Reklama
  • ANALIZA
  • KOMENTARZ
  • WIADOMOŚCI
  • DEFENCE PREMIUM

Nuklearny zwrot Berlina? Merz grzebie niemiecki pacyfizm

W Monachium Friedrich Merz wygłosił nekrolog dla berlińskiej polityki zagranicznej. Czy Niemcy są gotowe opuścić strefę komfortu pacyfizmu i wejść w nuklearną erę realizmu?

Autor. @_FriedrichMerz/X.com
„Ten porządek... już nie istnieje w tej formie" Koniec „wakacji od historii świata" NATO to także korzyść dla Ameryki Europejska debata nuklearna teraz na stole Wartości bez środków to obciążenie Europa wyznacza granicę wobec MAGA

Z tego artykułu dowiesz się: - Jak Niemcy zmieniają politykę zagraniczną? - Jakie znaczenie ma debata o odstraszaniu nuklearnym? - Jaka będzie polityka wobec USA?

Friedrich Merz właśnie zadeklarował, że „wakacje od historii świata” dobiegły końca, a Europa stoi przed wyborem między hard power a marginalizacją. Lider CDU wykorzystał swoje wystąpienie na Konferencji Monachijskiej, aby wysłać partnerom i przeciwnikom sygnał tak dosadny, co nieupiększony: „Europa wraca” do świata twardej siły, ładu opartego na zasadach w stanie rozkładu oraz Niemiec zdeterminowanych, by zasypać przepaść między swoimi aspiracjami a potencjałem militarnym.

„Ten porządek... już nie istnieje w tej formie"

Merz wcześniej nadał ton, argumentując, że międzynarodowy ład oparty na zasadach nie jest jedynie „pod presją”, ale strukturalnie zanika. Podtrzymał ponure sformułowania konferencji i jeszcze je zaostrzył: „Ten porządek, jakkolwiek niedoskonały był nawet w swoich najlepszych momentach, już nie istnieje w tej formie”.

To zdanie jest istotne, ponieważ nie jest jedynie lamentem nad nadwyrężonym porządkiem. To uznanie nowegostatus quo – świata, w którym fundamenty przewidywalności, współzależności i instytucjonalnego zarządzania kryzysowego, tak dobrze znane Europie, przestały operować. To nie jest zwykłe ubolewanie nad kryzysem; to strategiczne zerwanie z doktryną „Wandel durch Handel” (niem. zmiana poprzez handel), zmuszające niemieckie elity do przedefiniowania podstaw bezpieczeństwa.

Koniec „wakacji od historii świata"

Merz szukał uderzającej metafory do opisania tej nowej rzeczywistości: „Europa wróciła z wakacji od historii świata. Z powrotem do świata kształtowanego przez przymus, strefy wpływów i rywalizację mocarstw”. Przedstawił wojnę Rosji jako najbardziej widoczny przejaw tej transformacji, mówiąc o „przemocowym rewizjonizmie” Moskwy, brutalnej wojnie przeciwko Ukrainie i europejskiemu porządkowi politycznemu, wiążącej się z codziennymi, poważnymi zbrodniami wojennymi.

NATO to także korzyść dla Ameryki

Najostrzejsze fragmenty wystąpienia Merza były skierowane za Atlantyk. Czy Ameryka może pozwolić sobie na izolacjonizm? Według Merza nie – to wiadomość skierowana bezpośrednio do zwolenników doktryny „America First”. W tej części przemówienia argumentował: „W erze rywalizacji mocarstw nawet Stany Zjednoczone nie będą wystarczająco potężne, by działać w pojedynkę”.

Następnie przedstawił kluczowy argument sprzedażowy – przewaga konkurencyjna NATO to nie tylko korzyść Europy, ale i Ameryki. Powinniśmy… wspólnie naprawić i ożywić transatlantyckie zaufanie. Politycznie Merz stara się tu zrobić dwie rzeczy naraz: odrzucić logikę „America First” bez przedstawiania USA jako wroga oraz ukazać agendę „większej odpowiedzialności” Europy jako działanie wewnątrz, a nie poza strukturami NATO.

