Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

USA wycofały się z Iraku. Koniec misji czy początek nowej rozgrywki?

Żołnierze USA w Iraku.
Żołnierze USA w Iraku.
Autor. Fot. dni.gov

Pełne wycofanie się wojsk USA z Iraku zamyka pewną epokę, choć nie należy zapominać, że jest to już drugie takie wydarzenie od czasu upadku Saddama Husajna. Między tym wycofaniem, a poprzednim z 2011 r., są jednak zarówno podobieństwa, jak i duże różnice. Irak jest obecnie znacznie bardziej stabilnym państwem, choć o regionie raczej nie można tego powiedzieć. Rząd Alego al-Zajdiego prowadzi przy tym własną grę.

Na początku warto przypomnieć kalendarium zaangażowania się militarnego USA w Iraku, gdyż jest to konieczne dla zrozumienia obecnej dynamiki. W 2003 r. USA dokonały inwazji na ten kraj, obalając tamtejszego dyktatora Saddama Husajna. Rozpoczęło to 8-letni okres okupacji, w czasie której siły USA, wraz z sojusznikami, w tym Polakami, walczyły z szyickimi bojówkami takimi jak Armia Mahdiego Muktady as-Sadra czy też Asaib Ahl Al Haq Qaisa al Khazaliego oraz sunnickimi dżihadystami związanymi z Al Kaidą.

Reklama

Pierwsze wycofanie USA z Iraku w 2011 roku i jego konsekwencje

Ponadto toczyły się też walki szyicko-sunnickie. Rząd iracki, mimo legitymacji pochodzącej z wyborów, był kontestowany przez znaczną część sunnitów, niezadowolonych z utraty monopolu władzy, a także przez większość sunnickich sąsiadów, widzących w rządach szyitów zagrożenie dla dotychczasowego układu geopolitycznego. Z kolei Iran, choć zadowolony z dojścia szyitów do władzy w Iraku, znalazł się w niekorzystnej sytuacji geopolitycznej, mając zarówno na zachodniej jak i wschodniej granicy wojska amerykańskie. Zdeterminowało to więc zaangażowanie Iranu we wsparcie oddziałów szyickich w walce z wojskami USA w Iraku. 

Złamanie kręgosłupa Al Kaidzie w wyniku zaangażowania plemion sunnickich w ramach tzw. sahwat oraz zmuszenie Sadra do wyjazdu do Iranu utorowało drogę do wycofania się USA z Iraku, co nastąpiło 31.12.2011 r. Niespełna 3 lata później żołnierze USA musieli jednak wrócić, więc warto bliżej przypatrzeć się okolicznościom tamtego wycofania. Kluczowe znaczenie miało porozumienie zawarte w 2008 r. między USA a władzami Iraku – Status of Forces Agreement (SOFA) i Strategic Framework Agreement (SFA) oraz wzmocnienie i rozbudowa sił bezpieczeństwa w Iraku.

Dlaczego amerykańscy żołnierze musieli wrócić do Iraku w 2014 roku?

Gwarantem utrzymania stabilności miał być oczywiście rząd iracki, na którego czele od 2006 r. stał Nuri al-Maliki. Po irackich wyborach w 2010 r. administracja Baracka Obamy uznała, że utrzymanie go na stanowisku premiera, wbrew wynikom wyborów, stanowi najlepszą opcję, a Maliki wydawał się być odpowiedzialnym partnerem. Tyle, że w 2011 r. rozpoczęły się wydarzenia Arabskiej Wiosny, które doprowadziły do destabilizacji sąsiedniej Syrii, na czym skorzystała iracka Al Kaida (która się przeniosła z Iraku do Syrii). Natomiast Maliki zaczął prowadzić sektariańską politykę, tępiąc sunnitów, dążąc do dyktatury i zacieśniając relacje z Iranem. 

Właśnie te elementy doprowadziły do katastrofy jaka miała miejsce w czerwcu 2014 r. – zajęcia znacznej części Iraku przez Państwo Islamskie (ISIS), co spowodowało powrót sił USA do Iraku na prośbę tamtejszego rządu. Do końca 2014 r. do Iraku zostało wysłanych ponad 3 tys. żołnierzy amerykańskich w celu wsparcia walki sił irackich z ISIS. Paradoksem było to, że w tym samym czasie Iran wysłał swoich doradców wojskowych w tym samym celu.

