Reklama
  • WIADOMOŚCI

Szef MON: nie boję się o sojusz transatlantycki

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział w rozmowie z PAP, że „nie boi się o sojusz transatlantycki”. Im Europa będzie więcej inwestować w obronność, tym Ameryka będzie nas poważniej i z większym respektem traktować - podkreślił. Ocenił także, że decyzje w zakresie broni atomowej powinny być podejmowane w ramach NATO.

Wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz
Autor. Tomasz Głowacki/Defence24.pl

Kosiniak-Kamysz był pytany w czwartek w rozmowie z PAP, AFP i dpa, czy Unia Europejska powinna angażować się w większym stopniu w zakresie bezpieczeństwa i obronności. Szef MON zaznaczył, że „Sojusz Północnoatlantycki ma misję wojskową a Unia ma misję rozwojową i gospodarczą”. - Ja bym nie mieszał tych dwóch porządków - podkreślił.

Reklama
  • Armie muszą być zjednoczone z NATO. NATO jest sojuszem obronnym i tam powinny być elementy dowódcze, strategiczne związane z prowadzeniem działań operacyjnych a w Unii Europejskiej - gospodarka, rozwój i bezpieczeństwo, szczególnie łańcuchów dostaw, produkcji zbrojeniowej i finansowania armii narodowych - ocenił. Dodał, że UE może odegrać znaczącą rolę we wzmacnianiu europejskiego przemysłu zbrojeniowego, dzięki pożyczkom oraz „grantom na rzecz budowy armii narodowych".
  • Ja nie dopuszczam myśli konkurencji pomiędzy Unią a NATO: Unia uzupełnia NATO, NATO uzupełnia Unię w zdolnościach - podkreślił.

Wyraził także przekonanie, że nie obawia się o przyszłość relacji transatlantyckich, szczególnie po zmianach w polityce zbrojeniowej Niemiec. - Wezwanie prezydenta Trumpa kanclerz (Niemiec) Friedrich Merz bardzo wyraźnie odczytał i zmienił (niemiecką) politykę zbrojeniową. Chciałbym, żeby Hiszpania odczytała to wezwanie; chciałbym, żeby jeszcze silniej Włosi i Francuzi odczytali to wezwanie do podnoszenia wydatków na zbrojenia, tak jak Polska, tak jak Niemcy, tak jak państwa skandynawskie, które tutaj są naszymi bardzo ważnym partnerami - stwierdził.

Reklama
  • Im Europa będzie więcej inwestować, tym Ameryka będzie nas poważniej i z większym respektem traktować w tych obszarach - przekonywał.

Szef MON zadeklarował także, że nie obawia się bezpieczeństwo wykorzystywanych w polskim wojsku technologii, które pochodzą z państw sojuszniczych. - Wszyscy pytają o różne kody, czy nikt nie wyłączy nam dostępu. Po to jesteśmy w sojuszu, żeby się wymieniać, wzajemnie umożliwiać stosowanie tych zdolności - mówił. - Ale im więcej, szczególnie w tym obszarze, zrobimy autonomicznie na bazie naszych naukowców, naszych dokonań, im bardziej będziemy autorami, a nie konsumentami - tym lepiej - dodał.

Kosiniak-Kamysz był pytany także o to, co miał na myśli mówiąc w poniedziałek, że jest za rozwijaniem przez Polskę własnych zdolności badawczych w zakresie broni jądrowej oraz czy chce, aby Polska posiadała własną broń atomową. Szef MON zaznaczył, że Polska w tym zakresie jest „związana różnego rodzaju konwencjami” i „ten temat to nie jest temat do wielkiej dyskusji”.

  • To jest temat zawsze do wielkiej odpowiedzialności i działania w ramach zdolności i współpracy sojuszniczej - podkreślił Kosiniak-Kamysz. Dodał jednak, że polska nauka musi rozwijać się w zakresie technologii jądrowej.

Minister obrony narodowej stwierdził ponadto, że „odczytuje zaproszenie prezydenta (Francji) Emmanuela Macrona do parasola nuklearnego”. - Mamy Nuclear Sharing wypływający z postanowień amerykańskich, natowskich, więc w tych formatach Polska powinna odnajdywać swoje miejsce i jest gotowa do współpracy z wszystkimi państwami NATO - podkreślił. Zaznaczył, że w tym zakresie podejmowane muszą być decyzje sojusznicze.

Dopytywany, czy Polska zaakceptowałaby posiadanie broni atomowej przez Niemcy odpowiedział, że Niemcy - podobnie jak Polska - zobowiązane są do przestrzegania określonych konwencji oraz że wszystkie decyzje dotyczące „oddziaływania nuklearnego powinny być prezentowane w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego”, a nie poprzez decyzje jednostronne czy bilateralne.

Prezydent Karol Nawrocki oświadczył w niedzielę w programie „Śniadanie Rymanowskiego” w Polsat News, że jest „wielkim zwolennikiem” przystąpienia Polski do projektu jądrowego i przyznał, że „Polska powinna rozważyć rozwój własnej broni jądrowej”. Pytany o zgodę Stanów Zjednoczonych i traktat o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej, odpowiedział: „Nie wiem, ale musimy działać w takim kierunku, abyśmy mogli rozpocząć prace”. Jako powód podał toczący się w sąsiedztwie konflikt zbrojny oraz imperialną politykę Rosji.

Niemcy nie posiadają własnej broni nuklearnej i są sygnatariuszem układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Ich bezpieczeństwo nuklearne opiera się na mechanizmie NATO Nuclear Sharing, którego kluczowym filarem są Stany Zjednoczone. W jego ramach w kilku państwach europejskich, w tym na terytorium Niemiec, rozmieszczone są amerykańskie głowice jądrowe.

Prezydent Francji Emmanuel Macron zainicjował wiosną 2025 roku debatę na temat rozszerzenia francuskiej ochrony nuklearnej na państwa Unii Europejskiej, co mogłoby stanowić odpowiedź na ewentualne osłabienie amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.

Stanowisko przedstawione przez Władysława Kosiniaka-Kamysza można odczytywać jako próbę zachowania równowagi między wzmacnianiem europejskich zdolności obronnych a utrzymaniem silnych więzi z NATO. Wypowiedzi Kosiniaka-Kamysza sugerują, że zwiększanie wydatków na zbrojenia w Europie ma nie tylko wymiar militarny, ale też polityczny – chodzi o wzmocnienie pozycji państw europejskich w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi. Jednocześnie minister wyraźnie oddziela kompetencje Unii Europejskiej od struktur Sojuszu, podkreślając, że to NATO powinno pozostać główną platformą decyzji operacyjnych i strategicznych.

Równie istotny jest wątek nuklearny, który pojawił się w kontekście wypowiedzi Karola Nawrockiego oraz inicjatywy Emmanuela Macrona. Słowa Nawrockiego o potrzebie rozważenia własnych zdolności jądrowych wywołały debatę o granicach polskiej suwerenności w polityce bezpieczeństwa i o zobowiązaniach międzynarodowych. Z kolei propozycja Macrona dotycząca rozszerzenia francuskiego parasola nuklearnego pokazuje, że w Europie rośnie gotowość do dyskusji o alternatywnych formach odstraszania. Cała ta debata świadczy o pogłębiającym się poczuciu zagrożenia w regionie i o poszukiwaniu nowych, bardziej trwałych gwarancji bezpieczeństwa.

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama