Siły zbrojne

Jakie wyzwania stoją przed obroną powietrzną RP? [RELACJA]

Fot. J.Sabak
Fot. J.Sabak

Podczas „II Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej: Wyzwania i Rozwój Obrony Powietrznej Rzeczpospolitej Polskiej. Obronność RP XXI wieku” w Dęblinie przedstawiciele przemysłu, sił zbrojnych i ośrodków decyzyjno-planistycznych dyskutowali na temat tej newralgicznej dla działań operacyjnych kwestii. Poruszono nie tylko sprawę samej obrony, ale również środków napadu powietrznego i OPL potencjalnego przeciwnika, jakim jest Rosja.

Odbywająca się w Dęblinie dwudniowa konferencja stanowiła część cyklu spotkań profesjonalistów zajmujących się szeroko rozumianą obroną i bezpieczeństwem Polski. Podczas jej trwania poruszono tematykę bardzo szeroko, dotykając zarówno kwestii samej obrony powietrznej, jak też środków napadu, zagrożeń oraz ochrony infrastruktury krytycznej i ludności cywilnej. Nie pominięto również kwestii potencjału, jakim dysponuje najbardziej prawdopodobny przeciwnik, czyli Rosja – zarówno w zakresie ofensywnych, jak i defensywnych środków oddziaływania. Jest to kwestia o tyle istotna, iż należy mieć na uwadze szerszą perspektywę.

Zagrożenia i środki napadu powietrznego

Nakreśleniem wspomnianej perspektywy zajął się m.in. ppłk dr inż. Sebastian Maślanka z Akademii Sztuki Wojennej, który przedstawił doświadczenia konfliktów ostatniej dekady w zakresie środków napadu powietrznego. Obecnie w tej kategorii mieszczą się nie tylko samoloty i śmigłowce, ale również balistyczne i skrzydlate pociski czy bezzałogowce.

Szczególnie istotne były tu kwestie wykorzystania lotnictwa i innych środków przenoszenia przez Rosję w Syrii oraz na Ukrainie. Obrazują one zwiększenie udziału uzbrojenia naprowadzanego oraz rosnące nasycenie BSL, które stanowią rosnące zagrożenie. 

W ostatniej dekadzie widzimy lawinowy wzrost wykorzystania bezzałogowców, zwłaszcza w najlżejszej klasie do 150 kg. […] Dziś BSL są niemal jedynymi statkami powierzanymi stosowanymi na Ukrainie regularnie przez obie strony konfliktu. Głównie do zadań rozpoznawczych, ale też kierowania ogniem. W Syrii w zasadzie wszystkie strony konfliktu mają w swej dyspozycji bezzałogowe statki powietrzne, w tym komercyjne kwadrokoptery, które są uzbrajane i stosowane do ataków na cele stacjonarne i pojazdy.

ppłk dr inż. Sebastian Maślanka, Akademia Sztuki Wojennej

Poruszono również kwestie prowadzenia w powietrzu działań o charakterze konfliktu hybrydowego, co - jak się okazuje - nie jest zjawiskiem nowym np. w działaniach rosyjskich sił zbrojnych. Zastosowano je już w 1968 roku, gdy na praskim lotnisku zamiast rejsowego samolotu Aerofłotu wylądował transportowiec z rosyjskimi spadochroniarzami, którzy opanowali lotnisko zabezpieczając możliwość transportu kolejnych jednostek.

Ale problemem jest nie tylko potencjał przeciwnika czy własny, ale również zakres obrony i jej zadania. Celem ataku nie są bowiem jedynie cele wojskowe, ale również infrastruktura krytyczna i ośrodki administracyjno-decyzyjne kraju. W tym zakresie Polska jako państwo jest w złożonej sytuacji, zarówno w kontekście kierunków zagrożeń jak i mnogości celów. Należy bowiem chronić własne lotnictwo, flotę i siły lądowe, jak też strategiczne elementy systemu komunikacji, transportu, energetyki czy przemysłu.

Osobny problem generują możliwości ofensywnych i defensywnych środków przeciwnika, które mogą oddziaływać na cele znajdujące się głęboko w głąb terytorium. Dla przykładu rosyjskie i białoruskie systemy obrony powietrznej są w stanie wykryć, a być może również zniszczyć, maszyny startujące z baz lotniczych na północy i wschodzie kraju już od pułapu kilkudziesięciu do dwustu metrów. De facto uniemożliwia to ich skuteczne wykorzystanie przez samoloty czy bezzałogowce, które byłyby natychmiast celem dla systemów OPL z obwodu kaliningradzkiego. Tymczasem trendem w działaniach powietrznych jest dziś oddziaływanie na przeciwnika spoza zasięgu jego systemów przeciwlotniczych. W tym kontekście bardzo trafna była refleksja, iż w rozważaniach dotyczących obrony uwagę koncentruje się na nosicielach, co jest pewnym archaizmem, gdyż dzięki zwiększaniu zasięgów pocisków kierowanych nie muszą one wchodzić w strefę działania obrony powietrznej. Filozofia zwalczania wielu pocisków odpalonych z odległości dziesiątek lub nawet setek kilometrów powinna być całkiem inna niż przy zwalczaniu ich nosicieli.

Obrona przeciwlotnicza – aspekty strategiczne, taktyczne i przemysłowe

Istotna część konferencji poświęcona została rozwojowi, wykorzystaniu i eksploatacji systemów obrony przeciwlotniczej RP. Obecnie bazują one w głównej mierze na poradzieckich systemach o możliwościach niedostatecznych dla wyzwań jakie stawia współczesna operacja bojowa. Nowoczesne rozwiązania pojawiły się w najniższym poziomie obrony, w postaci systemów takich jak Samobieżny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy (SPZR) bardzo krótkiego zasięgu Poprad. Zawarto również umowę dotyczącą najwyższego piętra w postaci programu obrony powietrznej średniego zasięgu Wisła, czyli amerykańskiego systemu Patriot z systemem kierowania ogniem IBCS.

image
Fot. J.Sabak

IBCS (ang. Integrated Battle Command System) jest standardem wprowadzanym obecnie przez US Army i Polskę w systemie Patriot, ale planowanym jako „układ nerwowy” systemu wielowarstwowej obrony powietrznej. Jak podkreślił w swoim wystąpieniu płk Michał Marciniak, pełnomocnik MON ds. pozyskania i wdrożenia do SZ RP systemu Wisła, ma to być rozwiązanie sieciocentryczne, zapewniające integrację różnych „pięter” obrony powietrznej kraju w jeden, współdziałający układ.

Szczególnie starał się on zaakcentować, że jest to rozwiązanie skalowalne i niewymagające komunikacji pomiędzy wszystkimi komponentami. Wszędzie, gdzie znajdzie się pojazd dowodzenia systemu IBCS będzie on mógł zarządzać efektorami i środkami wykrywania jakie będą w stanie się z nim komunikować tworząc lokalnie Integrated Fire Control Net, czyli sieć kierowania ogniem. Zapewnia to optymalizację pod względem obszaru i skuteczności zwalczania środków napadu powietrznego przeciwnika, ale też wysoką redundancję na uszkodzenie lub zniszczenie komponentów tej sieci w wyniku działania przeciwnika.

Ugrupowanie bojowe to sieć z odpowiednio rozmieszczonymi zasobami a nie zestawami. Przestajemy myśleć strukturami dywizjonów i baterii, zaczynami myśleć modułami ogniowymi. […] Scentralizowane kierowanie ogniem zastępuje rozproszone, równoległe przetwarzanie danych. Sieciocentryczność nie ogranicza się do wymiany danych z sensorami. Naszym celem jest to, aby np. sensor krótkiego zasięgu mógł wykryć cel, który zwalcza system średniego zasięgu. To podsumowuje takie krótkie hasło – „Widzi Narew, strzela Wisła”, ale również, „Widzi Wisła, strzela Narew”. […] Każdy widzi, strzela najlepszy.

płk Michał Marciniak, pełnomocnik MON ds. pozyskania i wdrożenia do SZ RP Systemu Wisła

Warto podkreślić, że obrona powietrzna to nie tylko możliwości operacyjne, ale też kwestie eksploatacji, produkcji i rozwoju, na co zwrócili uwagę m.in. przedstawiciele WZU Grudziądz, WB Group i PGZ. Zaznaczyli oni, że inwestycje w systemy obrony powietrznej powinny się wiązać z rozwojem krajowych kompetencji przemysłu w tym zakresie, kompetencji które ocenili wysoko. Ich dowodem była modyfikacja używanych systemów, ale też powstanie i wprowadzenie do służby w WP systemu rakietowego bardzo krótkiego zasięgu Poprad oraz stacji radiolokacyjnej Soła. Celują jednak w poziom co najmniej systemu Narew, który ma powstać przy istotnym udziale przemysłu krajowego.

W kwestii możliwości jakimi dysponuje przemysł podkreślono szczególnie rozwój systemów wykrywania aktywnego i pasywnego, które mogą stanowić istotny element wielowarstwowej obrony powietrznej, nawet gdy będzie ona oparta o amerykański system IBCS. Są to np. wysoko mobilne stacje radiolokacyjne Bystra i Soła krótkiego zasięgu, ale również radar dalekiego zasięgu P-18PL. Szczególnie ciekawe rozwiązanie stanowi pasywny sensor radiolokacyjny PCL/PET, który pozwala wykrywać cele bez ujawniania obecności systemu, korzystając z odbitych od nich fal radiowych, pochodzących z innych źródeł. Są to programy będące w zaawansowanym stadium lub wdrożone już do seryjnej produkcji. Polski przemysł ma również doświadczenie w zakresie systemów dowodzenia i interfejsów zapewniających współpracę sprzętu poradzieckiego z systemami w standardzie NATO. Polska dysponuje potencjałem w zakresie łączności, radiolokacji i systemów dowodzenia, nie ma natomiast samodzielnej możliwości produkcji wyrzutni, pocisków oraz istotnych elementów systemu naprowadzani rakiet. W tych zakresach niezbędne jest wsparcie zewnętrzne oraz w miarę możliwości pozyskanie tych technologii.

Produkcja systemu Narew w kraju zbuduje całkiem nowy potencjał i stworzy nową ofertę. […] Możemy osiągnąć nasze cele w okresie lat 2024-2034, włączając w to prototyp polskiej rakiety.

mgr inż. Marek Borejko, dyrektor programów obrony przeciwlotniczej w PGZ

Niestety kwestią otwartą pozostają możliwości wykorzystania przez przemysł pozyskanych technologii oraz ich odpowiednia inkorporacja do oferty polskiego przemysłu obronnego. Trwająca od 20 lat próba konsolidacji i usprawnienia państwowego przemysłu nie doprowadziła go do poziomu ekonomicznego i technologicznego, jakim dysponują państwa które startowały ze znacznie niższego poziomu i dysponowały w tym czasie mniejszym potencjałem niż Polska.

Jak podkreślił w swoim wystąpieniu mgr inż. Roman Musiał z Grupy WB, jednym z problemów jest to, że przemysł skoncentrowany jest na zamówieniach dla polskiej armii i nie rozwija zbyt wielu produktów konkurencyjnych na rynku światowym. Odbija się to zarówno na cenie, jak i na możliwościach finansowych. Dotychczas pozyskiwanie licencji, np. na KTO Rosomak, wieżę Hitfist czy pocisków Spike nie doprowadziło do rozwinięcia żadnych technologii konkurencyjnych na rynkach zagranicznych. Dlaczego tak się dzieje? 

Kluczowym elementem decyzji o pozyskaniu licencji i offsetów były decyzje polityczne. Skupiały się one na jednym zadaniu – ilu ludzi zatrudnimy po zakupie tego, co chce wojsko? […] Stajemy się zapleczem poprodukcyjnym niskomarżowych produktów. To usypia przemysł. […] Kupujemy ograniczone licencje bez kodów źródłowych, bez prawa modernizacji. Tak ograniczone prawa powodują, że tracimy własne zaplecze naukowe, bo nie rozwijamy się. A potrzebna nam jest wizja rozwoju, nie polityczna, ale wizja premiera Morawieckiego – „Przemysł powinien rozwijać produkty wysokomarżowe w nowych technologiach” – i to powinno dotyczyć również przemysłu zbrojeniowego.

mgr inż. Roman Musiał, Grupa WB

W obecnej chwili brak jest niestety decyzji, które pozwoliłyby na taki rozwój, pomimo tego, że ze środków NCBiR, MON, programów naukowych i innych działań pokrewnych znaczne sumy pieniędzy przeznaczono na rozwój technologii rakietowych, radiolokacyjnych i radiowych. Istnieje potencjał naukowy i technologiczny aby te badania przekształcić w skuteczne produkty, ale wymagałoby to decyzji zarówno politycznych jak i finansowych. Miedzy innymi w zakresie połączenia potencjału firm państwowych i prywatnych, które często nie współpracują mimo szerokich możliwości w tym zakresie. Taka współpraca mogłyby doprowadzić do powstania pocisków rakietowych krótkiego czy średniego zasięgu. Tymczasem jedyny polski pocisk produkowany seryjnie i wprowadzony do służby to rakieta bardzo krótkiego zasięgu Grom z 1994 roku. I jest to sytuacja, której rozwiązanie w najbliższym czasie może zdecydować o wykorzystaniu lub utraceniu szansy na rozwój w tym zakresie polskiego potencjału przemysłowego w zakresie wzmocnienia możliwości obrony powietrznej.  

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.