- ANALIZA
- DEFENCE PREMIUM
- WIADOMOŚCI
Ekonomika tanich dronów. To oprogramowanie da przewagę [OPINIA]
Autor. Brygada Rubiż
Przez wiele lat rozwój przemysłu obronnego opierał się na prostym założeniu, że przewagę zdobywa ten, kto potrafi zbudować bardziej zaawansowaną platformę. Dotyczyło to samolotów, czołgów, okrętów, a dziś również bezzałogowych systemów latających – od tanich dronów FPV, przez wielowirnikowce i amunicję krążącą, po większe bezzałogowce rozpoznawcze i uderzeniowe. W praktyce jednak doświadczenia ostatnich lat pokazują, że w przypadku tanich dronów logika konkurencji uległa zasadniczej zmianie.
Z tego materiału dowiesz się:
- Dlaczego fizyczna konstrukcja drona przestaje decydować o jego wartości,
- W jaki sposób oprogramowanie buduje przewagę bojową na nowoczesnym polu walki,
- Dlaczego szybka aktualizacja kodu jest ważniejsza niż tradycyjne cykle modernizacji uzbrojenia,
- Czym są zintegrowane ekosystemy dronów i co oznacza przejście na model „zakupu zdolności".
Paradoksalnie, sam dron coraz rzadziej stanowi najcenniejszy element całego systemu. Co więcej, najwyraźniej nie jest to już żadna szczególnie tajemna wiedza, bo dziś właściwie wszyscy doskonale wiedzą, jak działa dron, do czego służy i dlaczego warto mieć ich dużo. Wystarczy kilka filmów, kilka konferencji i, rzecz jasna, odrobina eksperckiego samozaparcia. W erze dronów paradoksalnie największą wartością nie jest więc dron.
Dron jako platforma
Produkcja prostych dronów staje się coraz bardziej dostępna. Ramy, silniki, kontrolery lotu, kamery czy systemy zasilania można kupić od wielu dostawców na świecie. Technologie, które jeszcze kilka lat temu były zarezerwowane dla największych producentów, stają się powszechnie dostępne. Innymi słowy, dron coraz mniej przypomina dziś tajemniczy artefakt technologiczny, do którego dostęp mają wyłącznie wybrańcy, a coraz bardziej urządzenie, które – przy odpowiedniej dawce pieniędzy, części z katalogu i pewności siebie – można po prostu złożyć.