Niemiecki czołg podstawowy Leopard 2A7V i bojowy wóz piechoty Puma na ćwiczeniu Quadriga na Litwie, maj 2024 roku.
Niemiecki czołg podstawowy Leopard 2A7V i bojowy wóz piechoty Puma na ćwiczeniu Quadriga na Litwie, maj 2024 roku.
Autor. Marco Dorow / Bundeswehr / Flickr

Europejska debata nuklearna teraz na stole

Najważniejszym „nowym” czynnikiem towarzyszącym monachijskiej inicjatywie Merza był wątek nuklearny. Merz ogłosił, że rozpoczął poufne negocjacje z Emmanuelem Macronem na temat europejskiego odstraszania nuklearnego, które musi zostać zintegrowane z mechanizmem NATO Nuclear Sharing i w ramach którego na kontynencie europejskim nie może być „stref o zróżnicowanym poziomie bezpieczeństwa”. To gra o wysoką stawkę! Merz w rzeczywistości sugeruje „europeizację” francuskiego odstraszania nuklearnego, co będzie szokiem poznawczym dla niemieckiej opinii publicznej, wciąż głęboko zakorzenionej w pacyfizmie.

Ideą Merza jest budowa silnego, samowystarczalnego filaru europejskiego wewnątrz sojuszu, a nie odrzucenie NATO. Nie chodzi o niemiecką bombę atomową, której zakazują traktaty i prawo. Chodzi o to, czy francuski potencjał odstraszania może zostać „politycznie zeuropeizowany” i czy można to zrobić bez podważania jedności NATO. Ujawnienie tych negocjacji to polityczny granat wrzucony do Bundestagu; Merz faktycznie przyznaje, że amerykański parasol może już nie wystarczyć, a Berlin zostaje tym samym zmuszony do debaty nuklearnej, która przez dekady była tematem tabu.

Wartości bez środków to obciążenie

Merz postawił wyjątkowo szczerą diagnozę niemieckiej polityki zagranicznej po zimnej wojnie – cechowała się „nadwyżką normatywną”, krytykowała naruszanie ładu międzynarodowego, ale często brakowało jej środków, by to skorygować, a luki między aspiracjami a możliwościami stają się coraz szersze. Zamykamy te luki. Towarzyszyło temu wyliczenie mające rozproszyć europejski fatalizm: Rosja ma PKB rzędu 2 bilionów euro; UE ma PKB dziesięciokrotnie większe, ale nie jest dziesięć razy potężniejsza, „ponieważ nie zmobilizowaliśmy jeszcze w niezbędnym stopniu naszego potencjału militarnego, politycznego, ekonomicznego i technologicznego”.

Merz zakończył psychologicznie i finansowo – Europa musi „przełączyć przełącznik” teraz, ponieważ wolność nie jest już „dana raz na zawsze”, będzie wymagać „stanowczości i determinacji” oraz gotowości do poświęceń „nie kiedyś, ale teraz”.

Francuski samolot bojowy Dassault Rafale z zamaskowanym pociskiem ASMPA-R zdolnym do przenoszenia głowicy jądrowej leci w towarzystwie latającej cysterny A330 MRTT.
Francuski samolot bojowy Dassault Rafale z zamaskowanym pociskiem ASMPA-R zdolnym do przenoszenia głowicy jądrowej leci w towarzystwie latającej cysterny A330 MRTT.
Autor. Armée de l'Air et de l'Espace / X

Europa wyznacza granicę wobec MAGA

Dodatkowo Merz ustawił Europę w ideologicznej kontrze do części dzisiejszego dyskursu politycznego w USA. „Wojny kulturowe MAGA w USA nie są nasze” powiedział, wskazując na różnice w podejściu do wolności słowa, handlu oraz multilateralizmu w obszarze klimatu i zdrowia. To redefiniuje podział transatlantycki nie tylko jako kwestię budżetów i podziału obciążeń, ale także wartości i stylów rządzenia oraz tego, czy Europa stanie w obronie swoich granic prawno-konstytucyjnych, nawet jeśli USA wyrażą dezaprobatę.

Celem przemówienia Merza w Monachium jest uczynienie jednego argumentu politycznie nieuniknionym – Europa posiada zasoby, by się bronić, ale nie ma jeszcze modelu mobilizacji ani odpowiedniego nastawienia. Czyni on Niemcy odpowiedzialnymi za zmianę tego stanu rzeczy, argumentując jednocześnie, że musi się to odbyć w sposób wspierający, a nie zastępujący NATO.

Co to oznacza? Pojawi się zaciekły opór ze strony lewego skrzydła SPD i Zielonych, którzy prawdopodobnie oskarżą Merza o militaryzm i „atomową manię wielkości”. W Paryżu wieści o „poufnych rozmowach” mogą zostać uznane za falstart, ale w Waszyngtonie, zwłaszcza wśród Demokratów, głos Merza zostanie odebrany jako pożądana zmiana w kierunku europejskiej asertywności, która nie jest antyamerykańska. Merz położył kres erze dyplomatycznych uników, których Niemcy dopuszczały się przez lata.

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama