Siły zbrojne

"Ilość i jakość powinny iść w parze". Gen. Samol o sposobach wzmocnienia zdolności obronnych Polski [WYWIAD]

Zdjęcie ilustracyjne: ćwiczenia 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Fot. Leszek Chemperek/CO MON via flickr.
Zdjęcie ilustracyjne: ćwiczenia 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Fot. Leszek Chemperek/CO MON via flickr.

Koncentrowanie się tylko na tzw. „wojnie nowej generacji”, utożsamianej często z zagrożeniami hybrydowymi, jest błędne. W moim przekonaniu przyszłe wojny mogą być prowadzone przez siły zbrojne potencjalnego agresora wobec Polski we wszystkich domenach - mówi w rozmowie z Defence24.pl generał broni (rez.), dr Bogusław Samol. Generał odnosi się także do ujawnionych niedawno założeń ustawy o obronie Ojczyzny, zakładających między innymi istotny wzrost liczebności Wojska Polskiego.

Jakub Palowski: Resort obrony wraz z wicepremierem Jarosławem Kaczyńskim zaprezentował niedawno założenia nowej ustawy o obronie Ojczyzny. Ma ona zastąpić starą ustawę o powszechnym obowiązku obrony z 1967 roku, ale i szereg innych przepisów, związanych z obronnością. Czy taka zmiana jest potrzebna i jak Pan Generał ocenia przedstawione założenia?

Generał broni (rez.), dr Bogusław Samol, Dowódca Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód w latach 2012-2015, Dyrektor Instytutu Strategii Wojskowej, Akademia Sztuki Wojennej: Na początku chciałbym zaznaczyć, że w ostatnich latach mamy do czynienia z bardzo dynamicznymi zmianami w środowisku bezpieczeństwa międzynarodowego, w szczególności w bezpośrednim otoczeniu Polski, co ma na nasz kraj bezpośredni wpływ. Sytuacja w obszarze bezpieczeństwa w naszym regionie zmienia się na niekorzyść, w zasadzie z roku na rok. Świadczy o tym polityka Federacji Rosyjskiej i Białorusi wobec krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego, a w szczególności wobec Polski i krajów bałtyckich, nie pomijając państw na południowo-wschodniej flance NATO.

Obserwujemy też bardzo szybkie tempo modernizacji technicznej sił zbrojnych Rosji i Białorusi oraz wielkie manewry wojskowe tych dwóch państw w pobliżu granic Polski i krajów bałtyckich. Z kolei w ostatnich miesiącach na wschodniej granicy Polski prowadzone są ze strony Białorusi działania hybrydowe. Myślę, że te wydarzenia powinny budzić – i budzą – obawy ze strony władz, o bezpieczeństwo Państwa Polskiego. Dlatego znaczące wzmocnienie zdolności obronnych Polski to konieczność.

Wymaga to szerokiej nowelizacji przepisów?

Ustawa o powszechnym obowiązku obrony w pierwszej wersji pochodzi z 1967 roku, a aktualny stan prawny regulujący kwestie bezpieczeństwa zewnętrznego Polski był tworzony kilkanaście lat temu. Kilkanaście lat temu wydawało się, że sytuacja międzynarodowa w obszarze bezpieczeństwa w naszym regionie jest ustabilizowana, zwłaszcza po wstąpieniu Polski do NATO, Unii Europejskiej i rozwinięciu szerokiej współpracy ze Stanami Zjednoczonymi. Trzeba też pamiętać o tym, że rozwiązania prawne dotyczące przebudowy, modernizacji technicznej i finansowania Sił Zbrojnych RP uwzględniały ówczesny poziom i dynamikę rozwoju potencjału gospodarczego Polski.

Dziś jesteśmy w innej sytuacji. Z jednej strony pogarsza się sytuacja w obszarze bezpieczeństwa, zwiększa się zagrożenie od wschodu, z drugiej – sytuacja gospodarcza Polski jest znacznie lepsza niż to miało miejsce 20 lat temu. Wszystko to powoduje, że jest pilna potrzeba ujednolicenia aktów prawnych regulujących kwestie obronności i dostosowania ich z jednej strony do sytuacji bezpieczeństwa, z drugiej – do ekonomicznych możliwości państwa. Uważam więc, że to jest ostatni moment dla władz politycznych naszego kraju, aby podjąć przygotowania kraju na najgorszy scenariusz, czyli potencjalną agresję wobec Polski z kierunku wschodniego.

Projektu ustawy jeszcze nie znamy, natomiast duża część jej ustawy mówi o wzmocnieniu systemy rezerw, mamy koncepcję dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, aktywnej rezerwy, szkoleń dla studentów. Na ile odpowiada to na potrzeby Wojska Polskiego, jeśli chodzi o system rezerw? W dość powszechnej opinii został on naruszony po zawieszeniu powszechnego poboru kilkanaście lat temu.

Uwzględniając moje doświadczenia z okresu czynnej służby wojskowej, kiedy dowodziłem brygadą, dywizją jak również Wielonarodowym Korpusem Północno – Wschodnim a następnie pod koniec mojej służby uczestniczyłem w pracach Strategicznego Przeglądu Obronnego, mogę powiedzieć, że proponowane rozwiązania prawne zdecydowanie wpisują się w potrzeby Sił Zbrojnych RP, jeśli chodzi o system rezerw. W czasach podejmowania decyzji o zawieszeniu poboru do zasadniczej służby wojskowej przed kilkunastoma laty nie zastanawiano się bowiem, jakie skutki spowoduje ta decyzja względem utrzymania gotowości bojowej i osiągania zdolności operacyjnych przez siły zbrojne. Aktualnie SZ RP ponoszą skutki tych decyzji. Osobiście jestem zaskoczony krytycznymi opiniami na temat aktualnych zdolności sił zbrojnych, a szczególnie stanem rezerw osobowych, prezentowanymi obecnie w przestrzeni publicznej przez oficerów i generałów rezerwy, którzy w przeszłości obecny system utworzyli. Nie dodają przy tym, że dzisiejsze problemy są wynikiem błędnych analiz, a następnie rekomendacji jakie wówczas ze strony przedstawicieli Sił Zbrojnych RP przedstawiono decydentom politycznym.

Ponadto chcę przypomnieć, że wraz z zawieszeniem poboru do służby zasadniczej utworzono Narodowe Siły Rezerwowe, które w założeniu miały być sposobem na tworzenie rezerw osobowych dla wojska, szczególnie na czas wojny. Dziś widzimy, że był to błędny kierunek, który spowodował bardzo zły, wręcz opłakany stan rezerw. Dlatego obecnie każde rozwiązanie, które jest zawarte w projekcie ustawy, może poprawić sytuację w tym obszarze. Obecnie obowiązujący system tworzenia rezerw osobowych dla armii zmusza zarówno władze polityczne, jak i samych wojskowych, do wprowadzania systemowych zmian.

T-72M1 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Obecnie do jednostki dostarczono PT-91. Fot. st. szer. Dawid Sofiński
T-72M1 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Obecnie do jednostki dostarczono PT-91. Fot. st. szer. Dawid Sofiński

Przy okazji prezentacji założeń ustawy przekazano, że Wojsko Polskie powinno liczyć nawet 250 tys. żołnierzy służby czynnej i to bez uwzględnienia Wojsk Obrony Terytorialnej. Czy takie zwiększenie liczebności jest potrzebne, ale i wykonalne – biorąc pod uwagę, że obecnie armia liczy między 110 a 115 tys. żołnierzy zawodowych? Mamy przecież problemy demograficzne, co roku liczebność armii zawodowej zwiększa się o kilka tysięcy. No i musimy finansować modernizację SZ, bo nawet dziś większość kluczowego sprzętu, choćby obrony powietrznej, to sprzęt posowiecki.

Odpowiadając na pytanie chciałbym na chwilę cofnąć się do sytuacji sprzed trzydziestu lat. W wyniku zmian politycznych zapoczątkowanych w 1989 roku w bardzo krótkim czasie, bo już w lutym 1990 roku ówcześni politycy wraz z wojskowymi wchodzącymi w skład Komitetu Obrony Kraju przyjęli Doktrynę Obronną RP. Był to pierwszy dokument po 1945 roku, w którym – pomimo, że Polska pozostawała jeszcze w formalnym sojuszu z rozpadającym się Związkiem Radzieckim uczestnicząc jeszcze w strukturach polityczno–wojskowych Układu Warszawskiego, ówczesna nowa demokratycznie wybrane władza polityczna naszego państwa wraz z ówczesnym kierownictwem sił zbrojnych wypracowały wspólnie pierwszą doktrynę obronną, która odpowiadała potrzebom obronnym państwa, a nie potrzebom Układu Warszawskiego, a w tym wymogom stawianym przez władze polityczne Związku Radzieckiego.

Choć sama doktryna wkrótce stała się nieaktualna z uwagi na szybkie tempo przemian w naszym państwie, to chcę odwołać się do pewnych jej bardzo ważnych założeń. W tej doktrynie zaproponowano założenie, że należy utworzyć system obronny w państwie, który będzie zdolny do przeciwstawienia się ewentualnej agresji. Założono ponadto utrzymanie na czas pokoju Sił Zbrojnych RP na poziomie, który będzie uzależniony od zadań przewidzianych na czas wojny z jednej strony, a od możliwości ekonomicznych i demograficznych państwa z drugiej. Wreszcie, o kształcie sił zbrojnych miały decydować władze polityczne odzyskującego niezależność państwa, a nie ówczesny sojusznik, czyli dawny ZSRR i system planowania wojennego, który obowiązywał w tym czasie w Układzie Warszawskim.

W mojej opinii podobne założenia powinniśmy przyjąć również dzisiaj. Uważam, że Polska posiada obecnie możliwości znacznego wzmocnienia Sił Zbrojnych RP, zarówno pod kątem ilościowym, jak i jakościowym. Musimy też pamiętać, wobec jakich zagrożeń są one budowane.

Obecnie w przestrzeni publicznej toczy się dyskusja dotycząca zapisów projektu ustawy, dotyczących liczebności wojska. W większości zgłaszane są krytyczne uwagi, ich autorzy wskazują na konieczność przedłożenia jakości nad ilością żołnierzy ale nikt nie podaje recepty, jak to osiągnąć. W tym miejscu chciałbym zadać pytanie, w jaki sposób jakość może zastąpić ilość? W moim przekonaniu, wobec rosnącego potencjału militarnego w wymienianych przez opinię publiczną państwach położonych na wschód od polskiej granicy i uwzględniając możliwości Sojuszu Północnoatlantyckiego co do czasu jego reakcji oraz udzielenia wsparcia na odpowiednim poziomie dla Polski, ilość i jakość powinny iść w parze. SG WP, mam nadzieję, posiada zdolności do określenia wielkości stanów osobowych potrzebnych w czasie wojny i określenia jakości, które powinny obowiązywać w SZ RP.

image
Fot. MON

Tak znacząca ilościowa rozbudowa jest potrzebna pomimo, że Polska jest członkiem NATO?

Artykuł 3 Traktatu Północnoatlantyckiego zobowiązuje sojuszników do budowy własnych zdolności obronnych. Z kolei obecny stan liczebny, struktury organizacyjne i posiadane uzbrojenie SZ RP, moim zdaniem nie zapewniają możliwości skutecznego prowadzenia działań obronnych na terytorium Polski, nawet przy uwzględnieniu szybkiego wsparcia udzielonego Polsce przez Sojusz. Dodam, że wyniki ćwiczeń dowódczo-sztabowych Zima-17 i Zima-20, które były realizowane na poziomie strategicznym wskazują na konieczność przeprowadzenia zmian w SZ RP, zarówno organizacyjnych, jak i wielu innych związanych z wyposażeniem wojska w nowoczesne systemy walki, wychodząc tym samym naprzeciw jakości. Dlatego proponowane w ustawie rozwiązania są uzasadnione i mogą stanowić istotne wzmocnienie polskiego systemu obronnego.

Stosunkowo niedawno, bo w 2016 i 2017 roku, a więc już po rosyjskiej agresji wobec Ukrainy przeprowadzono Strategiczny Przegląd Obronny. W jawnej wersji SPO, Koncepcji Obronnej RP zakładano, że liczebność Sił Zbrojnych RP ma wynosić 200 tysięcy, włącznie z formowanymi Wojskami Obrony Terytorialnej.

Strategiczny Przegląd Obronny został sfinalizowany cztery lata temu i mogę potwierdzić, że zawierał rekomendacje dotyczące, między innymi, liczebności Sił Zbrojnych RP na poziomie zbliżonym do poziomu prezentowanego w propozycji omawianej Ustawy. Chciałbym jednak wskazać na kilka kwestii. Po pierwsze, nie mieliśmy wtedy do czynienia z tak napiętą sytuacją ze stroną białoruską, wspieraną przez stronę rosyjską. Widzimy, że ta sytuacja pogarsza się wręcz z dnia na dzień, szczególnie jeśli chodzi o działania hybrydowe. Trudno więc dziś przewidzieć, w jakim kierunku one się rozwiną, ale są dowodem na stały wzrost zagrożeń dla bezpieczeństwa naszego państwa.

Pewne wnioski dotyczące liczebności Sił Zbrojnych RP, także na czas wojny, można również wyciągnąć z ćwiczeń Zima-20, choć o szczegółach ich przebiegu nie mogę mówić publicznie. Nawiążę też do wspomnianej już wcześniej przeze mnie zapisów doktryny obronnej z 1990 roku, pierwszego wypracowanego suwerennie strategicznego dokumentu w Polsce po II wojnie światowej. Dokument ten zakładał, że władze polityczne mają prawo decydować o liczebności sił zbrojnych. Bez względu czy ten dokument obowiązuje czy też nie to należy przyznać, że ten obszar jest zarezerwowany do rządu w każdym państwie. Trzeba też pamiętać, że w sytuacji zagrożenia wobec Polski konfliktem na pełną skalę liczba 250 tys. żołnierzy z 50 tysiącami terytorialsów być może nie będzie wystarczająca aby skutecznie powstrzymać działania ofensywne potencjalnego agresora w głąb naszego terytorium. W tym miejscu powinni się wypowiedzieć polscy wojskowi stratedzy, biorąc pod uwagę liczebność wojsk jaka może być użyta do agresji, ilość i jakość uzbrojenia i przyszły charakter działań strony przeciwnej oraz cele strategiczne SZ RP na potrzeby prowadzenia operacji obronnych na terytorium naszego kraju i potencjalny poziom wsparcia militarnego ze strony sojuszników Polski.