Proirańskie bojówki walczące ramię w ramię z USA przeciwko ISIS w Iraku

Kluczową, choć marginalizowaną w mediach zachodnich, rolę w walce z ISIS odgrywały szyickie milicje w ramach powstałego w odpowiedzi na fatwę ajatollaha Alego Sistaniego wzywającą do dżihadu obronnego, Haszed Szaabi. Formacja ta obejmowała konglomerat grup bojowych, wśród których były zresztą nie tylko szyickie formacje ale również sunnickie, jazydzkie czy chrześcijańskie. Dominowały jednak grupy powstałe na bazie wcześniej istniejących proirańskich formacji, które od 2011 r. pozostawały uśpione. Zatem te same grupy (a często ci sami bojownicy), które przed 2011 r. walczyły przeciw USA, mając irańskie wsparcie, nagle znalazły się, wraz ze swoimi irańskimi doradcami, po tej samej stronie barykady co żołnierze USA. 

Wpływ porozumienia nuklearnego JCPOA na stabilizację relacji USA i milicji szyickich

Między szyickimi formacjami a siłami USA utrzymywała się wyraźna wrogość, ale nie dochodziło do poważniejszych incydentów, a koordynację zapewniało dowództwo irackie. Takiemu stanowi rzeczy sprzyjał zarówno wspólny interes (zlikwidowanie ISIS) jak i to, że w tym czasie toczyły się negocjacje USA z Iranem zakończone zawarciem w lipcu 2015 r. porozumienia nuklearnego JCPOA. Relacje USA – Iran były w tym czasie najlepsze od 1979 r., a do jednostronnego wycofania się Donalda Trumpa z JCPOA w maju 2018 r. nie doszło w Iraku do żadnego poważnego incydentu z udziałem milicji szyickich przeciwko USA. W międzyczasie, w grudniu 2017 r., Irak zdołał zakończyć wojnę z ISIS likwidując ostatnie punkty oporu. Wciąż jednak aktywne były ukryte komórki tej organizacji terrorystycznej, zwalczane zarówno przez Haszed Szaabi jak i siły szkolone przez USA. 

Reklama

Decyzja Donalda Trumpa, która nieodwracalnie zmieniła sytuację wojsk USA w Iraku

Zmiana polityki USA wobec Iranu, tj. wprowadzenie tzw. „maksymalnej presji”, spowodowała rozpoczęcie ataków na bazy USA przez część szyickich milicji. Warto przy tym wyjaśnić, że samo Haszed Szaabi zostało ustawowo włączone do struktury sił bezpieczeństwa Iraku, ale jego komponenty zachowały własną tożsamość i składy broni. Część komponentów szyickich działała hybrydowo tj. oprócz wykonywania zadań państwowych jednocześnie działała niezależnie. Niektóre grupy pozostały całkowicie poza strukturą oficjalną, choć faktycznie były w symbiozie z formacjami wchodzącymi w skład tej struktury (dawało to im dostęp do zasobów). Chodzi o tzw. muqawamę, czyli „islamski opór w Iraku”, do którego zaliczany jest przede wszystkim Kataib Hezbollah, odgrywający kluczową rolę w strukturze Haszed Szaabi. 

Do stycznia 2020 r. dowódcą operacyjnym Haszed Szaabi był Abu Mahdi al Muhandis, charyzmatyczny dowódca reprezentujący Kataib Hezbollah, mający bardzo bliskie relacje z gen. Kasemem Sulejmanim, szefem Brygad Quds irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (Sepah). Punktem zwrotnym dla dalszej obecności USA w Iraku była decyzja Trumpa o zabiciu Sulejmaniego i Muhandisa, co nastąpiło w wyniku precyzyjnego ataku 3 stycznia 2020 r. Z perspektywy USA miał to być odwet za atak przypisywany Kataib Hezbollah (choć były wątpliwości czy faktycznie nie stało za tym ISIS) na bazę K1 w rejonie Kirkuku, w którym zginął amerykański kontraktor.

Jak eskalacja ataków zmusiła Amerykanów do opuszczenia większości baz w Iraku

W tym czasie liczba sił USA stacjonujących w Iraku wynosiła rekordowe 5200 żołnierzy i była rozsiana w bazach na całym terytorium kraju. Ten ruch Trumpa spowodował przyjęcie przez iracki parlament niewiążącej uchwały domagającej się opuszczenia Iraku przez siły USA. Kluczowe znaczenie dla dalszej obecności amerykańskiej miało jednak to, że w ramach odwetu muqawama, w szczególności Kataib Hezbollah, zintensyfikowała ataki na bazy USA w Iraku. Zmusiło to Amerykanów do radykalnej redukcji sił (w ciągu roku wycofano połowę) oraz opuszczenia wielu baz i koncentracji pozostałych sił (ok. 2500) w bazie Al Assad w prowincji Anbar (ok. 200 km od Bagdadu), w Bagdadzie i w Kurdystanie. W lipcu 2021 r. USA podpisały z Irakiem porozumienie o zakończeniu misji bojowej, a obecność miała być kontynuowana w ramach misji doradczo-szkoleniowej. 

Tymczasem Haszed Szaabi przechodziło dalsze reformy, które z jednej strony umacniały jego pozycję w ramach struktury państwowej, a z drugiej zwiększały jego rolę. Niejednolitość formacji tworzących tę strukturę wyrażała się jednak również w nierównym znaczeniu politycznym, co miało kluczowe znaczenie. Kataib Hezbollah, choć odgrywający kluczową rolę w strukturze (szefem sztabu Haszed Szaabi jest Abd al Aziz al Muhamadawi), ma marginalne umocowanie w parlamencie, a przez to również niewielki wpływ na rząd. W irackich wyborach w 2021 r. największe poparcie uzyskała formacja polityczna Muktady as-Sadra, z którą związany był komponent Haszed Szaabi o nazwie Saraya as-Salam.

Wbrew naciskom Waszyngtonu: potężny zastrzyk gotówki i ludzi dla irackich milicji

Sadr był jednak skonfliktowany z innymi formacjami szyickimi, a próba gambitu (wycofanie deputowanych z parlamentu) zakończyła się dla niego fiaskiem i eliminacją z układu władzy. Kluczową rolę przejęła zatem koalicja Fatah, w której główną rolę odgrywał Hadi al Ameri (formacja Badr) i Qais al Khazali (Asaib Ahl al Haq. To oni, obok Nouriego al Malikiego (nie dysponującego bezpośrednio żadną formacją zbrojną), odgrywali kluczową rolę w rozdawaniu kart przy tworzeniu rządu. Warto przy tym pamiętać, że Khazali był uznawany przez USA za terrorystę i objęty sankcjami wraz z całą Asaib Ahl al Haq (od 2020 r.). Gdy w 2022 r. premierem zostawał Mohammad Szia as-Sudani, Fatah dysponował w 329-osobowym parlamencie 29 mandatami, a Kataib Hezbollah raptem jednym.  

Pod rządami Sudaniego w Iraku nastąpiła daleko idąca stabilizacja i poprawa bezpieczeństwa, a zdolności ISIS do dokonywania zamachów radykalnie spadły. Jednocześnie Sudani kontynuował politykę balansowania między USA a Iranem. Natomiast jeśli chodzi o Haszed Szaabi, to nie tylko nie uległ presji USA by rozwiązać tę formację (co byłoby dla niego politycznym samobójstwem) ale zwiększył liczebność jej członków pozostających na żołdzie państwowym ze 122 tys. do 238 tys., a budżet z 2,6 mld USD do 3,6 mld USD rocznie.

Reklama

Wizja utraty naftowych zysków i wpływu na rządy powstrzymała szyitów przed wojną

Negatywne zmiany w regionie po rozpoczęciu wojny w Strefie Gazy spowodowały, że Irakowi groziła nowa destabilizacja, jeśli muqawama włączyłaby się do działań odwetowych wobec Izraela i nasiliła ataki na pozycje USA. Mimo pewnych incydentów, nie doszło do tego z prostego powodu – liderzy szyiccy, tacy jak w szczególności Qais al Khazali (którego przedstawiciel Naeem al-Aboudi był w rządzie Sudaniego ministrem szkolnictwa wyższego i badań naukowych), mieli zbyt dużo do stracenia jako beneficjenci udziału we władzy. Warto przy tym wyjaśnić trzy kwestie.

