- OPINIA
- KOMENTARZ
- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
- DEFENCE PREMIUM
Czy prawdziwe pole bitwy będzie pod ziemią? Wojna w Ukrainie wymusza zmiany w NATO
Autor. U.S. Army, Pfc. Gabriel Martinez, domena publiczna
Rosyjska agresja na Ukrainę wymusza refleksję nad szeregiem aspektów przygotowania sił zbrojnych w całym NATO. O dronach mówią już niemal wszyscy. Mniej osób zauważyło znaczenie zdolności do walki we współczesnych sieciach okopów. Lecz z refleksją i podejściem analitycznym nie należy zatrzymywać się na okopach, ale trzeba zejść jeszcze głębiej pod ziemię.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak państwa NATO oceniają zagrożenia wynikające z walki okopowej, ale i podziemnej?
- Jakie cztery podstawowe zdolności są niezbędne w związku z wejściem do walki "pod ziemię"?
- Co mają w tym kontekście wspólnego Rosja, Korea Północna i takie organizacje terrorystyczne jak Hamas czy Hezbollah?
Działania zbrojne na Ukrainie doprowadziły do tego, że siły zbrojne różnych państw europejskich rozpoczęły zwiększone szkolenia z zakresu umownej walki w okopach. W żadnym razie nie chodziło o uznanie, że zupełnie wracamy do prostoty wojny okopowej znanej nam z okresu I wojny światowej, jak to często było prezentowane medialnie. Po prostu rzeczywistość frontowa stała się indykatorem zmian z zakresu nie tylko technologii dronowych, ale również i tego rodzaju mniej lub bardziej tymczasowej infrastruktury mającej zabezpieczać żołnierzy i ich wyposażenie.
Potencjalny przeciwnik zwyczajnie ma bowiem większe zdolności rażenia naszych linii, działa w większej skali i wymiarze pełnoskalowym (w przeciwieństwie do bezpieczeństwa baz w Iraku czy Afganistanie). Stąd też zauważmy, że na Ukrainie mowa jest o ukrywaniu pod umowną ziemią naszych zasobów przed ostrzałem artyleryjskim, przed uderzeniami bomb, w tym wysoce groźnymi bombami szybującymi, ale też o operowaniu za pomocą zróżnicowanych systemów bezzałogowych, w tym FPV. Żołnierze muszą więc działać w okopach, ale, co najważniejsze, nie tylko w okopach dostosowanych do tego rodzaju systemów rażenia.
Okopy to nie wszystko
Z samymi okopami nie jest źle, gdyż wiele państw zaczęło prace na swoich poligonach i obiektach szkoleniowych. Przykładowo, użyjmy kazusu brytyjskiego, oddalonego od wschodniej flanki NATO i stąd efektywniejszego do użytkowania na potrzeby otwartej analizy. Jak wskazano w tekście Claire Sadler na łamach „Forces News” jeszcze w 2024 r. „na terenie poligonu Sennybridge (gdzie mieści się szkoła bojowa piechoty) znajduje się około 300 metrów nowo wyremontowanych okopów, zbudowanych w stylu podobnym do tych wykorzystywanych przez wojska rosyjskie i ukraińskie”.

