PGZ SW: chcemy być kluczowym partnerem utrzymania i modernizacji sił okrętowych Marynarki Wojennej [WYWIAD]

15 grudnia 2020, 15:37
Zrzut ekranu 2020-12-15 o 16.36.51
Fot. PGZ SW
Reklama

„Mamy kompetencje i aspiracje, aby być wiodącym podmiotem w procesie utrzymania i modernizacji sił okrętowych morskiego rodzaju sił zbrojnych. Jednocześnie chcemy, aby w procesie modernizacji Marynarki Wojennej mogło uczestniczyć we współpracy z nami jak najwięcej polskich podmiotów gospodarczych, zwłaszcza w obecnej sytuacji pandemicznej” – mówi w rozmowie z Defence24 prezes zarządu PGZ Stoczni Wojennej Paweł Lulewicz. Wyjaśnia też w jaki sposób Stocznia zmienia się na rzecz efektywniejszej współpracy ze swoim klientem jakim od zawsze była i jest Marynarka Wojenna oraz jak przygotowuje się do nowych wyzwań związanych z realizacją złożonych i ambitnych projektów okrętowych.

Maciej Szopa: Nie da się zacząć takiego wywiadu bez zapytania o to jak ocenia Pan obecną sytuację z programami pozyskania nowych okrętów MIECZNIK i RATOWNIK?

Paweł Lulewicz: Dziękuję za to pytanie, zacznę może od tego drugiego jako odnoszącego się do bliższej przyszłości. W programie RATOWNIK złożyliśmy do Inspektoratu Uzbrojenia wstępny formularz negocjacyjny i przystąpiliśmy jako konsorcjum (PGZ S.A., PGZ Stocznia Wojenna i OBR CTM) do negocjacji. Wydaje mi się, że wszystkim zaangażowanym stronom zależy na jak najszybszym rozpoczęciu budowy tego okrętu – ważnego zarówno dla Marynarki Wojennej, jak i dla PGZ Stoczni Wojennej, bo projekt ten może stać się istotnym impulsem do transformacji naszego zakładu. Jeżeli jesteśmy już przy transformacji Stoczni i ważnych dla Marynarki Wojennej projektach, to takim przedsięwzięciem będzie z całą pewnością MIECZNIK. Cieszą nas doniesienia o postępach w Fazie Analityczno-Koncepcyjnej, ale nie są dla nas niespodzianką – przygotowujemy się do realizacji tego programu już od dłuższego czasu i mamy świadomość, co trzeba zrobić, aby budowa fregat w Polsce była wykonalna, chociaż wiem, że wiele osób w Polsce jest sceptyczna co do takiego podejścia. Uważam, że tak skomplikowane projekty mogą być realizowane w oparciu o współpracę szeregu podmiotów z sektora stoczniowego z zachowaniem wysokich standardów związanych z organizacją całego procesu.      

 

Co wskazałby Pan jako najważniejsze elementy tradycji oksywskiego zakładu, z których chce czerpać PGZ Stocznia Wojenna, będąca przecież przedsiębiorstwem bardzo świeżym?

Ważna jest dla nas prawie stuletnia historia współpracy Stoczni z Marynarką Wojenną, która sięga samych początków morskiego rodzaju sił zbrojnych jeszcze w Pucku, a następnie już w Gdyni. Jest ona dla nas inspirująca i nobilitująca i wraz z naszą lokalizacją w bezpośrednim pobliżu głównej bazy Marynarki Wojennej stanowi fundament dla naszej roli jako głównego partnera przemysłowego MW. Czerpiemy też z doświadczenia ludzi zatrudnionych wcześniej w Stoczni Marynarki Wojennej, ponieważ przez lata mieli okazję współpracować z Marynarką Wojenną przy wielu projektach. Należy jednak stanowczo podkreślić, że chociaż inspirujemy się i korzystamy z tych doświadczeń, to jednocześnie PGZ Stocznia Wojenna jest nową spółką, będącą częścią Polskiej Grupy Zbrojeniowej i prowadzącą proces ciągłych zmian, które mają pozwolić uczynić ze Stoczni nowoczesne i wydajne przedsiębiorstwo, odsyłające w przeszłość lata upadłości SMW.

No właśnie, analizując historię oksywskiego zakładu widzimy, że Stocznia Marynarki Wojennej nie miała najlepszej renomy w branży. Przypuszczam, że PGZ Stocznia Wojenna nie chce być kojarzona tylko z taką przeszłością, prawda?

Zdecydowanie, wiemy jak ciężką, zwłaszcza w ostatnich latach, historię ma za sobą Stocznia Marynarki Wojennej. Lata upadłości i ogromne opóźnienia na projektach zrobiły swoje, niejako ukoronowaniem tego były perypetie programu budowy ORP „Ślązak”, chociaż tutaj należy podkreślić, że wina leżała nie tylko po stronie Stoczni, ale raczej głównie po stronie ówczesnych polityków, którzy odpowiadali za zapewnienie finansowania projektu. Robimy obecnie wszystko, aby zmienić ten wizerunek, głównie poprzez ciężką pracę na realizowanych projektach, takich jak naprawy główne – dokowe okrętów „Arctowski”, „Czernicki” i „Kościuszko”, udział w projekcie Kormoran II (o czym ostatnio zrobiło się głośno, co nas cieszy, bo to ważny dla MW program, a PGZ SW wywiązuje się w pełni ze swoich obowiązków konsorcjanta w budowie tych dwóch okrętów) czy wreszcie dokończenie w bardzo sprawny sposób feralnej budowy ORP „Ślązak”. Drugim obszarem, który ma pomóc w zamianie Stoczni jest jej transformacja wewnętrzna związana z inwestycjami w infrastrukturę (które przez lata nie były realizowane ze względu na stan upadłości SMW), zmianami organizacyjnymi i rozbudową kompetencji ludzkich. Te wszystkie czynniki pozwalają nam myśleć m.in. o tworzeniu kompetencji do wytwarzania i integracji systemów okrętowych, które już dzisiaj mają znaczący udział w naszej działalności.

O jakich systemach mowa?

Chodzi głównie o systemy nawigacji oraz łączności okrętowej wewnętrznej i zewnętrznej. Jesteśmy odpowiedzialni za dostawę tych rozwiązań na seryjne niszczyciele min typu Kormoran II (OORP Mewa i Albatros), wprowadzamy je także na obecnie remontowane okręty, tam gdzie Zamawiający zgłosił zapotrzebowanie na ich wymianę. Odbudowujemy zatem kompetencje, które kiedyś były w Stoczni Marynarki Wojennej mocno rozwinięte. Oprócz tego posiadamy też zdolności do integrowania systemów okrętowych i systemów walki od dostawców zewnętrznych, którzy w programie budowy okrętów bojowych lub nawet jednostek wsparcia, takich jak okręt ratowniczy, odgrywają bardzo ważną rolę.

Czy to nie jest wyjście poza swój obszar kompetencji? Przecież stocznia służy do budowy okrętów, spawania stali, a nie do produkcji wyspecjalizowanych systemów elektronicznych, zwłaszcza, że jest częścią Grupy PGZ.

To faktycznie dosyć nietypowe podejście, ale profil działalności PGZ Stoczni Wojennej jest w swojej istocie od samych początków mocno specyficzny. Rzadko zdarza się bowiem, aby stocznie skutecznie łączyły działalność remontową i nowe budowy oraz modernizacje, a my to robimy. Rzadko zdarza się także, aby stocznie oferowały dodatkowo systemy okrętowe, ale ze względu na naszą współpracę z Marynarką Wojenną staramy się jej zaoferować jak najszersze spektrum usług – jak na razie to podejście się sprawdza i chcemy to dalej rozwijać, m.in. pozyskując kompetencje np. do obsługi popularnych na polskich okrętach systemów uzbrojenia. Potrafimy przebudować jednostkę analogową w taki sposób, aby potrafiła ona komunikować się i współpracować w sposób cyfrowy z okrętami naszych sojuszników z NATO i UE – a to to umiejętność unikatowa w skali naszego kraju.

To jak w tym kontekście PGZ Stocznia Wojenna widzi swoje miejsce w branży? Chcielibyście zmonopolizować ten rynek? Wiemy przecież, że jest więcej firm zainteresowanych modernizacją techniczną Marynarki Wojennej, a tort do podziału jak do tej pory nie był zbyt duży.

Zadaniem jakie postawiono przed PGZ Stocznią Wojenną, gdy przejmowała majątek SMW, było zabezpieczenie procesu utrzymania potencjału i modernizacji technicznej Marynarki Wojennej. Chociaż może to brzmieć bardzo arbitralnie i wydawać się, że nie uwzględnia realiów rynkowych, to po bliższym spojrzeniu wcale tak nie jest. Polska Grupa Zbrojeniowa, jako lider rynku obronnego w Polsce, stara się zabezpieczyć potrzeby Sił Zbrojnych RP w różnych obszarach – w domenie morskiej brakowało zakładu dedykowanego remontom, modernizacjom i nowym budowom okrętów dla Marynarki Wojennej i stąd decyzja o powołaniu Stoczni, która obecnie, wraz z Centrum Techniki Morskiej, daje możliwość realizacji szerokiego zakresu zleceń na rzecz morskiego rodzaju sił zbrojnych.

Obserwujemy bacznie plany remontów, modernizacji oraz pozyskiwania nowych jednostek i chociaż mamy świadomość, że optymizm wokół nich jest raczej niewielki, a przeszłość nie napawa nim tym bardziej, to jednak głęboko wierzymy, że Ministerstwo Obrony Narodowej w najbliższym czasie przyśpieszy realizację najważniejszych programów. Mogę powiedzieć, że odrobiliśmy naszą pracę domową przygotowując się do ich realizacji – chociaż przed nami jeszcze sporo pracy do rozpoczęcia faktycznej budowy. Podsumowując, chcemy być liderem i integratorem w procesie rozwoju Marynarki Wojennej, ale jesteśmy też przekonani, że pracy starczy dla wszystkich.

Charakterystyka współczesnych dużych programów okrętowych pokazuje, że prace rozdziela się bardzo często pomiędzy różne stocznie i firmy kooperujące (w zakresie prac stoczniowych), a także wiele firm odpowiedzialnych za dostarczenie systemów walki. Pokazuje to chociażby przykład zza naszej zachodniej granicy, czyli niemiecki program MKS 180. My już obecnie, przy realizacji wcześniej wspominanych projektów remontowych, korzystamy z bardzo szerokiego spektrum firm zewnętrznych, w tym dostawców specjalistycznych systemów okrętowych i systemów walki. Większość tych firm to małe i średnie przedsiębiorstwa o polskim kapitale, a zatem prawdziwa sól polskiego potencjału gospodarczego. Ktoś mógłby powiedzieć, że to odpływ pieniędzy i pracy ze Stoczni, ale dla nas to raczej powód do dumy, bo w ten sposób efekt gospodarczy z modernizacji Marynarki Wojennej „rozlewa się” na szeroko rozumiany ekosystem gospodarczy Trójmiasta i Pomorza (a w niektórych przypadkach także dalej). 

Na koniec warto jednak podkreślić, że PGZ Stocznia Wojenna przy realizacji takich programów jak MIECZNIK może i chce być koordynatorem spinającym całe to przedsięwzięcie od strony technicznej, współpracując przy tym jednak z wyspecjalizowanymi i doświadczonymi parterami zarówno od strony prac czysto stoczniowych, jak i związanych z dostarczaniem systemów walki. Takie rozwiązanie powinno zagwarantować Zamawiającemu bezpieczeństwo i kontrolę nad realizacją tego projektu z uwagi na kontrolę Skarbu Państwa nad PGZ SW.

Podsumowując, jakie są trzy główne priorytety obecnego kierownictwa PGZ SW?

Transformacja zakładu (fizyczna i mentalna), zmiana wizerunku firmy i przygotowanie się na realizację dużych programów modernizacyjnych, jak RATOWNIK czy MIECZNIK. Tylko one dadzą nam impuls do prawdziwego rozwoju. Nie zapominamy jednak także o bardziej przyziemnych działaniach, to jest o pracach remontowych i modernizacyjnych – to nasz chleb powszedni i staramy się obecnie pokazać, że możemy je robić jak trzeba z czym przez lata były spore problemy.