Dodam, że koncentrowanie się tylko na tzw. „wojnie nowej generacji”, utożsamianej często z zagrożeniami hybrydowymi, jest błędne. W moim przekonaniu przyszłe wojny mogą być prowadzone przez siły zbrojne potencjalnego agresora wobec Polski we wszystkich domenach. Biorąc pod uwagę struktury organizacyjne i wyposażenie w nowoczesne systemy walki strony przeciwnej należy się liczyć, także oprócz działań hybrydowych, ze zmasowanymi uderzeniami ogniowymi, atakami cybernetycznymi na całą głębokość terytorium Polski, a w tym też na polskie jednostki wojskowe. Nie należy wykluczać użycia przez przeciwnika taktycznej broni jądrowej, co zresztą jest deklarowane w rosyjskiej strategii ,,ograniczonych działań’’ do ,,deeskalacji konfliktu’’.

Obserwując toczące się wydarzenia na granicy Polski z Białorusią możemy sobie wyobrazić jak sytuacja by wyglądała gdyby władze państwowe nie podjęły decyzji w sprawie utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej i organizacji 18. Dywizji Zmechanizowanej na tak zwanej ,,ścianie wschodniej’’ kilka lat temu.

image
Fot. WOT

Chciałbym zapytać o trochę inny aspekt. Jeśli będziemy znacząco zwiększali liczebność Sił Zbrojnych RP, nowych żołnierzy trzeba będzie szkolić. Projekt ustawy zawiera pewne rozwiązania, mające na celu utrzymanie doświadczonych żołnierzy w służbie. Czy jednak Wojsko Polskie będzie w stanie prowadzić szkolenia dla zwiększonej liczby żołnierzy, zakładając że taka decyzja zostanie podjęta?

Biorąc pod uwagę obecny stan Sił Zbrojnych RP, systemu szkolenia, w tym specjalistycznego, uważam że jest możliwe przygotowanie znacznie większej liczby żołnierzy - rezerwistów. Jeżeli zostaną podjęte decyzje o wzroście liczebności i będą realizowane, to ten cel może zostać osiągnięty, a znacznego zwiększenia potencjału sił zbrojnych wymaga obecna sytuacja międzynarodowa. Posiadany zasób ośrodków szkoleniowych wszystkich rodzajów wojsk, także Wojsk Obrony Terytorialnej, uczelni wojskowych, kadry dowódczej i dydaktycznej, dają podstawy do wypracowania skutecznego systemu szkolenia żołnierzy, w tym rezerw.

W tą kwestię powinny się zaangażować przede wszystkim Sztab Generalny i Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych. Podkreślam, że szybkie zwiększenie liczby szkolonych żołnierzy przy obecnych zasobach jest jak najbardziej do osiągnięcia. Można też tutaj wykorzystać potencjał obecnych żołnierzy zawodowych, służących w jednostkach, na przykład awansując na znacznie szerszą skalę doświadczonych podoficerów na kursach oficerskich na pierwszy stopień oficerski, szeregowych zawodowych na stopnie podoficerskie w szkołach podoficerskich. W moim przekonaniu jest to kwestia odważnych decyzji MON, dowódców strategicznych a następnie organizacji tego procesu.

Podam też przykłady historyczne. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę w 1918 roku Wojsko Polskie musiało zmobilizować setki tysięcy żołnierzy, pochodzących z różnych zaborów, wraz z budową całego zaplecza mobilizacyjno-logistycznego i systemu dowodzenia, aby z powodzeniem przeciwstawić się agresji bolszewickiej. Podam też inny przykład, choć historycznie może on się źle kojarzyć. Niemiecka Reichswera w czasach III Rzeszy rozwinęła się z 100 tysięcy do prawie dwóch milionów żołnierzy w ciągu sześciu lat, jednocześnie z wyposażaniem tych sił zbrojnych w nowoczesne, wręcz rewolucyjne na owe czasy uzbrojenie, które wymagało specjalistycznego szkolenia i nigdy przed II wojną światową nie było używane na taką skalę i taki sposób. Zdołano więc przygotować system formowania sił zbrojnych, system szkolenia dowódców na wszystkich poziomach dowodzenia i instruktorów w ośrodkach szkoleniowych, które także były budowane od zera. Nie wspomnę w jaki sposób i w jakim tempie zostały rozbudowane SZ PRL tuż po zakończeniu II Wojny Światowej Jak widać na przykładach oraz biorąc pod uwagę aktualny stan polskiej ekonomii szybkie wzmocnienie zdolności obronnych polskiego państwa jest możliwe.

Na ile w polskich warunkach jest istotna gotowość mobilizacyjna i jak może ją wzmocnić system aktywnej rezerwy? Jak wygląda to teraz? I może – trochę z przekąsem – co by się stało z systemem rezerw za 5-10 lat, gdyby nie wprowadzono rozwiązań go uzupełniających?

Potrzeby mobilizacyjne państwa, tak jak liczebność armii, zależą od wielu czynników, takich jak położenie danego kraju wobec potencjalnego agresora, potencjał finansowy, demograficzny, czy możliwości otrzymania wsparcia od sojuszników. Obecny system rezerw Wojska Polskiego okazał się natomiast nieskuteczny we współczesnych uwarunkowaniach. Brak nowych rozwiązań w tym obszarze może doprowadzić do katastrofy i to nawet w krótszej perspektywie, niż 10 czy 15 lat. Obecna sytuacja wymusza na kierownictwie państwa i dowództwie Sił Zbrojnych RP podejmowanie działań w obszarze wzmocnienia zdolności obronnych naszego kraju w sposób kompleksowy.

Jakie w takim razie widzi Pan zagrożenia związane z wdrożeniem tego projektu? Czy istnieje ryzyko, że dodatkowe wydatki osobowe przełożą się na spowolnienie procesu modernizacji?

Jeszcze w czasie czynnej służby jako szef Zarządu Planowania Rzeczowego Sztabu Generalnego P8, odpowiadałem za przygotowanie programów zakupów i modernizacji sprzętu wojskowego, rozbudowy infrastruktury czy gromadzenia zapasów. Kierując się moim doświadczeniem, mam podstawy twierdzić że nie ma zagrożenia spowolnienia modernizacji technicznej wskutek realizacji projektu ustawy, jeżeli uwzględnimy planowane zwiększenie wydatków obronnych, w kontekście wzrostu gospodarczego w naszym państwie i wskazanych dodatkowych źródeł finansowania procesu rozwoju SZ RP.

Chciałbym podkreślić, że w realizacji tego projektu musi uczestniczyć Sztab Generalny, tak aby tworzyć odpowiednie struktury Sił Zbrojnych RP i plany modernizacji mające na celu wyposażenie nowych struktur nowoczesnymi systemami walki, uwzględniające możliwości finansowe państwa. Oczywiście te założenia nie zostaną zrealizowane od razu, ale w dłuższej perspektywie czasowej. Przypomnę, że dziś obowiązuje 15-letni cykl programowania rozwoju sił zbrojnych, co daje dużą elastyczność i możliwość perspektywicznego planowania. Zaznaczam, że pewne – częściowe – efekty wdrożenia założeń projektu możemy i powinniśmy uzyskać już wcześniej, myślę że po około pięciu latach, przy odpowiednim planowaniu i szerokim uwzględnieniu możliwości polskiego przemysłu obronnego, ale też zakupu sprzętu od kontrahentów zagranicznych. Może tak się stać przy dużym i skoordynowanym wysiłku zarówno władz politycznych, jak i dowództw strategicznych Sił Zbrojnych RP.

