Siły zbrojne

Chiny: modernizacja triady atomowej trwa w najlepsze [KOMENTARZ]

Fot. CSR Report China Naval Modernization: Implications for U.S. Navy Capabilities—Background and Issues for Congress, Ronald O'Rourke, 28.02.2014-United States Naval Institute News Blog, domena publiczna, commons.wikimedia.org
Fot. CSR Report China Naval Modernization: Implications for U.S. Navy Capabilities—Background and Issues for Congress, Ronald O'Rourke, 28.02.2014-United States Naval Institute News Blog, domena publiczna, commons.wikimedia.org

Chińscy naukowcy na co dzień pracujący nad nową generacją pocisków rakietowych z głowicami nuklearnymi, które mają trafić na wyposażenie okrętów podwodnych, zostali nominowani do jednej z najbardziej prestiżowych nagród państwowych. Otworzyło to po raz kolejny debatę nad stopniem zaawansowania prac nad systemem uzbrojenia, który ma zagrozić dotychczasowej dominacji Stanów Zjednoczonych i Rosji w tym zakresie. Co więcej, coraz głośniej artykułowane są ze strony chińskiej wątpliwości czy obecna ilość dostępnych głowic nuklearnych jest wystarczająca. Jeśli wzrosłaby ich ostateczna liczba to zapewne znaczna część zasiliłaby zasoby rosnącej floty.

Można zastanowić się, na samym wstępie, czy już teraz nadchodzi „wielka fala” zmian w arsenale chińskiej triady atomowej. Czy został opracowany pocisk trzeciej generacji dla chińskich okrętów podwodnych klasy SLBM? W ostatnich dniach zauważono, że władze w Pekinie włączyły zespół badaczy i inżynierów pracujących dotychczas nad pociskiem JL-3 do wąskiego grona dziesięciu nominowanych do prestiżowej państwowej nagrody w zakresie innowacji. Może to świadczyć o zaawansowaniu prac, a przede wszystkim o odniesieniu sukcesu w projektowaniu najnowszego systemu uzbrojenia.

Chociaż oficjalnie, władze wojskowe i polityczne w Pekinie nie komentują kwestii rozwoju JL-3, to zdaniem dziennikarzy „South China Morning Post” w ostatnich latach przeprowadzono już testy tego uzbrojenia. JL-3 mają docelowo pełnić rolę kluczowego uzbrojenia strategicznego, wspólnie z międzykontynentalnymi pociskami bazowania lądowego DF-41. Mają być w stanie wyprowadzić efektywne uderzenie atomowe spod wody na cele w innych częściach świata niż Azja.

Wskazano przy tym, że próbne starty i loty nowego systemu uzbrojenia mogły odbywać się zarówno w 2018, jak 2019 r. Jak zostało wspomniane, JL-3 (Ju Lang 3 czyli „wielka fala”) ma być SLBM, zdolnym do osiągnięcia celów znajdujących się nawet o 11-12 tys. km od okrętu nosiciela. Kluczowe w poprawie zasięgu miały być nowe, lżejsze elementy do wykonania napędu JL-3, ale jest to oczywiście jedna z wielu hipotez budowanych wokół tej konstrukcji. Nasuwają się przy tym wręcz naturalne skojarzenia z zachodnimi konstrukcjami SLBM Trident II, których użytkownikami są Stany Zjednoczone oraz Wielka Brytania czy też z rosyjską Buławą. W kontekście osiągnięć chińskich konstruktorów analizuje się również rozwój nowych systemów rakietowych z Francji.

Rakieta ma być na paliwo stałe i przenosić jedną głowicę o sile rażenia od 250 do 1000 kT lub kilku mniejszych ładunków o mniejszej sile, zdolnych do rażenia kilku celów w systemie MIRV. Przy czym, oczywiście poruszamy się w tym zakresie, jedynie w sferze przypuszczeń i analiz porównawczych z podobnymi np. amerykańskimi rozwiązaniami. W przypadku zastosowanego w JL-3 system naprowadzania pocisków rakietowych, ma on docelowo korzystać z rozbudowywanego chińskiego systemu nawigacji satelitarnej BeiDou, stanowiącego alternatywę dla systemów amerykańskich, rosyjskich, etc.

Dotychczas, pełnoprawnym ramieniem chińskiej triady atomowej, w zakresie SLBM, były pociski JL-2 o zasięgu 7400 km lokowane na okrętach podwodnych Typ 094A Jin. Co więcej, część źródeł stwierdza, że Chińczycy dysponują już modyfikacją JL-2A o znacznie poprawionym zasięgu operacyjnym, szacowanym już na ok. 8-9 tys. km (a więc czymś niejako pośrednim pomiędzy JL-2 a nowym JL-3). Pociski rakietowe JL-2 miały być opracowane w oparciu o chińskie doświadczenia względem rozwoju międzykontynentalnego systemu rakietowego DF-31, bazowania lądowego (ICBM). Szacuje się, że JL-2 mogą przenosić, od jednej większej – 1MT głowicy, do 3-8 mniejszych MIRV z mniejszymi ładunkami nuklearnymi (np. o sile 20, 90 czy też 150 kT). Trzeba nadmienić, iż 1 października 2019 r. JL-2 zostały zaprezentowane w trakcie parady wojskowej. Przewożono je wtedy na ciągnikach kołowych.

Wspomniana konfiguracja JL-2 i nosiciela miała rozpocząć swoje patrole strategiczne począwszy od 2015 r. W maju tego roku poinformowano, że flota należąca do Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej ma już użytkować przynajmniej sześć okrętów Typ 094A o napędzie atomowym. Mają one mierzyć ok. 137 metrów i być w stanie przenosić 12 pocisków w specjalnych komorach startowych (według niektórych źródeł 16). Ich wprowadzenie na wyposażenie chińskich sił zbrojnych było wielkim skokiem jakościowym, gdyż wcześniejszy system – okręt podwodny Typ 092 Xia i SLBM JL-1 – nie był uznawany za efektywne narzędzie rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi.

Obecnie, Chiny są już pełnoprawnym członkiem elitarnego grona państw -posiadaczy triady atomowej. O znaczeniu strategicznym faktu wprowadzenia do służby tandemu okrętu Typu 094 Jin i pocisków JL-2 mówił wprost chociażby admirał Harry Harris z US Pacific Command w toku jednego z wystąpień przez Kongresem Stanów Zjednoczonych. Pekin osiągnął tym samym dwa cele, jakie stawia się przed tego rodzaju systemami uzbrojenia – rzeczywiście wzmocnił zdolność do odstraszania atomowego, w przypadku potrzeby wyprowadzenia drugiego uderzenia oraz wzmocnił tym samym swoją pozycję polityczną.

Pekin najwyraźniej zamierza iść za ciosem. JL-3 mają bowiem współgrać z rozwojem nowych nosicieli, tj. okrętów podwodnych o napędzie atomowym Typ 096. Ich integracja ma zostać dokonana najprawdopodobniej w okolicy 2025 r. Co więcej, nosiciele mają dysponować możliwością przenoszenia jeszcze większej liczby pocisków rakietowych. Tym samym Typ 096 ma wprowadzić Chiny do światowej pierwszej ligi tego rodzaju rozwiązań, dotychczas zdominowanej przez konstrukcje amerykańskie i radziecko/rosyjskie. Trzeba także odnotować, iż integracja okrętów Xia z JL-1 miała trwać przeszło dziesięć lat, a w przypadku jednostek Jin i JL-2 był to okres już ok. siedmiu lat.

Otwartym pytaniem pozostaje sam proces integracji, ale również stopień zaawansowania prac nad okrętem Typ 096. Tak czy inaczej, widać, że strona chińska przywiązuje wagę do stosunkowo zaniedbywanej do tej pory części swojej triady atomowej w postaci floty okrętów podwodnych wyposażonych w SLBM. Szczególnie, że obok nosicieli i pocisków zauważalne są chociażby znaczące prace nad infrastrukturą kluczowej w ich przypadku bazy Yulin w rejonie wyspy Hainan. Silnie ufortyfikowany oraz nasycony systemami obrony przeciwlotniczej i przeciwokrętowej mającymi docelowo zagwarantować tzw. bańkę antydostępową A2/AD, projekt przypomina analogiczne zimnowojenne kompleksy. Szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę rozwój obiektów ukrytych w podziemnych tunelach.

Pekin umownie przyjął już dawno swoiste wyzwanie ze strony amerykańskiej administracji Donalda Trumpa w zakresie rozwoju swojego potencjału nuklearnego. Wskazywać na to mogą nie tylko wzmianki, zapewne nieprzypadkowe, w zakresie systemów przenoszenia – tj. JL-3, nowych bombowców strategicznych H-20, ale również ilości dostępnych głowic. Również zapewne nie bez przyczyny państwowe chińskie media eksponowały ostatnio potrzebę posiadania 1000 głowic nuklearnych. Obecnie jest to zaledwie 290 głowic , znacznie mniej niż w rzypadku USA i Rosji.

Konkludując, każda kolejna informacja o rozwoju chińskiej floty podwodnej włączonej do sił strategicznych tego państwa to nie tylko wyzwanie rzucone Waszyngtonowi. Nowe możliwości działania chińskiej marynarki wojennej są zapewne dokładnie analizowane także przez szereg kluczowych państw regionu - w pierwszej kolejności przez Indie, Japonię, Australię, etc. Tym samym, szczególnie w przypadku mocarstwa atomowego, jakim są Indie należy spodziewać się w przyszłości reakcji. Pamiętając nie tylko o aspekcie kontroli wód przez stronę chińską, ale również o zbliżeniu Pakistanu i Chin. 

Komentarze (11)

  1. ja

    NA taki kraj jak Chiny 1000 glowic to przy USA i Rosji (po 7 tys) w sam raz mysle. Ani za malo ani za duzo. Chyba ze USa i Rosja zgodza sie dojsc do 500 to CHiny moga zostac przy swoich 290

    1. Emil

      Do skutecznego odstraszania wystarczy już ok 150-200 głowic - tyle potrzeba by zagrozić śmiercią ok 1-4 - 1/3 populacji wroga. To skutecznie studzi wojenne zapędy. W przypadku Europy wystarczyłoby to do zabicia ok 200-300 mln ludzi (gęsta zabudowa). Dlatego Francja, Wielka Brytania czy Izrael nie rozbudowują swoich arsenałów. Na Chiny faktycznie wskazane byłoby ciut więcej, ale - o ile dobrze pamiętam - 150 głowic pozwoli zabić ok 180 mln Chińczyków, co przy trafieniu w kluczowe ośrodki może skutecznie przetrącić chiński kręgosłup. Do skutecznego odstraszania nie potrzeba tysięcy głowic - spokojnie wystarczy 200-300, czyli tyle co mają Chińczycy. Pamiętajmy też, że po stronie Chin jest potencjał atomowy Korei płn, który szachuje Japonię, a także pakistański, który szachuje Indie. Z kolei Japonia ma zdolności technologiczne do szybkiej budowy broni jądrowej (gdyby zaszła taka potrzeba), co też może wpłynąć na układ sił.

    2. Ech

      Ile osob by zabili chonczycy swoimi atomowkami dla usa gdyby doszlo co do czego?

  2. easyrider

    Dobiegamy do końca czasu kiedy jeszcze jesteśmy w stanie przetrącić siłą kręgosłup Chinom, Indiom i islamowi. Za niedługi czas stracimy prymat gospodarczy i technologiczny. A potem pogrążymy się w głębokim kryzysie demograficzno-ideologicznym. Czas na zaciągnięcie smyczy tzw. wolności obywatelskich i rozpoczęcie wojny prewencyjnej. Albo stracimy 10 procent potencjału teraz (bo oni odpowiedzą atakami nuklearnymi) albo wszystko w niedalekiej przyszłości.

    1. Emil

      Zachód zaczął się staczać, odkąd przestał inwestować w rozwój. Rozkwit ostatnich 200 lat był następstwem ciągłych innowacji, wywyższających przemysł świata Zachodu nad innymi. Upadek ZSRR uśpił Zachód, a Chiny w tym czasie nie próżnowały. Tylko ekspansja naukowa (edyfikacja zawodu naukowca, jak w latach 50-tych), a przez nią postęp technologiczny, przekładający się na technologiczną ekspansję biznesową, będzie w stanie utrzymać Zachód na tronie :-) Nie kołcz, ani finansista, a inżynier jest przyszłością świata zachodniej cywilizacji. Jak się nie chce nosić teczki, trzeba będzie nosić chińskie woreczki :-)

    2. Tomek

      amen dla obu z was... bardzo dobrze mówicie...

    3. zenek

      wWy to chyba jesteście amerykanami a nie Polakami, skoro piszecie o zachodzie "my" Nas zachód skolonizował 30 lat temu, tak jak kiedyś chiny. My jesteśmy zachodu lokajem. Chiny wstały z kolan i poszły własną ścieżka

  3. Andrettoni

    Stać ich. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców to jest 1,5 mln Chińczyków na utrzymanie 1 głowicy przy 1000 głowic. Dla USA jest to około 300 tyś Amerykanów na utrzymanie 1 głowicy przy 1000 głowic, a dla Rosjan 150 tyś na utrzymanie 1 głowicy przy 1000 głowic. Jeżeli weźmiemy pod uwagę poziom życia, czyli utrzymanie infrastruktury (np. wypłaty dla wojska itd.) to ChRL stać na utrzymanie nawet 10 tyś głowic i 10 krotnie liczebniejszej armii niż USA. Warto sobie uzmysłowić, że w skali tak liczebnego kraju jak ChRL to oni mają małą armię. Nie idą w ilość tak jak robiło to ZSRR. Stany Zjednoczone zdecydowanie idą w jakość. Chiny jakości szybko nie nadgonią, a w ilość nie idą. W takiej sytuacji broń nuklearna jest dosyć rozsądnym wyjściem - chociaż 1000 głowic to przesada, chyba, że nie chcą trzymać w szachu tylko USA, tylko przygotować się na jednoczesny atak na np. Rosję i USA. Sytuacja jest nietypowa, Bo USA to "główny wróg", a chiński arsenał nuklearny jest blisko Rosji i jest mało odporny na rosyjski atak. Przeciwko USA ten arsenał wystarczy - przeciwko Rosji nie bardzo - właśnie z powodu tych odległości głowice rosyjskie wybuchną zanim chińskie wystartują. Amerykańskie mają dalej, więc Chińczycy mają więcej czasu na odpowiedź. Gdzie powinni Chińczycy rozmieścić głowice do wojny z Rosją? Daleko od granicy z Rosją... jeśli to ma być broń defensywna i muszą mieć ich więcej. Możemy mieć więc sytuację przełomu - Chiny planują nie tylko rywalizację z USA, ale również z Rosją. Przy czym USA to dobra wymówka. Nie wiem czy kiedyś patrzyliście na sytuację w sposób odwrócony? 300 głowic spokojnie wystarczy do odpowiedzi na amerykański atak. Amerykanie nie użyli by wszystkich, tylko powiedzmy połowy (druga połowa była by rezerwą przeciwko Rosji). Czas lotu głowic i odporność na pierwszy atak są bardzo istotne.

    1. ehh...

      Zabawne, że można napisać "przeciwko Rosji nie bardzo - właśnie z powodu tych odległości głowice rosyjskie wybuchną zanim chińskie wystartują" i przegapić fakt, że prawa fizyczne nie zmieniają się po zmianie kierunku w przestrzeni.

    2. H

      co da Chinom atak na syberyjskie lasy gdzie są rozlokowane rosyjskie rakiety?

    3. Democracy Now

      Chiny nie mają zdolności do rażenia USA, na takie odległości, tylko USA i Rosja mają międzykontynentalne pociski balistyczne !!!

  4. tagore

    Czyli Moskiewski parasol atomowy niedługo przestanie być potrzebny Chinom.Ciekawe mogą być konsekwencje tej sytuacji dla Rosji.

    1. mobilny

      Marzenie ściętej głowy. Zrozumcie to w końcu że jedynym Przeciwnikiem i zagrożeniem zarówno dla FR jak i ChRL są USA. Tyle i aż tyle.

    2. Davien

      A było kiedykolwiek cos takiego?? Bo Chiny nigdy nie potrzebowały żadnego parasola atomowego doskonale wiedząc ze wojny z USA nei będzie bo i po kiego?

    3. Emil

      Bzdury. Chiny nie zapomniały upokarzającego zdobycia Pekinu, upokorzeń i tarć epoki Chruszczowa, a Rosjanie do tej pory traktują Chiny z wyższością i pogardą. To tykająca bomba, choć doraźne interesy chwilowo połączyły oba państwa w sojuszu. Chiny wywyższaja się (uważają się za lepsze kulturowo i uprawnione do rządzenia Azją) nad Indie i balansują je Pakistanem. Z kolei Japonia i Korea Płd są balansowane Korea Płn. Chiny mało uwagi poświęcają Indiom, za to Indie coraz bardziej skupiają się na Chinach, co budzi coraz większe zaniepokojenie w Pekinie. To tak w zarysie, sprawy nie są takie proste jak ci się wydaje.

  5. Gość

    W mojej ocenie to jest dowód na to ,że dzisiejsza Rosja żyje w urojonej rzeczywistości. Rosja całą swoją uwagę kieruje w kierunku USA a tu jest mocarstwo ,które może być za kilka lat potężniejsze od USA. Na dodatek za dekadę może się pojawić się kolejne.

    1. Iwan

      Rosja prowadzi największą grę swego istnienia. Geostrategia wskazuje, że jej interesy są na Zachodzie, a chwilowa polityka, że na Wschodzie. Licytuje mocno, ale ... oby nie przelicytowała, bo nam wszystkim to się czknie.

  6. Dalej patrzący

    Prawdziwe "wejście smoka" będzie przy masowej produkcji szturmowców atomowych 095 i "boomerów" 096 w drugiej połowie lat 20-tych. A także przez wprowadzenie w zbliżonym czasie bombowca stealth Xian H-20 z efektorami hipersonicznymi. Oczywiście hipersoniki odpalane z lądu i ciężkie wielogłowicowe DF-41 w skali masowej - to wszystko zupełnie w sumie wywróci równowagę sił strategicznych. Tu najbardziej straci Rosja, która nie jest zdolna do wyścigu technologicznego [i ekonomicznego] na skalę supermocarstw. A wejście obu supermocarstw w rewolucję systemów RMA w latach 30-tych spowoduje przejście Rosji do II ligi w sile militarnej. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. Tym bardziej, że właśnie w latach 30-tych będzie rewolucja systemów broni skierowanej [laserów, emiterów wiązek] o megawatowych mocach - co zupełnie odwróci obecną przewagę ataku nad obroną.

    1. mobilny

      Pociski balistyczne + Flota + J-20 i H-20 i stany mają się czego bać. Opinię swą należy opierać na reakcji rywala i tak.....USA dawno protestował ws. sieci 5G (bo są daleko za ChRL) a jak słyszy o S-400 to wogole konwulsi dostaje co jak mi się wydaje zwiazane jest z tym że Stealth nie do końca się spełnia. Wojna na razie polityczno- gospodarcza trwa

    2. Komentator

      Dlatego Amerykanie znowu chcą zrobić technologiczny skok do przodu. Chiny pracują nad systemami odstraszania i wykrywania, w tym np. nad laserowym pomiarem powierzchni fal, co umożliwia wykrywanie okrętów podwodnych z powietrza czy kosmosu. USA idą dwutorowo - "internet bojowy", tj, szybkość i bezpieczeństwo wymiany informacji na polu walki (w myśl zasady: zobaczyłem-celuję-strzelam, gdzie kto pierwszy zakończy proces, ten wygrywa), a także w dronizację. Nie jest tajemnicą, że USA (podobnie jak Rosja) ma problemy z wakatami w armii i kwestia utrzymania odpowiedniej liczebności armii zaczyna być kluczowa, szczególnie przy nasycaniu pola walki środkami przeciwdziałania. Armia morskich dronów m.in. wykrywających okręty podwodne, armia dronów lotniczych, tysiące minisatelitów połączonych w sieć - w tym kierunku raczej zmierzają Amerykanie, by utrzymać swoją dominację. I rozpoczęła się walka o kosmos, a kto rządzi kosmosem, rządzi Ziemią :-) Amerykanie zaspali, ale mają potencjał, by utrzymać dominację (pamiętajmy też o obciążeniu demograficznym społeczeństwa chińskiego i wzrastających Indiach), dlatego jeszcze bym ich nie skreślał :-)

  7. Ech

    Dotychchczas rozwijali sie dosc rozsadnie. Stowrzyli 40 dobrych niszczycieli, wczsiej mieli czas na korwety i fregaty *(pewnie po 60 sztuk) a teraz gdy dokoncza kilka najnowszych krozownikow poswieca uwage okretom podwodnym. W tym samym czasie penwie doprcowujac samolty najnowzej generacji. Nie jest to latwa droga nadazyc za Zachodem. Ale robia to dosc rozsadnie .

    1. Księgowy

      Liczy się kasa. Np. niszczyciel jest bardzo drogi, a fregata tańsza, ale utrzymanie fregaty zabierającej 1/2 tego co niszczyciel kosztuje 3/4 kosztów niszczyciela. Takie analizy tam prowadzą, tu teraz jest wyścig USA vs. Chiny

  8. Krolewicz

    Ile chinczyki mogą wydawac na zakupy sprzetu? może nawet więcej niż usa

    1. mobilny

      Więcej niż USA i powoli zaczynają stany przeganiać. Czy to dobrze czy nie to się okaże. Obecnie trwa wojna gospodarcza i oby na tym poprzestali. USA nie może się pogodzić z tym że od czasów ZSRR zaślepiony korzyściami ekonomicznymi przespali i powstał nowy godny rywal.

    2. ja

      Wydaja duzo mniej. Ze 4 razy mniej. Choc wciaz sporo

  9. Krolewicz

    Majac największe pkb na swiecie trzeba go pilnowac

  10. Fkfkfkdir

    Kraje dysponujące bronią atomową chcą aby uważano je za najbardziej miłujące pokój i demokrację

  11. mieciu

    "Obecnie jest to zaledwie 290 głowic " Może tak, może nie. Nie wiemy ile jest, powyższe przypuszczenia to szacunki z lat osiemdziesiątych.