Dziękuję za rozmowę

 

Prezes Lulewicz objął stanowisko Prezesa Zarządu PGZ SW w sierpniu 2020 r. Wcześniej od 2017 roku piastował funkcję Wiceprezesa Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, gdzie odpowiadał m.in. za rewitalizację infrastruktury stoczniowej w Gdańsku oraz ożywienie działalności Gdańskiego Parku Naukowo-Technologicznego, a także za restrukturyzację i reorganizację samej PSSE. Posiada także wieloletnie doświadczenie we wspieraniu rozwoju biznesu od startupów po duże projekty inwestycyjne.  

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Reklama
Amx
sobota, 19 grudnia 2020, 13:29

Najwyższy czas zmienić diametralnie sytuację w przemyśle stoczniowym, skończyć z powstałą patologią niemocy a hamulcowych natychmiast wyrzucić poza zarządzanie programami modernizacji naszej MW aby nigdy nie mieli na nie wpływu. Liczne i sprawne zamówienia dla Marynarki Wojennej i innych służb połączone z długoterminowym i niezmiennym planowaniem oraz stabilnym finansowaniem mogą skutecznie postawić na nogi nasz przemysł stoczniowy. Mądre rozdzielenie zamówień, ich koordynacja i wnikliwa kontrola sprawi że zaangażowane zostaną stocznie i instytuty z grupy PGZ jak i stocznia Remontowa Shipbuilding oraz Gryfia, Stocznia Szczecińska w powiązaniu ze współpracą z partnerami zagranicznymi i będą miały konkretne zlecenia na kolejne lata oraz nadzieję na pozytywną przyszłość. Szeroka akcja budowy nowych i remontów niektórych obecnych jednostek morskich zaangażuje bardzo wiele także krajowych firm współpracujących z przemysłem stoczniowym jako poddostawcy i usługodawcy dla tego sektora i da wreszcie tak potrzebny impuls rozwojowy w całej tej dziedzinie gospodarczej. Niewątpliwie większość środków z modernizacji MW może pozostać w gospodarce krajowej budując własny kapitał, do tego utrzymanie obecnych i utworzenie nowych miejsc pracy, rozwój rodzimej nauki, a transfer technologiczny oraz doświadczenie bezcenne. Odpowiednie decyzje powinny zapadać szybko i stanowczo bo stan obecnych sił morskich jak i sektora stoczniowego nie jest nawet zadowalający a zaniedbania ogromne. Wszystko w rękach decydentów którzy powinni jeszcze bardziej wpierać rozwój własnego potencjału w tych trudnych czasach.

Jack Sparrow
środa, 16 grudnia 2020, 17:51

"Mamy kompetencje i aspiracje, aby być wiodącym podmiotem w procesie utrzymania i modernizacji" a Rumuni budują okręty na eksport.

FUN
piątek, 18 grudnia 2020, 14:05

Nie Rumuni tylko Holendrzy w Rumuni.

środa, 16 grudnia 2020, 15:46

MW to bzdura od 39 nic się nie zmieniło...polska nie potrzebuje mw

Felix
środa, 16 grudnia 2020, 13:58

Chcemy, zrobimy, planujemy i tak od 5 lat bo naiwni się nabrali a kasa leci do kieszeni prawych ludzi a Polska poczeka.

zaq
środa, 16 grudnia 2020, 13:08

Ten pan kompletnie nie wie o czym mówi przemysł stoczniowy w Polsce został zaorany, stoczniowcy mający wiedze i doświadczenie wyjechali za granicę, kilka miesięcy temu zbankrutowała Huta Częstochowa produkująca blachy okrętowe i on che budować okręty chyba z kartonu.

piątek, 18 grudnia 2020, 14:07

Okręt to nie tylko stal. Poza tym można ją taniej i lepiej kupić w Dani lub Finlandii. Każdy kto śledzi ten biznes wie, że budowa okrętów to świetny impuls do budowy, ratowania lub modernizacji przemysłu nie tylko stoczniowego.