Po pierwsze, dostęp do władzy oznaczał dostęp do ogromnych pieniędzy ze sprzedaży ropy, gdyż Irak jest państwem bardzo bogatym, nawet jeśli Irakijczycy tego nie odczuwają na co dzień. Po drugie, siły proirańskie nie były monolitem, gdyż Kataib Hezbollah i inne formacje muqawamy, nie będąc beneficjentami dostępu do władzy w takim zakresie w jakim dotyczy to Badr czy Asaib Ahl Al Haq, nie miały tyle do stracenia. Po trzecie, relacja między proirańskimi formacjami w Iraku a Iranem nie jest oparta na podległości, lecz raczej na wspólnych interesach (które też podlegają pewnym ograniczeniom). Coraz większy nacisk ze strony proirańskiego zaplecza rządu Sudaniego doprowadził we wrześniu 2024 r. do podpisania harmonogramu wycofania sił USA z Iraku: do września 2025 r. miały one opuścić tereny federalne, a do września 2026 r. ostatni amerykańscy żołnierze mieli wycofać się z Kurdystanu. 

Kto kieruje polityką USA w Iraku po dyplomatycznych czystkach Donalda Trumpa?

Powrót Donalda Trumpa do władzy w USA w 2025 r. zintensyfikował napięcia z Iranem, a także z muqawamą. Jednocześnie Trump dokonał czystki wśród dyplomatów i do dziś USA nie ma w Iraku ambasadora. Zamiast tego wyznaczył totalnie niekompetentnego handlarza nieruchomościami pochodzenia irackiego Marka Savayę na „specjalnego wysłannika”. Gdy ten skompromitował się nawet w oczach administracji Trumpa, jego funkcję przejął amerykański nadambasador Tom Barrack (ambasador w Turcji, specjalny wysłannik w Syrii, de facto zarządzający również polityką USA w Libanie), który zresztą też nie miał doświadczenia dyplomatycznego i wywodzi się z branży handlu nieruchomościami.

Tymczasem w Iraku zachodziły kolejne zmiany. Radykalnie osłabła pozycja Kurdów, na co złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, w 2023 r. międzynarodowy arbitraż orzekł na korzyść Iraku w sprawie uznania zasad przesyłu ropy z Kurdystanu do Turcji za nielegalne. To, w połączeniu z szeregiem decyzji irackiego Sądu Najwyższego, osłabiło pozycję władz Kurdystanu w relacji z Bagdadem. Po drugie, pogłębił się konflikt między rządzącą w Irbilu Partią Demokratyczną Kurdystanu (rodzina Barzani) a rządzącą w Sulejmani Patriotyczną Unią Kurdystanu (rodzina Talabani), a w rezultacie de facto funkcjonują dwa Kurdystany: „zielony” (PUK) i „żółty” (PDK). Regionalny rząd kurdyjski wszedł w fazę głębokiego kryzysu i wewnętrznego paraliżu, trwającego od grudnia 2022 r. Po trzecie, Tom Barrack bardzo szybko objawił się jako zwolennik centralistycznych rządów, a w niektórych wypowiedział wręcz kwestionował zasadność faktycznej autonomii Kurdów w Iraku. 

Kto wygrał batalię o władzę w Bagdadzie po wyborach w listopadzie 2025 roku?

Kluczowe znaczenie dla Iraku w 2025 r. miały jednak odbywające się w listopadzie tego roku wybory parlamentarne, których wynik był ogromną porażką dla polityki USA. Mimo, że przed wyborami USA nałożyły sankcje na kolejne formacje związane z Haszed Szaabi, to ugrupowania proirańskie odniosły sukces. Sadiqoon Qaisa al Khazaliego dostał 27 mandatów, a Badr 18 (w 2021 r. łącznie zdobyły 17 mandatów, choć po wycofaniu się z parlamentu ludzi Sadra liczba ta wzrosła do 29), natomiast Haquq (reprezentacja Kataib Hezbollah) – 6, przy czym mandaty zdobyły też inne proirańskie formacje zbrojne dysponujące reprezentacją polityczną. Mimo obaw, iż proces formowania rządu będzie bardzo długi, stosunkowo szybko uzgodniono powołanie na stanowisko premiera Alego al-Zaidiego, przy czym kluczową rolę w zmontowaniu nowego układu odegrał Faiq Zaidan, od 2017 r. stojący na czele Najwyższej Rady Sądowniczej Iraku (w tym czasie doszło do 5 zmian na stanowisku premiera).

