Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI

Bałtyk musi być bezpieczny. Energy Security Congress 2026

Morze Bałtyckie przestało być tylko miejscem wakacji. To dziś serce polskiej energetyki i nowy front cichej wojny. Tędy płynie do nas ropa i gaz, tu powstają farmy wiatrowe. Jak chronić te skarby? Jak walczyć z hakerami? Skąd wziąć pieniądze? Jak biznes i siły zbrojne łączą siły? O tym dyskutowali uczestniczy drugiej edycji kongresu „Bezpieczeństwo infrastruktury energetycznej na morzu” - EnergySecurityCongress.pl

Autor. Klub Energetyczny

Artykuł sponsorowany

Morski krwiobieg Polski

Na otwarciu konferencji Konrad Wojnarowski, Wiceminister Energii, podkreślił, że w dzisiejszych realiach geopolitycznych samo bezpieczeństwo militarne to fundament, ponieważ „równie fundamentalne stało się bezpieczeństwo energetyczne”. Jego zdaniem energia przestała być jedynie tematem ekonomicznym, a stała się narzędziem nacisku, dlatego budowa odporności na morzu jest dziś kwestią racji stanu.

Minister podkreślił, że infrastruktura krytyczna na Bałtyku jest niezwykle narażona na nowoczesne zagrożenia. Zaznaczył, że musimy być przygotowani na sytuacje, w których energia staje się celem agresji hybrydowej, ponieważ nawet krótka przerwa w dostawach energii z morza potrafi „sparaliżować szpitale, transport, wodociągi i przemysł”.

Reklama

Minister Wojnarowski wyliczył najważniejsze elementy „morskiego krwiobiegu” Polski. To po pierwsze morska energetyka wiatrowa (offshore). W polskiej części Bałtyku jesteśmy już „na finiszu prac związanych z uruchomieniem pierwszych morskich turbin wiatrowych” - mówił. Offshore ma być nie tylko źródłem prądu, ale symbolem transformacji wzmacniającej naszą niezależność. Kolejne elementy to terminal onshore LNG i FSRU (Floating Storage Regasification Unit). Terminal w Świnoujściu umożliwił „uniezależnienie Polski od gazu z Rosji”, a planowana pływająca jednostka FSRU w Zatoce Gdańskiej ma wzmocnić rolę Polski jako regionalnego hubu. Z kolei Naftoport w Gdańsku został określony jako kluczowy element logistyki dostaw ropy, którego działanie jest „sprawą państwową, nie tylko biznesową”.

Infrastruktura energetyczna na morzu to także sieć połączeń danych. Minister podkreślił, że światłowody są dziś równie istotne co kable energetyczne, ponieważ „bez łączności i transmisji danych nie da się sterować systemem”. Instalacje te, aby realnie wzmacniać naszą niezależność, same muszą być skutecznie chronione przed incydentami hybrydowymi i sabotażem.

Polska i Litwa: Budowa odporności energetycznej na Bałtyku

Rozmowa z wiceministrami energii Polski i Litwy, Konradem Wojnarowskim i Gabrielem Gorbacevskim, skupiła się na tym, jak oba kraje radzą sobie z wyzwaniami po odcięciu dostaw surowców z Rosji. Wojnarowski zaznaczył, że sektor gazowy wzorowo zdał egzamin w dobie kryzysu, a surowiec ten pozostanie niezbędny dla Polski przez co najmniej dekadę. Polska, podobnie jak wcześniej Litwa, stawia na terminale typu FSRU, które mają zapewniać bezpieczeństwo dostaw w całym regionie Morza Bałtyckiego.

Kluczowym punktem rozmowy była przyszłość połączeń elektroenergetycznych. Minister energii Litwy Gabriel Gorbacevski szczegółowo opisał projekt Harmony Link, który połączy systemy obu państw. Inwestycja ta ma nie tylko wymiar bezpieczeństwa, ale również ogromny potencjał komercyjny i techniczny dla północno-wschodniej Polski. - Obecnie nasi operatorzy realizują Harmony Link, czyli 700 MW kabla podziemnego, który da możliwość nie tylko większego bezpieczeństwa energetycznego w tamtym regionie, ale też kolejne możliwości integracji OZE, co dla Polski jest istotne, bo PSE planuje dwie podstacje po drodze i to da ponad 1 GW dodatkowych możliwości podłączenia w północno-wschodniej Polsce - mówił Gorbacevski.

Dla Litwy Harmony Link to element „komercyjnej synchronizacji”, który pozwoli na realny handel energią na warunkach rynkowych, wychodząc poza ramy wyłącznie technologicznego bilansowania sieci.

Okazuje się, że współpraca obu krajów wchodzi na nowy etap w zakresie ochrony fizycznej infrastruktury. Minister Gorbacevski ujawnił, że operatorzy z Polski, Litwy i Estonii ubiegają się o fundusze z narzędzia CEF NATO na „narzędzia monitoringu, walki, narzędzia antydronowe i ścianki obronne”. Z kolei wiceminister Wojnarowski zwrócił uwagę na zagrożenia w cyberprzestrzeni, wspominając o niedawnych próbach ataków na polskie instalacje OZE.

Polska wyciąga lekcje z wojny na Ukrainie, stawiając na rozproszenie systemu i ogromne nakłady finansowe. - Nasz cel to pakiet antyblackoutowy i ogromne inwestycje, nawet 100 miliardów złotych do 2030 r. – zadeklarował Wojnarowski. Podkreślił również, że jeden dzień blackoutu to strata około 40 miliardów złotych.

W temacie offshore, Litwa przyznaje, że patrzy na polski rynek „z dość niemałą dozą zazdrości”, ponieważ polskie inwestycje są już w fazie budowy. Dla Litwy offshore to szansa na pokrycie 20 proc. zapotrzebowania kraju, jednak wyzwaniem jest zapewnienie odbioru tej energii przez przemysł, w tym sektor zbrojeniowy. Polska jest dla sąsiadów „pewnego rodzaju benchmarkiem”, a ich celem jest dostosowanie przepisów tak, by stały się równie atrakcyjne dla deweloperów jak te polskie.

Bałtyk jako nowa linia frontu NATO

Podczas kolejnej rozmowy Morze Bałtyckie zostało zdefiniowane nie jako szlak handlowy, lecz jako krytyczny obszar operacyjny, zagrożony rosyjską dywersją. Zgodzono się, że region znajduje się w fazie „przedwojennej”, charakteryzującej się atakami hybrydowymi, testowaniem systemów obronnych i sabotażem infrastruktury podwodnej.

Wiceminister Obrony Narodowej Republiki Litwy Tomas Godliauskas zaznaczył, że Litwa osiągnęła niezależność energetyczną, co jest kluczowe dla zdolności bojowej armii. Podkreślił, że jego kraj wydaje rekordowe 5,38 proc. PKB na zbrojenia i przygotowuje się do obrony totalnej, integrującej wojsko z sektorem cywilnym. - Sądzę, że zmierzamy w kierunku fazy 0 operacji kinetycznych lub fazy przedwojennej, kiedy to Rosjanie faktycznie łączą różne narzędzia, aby osiągnąć swoje cele – ostrzegał Godliauskas .

Reklama

Wiceminister Obrony Narodowej Polski Paweł Zalewski wskazał na strategiczne przesunięcie polskiego bezpieczeństwa energetycznego na północ (LNG, offshore). Poinformował o nowej ustawie, która umożliwia polskiemu wojsku ochronę infrastruktury krytycznej (jak kable i rurociągi) również poza wodami terytorialnymi, skracając łańcuch dowodzenia w czasie pokoju. Podkreślił wagę akcesji Szwecji i Finlandii do NATO. - Oznacza to, że w oczach Kremla Morze Bałtyckie jest kluczowym miejscem, tuż obok Ukrainy – stwierdził Zalewski.

Konkluzją rozmowy była konieczność ścisłej współpracy wywiadowczej i technologicznej w celu monitorowania tysięcy kilometrów podmorskich łączy, które stały się celem nr 1 dla rosyjskich działań hybrydowych.

Bezpieczeństwo morskich farm wiatrowych – Perspektywa Skyborn Renewables

Michael Prutsch, Head of Commercial & Portfolio Development w Skyborn Renewables, postawił tezę, że bezpieczeństwo morskiej infrastruktury to wspólna odpowiedzialność wojska, służb i sektora prywatnego. Podkreślił, że deweloperzy standardowo wykorzystują technologię „dual-use” (radary, kamery termowizyjne), która choć służy do monitoringu ptaków czy statków serwisowych, doskonale wykrywa również drony i zagrożenia hybrydowe.

Ekspert zaznaczył, że morska energetyka wiatrowa jest „odporna z założenia” (resilient by design). W przeciwieństwie do pojedynczego gazociągu, którego zniszczenie odcina dostawy, farmy wiatrowe są rozproszone na dużym obszarze, co utrudnia ich całkowite wyłączenie atakiem fizycznym. Prutsch zaoferował państwu pełną współpracę: udostępnianie danych z setek sensorów umieszczonych na turbinach oraz możliwość prowadzenia ćwiczeń wojskowych na terenie farm. - Możemy usiąść razem i zdecydować, że w tym i tym dniu będziecie trenować na naszej morskiej farmie wiatrowej lub w jej określonej części – mówił.

Kluczowym apelem do rządzących była prośba o wczesne planowanie. Prutsch ostrzegł, że wymogi obronne (np. montaż ciężkich radarów na wieżach) muszą być zgłaszane na etapie projektowania. Późniejsza modyfikacja gotowych turbin jest technicznie niemożliwa.

Wystąpienie zakończył pochwałą dla Polski i Litwy za strategiczną trzeźwość i brak naiwności wobec zagrożenia ze strony Rosji. - Pochwalam zarówno Polskę, jak i Litwę za waszą przewidywalność i jasność, podczas gdy wielu innych sojuszników wciąż liczy na najlepsze, a przecież nadzieja nie jest dobrą strategią – ocenił Prutsch.

Odporność cyfrowa i finansowa – Rola ubezpieczyciela w ochronie energetyki

Wojciech Kmiecicki, dyrektor w TUW PZUW zauważył, że fizyczna ochrona infrastruktury to tylko jeden z filarów bezpieczeństwa. Równie istotna jest odporność cyfrowa i finansowa. Zaznaczył, że ataki hybrydowe i cybernetyczne, wymierzone w systemy dystrybucji energii, rosną lawinowo, a ich skutki finansowe mogą być liczone w miliardach złotych.

Kmiecicki wskazał, że dywersyfikacja musi dotyczyć nie tylko źródeł energii, ale i metod zarządzania ryzykiem. Ubezpieczyciel pełni tu rolę „bezpiecznika”, który przejmuje ciężar finansowy szkód, zanim lub zaraz po tym, jak zawiodą inne środki. Podkreślił również wagę polskiego kapitału i lokalnej wiedzy w budowaniu odporności, przy jednoczesnym korzystaniu z partnerstw z Litwą czy Norwegią.

  • Niezależnie jakie elementy należy zabezpieczyć i jak duże koszty za tym idą, my dzisiaj jesteśmy gotowi rozmawiać i przygotowywać rozwiązania na absolutnie każdy scenariusz – mówił Kmiecicki.
  • Jesteśmy jako TUW z ponad stuletnią historią Grupy PZU częścią tego rozwoju, który ma miejsce. Jesteśmy w nim od początku i będziemy tę transformację energetyczną wspierać. Jesteśmy już od dawna gotowi na to, co nas czeka. Nie spodziewaliśmy się, że to nastąpi tak szybko, nie spodziewaliśmy się wojny, ale jesteśmy gotowi na to, jak zmienia się świat cyfrowy – dodał.

Renesans polskiego przemysłu stoczniowego

Marcin Ryngwelski, Prezes Zarządu PGZ Stocznia Wojenna, zauważył podczas rozmowy z Krzysztofem Bulskim z Balticwind.eu że geopolityczna rzeczywistość wymusiła na decydentach zmianę priorytetów. Bałtyk przestał być traktowany jako akwen drugorzędny, a stał się kluczową arterią dla przetrwania gospodarki. Marynarka Wojenna zyskała nową, krytyczną rolę w ochronie szlaków handlowych i podejść do portów. Ryngwelski wskazał, że stocznie państwowe i prywatne przeżywają obecnie okres niespotykanej dotąd koniunktury, będąc „zabukowanymi” na kolejne lata”.

Ryngwelski zaznaczył, że Marynarka Wojenna nie powinna być traktowana jedynie jako strażnik morskich instalacji OZE, ale jako siła chroniąca interesy narodowe. Dzięki niedawnym zmianom ustawowym podpisanym przez prezydenta, wojsko zyskało realną moc do przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym. Kluczowym wyzwaniem pozostaje jednak nie tylko budowa, ale i utrzymanie nowoczesnych jednostek. Bez budżetu na serwisowanie potencjał okrętów zostanie zmarnowany.

Prezes przyznał, że transfer technologii jest procesem trudnym, ponieważ żadna stocznia nie chce dobrowolnie budować sobie konkurencji. Jednak to właśnie polscy inżynierowie i rodzime firmy mają być ostatecznymi beneficjentami programów takich jak „Miecznik” czy „Orka”. Ryngwelski mocno wierzy w potencjał krajowej myśli technicznej i apeluje o zaufanie do polskich specjalistów.

Prezes przyznał, że po 30 latach braku zamówień na okręty powstała luka pokoleniowa w kadrach, ale proces jej łatania już trwa – od współpracy z technikami, po nowe kierunki na Akademii Marynarki Wojennej. - Żeby to odnowić trzeba lat, tego nie da się tak zrobić z dnia na dzień. Przygotowujemy sobie kadry, które będą gotowe powiedzmy za 2-3 lata – ocenił.

YouTube cover video

Zmiany prawne potrzebne do lepszego zabezpieczenia infrastruktury

Dr Beata Kucharczyk, Naczelnik Wydziału Prawa Międzynarodowego, Departament Wojskowych Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, omówiła ustawę „Bezpieczny Bałtyk”, która ma ułatwić wojsku szybkie reagowanie na zagrożenia, zwłaszcza na morzu. Celem jest dostosowanie przepisów tak, by siły zbrojne mogły skutecznie działać w czasie pokoju, a nie tylko wojny. Jak wyjaśniła prelegentka, powodem zmian są „dynamiczne zmiany w środowisku bezpieczeństwa międzynarodowego, związane w szczególności z aktywnością Federacji Rosyjskiej”.

Najważniejsze nowości to:

Ochrona infrastruktury: Wojsko zyskało prawo do stałego operowania w akwenie Bałtyku, także poza granicami państwa w celu nadzorowania i monitorowania sytuacji bezpieczeństwa. Powyższe jest niezwykle ważne w kontekście bezpieczeństwa polskiej infrastruktury krytycznej, w tym gazociągu Baltic Pipe, kabli podmorskich, czy farm wiatrowych. Nowe przepisy „umożliwią przede wszystkim odparcie bezpośrednich ataków na elementy infrastruktury krytycznej zlokalizowane na Morzu Bałtyckim”.

Decyzje o strzelaniu: Dowódcy okrętów dostali jasne prawo do wydania rozkazu użycia broni, jeśli nasze okręty i statki powietrzne lub instalacje energetyczne zostaną zaatakowane. Co więcej, Marynarka Wojenna na naszych wodach wewnętrznych i morzu terytorialnym będzie mogła działać podobnie jak Straż Graniczna – czyli zatrzymywać i przeszukiwać podejrzane obce statki.

Reklama

Zestrzelenie rakiet: Kluczowa zmiana dotyczy obrony powietrznej. Jeśli w stronę Polski leci rakieta, a dowódca zestawu obronnego (np. Patriot) straci kontakt z bazą, nie musi czekać na rozkaz. Ustawa daje mu „możliwość podjęcia samodzielnej decyzji o zestrzeleniu pocisku rakietowego w sytuacji, gdy utracił on łączność z tym dyżurnym dowódcą obrony powietrznej”.

Ustawa reguluje również, że jeśli podczas obrony kraju wojsko przypadkowo wyrządzi szkody osobom postronnym, odszkodowania wypłaci państwo. Prezydent podpisał ustawę 9 stycznia. - Jestem przekonana, że te regulacje pozwolą wzmocnić nasze wspólne bezpieczeństwo – oceniła Kucharczyk.

Późniejszy panel dyskusyjny stanowił naturalne rozwinięcie prezentacji ustawy „Bezpieczny Bałtyk”, przenosząc akcent na identyfikację systemowych luk prawnych oraz wyzwań operacyjnych. Punktem wyjścia do debaty stała się teza o fundamentalnej zmianie geografii bezpieczeństwa państwa.

Dr inż. Witold Skomra z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB) zarysował architekturę systemu ochrony, wskazując na hierarchiczność regulacji. Fundament stanowi ustawa o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa, na której nadbudowane są kolejne reżimy. - Cyber jako podstawa, dodatkowych pięć obszarów ochrony w infrastrukturze krytycznej i ochrona łańcucha dostaw dla usług uznanych przez Państwo za usługi kluczowe – tłumaczył Skomra. Ekspert zidentyfikował jednak krytyczną lukę w przepisach dotyczących Specjalistycznych Uzbrojonych Formacji Ochronnych (SUFO). Mimo przyznania im na lądzie uprawnień do neutralizacji dronów, regulacje nie nadążają za specyfiką morską. - Prawo nie przewiduje, żeby SUFO wypływało na morze. Nie można powiedzieć, że to jest nielegalne, ale prawo tego nie przewiduje. Dziura kompletna i to jest wyzwanie przed nami – mówił.

Wątek ten wzmocnił Kacper Synowiecki, Security Manager w Ocean Winds, wskazując na złożoność prawną, w jakiej funkcjonują deweloperzy. Infrastruktura offshore wind operuje jednocześnie w dwóch środowiskach (lądowym i morskim) oraz dwóch reżimach prawnych (krajowym i międzynarodowym w WSE). Synowiecki podkreślił, że mimo nowych uprawnień dla wojska, ciężar ochrony mienia nadal spoczywa na operatorze, któremu jednak brakuje narzędzi: - Zgadzam się z RCB, że jest potrzeba doregulowania i nadania kompetencji, żebyśmy my mogli skutecznie realizować nasze obowiązki – ocenił. Wskazał również na paradoks prawny: deweloperzy w fazie budowy nie są jeszcze formalnie infrastrukturą krytyczną, co utrudnia finansowanie zabezpieczeń. Rozwiązaniem ma być nowa kategoria prawna: - RCB szykuje zapis o perspektywicznej i potencjalnej infrastrukturze krytycznej. Ten zapis by nam bardzo pomógł. W tym momencie sytuacja jest skomplikowana, jesteśmy w pewnym zawieszeniu legislacyjnym. Spodziewamy się pewnych zobowiązań na rzecz bezpieczeństwa, ale nie mamy jeszcze wykładni prawnej.– dodał Synowiecki.

Wątek transformacji geopolitycznej i energetycznej rozwinął poseł Andrzej Grzyb, Przewodniczący Komisji Obrony Narodowej. Wskazał on  na historyczny zwrot wektora energetycznego Polski z południa na północ, co wymusza redefinicję podejścia do ochrony infrastruktury. - Zwróciliśmy się energetycznie ku Morzu Bałtyckiemu. Zasadnicze elementy wytwórcze, offshore, elektrownia atomowa, gazoport (jeden, być może drugi). To wszystko pokazuje, że musimy jeszcze odwrócić przesył tej energii – mówił Grzyb.

Kwestie jurysdykcyjne szczegółowo omówił Sylwester Tuszer z Urzędu Morskiego w Gdyni, odwołując się do kluczowej dla administracji „Ustawy o obszarach morskich RP i administracji morskiej”. Ekspert podkreślił, że akt ten definiuje strefy jurysdykcji (wody wewnętrzne, morze terytorialne, Wyłączną Strefę Ekonomiczną), co rodzi kluczowe konsekwencje operacyjne. - To jest kropka w kropkę przepisane z Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza – zdradził.

Głównym wyzwaniem jest fakt, że ustawa „literalnie zakazuje budowy farm wiatrowych na wodach wewnętrznych i morzu terytorialnym”. Infrastruktura ta musi powstawać w Wyłącznej Strefie Ekonomicznej, gdzie uprawnienia państwa są znacznie węższe. - Im dalej od brzegu, tym mniej możemy. Czy to mówimy o administracji morskiej, czy o Marynarce Wojennej – mówił Tuszer.

Ekspert wypunktował ograniczenia w egzekwowaniu prawa poza pasem 12 mil, np. w kontekście zagrożeń ze strony dronów. Wyjaśnił specyfikę prawa pościgu: służby mogą ścigać jednostkę w strefie ekonomicznej, ale warunkiem jest wcześniejsze złamanie prawa na wodach terytorialnych. Oznacza to istotną lukę w możliwości reakcji na incydenty zainicjowane bezpośrednio przy infrastrukturze krytycznej w strefie ekonomicznej.

Poseł Ireneusz Zyska sformułował postulaty o charakterze strategiczno-technologicznym. Zaproponował utworzenie Krajowego Centrum Monitorowania Infrastruktury Podmorskiej, które wykorzystywałoby zaawansowane technologie cyfrowe do zarządzania kryzysowego. - Cała infrastruktura podmorska powinna mieć swojego „cyfrowego bliźniaka” i to centrum, które będzie zarządzać na terenie lądowym, powinno widzieć całą infrastrukturę – tłumaczył Zyska. Zaapelował również o pilne przyjęcie dokumentu rangi państwowej, który porządkowałby kompetencje na najwyższym szczeblu. - Powinniśmy jak najszybciej opracować i ogłosić taką Narodową Strategię Bezpieczeństwa jak USA, również w obszarze akwenu morskiego i inwestycji energetycznych – mówił.