Iron Duke
środa, 16 grudnia 2020, 00:10

MW to istnieje tylko w waszej wyobraźni podobnie jak potężne niegdyś polskie stocznie.Po 1989 roku Polacy sprzedali swoje państwo za przysłowiowe koraliki i kolorowe szkiełka lub paciorki jak kto woli. Powodzenia w opowiadaniu snów przed zasnieci.

bobo
środa, 16 grudnia 2020, 10:07

W innych państwach potężne stocznie też nie wytrzymały konkurencji z Azji. Wystarczy porównać produkcję stoczniową w Ameryce 50 lat temu i dziś. Z drugiej strony wystarczy zobaczyć efekty pracy polskich stoczni-spalony ORP Orzeł czy ORP Ślazak budowany przez 20 lat i tęsknota za polskimi stoczniami szybko mija. Jak nie powstaną potężne polskie stocznie ale prywatne nie państwowe to lepiej kupić nawet używki z importu bo już nie stać Polski na to aby kolejny raz wyrzucać kasę w błoto.

Paweł
środa, 16 grudnia 2020, 09:56

A przed 1989 to byliśmy potęgą morską... Zwłaszcza w budowie okrętów wojennych

Celem uzupełnienia
środa, 16 grudnia 2020, 13:09

Przypomnę. Polski przemysł stoczniowcy został celowo zniszczony przy udziale rządu SLD Millera i Cimoszewicza, a ostatecznie położył go rząd PO. Zanim to nastąpiło to Stocznia Szczecińska była 6 (!!!!) stocznią świata i miała pełen portfel zamówień na kolejne 3 czy 4 lata. Po zablokowaniu kredytów, wycofaniu gwarancji kredytowych przez rząd i utracie płynności finansowej tenże pakiet zamówień przejęły stocznie niemieckie. Sprawa jest znana i szczegółowo opisana. To polskie rządy rozłożyły polski przemysł. To jest bezdyskusyjnie i dawno udokumentowane.

stocniaSzcz
sobota, 19 grudnia 2020, 12:57

Mądra wypowiedż i całkowicie pana popieram bo takie są fakty zdradzieckich poczynań tamtych ekip rządzących.

Davien
wtorek, 15 grudnia 2020, 23:53

Tak ilość żołnierzy ma znaczenie szczególnie przy natarciu na systemy elektroniczne, teleinformatyczne, systemy OPL, czołgi, lotnictwo. Do nikogo nie dociera, że nawet armia FR opiera się na jądrze uderzeniowym. Dlaczego bo nie powierzysz pocisku przeciwpancernego za 2000 zł rekrutowi, nie powierzysz czołgu za 20-30 mln zł rekrutowi, nie powierzysz quada rekrutowi. Ale jasne najważniejsza jest jakość. Nie ważne że już czerwiec 1944 pokazał, że nie liczy się jakość sprzętu i fachowość obsługi a jedynie bombardowanie strategiczne. Jak koszt sprzętu wojskowego przekracza określoną granicę to tworzy się tańsze zamienniki z tego co jest i tak się dzieje od zarania dziejów, ale nie my wymyślimy wszystko od nowa, armia ochotnicza 20 dni szkoleń w roku jesteśmy bezpieczni. Oczywiście 500+ dla OT nie ma znaczenia. O czym tu pisać ten słaby klon i hybryda M16 z L86 został jednoznacznie oceniony już na tym forum w innych wątkach. Za to w przeciwieństwie do lewicującego zachodu my mamy lasy i samoloty M18 Dromader które tych lasów bronią przed pożarami a bez lasu w którym pszczoły mogą się schować jak jest upał praktycznie nie będzie istnieć pszczelarstwo dlatego w Unii Europejskiej najwięciej miodu produkują właśnie dwa mocno zalesione kraje: Polska i Ukraina.

bobo
środa, 16 grudnia 2020, 10:22

Ukraina to raczej najsłabiej zalesiony kraj Europy. Najwiecej miodu pochodzi z upraw rolnych typu rzepak, gryka a nie z lasu chociaż oczywiscie miody leśne w tym wrzosowy i spadziowy są najbardziej cenione. Ale jednak miody leśne to stosunkowo mały procent wszystkich miodów.

Agent Orange
wtorek, 15 grudnia 2020, 23:03

Każdy jak dotąd zakup w PGZ był co najmniej 2 razy droższy niż u konkurencji. Za Homara było to nawet 2,5 raza tyle co za Himarsa. Za mały patrolowiec dla naszej SG, PGZ zażyczyło sobie dokładnie 2 razy więcej niż czy stocznia z Estonii czy nasza prywatna z Malborka. Drony PGZ19R, zamówione mimo że nie spełniają nawet podstawowego wymogu MON i muszą być niemal całkowicie zbudowane od nowa, wyceniono od sztuki po 19 mln, kosztują niemal 20 razy więcej niż niewiele mniejsze drony z WB. Zatem PGZ buduje potwornie drogo i co gorsza nieskutecznie. Mimo to, MON ślepy na te fakty, pcha do PGZ zamówienie za zamówieniem. Piękna "dobra zmiana"!! Szefowie PGZ też mają się dobrze. Kasa musi się zgadzać....

Stoczniowiec
piątek, 18 grudnia 2020, 14:11

No zobaczysz ten patrolowiec z francuskiej stoczni jak świnia gwiazdy. Projekt nie istnieje a cena opierała się na nie realnych ofertach od polskich podwykonawców, którzy teraz tego prawdopodobnie nie zrobią.

Jack Sparrow
środa, 16 grudnia 2020, 17:51

"Mamy kompetencje i aspiracje, aby być wiodącym podmiotem w procesie utrzymania i modernizacji" a Rumuni budują okręty na eksport.

kisiel
wtorek, 15 grudnia 2020, 22:22

Żeby było czym się chwalić to trzeba integrować więcej produktów krajowych oraz pozyskiwać sensowne licencje zamiast pchać kieszenie obcym za micro zakupy z wielkim pakietem serwisowym. Co za tym idzie być atrakcyjnym finansowo w porównaniu do konkurencji.

Tomek
wtorek, 15 grudnia 2020, 22:09

chcemy, zamierzamy, będziemy... a potem klops jak zwykle bo te aspiracje i plany zwykle ich przerastają....

Świadek
wtorek, 15 grudnia 2020, 21:14

Ta stocznia do niczego się nie nadaje, co okręt to opóźnienie od modernizacji, naprawy po budowę.. Stoczniowcy robią jak chcą i kręcą się tylko meleksami po stoczni. Tam czas zatrzymał się 60 lat temu. Masakra.

Bosman
wtorek, 15 grudnia 2020, 20:59

Budowa okrętów dla MW z takim uzbrojeniem jakie montuje się na okrętach mija się z celem. Lepiej odpuśćcie. Szkoda pływających na nich ludzi.

3miasto
wtorek, 15 grudnia 2020, 19:42

SMW nie ma zaplecza, struktur i sprzętu do realizacji takich zadań. Wystarczy zapytać kogokolwiek z branży stoczniowej o opinię na jej temat.

Don Pedro
środa, 16 grudnia 2020, 10:07

Ta stocznia nadaje się do budowy takich jednostek. I to bardziej niż inne wokół. Porównanie do RSB czy innych mniejszych stoczni jest trochę bez sensu, bo RSB jest częścią Remontowej, a i tak znalazło się w pewnej zapaści. W PGZ SW jest miejsce do prefabrykacji, do wodowania, wyposażenia. Do uruchomienia wielu urządzeń i tak trzeba wzywać serwisy producentów, bo nikt nie dopuszcza Stoczni jako takiej. Brakuje sprawniejszego biura konstrukcyjnego (w zakresie dokumentacji PR), które jest, ale z odrobinę za dużą wymianą personelu, przy założeniu, że PT już jest. To nie będzie miejsce szybkiej produkcji, ale biorąc pod uwagę sprawność Gestora oraz integrację 3 poziomów nadzoru, ta stocznia i tak dobrze sobie daje radę. Pozostaje mieć nadzieję, że ludzie, którzy w końcówce projektu 621-1 ogarnęli harmonogram w dalszym ciągu będą mieli tę samą energię przy rozpoczynaniu Ratownika. I nie mówię o Panu z artykułu.

Zawisza_Zielony
wtorek, 15 grudnia 2020, 18:37

Tylko nie PGZ SW... z tą firmą możemy zapomnieć o jakiejkolwiek modernizacji floty. Tak drogie i skomplikowane technicznie programy nie powinny trafiać do... za przeproszeniem trupa.

rezerwa 77r.
wtorek, 15 grudnia 2020, 18:37

jak to możliwe że przed II WW , tyle różnych spraw , robiono w POLSCE teraz ciągle są problemy ?????