Kompleksowa budowa zdolności obronnych jest jednak czasochłonna w każdym państwie. Nawet Stany Zjednoczone, które rozpoczęły proces budowy nowych zdolności operacyjnych własnych sił zbrojnych po przegranej wojnie wietnamskiej, potrzebowały kilkunastu lat, aby osiągnąć pożądany poziom. Kierunkowe decyzje, w sprawie modernizacji amerykańskich sił zbrojnych, podjęto na szczeblu politycznym USA w połowie lat 70. ubiegłego wieku zaraz po wycofaniu wojsk amerykańskich z Wietnamu. Zastosowane na wskroś nowoczesne technologie zapewniły osiągnięcie nowych, unikatowych  w tym czasie zdolności bojowych, które sprawdziły się w warunkach bojowych w 1990-1991 roku, w czasie operacji Pustynna Burza. Potrzeba było więc kilkunastu lat, aby przeprowadzić zasadnicze zmiany w organizacji wojsk i ich wyposażenia w nowoczesne uzbrojenie. A mówimy tutaj o państwie dysponującym olbrzymim potencjałem gospodarczym i technologicznym, wyprzedzającym w tym czasie wszystkie inne państwa. Ten sukces, który jest zresztą wykorzystywany do dziś, został osiągnięty dzięki trzem czynnikom, a mianowicie decyzjom politycznym władz, które były i są respektowane przez kolejne rządy amerykańskiego państwa, stabilnym nakładom na obronę oraz konsekwentnej pracy wojskowych planistów w ścisłej współpracy z poziomem politycznym i amerykańskim przemysłem zbrojeniowym. Dziś Polska ma szansę na dokonanie historycznych zmian w swoich siłach zbrojnych.

Jako pewne podsumowanie, chciałbym zapytać co zdaniem Pana Generała może stanowić o powodzeniu lub niepowodzeniu założenia znacznego wzmocnienia zdolności obronnych Sił Zbrojnych RP?

Mówiłem już o tym, że głównym warunkiem, koniecznym do realizacji przedsięwzięcia jest zgoda wszystkich sił politycznych zasiadających obecnie jak i w przyszłości w Sejmie i Senacie. Ponadto, z jednej strony wzrost wydatków na obronność, z drugiej – wykonanie odpowiedniej pracy przez odpowiednie komórki Sił Zbrojnych RP, w tym Sztab Generalny oraz Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych, wraz z Departamentem Strategii i Planowania Obronnego MON.

Nie możemy mówić, że nie stać nas na wzmocnienie armii. To Siły Zbrojne RP są głównym komponentem systemu obronnego państwa, oczywiście uwzględniając elementy pozamilitarne. Zaniedbania mogą mieć wręcz katastrofalne skutki dla przyszłości naszego państwa. I Rzeczpospolita przed swoim upadkiem i w konsekwencji rozbiorem miał problem z wystawieniem nawet 20 tysięcy żołnierzy. Natomiast w czasach Królestwa Polskiego zwanym często Kongresowym, będącym częścią rosyjskiego imperium, w okresie 1815  do 1831 roku, polskie społeczeństwo musiało wystawiać i utrzymywać 100 tysięcy żołnierzy tzw. Wojska Polskiego, które realizowało zadania w interesie carskiej Rosji do czasów Powstania Listopadowego.

Myślę, że należy wyciągać wnioski z historii. Wolność nie jest dana na zawsze, a obcy jej nie zapewnią.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze (27)

  1. Radom

    Jest takie powiedzenie Nie stać cie na własną armie,będziesz utrzymywać zaborcy, Wrogiem Polski jest własną Opozycja i były rządy Tuska które zwijamy armie i wydatki

    1. V

      Oraz związki zawodowe w PGZ, które hamują remonty szprzętu im powierzonego. Ile można remontować czołg?

    2. gruba ryba

      mądrze prawisz,tak trzymaj.

  2. Dalej patrzący

    Panie dsfitd - No właśnie odwrotnie - metody "pokrycia terenu" za pomocą żołnierzy [czy ciężkiego sprzętu] są nieskuteczne i grożą na starcie asymetryczna przewagą przeciwnika na tym terenie. I to zarówno w wojnie asymetrycznej - jak w Iraku i Afganistanie - jak i w wojnie pełnoskalowej. Drony zapewniają kontrolę terenu w obu przypadkach i zapewniają na starcie korzystną asymetrię strat i ryzyka. Oczywiście to kwestia skali i saturacji i "modelu użycia" - Amerykanie nastawili się na bardzo duże i bardzo drogie i bardzo nieliczne drony w Afganistanie i Iraku - i dlatego nie potrafili uzyskać trwałej pełnej kontroli terenu - zawsze im się to ziarno kontroli wysypywało z dziurawego, niedomkniętego do końca worka. No i zamiast rozwijania AI i przejścia do autonomicznych rojów dronów - zatrzymali się na załogowych operatorach. Już przy tak banalnych sprawach jak ochrona kolei w Polsce, okazało się, że nie SOK, a drony zlikwidowały "wieczne" i rzekomo "nie do zwalczenia" napady rabunkowe na wagony towarowe. Poszło jak ręką odjął. I tylko drony - ale liczne i pokrywające cały teren kontrolą - zapewnią ochronę Polski przed działaniami sabotażowymi w infrastrukture krytyczną. Nie czołgi - i nie patrole w Cougarach czy innych "fajnych gadżetach" - tak bojowo wyglądających [i tylko wyglądających] - pod publiczkę dla laików. A pozahoryzontalna projekcja precyzyjnej siły jest w ogóle niewrażliwa w przypadku dronów czy lufowej czy rakietowej artylerii na krążenie czy brak okrążenia - ona wyłącznie zależy od wpięcia sieciocentrycznego w rozległy C5ISR/EW. Pana dywagacje są zwyczajnie niemerytoryczne. Promować czołgi to jak promować pancerniki w erze dominacji lotniskowców w 1945. Można sie upierać, wymyślac jakieś pseudomerytoryczne uzasadnienia na siłę - ale prawda jest taką, że to broń do ognia bepośredniego - w linii horyzontu - tymczasem z roku na rok pole walki przechodzi za horyzont - to tam odbywa się GŁÓWNIE walka - dzięki wszelkim dronowym, lufowym i rakietowym skalowalnym systemom NLOS. Czołg to broń biała - w erze karabinów maszynowych. Co z tego że są kolejne systemy obrony - pancerz reaktywny i aktywny - skoro taki najnowszy zwykły ręczny RGW-110 ma głowice trypletową - forsującą pancerz aktywny, reaktywny i pasywny. Już jest pozamiatane, tango skończone - WSZYSTKIE nasze T-72/PT-91 winny być zmodyfikowane do ciężkiego BWP klasy Nakpadon czy Achzarit, a wszystkie Leo 2 przebudowane do Kraba 2 - i to już z nową armatą L58 lub L60 - i koniecznie z APR dalekiego zasięgu - Leonardo Vulcano, BAE HVP, strumieniową Nammo. A co do zakupu 250 Abramsów SEP V3 - cała impreza ma charakter polityczno-pijarowy pod wybory 2023 - a 1 zwykły Krab z APR jest wart w realnej wojnie ery RMA tyle, ile 2 bataliony tych Abramsów. Jeden saturacyjny rój W2MPIR [ca 1000 sztuk] jest więcej wart, niż wzmocniona grupa batalionowa ze wsparciem. To wszystko pod hasłem obecnej "modernizacji" i "budowania silnego WP" to teatrzyk pod laików - i budowanie sobie z WP zaplecza politycznego przez nabijanie etatów i na siłę budowanie szczebli hierarchii słuzbowej - czyli podstawowego elementu bezwładności armii. Z prawdziwą obroną Polski - poza chwytliwymi deklaracjami dla laików a la "silni, zwarci, gotowi" - nie ma to nic wspólnego. Czysto polityczna zagrywka - ze szkodą dla PMT - zmarnowanych ciężkich pieniędzy na te Abramsy. Wystarczy powiedzieć, że za te 23 mld by kupiono dość dronów systemu W2MPIR i dość amunicji precyzyjnej 3 ww rodzajów [i to z licencjami i prawem rozwoju] - by wszystkie nasze Kraby z pozahoryzontalnym rozpoznaniem/pozycjonowaniem dronowym - powstrzymały KAŻDY konwencjonalny atak lądowy - a przy okazji zapewniły parasol plot i częściowo prak - dużo lepszy od Narwi. I to już teraz. Ale trzeba kupować licencje i know-how dla własnego przemysłu - i zmawiać własne drony. Obecny PMT i polityka zakupowa w sposób krytyczny marnuje pieniądze - i nie daje żadnych opłacalnych korzyści przyrostu realnej siły i zdolności - poza wrażeniami defiladowymi dla laików. Partykularne interesy "starej gwardii" - którą rewolucja PRAWDZIWEJ modernizacji WP w erze RMA by odesłała do lamusa - te interesy "starej gwardii" dokładnie zbiegają się z partykularnymi interesami partyjnymi powiększania zaplecza wyborczego wiernych wyborców - przez rozrost ekstensywny WP. Zamiast jakości i postępu - ilość i pożarcie modernizacji przez wydatki osobowe. I to jeszcze z zadłużaniem się dla nabicia kabzy obcym dostawcom uzbrojenia - zamiast rozwijania własnych systemów i jeszcze zarabiania na eksporcie. Antyrozwój i antymodernizacja - i antywzmacnianie WP - bo przez ten ekstensywny wzrost jeszce bardzeij wyhamujemy tempo modernizacji. JUŻ się cofamy w relacji do Rosji i innych graczy - a przez ten ekstensywny plan na ilośc - będziemy cofali się jeszcze bardziej. Ale na defiladach i w TV wszystko będzie wyglądac doskonale - zwłaszca z pozycji stołków "starej gwardii" - oraz z pozycji decydentów politycznych, którzy myśla tylko o wygraniu kolejnych wyborów - zero myślenia strategicznego, długofalowego, konsekwentnego - i opartego o rozwijane własne nowoczesne systemy. Zwłaszcza, że IBCS może jedną komendą z Waszyngtonu [np. po uzgodnieniu Jałty 2.0] wyłączyć i Wisłę i Narew i Harpię i Homara - i jeszcze JASSM/JASSM/ER na dokładkę. I wtedy WP po prostu NIE MA na poziomie strategicznym - co najwyżej izolowane nieskoordynowane grupy taktyczne. Trudno to określić inaczej jak zdradę stanu. Jestem dużo bardziej krytyczny od Bartosiaka - bo te sprawy znam od 30 lat - i dużo bardziej profesjonalnie. A po X-latach prób tłumaczenia MONowi, "dobrej zmianie" - i po otzrymaniu na wszelkie propozycje odpowiedzi "nie bo nie" - piszę powyższe z pełną odpowiedzialnością. Idziemy kompletnie złą drogą - i będziemy przez to coraz szybciej SŁABLI względem Rosji - zamiast się wzmacniać - zwłaszcza w krytycznych zdolnościach dla pełnej strategicznej obrony Polski. Nie jestem za zaoraniem przemysłu jak Bartosiak - przeciwnie - uważam, ze przy odpowiednich inwestycjach, B+R i edukacji protechnologicznej może stać się jedną z lokomotyw rozwoju produktów podwójnego zastosowania i eksportu specjalnego - bo będzie rósł popyt na systemy bezpieczeństwa. Ale nasza generalicja - ca w 80% - oraz klasa polityczna - praktycznie w 100% wszystkich opcji - do zaorania wg opcji zerowej. Niestety - działania misyjne uwsteczniły WP do niesamodzielnej i ograniczonej armii marionetkowej - a budowanie rzekomo pełnoskalowej armii wg wzoru 1970 - z czołgami i bardzo drogimi systemami załogowymi - to ślepe odtwarzanie strukturalne wadliwego LWP.

  3. Sokole oko

    Rozumiem że przymuszanie do szczepień w armii tym ,,czymś" oraz kilkanaście tysięcy wniosków o odejście ze służby z tym związanych to część budowania potencjału militarnego kraju tak? Temat taboo? Nie wolno poruszać? Szczepieni od dziecka antyszczepionkowcy? Świrujcie jarząbka dalej...na koniec wszyscy za to zapłacimy swoją krwią i majątkami

    1. y

      Skąd wytrzasnąłeś te fantastyczne liczby? Znowu antyszczepionkowa propaganda?

    2. ...

      Bo poddanie się szczepieniu to dowód lojalności i zaufania do władz.

  4. Judast Priest

    Wypowiedzi p. generala sa malo konkretne, oderwane od rzeczywistosci. Jak mozna rozbudowywac armie zwiekszajac liczbe zolnierzy tak mocno, nie majac odpowiedniej liczby chetnych, bez zagwarantowanego sprzetu dla nich. Przeciez o ludzi trzeba dbac i odpowiednio ich wyposazyc, zmniejszajac narazenia do minimum. Tak dziala armia USA oraz inne w NATO. Forsujace glownie wielkie liczby myslenie bylo charakterystyvczne dla Ukladu Warszawskiego. Rzeczywiscie myslenie gen. Samola jest odlegle od tego gen. Rozanskiego. Moze to za sprawa tych studiow w Moskwie odbytych przez gen, Samola w czasach slusznie minionych.

    1. vcjvclbkjvcklbjlvckjb

      200, czy 300 tys. dla Polski, to nie jest zbyt wielka armia. to ok 1% polskiego społeczeństwa.

    2. ...

      1% to dużo, jak na armię w czasie pokoju. Wogóle skupianie się na liczebności wskazuje że ma to być kolejny projekt socjalny.

  5. Tomek72

    jestem cywilnym analitykiem, ale BEZPIECZEŃSTWO Polski NIE JEST dla mnie sloganem ... ZEGAR TYKA - CZAS UCIEKA - ja powtarzam od lat za prof. Szeremietiewem - Polska MUSI budować SAMODZIELNĄ ZDOLNOŚĆ do OBRONY - im silniejsza Polska armia (generalnie ZDOLNOŚĆ OBRONNA - bo NIE SAMA ARMIA się liczy) - im silniejsza Polska armia - tym chętniej kraje NATO nam pomogą - im silniejsza Polska armia - tym MNIEJSZE PRAWDOPODOBIEŃSTWO że nas ktoś NAPADNIE ... Polska powinna mieć NAJLEPSZĄ ARMIĘ w Europie - z naszymi doświadczeniami - na inną szkoda pieniędzy - powiecie to "niemożliwe" - to ja napiszę - że jeśli KTOKOLWIEK powiedziałby w trakcie II WŚ, że Żydzi będą mieli swoje państwo, że będą "potęgą militarną i ekonomiczną w regionie" - zamknęliby go do psychiatryka ... i NIE PISZCIE mi o "specjalnych stosunkach" - USA - Izrael - Izrael ma "z każdym specjalne stosunki"

    1. Pytajnik

      Słusznie ale... MON zamawia właśnie szrot, czyli pojazdy COUGAR, mocno zużyte w ilości 300 sztuk. Bedą kolejne opóźnienia w unowocześnianiu armii w naszej zbrojeniówce. Jakieś pytania? Nasze programy opóźnia się, pod byle pretekstem, a później kupuje się u naszego "sojusznika" i uzależnia od niego. Czy tak to ma wyglądać?

    2. ..........

      Ten mocno zużyty 'Szrot' jest dalej dużo lepszy od Polskiego.

    3. New

      To faktycznie zamyka program pegaz. Czy słusznie? Ja uważam, że tak. Jeśli będą już w przyszłym roku to jest więcej plusów niż minusów tej decyzji. Temat zamknięty, skupiamy się na innych ważniejszych. @Tomek72 Zgadzam się z Tobą, komentarz do @Pytajnik

  6. Opinia krytyczna

    Problem z zaprezentowanymi myślami w tym wywiadzie jest w tym co to za wybitny strateg/naukowiec jest z tego doktora. Jest duży problem ze znalezieniem wartościowych publikacji jego autorstwa. Podobnie ze świecą szukać powoływań się w przypisach na jego prace w tekstach innych autorów. Śmiem twierdzić, że również w zagranicznej literaturze przedmiotu ten naukowiec nie istnieje. A co do meritum wywiadu, to zastanawiające jest z jaką łatwością powielany jest model myślenia zakładający przypadek agresji na Polskę. Zaprawdę jak na naukowca przystało to trzeba sobie zadać pytanie w jakich warunkach taka agresja jest możliwa. Pierwszy podstawowy, to że musi lec w gruzach dotychczasowy model bezpieczeństwa obszaru w którym leży Polska. A jego podstawowymi składnikami są: odstarszająca rola broni nuklearnej będącej w posiadaniu kluczowych graczy na tym teatrze, tzn. USA i Rosji; obecność wojskowa i polityczna USA w Europie, jako jeden z kluczowych czynników wyrażających ich rolę światowego supermocarstwa, to że Polska leży w takim miejscu mapy geopolitycznej świata, że jej ewentualne militarne zajęcie oznaczać będzie próbę zmiany układu sił miedzy Zachodem a Rosją. Próba taka obecnie to wojna światowa, co odnotował również w jednym z wywiadów Jarosław Kaczyński. Przesłanką takiego ewentualnego działania Rosji może być tylko rozwalenie polityczne, wojskowej i gospodarczej spójności Zachodu w drodze, wojskowego wyjścia USA z Europy, rozpadu NATO, zerwania przez USA strategicznych więzi z Europą, rozpad UE. Faktem jest, ze nie brakuje w Europie i Polsce chętnych na taki eksperyment.

    1. djgkldfjgkljfdklgjfkld

      Wypowiedź Pana Generała, w tym artykule nie wymaga głębokich studiów, ani światowych publikacji. Wystarczy zdrowy rozsądek.

    2. Tylko magister

      To jest genialna propozycja. Zamknąć uczelnie, ośrodki badawcze (a kasę przekierować na wojsko), przestać czytać fachową literaturę i zdać się na zdrowy.

  7. AlS

    W USA istnieje bardzo silne narzędzie motywacyjne, dzięki którym żaden z rodzajów sił zbrojnych tego państwa nie ma problemu z dopływem nowych kandydatów do służby. Ten system to studia za służbę. Wyższe szkolnictwo w USA jest płatne i czesne kosztuje spore sumy dla przeciętnego człowieka. Dla przykładu - czteroletnie studia na Massachusetts Institute of Technology kosztują ponad 50 tys USD. Ale żołnierz w służbie aktywnej, bądź po jej odbyciu, ma prawo do tzw. Tuition Fee Assistance, czyli dopłacie do czesnego. Jej górnym pułapem jest suma 250 dolarów za godzinę nauczania. "MIT's tuition rate for active military does exceed the Tuition Rate assistance cap of 250 per hour". Mając książeczkę żołnierza w kieszeni kształcisz się na inżyniera na najlepszej politechnice świata za darmo. Dla kraju oznacza to same korzyści. Uczelnie pozyskują środki od osób chcących się kształcić, albo od państwa, które płaci za naukę żołnierzy. Uczelnie zyskują zmotywowanych studentów - nikt nie wydaje pieniędzy na darmo, zaś ktoś kto wstępuje do służby aby się wykształcić, jest podwójnie zmotywowany. Wojsko zyskuje żołnierzy o wysokim poziomie inteligencji, którzy bez takiej motywacji nigdy nie rozważaliby służby w siłach zbrojnych - selekcja pozytywna, odwrotna do selekcji negatywnej, jaką przynosi przymusowy pobór. Inżynierowie, lekarze i inni specjaliści są nauczeni wojskowej dyscypliny i płynącej z niej umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Wojsko hartuje charaktery, zyskujemy więc wartościowe kadry. Uczelnie mają środki, aby zapewniać kształcenie na najwyższym światowym poziomie. Dzięki temu amerykańskie uczelnie są w światowej czołówce, a kraj ten wciąż prowadzi w rozgrywce z kilkukrotnie ludniejszymi Chinami. U nas uczelnie państwowe są darmowe dla wszystkich, którzy spełnią kryteria naboru. Absolwenci często zaraz po uzyskaniu dyplomu wyjeżdżają za granicę. W ten sposób polski podatnik płaci za wzrost gospodarczy nie u siebie. Efekt? Polskie uczelnie są dopiero gdzieś w pierwszej pięćsetce. Amerykański model można przyjąć u nas niemal bez zmian i wreszcie skończyć z fikcją darmowego wykształcenia.

    1. tex

      Nie można przyjąć amerykańskiego niegłupiego modelu zarówno w szkolnictwie jak i w służbie zdrowia. I jedno i drugie jest powszechne i bezpłatne zapisane w polskiej konstytucji. O zmianie konstytucji tymbardziej w tak ważnych kwestiach można oczywiście rozmawiać, ale na kółku dyskusyjnym, bo w rzeczywistości na nową konstytucję nie ma ani czasu ani szans.

    2. kim1

      To co za problem żeby tak samo zrobić u nas?

    3. AlS

      Słuszna uwaga, tyle że z wnioskami nie do końca się zgadzam. Obecną Konstytucję tak zredagowano, aby w każdym artykule znajduje się zapis, który neutralizuje postanowienia tegoż artykułu. I tak, w Art. 70 Konstytucji znalazł się paragraf 2, który mówi tak: "Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością". No to uchwalamy ustawę, że wykłady są dalej za darmo, ale płatne są zajęcia w laboratoriach, motywując to kosztami wyposażenia laboratoriów w nowoczesny sprzęt. W ten sposób powstałaby furtka dla częściowej odpłatności za studia, bez żadnej zmiany w Konstytucji. W obecnej sytuacji nie jest to możliwe, ale gdyby ktoś podjął rzetelnej próby podsumowania, ile polskiego podatnika kosztuje ta bezpłatność - łatwy drenaż mózgów, niski ranking polskich uczelni w świecie, być może społeczeństwo dojrzałoby do zmian. Oczywiście wraz z taką zmianą należałoby wprowadzić system zachęt i pomocy, wśród których "wojsko za studia" powinien być jednym z atrakcyjniejszych.

  8. Marek

    Tylko obowiązkowa służba wojskowa reszta to bla bla bla

  9. Żeton

    Śmieszne, mowa o jakości, a zwykły szpej dalej ma na sobie sprzęt i kamuflaż z lat 80, brak ochrony balistycznej i łączności, a no i dwie pary butów na rok i lepiej żeby na poligonie ich nie zniszczył bo nowych nie dostanie. Morale siadają, brak jakiegokolwiek braterstwa, jeden robi pod drugiego, kradzieże paliwa kolegom. Brak koncepcji na zagospodarowanie korpusów podoficerskich, dalej nie wiadomo co z tymi chorążymi zrobić, na co nam tacy kaprale, na horyzoncie specjalista, rodem przejęty z us army, tylko szkoda że reszta nie pasuje do tej koncepcji. Jak te siły zbrojne mają zaufać dowództwu w czasie kryzysu jeśli nawet w czasie pokoju nie mają zapewnionej podstawy podstaw.

    1. yar

      Piszesz głupoty. Co do wyposażenia to wystarczy popatrzeć na zdjęcia żołnierzy z granicy z Białorusią, a nie kłamać w żywe oczy. Reszta to takie same kłamstwa!

    2. Telamon

      Czy mówimy o starannie wyselekcjonowanych oddziałach wysłanych na granicę właśnie z myślą o pokazaniu siły WP (więc też rządu)? Te zdjęcia idą na cały świat choć przede wszystkim na Polskę, robią partii rządzącej PR więc nie oczekuj widoku żołnierzy w orzeszkach, Honkerach, BRDM-2, donoszących sorty mundurowe jeszcze z czasów Iraku.

  10. Zenek

    skoro nie potrafimy porządnie uzbroić i zaopatrzyć 100tys. wojska, to tym bardziej nie zrobimy tego z 200tys. A te dodatkowe 100tys młodego chłopa zamiast budować kraj i zarabiać na zawodowe wojsko, stanie się kolejną armią do utrzymania przez podatnika. Po co wojna, skoro sami się ekonomicznie wykończymy?

    1. Mol

      A Izrael daje radę...

    2. as

      Armia jest po to, żeby było co i gdzie budować. 4 tysiące imigrantów na granicy i już masz uruchomione 10- 20% armii. 250 tysięcy zawodowych żołnierzy to minimum.

    3. Telamon

      A czemu nie 2,5 miliona? TO ABSOLUTNE MINIMUM!!!!! Człowieku... popatrz na obecną ok. 110 tysięczną armię. Jej wyposażenie, uzbrojenie, braki w sprzęcie. Chcesz im go dorabiać w photoshopie? 14 Pułk Przeciwpancerny w ogóle nie ma niszczycieli czołgów, a my - zamiast doprowadzić armię do jakiegoś tam porządku - będziemy mnożyć wydatki osobowe i utrzymywać jednostki bez jakiejkolwiek wartości bojowej. Ale przynajmniej Pułk Reprezentacyjny z największą orkiestrą wojskową w Europie będzie miał pełen stan. :D

  11. Andrettoni

    Ilość to pieniądze, jakość to pieniądze, a razem to "pieniądze do kwadratu". Czy nasza gospodarka to udźwignie? Szczególnie, że priorytet to ochrona środowiska i transformacja energetyczna. Zakupy na kredyt już przerabialiśmy za czasów PRL. Armia była imponująca ... i nic ponadto. Gdyby plany były tak proste, to proponuję okrągły milion żołnierzy, 500 samolotów F-35, 5000 Abramsów i z 5 satelitów. Dlaczego nie? Jestem patriotą i chcę silnej armii. Tylko czy to realne? Rozmnażamy armię, a uczelnie wojskowe też? A gdzie są koszary dla tych wojsk? Przecież już dzisiaj nasza armia nie stacjonuje tam gdzie powinna, tylko tam gdzie ma infrastrukturę. Ciągle są to obiekty rozmieszczone do ataku na zachód, a nie obrony od wschodu. Nawet nasza stolica - jeśli atak ma być od wschodu, to nie powinniśmy jej przenieść, np. do Krakowa? Na wypadek wojny dowództwo i rząd powinny działać daleko od granicy. Temat kontrowersyjny, ale czy nie należy tego przedyskutować?

    1. rusznikarz

      proponuję zbroić się z pieniądze zamiast tej transformacji energetycznej, a zwłaszcza opłat "za emisję CO2", które są zwykłym podatkiem, dla podkręcenia wrzuconym na giełdę by fundusze hedgingowe mogły dorabiać się na spekulacji. Mało kto to liczy, ale przecież każdy kto w gimnazjum pisał równanie spalania C + O2 > CO2 powinien wiedzieć, że stosunek masowy jest tu jak: 12 + 32 > 44 ; czyli do spalenie 1 t węgla emituje 3,6 tony CO2; jeśli koszt certyfikatu na emisję 1 t CO2 to obecnie na giełdzie ok. 60 EUR, to x 3,6 x 4.60 PLN 993 PLN za samo prawo do spalenia 1 tony węgla, a gzdzie cena węgla? I to jest jedna z rzeczywistych przyczyn wzrostu inflacji i miejsc gdzie należy szukać źródeł finansowania armii. z poważaniem...

  12. Fox

    Dwa cytaty z artykułu z moim komentarzem dla pokazania niespójności w wyrażanych poglądach. Nie należy wykluczać użycia przez przeciwnika taktycznej broni jądrowej, co zresztą jest deklarowane w rosyjskiej strategii ,,ograniczonych działań’’ do ,,deeskalacji konfliktu’’. Zwiększenie liczebności armii nic tu nie pomoże. To właśnie unowocześnienie (tarcza antyrakietowa i plot oraz własna broń rakietowa konwencjonalna) może tu jedynie pomóc. Obserwując toczące się wydarzenia na granicy Polski z Białorusią możemy sobie wyobrazić jak sytuacja by wyglądała gdyby władze państwowe nie podjęły decyzji w sprawie utworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej i organizacji 18. Dywizji Zmechanizowanej na tak zwanej ,,ścianie wschodniej’’ kilka lat temu. Zadania jakie wykonuje WOT z powodzeniem mogą wykonywać (i wykonują) oddziały liniowe. Natomiast pieniądze jakie zostały wydane na tą formację powinny być wydane na doposażenie sprzętowe. Z kolei 18 dywizja to w tym momencie PR-owa jednostka. Dwie brygady które ją tworzą istnieją od wielu lat a trzecia dopiero się tworzy. Zatem argument nie trafiony.

  13. Abraham Zapruder

    I prawdy i fantazje. Ludzie mają kredyty, zobowiązania itp.

    1. Użytkownik

      I będą je spłacać Putinowi czy Łukaszence?

  14. dim

    Boże Wielki ! Ile gadania ! Gdy przy faktycznym zagrożeniu można będzie działać jedynie błyskawicznie. A co o takim gadulstwie powiedzieliby Spartanie ? :) W końcu wzór wszechczasów !

  15. RAF

    "Koncentrowanie się tylko na tzw. „wojnie nowej generacji”, utożsamianej często z zagrożeniami hybrydowymi, jest błędne. W moim przekonaniu przyszłe wojny mogą być prowadzone przez siły zbrojne potencjalnego agresora wobec Polski we wszystkich domenach - mówi w rozmowie z Defence24.pl generał broni (rez.), dr Bogusław Samol. " Wszyscy to wiedzą panie generale, poza Bartosiakiem i jego sektą.