Perspektywę międzynarodową wniosła Francesca De Vita ze Skyborn Renewables. Wskazała ona na konieczność wczesnej koordynacji inwestycji z siłami zbrojnymi, czerpiąc z wzorców brytyjskich i niemieckich. Zaznaczyła jednak, że obecna sytuacja na Bałtyku jest bezprecedensowa nawet dla rynków dojrzałych. - To, z czym nie mierzyliśmy się na bardziej dojrzałych rynkach – przynajmniej otwarcie – to perspektywa instalowania technologii, która ma służyć głównie wzmocnieniu zdolności obronnych państwa. A to dlatego, że nie mierzyliśmy się z zagrożeniami hybrydowymi, z jakimi mamy do czynienia obecnie – tłumaczyła De Vita.

Ekspertka odniosła się również do implementacji dyrektywy NIS2, postulując harmonizację przepisów w ramach Unii Europejskiej. - Istotne jest bardziej jednolite podejście w różnych krajach, zwłaszcza w odniesieniu do tego, czego wymaga się od deweloperów oraz kiedy morska farma wiatrowa zostaje uznana za infrastrukturę krytyczną – oceniła.

YouTube cover video

Koncepcja utworzenia i funkcjonowania Centrum Bezpieczeństwa Morskiego

Prezentacja kmdr ppor. SG Grażyny Naudzidło, Zastępcy Naczelnika Wydziału Morskiego w Morskim Oddziale Straży Granicznej, stanowiła szczegółowe rozwinięcie koncepcji operacyjnej Centrum Bezpieczeństwa Morskiego (CBM). Instytucja ma pełnić rolę centralnego węzła w krajowym systemie nadzoru nad zapewnieniem bezpieczeństwa polskich obszarów morskich.

Prelegentka zdefiniowała CBM nie jako nowy organ dowodzenia, lecz jako platformę integracji świadomości sytuacyjnej. Głównym celem Centrum jest realizacja zadań w celu wsparcia wymiany informacji związanych z monitorowaniem ruchu statków, ochroną przed zagrożeniami, czy przygotowywaniem raportów dotyczących zagrożeń,

między poszczególnymi służbami a przez to stworzenie jednolitego obrazu sytuacji nawodnej. Instytucja ta ma kluczowe znaczenie dla usprawnienia reakcji państwa poprzez fizyczną koncentrację przedstawicieli różnych resortów w jednej lokalizacji.\ Działania Centrum będą skoncentrowane na  etapach poprzedzających otwarty konflikt zbrojny – czyli na monitoringu, detekcji anomalii oraz wczesnym ostrzeganiu przed działaniami o charakterze hybrydowym lub dywersyjnym. - Koncepcja funkcjonowania CBM skupia działania Centrum na pierwszej fazie przed konfliktem. Główne zadania to monitorowanie obszarów morskich i zbieranie informacji. Dodatkowo analiza tego obrazu, uzupełnianie o kolejne elementy i ocena – tłumaczyła.

Architektura organizacyjna CBM zakłada model międzyresortowy, w którym funkcjonariusze są oddelegowani do pracy w Centrum, zachowując przy tym swoje pierwotne uprawnienia i podległość służbową. Trzon stałej obsady stacjonarnej stanowić będą przedstawiciele Straży Granicznej, Ministerstwa Obrony Narodowej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służby SAR oraz Administracji Morskiej. Taka konstrukcja ma zapewnić natychmiastową wymianę danych i wsparcie procesu koordynacji działań. Dla pozostałych podmiotów, w tym administracji skarbowej, przewidziano tryb pracy zdalnej lub hybrydowej, choć trwają analizy nad włączeniem KAS do grupy stacjonarnej.

Decyzja o lokalizacji siedziby CBM w Morskim Oddziale Straży Granicznej w Gdańsku została podyktowana uwarunkowaniami geostrategicznymi. Naudzidło zaznaczyła, że kluczowym czynnikiem jest bliskość Obwodu Królewieckiego i konieczność ciągłego monitorowania aktywności Federacji Rosyjskiej w tym rejonie. Gdańsk zapewnia optymalne warunki do szybkiego reagowania oraz wykorzystania istniejącego potencjału analitycznego i kadrowego Straży Granicznej.

Kmdr Naudzidło podkreśliła również, że CBM nie będzie funkcjonować w próżni. Koncepcja zakłada ścisłą interoperacyjność międzynarodową, w tym wymianę informacji z analogicznymi centrami w państwach regionu Morza Bałtyckiego oraz wykorzystanie europejskich systemów nadzoru. Centrum ma stać się tym samym polskim ogniwem w szerszym, sojuszniczym łańcuchu bezpieczeństwa morskiego.

Autor. Klub Energetyczny

Współpraca służb z operatorami offshore wind

Debata zdiagnozowała kluczowe wyzwania na styku sektora energetycznego i obronnego. Centralnym punktem dyskusji stała się asymetria w wymianie informacji. Operatorzy infrastruktury krytycznej pełnią rolę wysuniętych sensorów, dostarczając wojsku dane o aktywności obcych bander i walce radioelektronicznej, jednak system wymaga doskonalenia.

Rafał Batkowski, Dyrektor Wykonawczy ds. Kontroli i Bezpieczeństwa w ORLEN podkreślił, że tylko pełna wymiana niezbędnych informacji o zagrożeniu, które może otrzymać Operator (pracownicy mają dostęp do informacji niejawnych) zapewni możliwość właściwej troski o bezpieczeństwo załóg i  paltform w przypadku poważnego niebezpieczeństwa. – Chętnie byśmy pracowali, aby być uprzedzonymi o zagrożeniu. Abyśmy mogli przygotować naszą załogę i nasze platformy i inne instalacje, porty i terminale. Brakuje nam czasami informacji w drugą stronę - mówił.

Wymiana danych wrażliwych napotyka na bariery proceduralne. Gen. bryg. dr Mieczysław Bieniek, szef Zarządu Analiz Wywiadowczych i Rozpoznawczych – P2 Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, oficer wojsk specjalnych i wojsk powietrznodesantowych wskazał na konieczność zmiany paradygmatu, przywołując doświadczenia z wojny na Ukrainie. Tamtejsze służby w warunkach realnego konfliktu zrezygnowały ze sztywnych klauzul tajności na rzecz efektywności operacyjnej. - Stwierdzili, że szybkość przekazywania informacji jest znacznie ważniejsza niż nadawanie klauzuli niejawności – tłumaczył.

Reklama

Aby systemowo rozwiązać te problemy oraz budować standardy w zakresie odporności i zapewnić wymianę najlepszych praktyk zarządzania bezpieczeństwem strategicznej infrastruktury energetycznej, Batkowski zaproponował powołanie stałego gremium koordynacyjnego – „Rady Odporności” – która wzmocniłaby doraźne kontakty operacyjne ustrukturyzowanym dialogiem na szczeblu centralnym, w wymiarze publiczno-prywatnym.”

Wzorem dla takiej synergii jest sektor przesyłowy. Daniel Wagner, Dyrektor Bezpieczeństwa w Polskich Sieciach Elektroenergetycznych poinformował o zawarciu 3 grudnia „historycznego porozumienia” ze Sztabem Generalnym. Dokument ten powołuje wspólną grupę zadaniową, której celem jest harmonizacja inwestycji cywilnych z wymogami obronnymi już na etapie planowania. - Chcemy, aby nasze systemy były kompatybilne z systemami wojskowymi. Grupa zadaniowa ma wskazywać, jakiego rodzaju inwestycje są przydatne na wypadek dla wojska czy dla służb – mówił.

Kluczową rolę w integracji danych ma odegrać tworzone Centrum Bezpieczeństwa Morskiego (CBM). Kmdr Aleksander Urbanowicz z  Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych doprecyzował, że jednostka ta nie przejmie dowodzenia, lecz będzie pełnić funkcję analitycznego filtra („112 na morzu”), dostarczając decydentom zweryfikowany dane niezbędne do podjęcia optymalnych decyzji. – CBM musi agregować oraz weryfikować uzyskane informację, odrzucić szum informacyjny i stworzyć rozpoznany obraz sytuacji operacyjnej na morzu, który będzie pomagał w podjęciu właściwej decyzji - tłumaczył

Kmdr Urbanowicz wskazał, że wciąż powinniśmy obserwować i wykorzystywać doświadczenia Sojuszników, jednakże to polskie Siły Zbrojne stanowią punkt odniesienia do zwiększania zdolności w zakresie ochrony infrastruktury na morzu. Wskazał na dojrzałość operacyjną Sił Zbrojnych RP, udowodnioną natychmiastową reakcją po sabotażu Nord Stream. - Operacja Zatoka stała się podwalinami pod to, ażeby chociażby dzisiejszy Baltic Sentry funkcjonował tak jak obecnie obserwujemy, a rozwiązania zapisane w tak zwanej ustawie „Bezpieczny Bałtyk” zapewniają niespotykaną dotychczas elastyczność użycia sił morskich. Dzisiaj to Polskie Siły Zbrojne wiodą prym jak to robić – ocenił.

Z perspektywy Marynarki Wojennej, wiceadmirał Krzysztof Jaworski, Dowódca Centrum Operacji Morskich – Dowódca Komponentu Morskiego, przyznał, że pełna szczelność systemu wymaga domknięcia luk sprzętowych. Kluczowe jest pozyskanie fregat „Miecznik” oraz okrętów podwodnych „Orka”, które zabezpieczą domeny dotychczas niedostatecznie chronione. - Fregaty zapewniają nam obronę przeciwlotniczą, której nam brakowało. Okręty podwodne zatykają dziurę w działaniu podwodnym – mówił.

Dyskusję zamknął wątek nowych technologii rozpoznawczych. Gen. Bieniek zwrócił uwagę na skok jakościowy, jaki daje wyniesienie polskiego satelity wojskowego z sensorem SAR, uniezależniającego rozpoznanie od warunków atmosferycznych.

Ocean Winds: bezpieczeństwo jako proces ciągły

Bezpieczeństwo morskich farm wiatrowych traktujemy jako proces ciągły, realizowany w oparciu o obowiązujące standardy, analizę ryzyka oraz sprawdzone międzynarodowe praktyki. W Ocean Winds wychodzimy z założenia, że bezpieczeństwo lubi ciszę - jego skuteczność wynika nie z publicznych deklaracji szczegółowych rozwiązań, lecz z codziennej uważności, odpowiedzialnych decyzji i konsekwentnych działań - powiedział Kacper Kostrzewa, Dyrektor Zarządzający Ocean Winds w Polsce.

W ramach projektu BC-Wind współpracujemy z właściwymi służbami i organami państwowymi oraz uczestniczymy w testach i ocenach nowoczesnych rozwiązań technicznych. Takie podejście pozwala nam zapewnić spójność działań, ich adekwatność do warunków Morza Bałtyckiego oraz stopniowe doskonalenie poziomu bezpieczeństwa na kolejnych etapach realizacji projektu.

Cyberbezpieczeństwo w środowisku morskim

Kolejna debata zdefiniowała Bałtyk jako wielowymiarową przestrzeń konfrontacji, w której zagrożenia kinetyczne i cyfrowe przenikają się, tworząc skomplikowany obraz bezpieczeństwa państwa. Uczestnicy zgodzili się, że cyberprzestrzeń stała się preferowanym środowiskiem działania dla adwersarza (Rosji), pozwalając mu na unikanie otwartego konfliktu zbrojnego przy jednoczesnym osiąganiu celów strategicznych.

Płk Jarosław Wacko z Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni wyjaśnił mechanizm tej ucieczki w cyberprzestrzeń. Przeciwnik wykorzystuje asymetrię w obszarze poszanowania prawa – podczas gdy państwa zachodnie z respektem odnoszą się do regulacji wewnętrznych i międzynarodowych, adwersarz działa bez ograniczeń. Dąży do instalacji wrogiego oprogramowania w infrastrukturze krytycznej na długo przed atakiem. - Im bardziej będziemy silni w obszarach  klasycznych domen operacyjnych(powietrza, wody, lądu), tym bardziej będzie on uciekał w obszary cyberprzestrzeni, kosmosu, żeby osiągać swoje cele. Może się okazać, że ten adwersarz tam już jest i czeka na swoją okazję – ocenił płk Wacko.

Michał Domachowski, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa w Naftoporcie, rozwinął tę myśl, definiując cyberataki jako współczesny odpowiednik „artyleryjskiego przygotowania terenu”. W nowoczesnej doktrynie wojennej uderzenie w sieci teleinformatyczne poprzedza i warunkuje sukces działań fizycznych. - W każdym konflikcie, nawet w operacji specjalnej w Wenezueli najpierw działały wojska cybernetyczne. Jest cybernetyczne przygotowanie ataku. To jest sygnał, że za chwilę może nastąpić przełamanie do działań kinetycznych – przypomniał Domachowski.

Aby skutecznie bronić kluczowego węzła energetycznego, jakim jest Naftoport, przyjęto tam nowatorski model organizacyjny. Dział cyberbezpieczeństwa został wyłączony ze struktur IT i usytuowany w pionie bezpieczeństwa, co pozwala na niezależny audyt i kontrolę, analogicznie do relacji policji drogowej z zarządcą drogi. - Cyber powinno kontrolować i wspierać IT, a nie przyjmować od niego zadania – ocenił.

Kmdr dr hab. Rafał Miętkiewicz Profesor Akademii Marynarki Wojennej zwrócił uwagę na szerszy kontekst geopolityczny, wskazując na niepokojące analogie. Metody hybrydowe, które Rosja testowała na Morzu Czarnym. - Pewne przesłanki pozwalają nam stwierdzać, że dokładnie te same albo bardzo podobne mechanizmy były przez Rosjan stosowane na Morzu Czarnym, jakie są teraz stosowane na Bałtyku – mówił. W obliczu tych zagrożeń kluczowe staje się przygotowanie kadr. Kmdr Miętkiewicz podkreślił konieczność transformacji systemu szkolenia oficerów Marynarki Wojennej, aby nadążyć za skokiem technologicznym. - Troszeczkę się obawiam też zbyt niskiego poziomu świadomości, że my już w tym procesie jesteśmy troszeczkę zapóźnieni – wyraził obawę.

Technologiczną odpowiedź na zagrożenia typu GPS jamming omówił Daniel Popławski, wicedyrektor w Pionie Projektów Strategicznych Enamor. Wskazał na rozwój systemów nawigacji inercyjnej (IMU), które pozwalają jednostkom operować w środowisku odciętym od sygnału satelitarnego (GNSS denial). - Są to systemy, które w dobie ówczesnego rozwoju technologii uzyskują bardzo dobre dokładności i pozwalają na prowadzenie nawigacji w akwenach o dużym nasyceniu incydentów związanych z jammowaniem i spoofowaniem sygnału GNSS  – tłumaczył

Jednocześnie Popławski ostrzegł przed „erozją umiejętności” ludzkich. Nadmierne zaufanie do automatyki sprawia, że załogi tracą zdolność do manualnego prowadzenia nawigacji. - Wraz ze wzrostem automatyzacji pewnych procesów człowiek zaufał tak technologii, że zapomnieliśmy o umiejetności realizacji czynności bez jej udziału. Wykonywanie zadań w przyzwyczajeniu do automatycznych systemów wysokiej technologii może wpuścić człowieka w rutynę, nawet nie zauważy, że coś nie działa – mówił.

Paneliści zgodzili się, że fundamentem odporności jest „triada bezpieczeństwa”: technologia, procedury i ludzie. Płk Wacko wskazał na sukces programu „Cyberlegion”, który integruje cywilnych specjalistów z wojskiem, budując rezerwę kompetencyjną państwa. - To jest ponad 2,5 tysiąca cyberspecjalistów, którzy już zgłosili się do programu i  aktywnie wspierają  siły zbrojne – zdradził.

Specyfika ochrony infrastruktury morskiej wymusiła powstanie nowej, unikalnej specjalizacji. Michał Domachowski z Naftoportu zdefiniował profil „pracownika ochrony infrastruktury morskiej” – osoby łączącej uprawnienia do użycia broni z kwalifikacjami starszego sternika, zdolnej do działania w ekstremalnych warunkach pogodowych. - Znaleźć takiego kogoś na rynku, jeżeli nie jest z Formozy albo z Gromu, jest bardzo trudne – podkreślił.

Debatę zamknęła refleksja prowadzącego, przypominająca o fundamentalnej odpowiedzialności państwa morskiego: „Kraj, który nie potrafi wykorzystać dostępu do morza, który nie potrafi zabezpieczyć tego dostępu od strony morza, nie zasługuje na dostęp do morza i musimy sobie w Polsce z tego zdawać sprawę”.