Cicha zgoda Waszyngtonu: jak objęci sankcjami politycy znaleźli się u szczytu władzy

Jeszcze w czerwcu 2024 r. Mike Waltz, obecny przedstawiciel USA w ONZ, oceniał Zaidana jako kluczową postać zabezpieczającą irańskie interesy w Iraku. Natomiast al-Zaidi, który w chwili objęcia funkcji nie miał żadnego doświadczenia politycznego i nie ma własnego zaplecza w parlamencie, do 2019 r. był przewodniczącym rady dyrektorów Al-Janoob Islamic Bank, który w 2024 r. został objęty sankcjami USA w związku z relacjami z Iranem (w lipcu 2026 r. zostały one cofnięte). Trzon zaplecza politycznego al-Zaidiego stanowi szyicko-sunnicko-kurdyjski triumwirat Qaisa al-Khazaliego, Bafela Talabaniego i Mohammada al-Halbusiego pod patronatem Zaidana. Wobec weta USA przedstawiciel Khazaliego nie wszedł do rządu, ale nie oznaczało to wyeliminowania Khazaliego i jego formacji z układu, gdyż jest to niezbędne dla utrzymania dostatecznego poparcia politycznego w parlamencie. Ostatnio pojawiły się zresztą doniesienia, że USA dały zielone światło na to by brat Qaisa Laith wszedł do rządu jako wicepremier, mimo, że jest również objęty amerykańskimi sankcjami. 

Reklama

Ali al-Zaidi ewidentnie zyskał zaufanie u Trumpa i jego ekipy, zwłaszcza Toma Barracka. W szczególności jego rząd (i zaplecze, w tym Khazali) wykazali się determinacją, by nie wciągnąć Iraku w konflikt amerykańsko-irański. Ponieważ muqawama, z Kataib Hezbollah na czele, miała odmienne podejście i zaczęła ataki na cele amerykańskie, izraelskie i saudyjskie, więc spowodowało to konflikt między tymi grupami (do niedawna uznawanymi za proirańskie), które są u władzy (i czerpią korzyści ze sprzedaży ropy) a tymi, które nie są (i rwą się do walki w ramach solidarności z Iranem). W związku z tym rząd al-Zaidiego podjął działania na rzecz reformy Haszed Szaabi i pełnego przejęcia kontroli nad uzbrojeniem, co spotkało się ze wsparciem ze strony Khazaliego i jego formacji (a także Muqtady as-Sadra, który od 2022 pozostaje poza układem władzy, ale dysponuje pewnym, choć malejącym, potencjałem destabilizacji) oraz oporem Kataib Hezbollah i reszty muqawamy (a nawet groźbami obalenia rządu).  

Warto przy tym wyjaśnić, że nie ma obecnie mowy ani o rozwiązaniu Haszed Szaabi, ani o redukcji stanu osobowego tej formacji. Plany rządowe dotyczą rozbrojenia muqawamy, a nie Haszed Szaabi, a reforma ma polegać na unifikacji struktury poprzez rozbicie hybrydowego charakteru jednostek Haszed Szaabi (członkowie poszczególnych komponentów takich jak Kataib Hezbollah, Asaib Ahl al Haq, Badr czy Saraya as-Salam mieliby być rozdzieleni do różnych jednostek Haszed). Ale nawet ta reforma jeszcze nie nastąpiła, a mimo to USA zdecydowały się na wycofanie.

Ważne dla zrozumienia dynamiki politycznej w Iraku jest również to, że zamknięcie cieśniny Ormuz przez Iran spowodowało, ze Irak był jednym z najbardziej poszkodowanych eksporterów ropy – sprzedaż spadła z 3,5 mln baryłek dziennie w lutym 2026 r. do niespełna 300 tys. w maju br. i niespełna 900 tys. w czerwcu br. We wrześniu było to już ponad 2,5 mln baryłek, przy czym ten powtórny wzrost był rezultatem częściowego wznowienia żeglugi przez Ormuz, selektywnego przepuszczania irackich tankowców przez Iran oraz zwiększania wykorzystania północnego kierunku przez Kirkuk–Ceyhan. Stany Zjednoczone wspierały bezpieczeństwo żeglugi, lecz skali ich bezpośredniego udziału w odbudowie irackiego eksportu nie da się precyzyjnie ustalić. Pokazuje to z jednej strony szkodliwość wojny dla interesów Iraku (a w efekcie dla formacji uczestniczących we władzy), a z drugiej znaczenie zręcznego lawirowania między USA a Iranem. 

To czy obecna polityka USA w Iraku jest sukcesem czy porażką dopiero się okaże, a aktualna ocena zależy od perspektywy. Z jednej strony działania rządu Zaidiego wymierzone w muqawamę i trzymające Irak z daleka od konfliktu USA i Izraela z Iranem powodują, że administracja Trumpa może uznawać to za sukces. Paradoksem jest bowiem to, że wpływ USA na działania rządu irackiego jest obecnie większy niż na działania tradycyjnych sojuszników z Gulf Cooperation Council, nie mówiąc już o Turcji. Z drugiej strony, USA wycofują się, podczas gdy Irakiem rządzą ludzie, którzy jeszcze dwa lata temu byli uznawani przez USA za aktywa Iranu, Haszed Szaabi pozostaje jednym z filarów struktur bezpieczeństwa i nie ma żadnych planów likwidacji tej formacji, a muqawama póki co nie została rozbrojona. Ponadto od kilku lat swoje wpływy w Iraku zwiększają Chiny, które są głównym odbiorcą irackiej ropy i wycofanie się USA wzmocni ten trend.

Reklama

Dla Iranu Irak pozostanie kluczowy jako jego głębia strategiczna, ale to nie oznacza, że wzrost pozycji sił uznawanych za proirańskie automatycznie przełoży się na wzrost wpływów Iranu. Z całą pewnością wycofanie się USA oznacza dalsze osłabienie pozycji Kurdów, gdyż mogą oni zostać poddani presji ze strony militarnych formacji federalnych (w tym Haszed Szaabi). Nie wydaje się jednak by Bagdad dążył do faktycznego wykorzystania tego potencjału przeciwko Regionowi Kurdystanu, o ile Kurdowie pozostaną lojalni wobec władz federalnych. Warto przy tym dodać, że w ramach odrębnych uzgodnień bazę w Baszice mają tez opuścić Turcy (którzy weszli tam w 2015 r. w porozumieniu z władzami Kurdystanu mimo sprzeciwu Bagdadu).

Trochę przypomina to zatem 2011 r., gdy administracja Obamy udzieliła kredytu zaufania Malikiemu, co w rezultacie skończyło się katastrofą. Czy tak będzie również obecnie? Niekoniecznie, choć całkowicie wykluczyć tego nie można. Irak jest w zupełnie innym miejscu niż 15 lat temu. Napięcia miedzysektariańskie są znacznie mniejsze, stabilność i poczucie bezpieczeństwa nieporównywalnie większe, a ISIS nie zdobędzie już powszechnego poparcia sunnitów. Sąsiednie państwa arabskie mają też zdecydowanie mniejsze zdolności oraz interes w destabilizacji Iraku, a można się również spodziewać rozwijania współpracy iracko-tureckiej w związku z projektem Development Road. To czy wszyscy odrobili lekcję z historii jest jednak kwestią otwartą. Jeśli jednak nie dojdzie do wzrostu napięć międzysektariańskich, to ISIS nie ma większych szans na odrodzenie się, a przestrogi ze strony Kurdów (w zasadzie tylko PDK) wynikają bardziej z tego, że uznawali oni obecność USA za zabezpieczenie przed presją Bagdadu i Iranu (a niekoniecznie ISIS).

Reklama
Zobacz również
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama