Geopolityka

Separatyzm Katalonii zagrożeniem dla Europy [KOMENTARZ]

Fot. Núria / Flickr.com / CC 2.0.
Fot. Núria / Flickr.com / CC 2.0.

Katalońskie referendum niepodległościowe wywołało zdecydowaną reakcję hiszpańskich władz, które aby nie dopuścić do głosowania wysłały do lokali wyborczych oddziały policji. Efektem wczorajszych wydarzeń jest jednak jeden z najgłębszych kryzysów politycznych w historii kraju. Zagraża on nie tylko Hiszpanii, ale też spójności Unii Europejskiej i NATO. 

Podczas wczorajszego głosowania policjanci wkraczali do punktów wyborczych, aby zająć urny i karty wyborcze. W starciach z funkcjonariuszami. Według władz lokalnych w starciach rannych zostało ok. 840 osób. Władze w Barcelonie poinformowały również, że w głosowaniu wzięło udział 2,26 mln głosujących, czyli 42 proc. uprawnionych do głosowania, z czego 90 proc. zagłosowało za secesją. 

"Dzisiaj nie było referendum niepodległościowego w Katalonii" - powiedział premier Hiszpanii. Mariano Rajoy stwierdził także, że mieszkańcy Katalonii, biorąc udział w "nielegalnym" głosowaniu, "zostali oszukani". Zgodnie z wyrokiem hiszpańskiego trybunału konstytucyjnego niedzielne referendum było niezgodne z konstytucją. Zgodnie z jej przepisami to rząd w Madrycie dysponuje uprawnieniami do organizacji referendum. Zatem wrześniowa decyzja parlamentu Katalonii dotycząca organizacji referendum była niezgodna z prawem.

Szef rządu podziękował również służbom bezpieczeństwa w utrzymaniu porządku. "Zrobiliśmy to, co musieliśmy zrobić. Jesteśmy rządem Hiszpanii, a ja jestem premierem tego rządu i wykonałem swoje kompetencje" - powiedział Rajoy. Premier zapowiedział również spotkanie z ugrupowaniami politycznymi, aby odbyć konsultacje dotyczące obecnej sytuacji oraz przyszłości kraju. Ma ono odbyć się już dzisiaj.  

Tymczasem Carles Puigdemont, szef rządu Katalonii, zapowiedział, że w ciągu najbliższych dni wyśle do regionalnego parlamentu wyniki głosowania, tak aby izba mogła kontynuować proces odrywania się północno-wschodniej prowincji Hiszpanii od reszty kraju. 

Według doniesień medialnych w Madrycie podejmowane są obecnie decyzje, aby zatrzymać kolejne kroki władz w Barcelonie. Niewykluczone, że władze centralne zdecydują się na użycie art. 155 konstytucji, na podstawi którego można zawiesić regionalną autonomię Katalonii. 

Rozwój wypadków w Hiszpanii, jest niepomyślny także z punktu widzenia Europy. Rozgrzewa ona bowiem na nowo dyskusję o secesjonistycznych ambicjach poszczególnych regionów, takich jak Szkocja czy serbska Wojwodina. Poza tym skupienie się na kwestii utrzymania spójności państwa, nie poprawia walki Madrytu ze starym-nowym zagrożeniem, jakim jest terroryzm. To właśnie w stolicy Katalonii w sierpniu tego roku doszło do zamachu, w którym zginęło 16 osób. Katalonia należy do regionów Hiszpanii, które są najbardziej narażone na niebezpieczeństwo związane z radykalizmem islamskim. Według ekspertów Barcelona znajduje się w grupie hiszpańskich metropolii, gdzie radykalny salafizm znalazł najwięcej sympatyków.

Powstaje również pytanie ewentualną przyszłość nowego tworu państwowego. Już podczas poprzednich referendów Bruksela zapowiadała, że Katalonia nie mogłaby liczyć na automatyczne przyjęcie jej do grona państw Unii. Poza tym zgodę na akcesję musiałyby wyrazić wszystkie państwa, a jej brak jest pewien w przypadku przynajmniej jednej z nich, nie licząc pozostałych członków Wspólnoty, które żywią podobne co Madryt obawy dotyczące ambicji państwowotwórczych swoich regionów.

Z podobnym scenariuszem możemy liczyć się w przypadku NATO, szczególnie że Hiszpania jest ważnym członkiem Sojuszu, z dużym potencjałem militarnym. Hiszpańska armia jest obecna na wschodniej flance Paktu Północnoatlantyckiego, przykładami są przerzut pododdziałów "szpicy", czyli sił natychmiastowego reagowania NATO do Polski w 2016 roku, czy wydzielenie pododdziałów pancernych i zmechanizowanych do służby wraz z Polakami w dowodzonej przez Kanadyjczyków batalionowej grupie na Łotwie.

Warto także zwrócić uwagę, że w referendum wzięła udział mniej niż połowa uprawnionych do głosowania, co czyni mandat do podjęcia procesu oderwania się od Hiszpanii dość słabym. Byłoby dobrze, gdyby władze w Barcelonie zadały sobie pytanie o celowość prowadzonych działań. Z drugiej strony, sytuacja w regionie jest bardzo napięta i grozi dalszą eskalacją.

Wreszcie, nie bez znaczenia był udział czynników zewnętrznych (w tym w szczególności liczącej na osłabienie szeroko pojmowanego Zachodu Rosji) w środowisku informacyjnym wokół głosowania. Na razie trudno jednoznacznie określić, w jaki sposób zakończy się ten kryzys. Z punktu widzenia UE i NATO zdecydowanie korzystniejszym rozwiązaniem jest wspieranie integralności Hiszpanii. W innym wypadku ogłoszenie niepodległości terytorialnej przez Katalonię może pociągnąć za sobą kolejne tego typu deklaracje.  

Lidia Gibadło, Jakub Palowski

Komentarze