Polski Fundusz Rozwoju inicjatorem rynku

Krzysztof Perdzyński, Dyrektor Inwestycyjny w Polskim Funduszu Rozwoju (PFR), przedstawił strategię Grupy PFR, koncentrującą się na transformacji energetycznej oraz wzmacnianiu odporności gospodarczej i obronnej kraju. PFR, zarządzający aktywami o wartości blisko 25 mld zł, realizuje inwestycje o strategicznym znaczeniu dla państwa, często pełniąc rolę inicjatora rynku. - PFR był prekursorem określonych rozwiązań. Często braliśmy na siebie ryzyko regulacyjne, rynkowe czy ryzyko budowy. Naszą rolą jest aktywizacja kapitału bez wypierania kapitału prywatnego – podkreślił przedstawiciel PFR.

Fundusz zaangażował w sektor OZE już ponad 2 mld zł, co przełożyło się na projekty inwestycje o łącznej wartości przekraczającej 8 mld zł. Nowa strategia do 2030 r. zakłada dalsze zaangażowanie PFR w sektory transformacji energetycznej i obronności.

Przedstawiciel PFR zaprezentował również dwie strategiczne inwestycje realizowane przez PFR na Bałtyku. Pierwszą z nich jest Baltic Hub – największy głębokowodny terminal kontenerowy w regionie, pełniący rolę „okna na świat” dla przedsiębiorców, będący istotnym pracodawcą oraz generujący znaczące wpływy do budżetu państwa. Drugim projektem jest terminal instalacyjny T5, dedykowany obsłudze projektów morskiej energetyki wiatrowej, który zostanie oddany do użytku jeszcze w tym roku i będzie obsługiwał m.in. projekt Baltica II, realizowanego w Grupie PGE.

Finansowanie inwestycji zwiększających bezpieczeństwo na morzu

Debata ujawniła fundamentalną zmianę w podejściu sektora finansowego do inwestycji strategicznych. Uczestnicy zgodnie potwierdzili, że po wybuchu wojny na Ukrainie „tabu” związane z finansowaniem zbrojeń przestało istnieć, a banki aktywnie poszukują projektów wzmacniających bezpieczeństwo państwa.

Artur Kucia, Dyrektor Departamentu Klienta Strategicznego - Przemysł Ciężki i Wydobywczy, PKO Bank Polski przyznał, że jeszcze kilka lat temu sektor obronny był dla banków terra incognita. Dziś sytuacja jest diametralnie inna, choć napotyka na bariery strukturalne – spółki zbrojeniowe, mimo ogromnych kontraktów, często nie posiadają wystarczającej zdolności kredytowej bez gwarancji Skarbu Państwa. - Spółka ma zdolność kredytową albo małą, albo na małą kwotę, albo w ogóle jej nie ma. I to zaczyna być pewien problem – tłumaczył Kucia.

Krzysztof Perdzyński z PFR wskazał, że banki dysponują nadwyżką depozytów rzędu 700 mld zł, która obecnie „parkowana” jest w obligacjach skarbowych, a mogłaby zasilić realną gospodarkę. Jako dowód na zaufanie kapitału do bezpieczeństwa Bałtyku przywołał sukces finansowy projektu Baltica 2. - Czy instytucje finansowe uważają Morze Bałtyckie za bezpieczny rejon? Najlepiej mówią same pieniądze. Zamknięcie finansowe Baltica 2 to kilkanaście miliardów złotych, dwadzieścia pięć instytucji finansowych powiedziało tak – podał Perdzyński.

Skalę tego zaangażowania zobrazowała Patrycja Kunc-Rozbrój, Wiceprezes Zarządu ds. Korporacyjnych, PGE Baltica. Projekty Baltica 2, 3 i 9+ mają dostarczyć 3,8 GW mocy do 2035 r., a ich realizacja opiera się na skomplikowanej inżynierii finansowej. - To są naprawdę ogromne, miliardowe inwestycje. Wszystkie główne komponenty dla Baltica II zostały już zakontraktowane, pierwsze fundamenty już dopłynęły do portu – mówiła.

YouTube cover video

Kluczowym elementem układanki, zidentyfikowanym przez PFR jako „wąskie gardło”, był brak infrastruktury portowej. Perdzyński podkreślił strategiczne znaczenie inwestycji w terminal instalacyjny T5 w Gdańsku, który uniezależnia Polskę od portów zagranicznych. - W Polsce nie było tego typu inwestycji. Była konieczność wykorzystania portów niemieckich czy Bornholmu. Ta inwestycja dała większe bezpieczeństwo dla całego polskiego programu – mówił.

Jednak realizacja tak złożonych projektów wymaga precyzyjnych ram prawnych. Sebastian Kowalczyk, Prezes Zarządu, Instytut Bezpieczeństwa i Rozwoju Infrastruktury Krytycznej, wskazał na Sector Deal jako platformę dialogu z wojskiem, ale jednocześnie deweloperzy ostrzegali przed niestabilnością regulacyjną. Kunc-Rozbrój zauważyła, że zmiany przepisów na późnym etapie podważają wiarygodność Polski w oczach zagranicznego kapitału.

Artur Kucia zwracał uwagę, że inwestycje w bezpieczeństwo (zarówno militarne, jak i energetyczne) nie zawsze bronią się w prostym rachunku ekonomicznym. Ich celem nie jest obniżenie cen, lecz dywersyfikacja i fizyczna dostępność zasobów.

Uczestnicy wskazali na potrzebę wzmocnienia mechanizmów koordynacji międzyresortowej jako ważnego obszaru wymagającego usprawnienia.

Sebastian Kowalczyk zdefiniował to krótko: „Koordynacja i komunikacja”. W podobnym tonie wypowiedzieli się przedstawiciele PFR i PGE, podkreślając znaczenie usprawnienia procesów administracyjnych, które obecnie są rozproszone pomiędzy liczne instytucje, co może wpływać na wydłużenie procesu inwestycyjnego oraz zwiększenie jego kosztów.

WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych
Reklama