    1. Bor.....

      Bartosiak mówi o wielodomenowej wojnie. Nie siej deziformacji

    2. Extern

      Jak najbardziej mówił, jednak to o co chyba chodziło panu generałowi to to że koncepcja JB zapewnia nam bardzo dobre pokrycie potrzeb aż do momentu wybuchu dużego konfliktu. Bo po prostu JB nie wieży że dziś taki konflikt jaki był w czasie WWII wybuchnie. A pan generał oczyma wyobraźni widzi kolejne fale czołgów wjeżdżające do nas ze wschodu, czego lekkie mobilne siły mogą po prostu nie odbić. Dramat tej sytuacji jest taki że niestety obaj panowie mogą mieć rację i jej nie mieć jednocześnie, bo armia Rosyjska buduje sobie zdolności do prowadzenia obu typów wojny.

  16. dropik

    pan generał powinien jednak myśleć ile to ma kosztować , a tego widać nie uwzględnił i proszę nie pisać komunałów , że utrzymanie obcego wojska kosztuje więcej, bo to zamyka wszelką dyskusję. Przypomnę wczorajszy tweet pana ministra Sasina który prosi spółki skarbu państwa o finansowe wspomożenie WOTu aby mogli sobie dokupić wyposażenie . Jesli oczko w głowie MON nie jest odpowiednio wyposażone, to co mówić o armii zawodowej. Bajeczki o 250 tyś zawodników to dla małych dzieci lub wpatrzonych jak w święty obrazek :P

  17. realizm

    Dwóch generałów w stanie spoczynku: Bogusław Samol i Mirosław Różański. Wskaż różnicę.

    1. łex

      Patriotyzm a zdrada? Przecież ten drugi jest jeszcze z czasów układu warszawskiego. Człowiek o wielu twarzach czyli w sumie bez twarzy.

    2. LOL

      Widzę dwie. Jeden jest dyżurnym rządowym klakierem, który pojawia się zawsze gdy trzeba bronić decyzji rządu (bronił Macierewicza gdy spadło mu poparcie, popierał przeniesienie Leopardów "pod chmurkę" w Wesołej, bronił trybu zakupu Abramsów, teraz broni nierealistycznego i w gruncie rzeczy- szkodliwego- postulatu 250tys pospolitego ruszenia), a drugi jest nonkonformistą, dostrzegającym wady systemu i przeciwstawiającym się głupocie, potrafiącym bronić swojego zdania (za Siemoniaka, w geście protestu przeciwko szkodliwej polityce kadrowej i utrzymywaniu iluzorycznych stanów w jednstkach, podał się do dymisji - i wtedy był dla pisowców bohaterem - później za Macierewicza znów podał się do dymisji w proteście przeciwko rozwaleniu trzech brygad - i wtedy dla pisowców został zdrajcą). Druga różnica? Samol kończył Moskiewską Akademię Wojsk Pancernych, i niczym się nigdy nie wyróżnił- całą karierę siedział za biurkiem. Różański w Moskwie się nie uczył, służył w Afganistanie, i stworzył od podstaw jedyną polską szkołę strzelców wyborowych.

    3. dropik

      Jeden bezkrytyczny, drugi krytyczny. A kto krytykuje, ten zdrajca lub ruski szpieg... i w ten sposób mentalnie lądujemy na Wschodzie...

  18. Dalej patrzący

    To główny orędownik zwiększania liczby czołgów kosztem dronizacji i pozahoryzontalnej precyzyjnej projekcji siły. Preferuje WP wzór 1970. Wyjątkowy szkodnik i spec od manipulacji pod tanimi hasełkami.

    1. dsfsdfsdafdsfasd

      Dronizacja i pozahoryzontalna siła są potrzebne, ale one nie zastąpią pokrycia terenu i nie obronią przed zbyt dużą przewagą liczebną przeciwnika. Pozahoryzontalna siła słabo by działała w warunkach permanentnego okrążenia, była by zwyczajnie wygaszana.

  19. wifi

    250 tyś, nie wiadomo skąd wziąć ludzi, nie wiadomo kto będzie szkolił, już nie mówiąc że sprzet, na którym miałoby się odbyć szkolenie będzie starszy od rekruta. Nam potrzeba przeszkolonej i wyćwiczonej armii, z dobrą logistyką, z najlepszym rozpoznaniem, z najlepszym zagłuszaniem, z obroną lotniczą i przeciwrakietową, z najlepszym łańcuchem dowodzenia, ze swobodą operacyjną. Ale przede wszystkim wojsko, któremu sprzęt będzie dostarczał rodzimy przemysł. Ale nie potrzeba nam Błaszczaka i Kaczyńskiego

    1. asdsafdsdafdsgdfgd

      Bez Kaczyńskiego nic byś niemiał, bo wszystka kasa poszła by na dziury budżetowe i luki VATowskie, a ty byś dostawał kiepskie kawałki, pseudopPRu, jaki to jesteś gender i demokratyczny, eko i w ogóle fajny gość. Tylko on jeden miał siłę przeciwstawić się tej sitwie, i za to należy go szanować. Niezależnie od tego czy się z nim zgadza politycznie, czy nie.

  20. Piotr ze Szwecji

    "obecny stan liczebny, struktury organizacyjne i posiadane uzbrojenie SZ RP, moim zdaniem nie zapewniają możliwości skutecznego prowadzenia działań obronnych na terytorium Polski" powiedział generał rezerwy Samol. +1! Jak rozumiem jedyny efekt symulacji wysiłku 4 dywizji to zatrzymanie ofensywy Rosjan w Polsce i przeprowadzenie skutecznej obrony 1 województwa przez 5 dni, przy ogromnych stratach własnych. 1 dywizja pancerna jest potrzebna. 1 dywizja aeromobilna jest potrzebna. Nowoczesny plot i artyleria są potrzebne, obok Kruka do niszczenia samego pancerza. Przestarzałe bewupy i czołgi nie są skuteczne w niszczeniu pancerza wroga. To obok 4 dywizji zmechanizowanych. Jeśli chcemy zupełnie zatrzymać Rosjan na granicach to potrzeba aż 12 dywizji i około 180 tys żołnierzy. Przy założeniu wyposażenia w 155 mm artylerię na poziomie dywizji i brygad. Nie ma tylko jak tego zrealizować w Polsce. Zbrojeniówka produkuje w ilościach kroplówki. Przemysł nie był rozwijany przez Dobrą Zmianę. Inwestycja w Mesko w fabrykę prochu w Pionkach, nadal nie skończyła się. Huta wygasiła piec. Nie tylko, że kopalni rudy żelaza w Suwałkach nie otworzono, to jeszcze zamykają kopalnie węgla. Osobiście obwiniam za to Plan Morawieckiego. Gospodarka Patriotyczna Kaczyńskiego winna być dalej realizowana według mnie.

  21. Mg1

    Ilość i jakość powinny iść w parze - i jeszcze zdrowie , bogactwo i uroda . Polska ma dobrych żołnierzy ale byle jakich generałów - nie od dziś .

  22. Mg1

    Powołać dwa miliony i uzbroić w bambusowe lance . Szeregowych na podoficerów , oficerów na generałów i nakryjemy kacapów czapkami . A na poważnie - tylko przewaga jakościowa , wojsko zawodowe , specjaliści , a co za tym idzie - stosunkowo nieliczni ( ca 150 k) . W pełni wyposażone i gotowe natychmiast do działania . Całkowicie autonomiczne . Armia nowego wzoru a nie pospolite ruszenie

  23. Tak mi się zdaje

    "Ilość i jakość powinny iść w parze" Trudno to będzie pogodzić przy apetytach finansowych, zwłaszcza kadry wyższego szczebla.

  24. Radek

    Taki wrześniowy generał...

  25. Użytkownik

    Ilość i jakość...na zdjęciu stare A4...może by tak remont i modernizacja tego co mamy...