamówienie okrętów hydrograficznych może załapać się na ten program. Z SAFE natomiast ma być finansowane dokończenie budowy niszczycieli min Kormoran II i okrętu ratowniczego Ratownik. W najbliższych dniach może dowiemy się, co Polska kupi dla naszej Marynarce Wojennej z funduszy SAFE.
Przy okazji dowiedzieliśmy się nowości dotyczących planów budowy okrętów w następnym dziesięcioleciu. Z dotychczasowych planów została usunięta budowa czterech małych okrętów rakietowych Murena. W ich miejsce weszła budowa czterech korwet wielozadaniowych o nowym kryptonimie Ostrosz (gatunek ryby). Zmiana ta jest ze wszech miar korzystna, ponieważ na Bałtyku, przy często panujących złych warunkach atmosferycznych, wielkość okrętu ma istotne znaczenie. Pomyślna realizacja tego planu, zakładana na 2039 rok, dałaby naszej marynarce większą elastyczność działania. Korwety Ostrosz mogłyby w niektórych zadaniach wyręczać droższe w eksploatacji fregaty Miecznik, a do innych zadań można by tworzyć mieszane zespoły Mieczników i Ostroszy. Jednak trzeba z naciskiem zwrócić uwagę, iż ze względów finansowych jest to bardzo odległy w czasie program.
Obecnie wykorzystujemy pięć okrętów transportowo-minowych projektu 767 Brzegówka. Zostały one zaprojektowane i zbudowane jako średnie okręty desantowe z możliwością stawiania min. Ze względów politycznych zostały one przeklasyfikowane w połowie 1990 roku, aby pozbyć się oznak już nieaktualnych planów desantowych na Danię. Obecnie okręty te są wykorzystywane głównie do zadań transportowych. W planach na kolejną dekadę jest zakup pięciu nowych okrętów tej klasy o kryptonimie Karetta (gatunek żółwia morskiego). Oczywiście na razie nie wiadomo jak dokładnie będą one wyglądały. Ważne jest natomiast zasygnalizowanie, iż Marynarka Wojenna chce utrzymać swoje zdolności do transportu ładunków i stawiania zagród minowych.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Gwałtowny postęp w rozwoju platform bezzałogowych nie omija również domeny morskiej. Warto zaznaczyć, iż w Polsce to właśnie Marynarka Wojenna dysponuje największym doświadczeniem z użycia bezzałogowców. Od wielu, wielu lat są one wykorzystywane np. do zwalczania min i innych zagrożeń podwodnych. Najbliższe lata to niewątpliwie czas na coraz szersze ich stosowanie. Na pewno dla marynarki priorytetem będą różnego rodzaju systemu rozpoznawcze. Niedawno w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych utworzono Inspektorat Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia. Jednym z czterech jego zarządów jest powstający obecnie Zarząd Bezzałogowych Morskich Systemów Uzbrojenia. Niewątpliwie znaczenie tego zarządu jako centralnej instytucji zajmującej się morskimi platformami bezzałogowymi będzie rosło.
Polska Marynarka Wojenna działa na Bałtyku, ale nie samodzielnie, tylko w gronie państw NATO. Po przystąpieniu Finlandii i Szwecji do sojuszu, poza NATO pozostały już tylko dwa niewielkie skrawki wybrzeża należące do Rosji. Aby wykorzystać tę sytuację, należy rozwijać stałą współpracę z sojuszniczymi flotami. Geograficznie rosyjską ekslawę królewiecką otacza Polska i Litwa. Współpraca marynarek wojennych obu państw jest szczególnie ważna. Litwa nie ma ambicji budowy wielkiej floty, ale chce posiadać siły morskie o wielkości adekwatnej do wielkości państwa. Nie planują oni zakupu okrętów podwodnych, ale rozważają zakup nowych uniwersalnych okrętów nawodnych wielkości korwety. To ważne, bo Polska chce rozwinąć swój przemysł budowy okrętów, a później go utrzymać. Z drugiej strony Polska i Litwa są państwami, których partnerzy z NATO mają również wiele do zaoferowania. Przykładem tego może być holenderska grupa Damen Naval. Oferuje ona cały szereg okrętów wielu klas. Są one oferowane zarówno siłom morskim, jak i paramilitarnym strażom przybrzeżnym. Nasz Morski Oddział Straży Granicznej bardzo potrzebuje kolejnych jednostek patrolowych, bo pojedynczy SG-301 Generał Józef Haller nie wykona wszystkich zadań.
Od lat w Warszawie w czasie Defence24 Days staramy się podkreślać i uwypuklać znaczenie Marynarki Wojennej dla całych Sił Zbrojnych RP. Nie poprzestaniemy na minionej edycji i będziemy to robić również w następnych latach. Może uda się nam jeszcze dotrzeć do tych nieprzekonanych, bo przekonanych mamy po swojej stronie od wielu lat.
Autor. Defence24.pl




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156