Zatroskany
wtorek, 15 grudnia 2020, 17:26

Nie dość że nie potrzebujemy „mieczników” to jeszcze chce je budować stocznia która sprze......ła wszystko czego się dotknęła. I która micro marynarka wojenna potrzebuje własnej stoczni?

Grzegorz Paciorek
wtorek, 15 grudnia 2020, 21:34

A to niby dlaczego nie potrzebujemy Mieczników?

Marek
środa, 16 grudnia 2020, 07:32

Potrzebują Rosjanie, Finowie, Szwedzi, Niemcy i Duńczycy. Ale kolega jest "mądrzejszy" od tamtejszych fachowców i dlatego jego zdaniem my nie potrzebujemy.

Zatroskany
środa, 16 grudnia 2020, 11:34

Bo Bałtyk w razie konfliktu będzie akwenem operacyjnie martwym. Nic tam nie będzie pływać, przynajmniej na powierzchni. Duże okręty nawodne nie są dla nas priorytetem, w naszych realiach MW jest formacją pomocniczą. Oczywiście możemy budować fregaty/korwety bo NATO ich potrzebuje i byłby to wyraz naszej solidarności sojuszniczej co jest jakąś wartością. Natomiast z punktu widzenia narodowego są to systemy drugorzędne. A Finowie czy Szwedzi nie są w NATO i są zmuszeni do budowania pełnego spektrum zdolności. Rosyjska flota bałtycka jest najsłabszą i w nią inwestują najmniej. Zdają sobie sprawę z uwarunkowań operacyjnych i z pewnością przebazują co cenniejsze okręty w przypadku konfliktu, zresztą my musielibyśmy zrobić dokładnie to samo.

bobo
środa, 16 grudnia 2020, 10:34

Niemcy i Duńczycy to raczej na Morze Północne i dalej. Szwedzi fregat nie mają. Rosjanie na Bałtyk to tak z rozpędu bo i tak muszą takie okrety mieć na innych morzach. A Finów trudno zrozumieć. To już my bardziej byśmy potrzebowali bo jednak jestesmy w NATO i czasami trzeba wysłać na natowską misję coś większego. No chyba, że Finowie planują wejść do NATO i bronić interesów sojuszu na Morzu Norweskim. Nam zamiast miecznika to przydałyby się jakieś okręty podwodne.

rowi
wtorek, 15 grudnia 2020, 17:08

ale kolo juz wynaleziono wiec jezeli mamy byc dumni, ze sami zrobilismy Kormorana (to nic, ze nie potrafimy tam zamontowac automatycznej armaty morskiej) wazne, ze sami, a to ze gorzej od innych i bez walorow bojowych takich jakie powinna miec taka jednostka to pikus. Poza tym dorze, ze w kraju, nie wazne ze za drogo ;) ...niestety z taka logika mamy do czynienia

rydwan
środa, 16 grudnia 2020, 07:42

jeśli myślisz ze wojna to tylko latanie po lesie z karabinem to sie grubo mylisz , wojna to też możliwość produkcji właśnie takich skomplikowanych konstrukcji .Za czyjeś pieniądze i z czyjąś technologią wojny sie nie wygra, no chyba ze wygraniem wojny okrzyknie sie przejecie zysków przez dostarczajacego sprzet.

środa, 16 grudnia 2020, 10:49

My nie mamy wygrywać wojen. Takie zadanie maja państwa, które chcą wywoływać wojny. Nam wystarczy, że bedziemy w stanie zadać agresorowi ciężkie straty czyli zniechęcić go do agresji. I do tego wcale nie potrzebujemy dużego potencjału do produkcji broni. Jestesmy państwem lądowym a nie morskim więc skupmy się na produkcji pojazdów wojskowych, broni strzeleckiej, artylerii. Jak się w tym wyspecjalizujemy a jest na to szansa bo tego na własne potrzeby musimy produkować dość dużo to i może nawet jakiś eksport z tego będzie. Okrętów nigdy nie bedziemy produkować w większych seriach. No chyba, ze za sto lat gdy w wyniku globalnego ocieplenia Warszawa stanie się portem morskim.

Tweets Defence24