Strona główna

Rosjanie straszą Kalibrami z Morza Barentsa. Ukrywają problemy z korwetami?

Korweta „Griemiaszczyj” w czasie prób morskich. Fot. mil.ru
Korweta „Griemiaszczyj” w czasie prób morskich. Fot. mil.ru

Podobnie jak w grudniu 2019 r. tak i w styczniu 2020 r. rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o zakończonej sukcesem serii testów korwety projektu 20385 „Griemiaszczyj”, zmieniając w tytule komunikatu jedynie Morze Białe na Morze Barentsa. Za każdym razem podkreślano, że próby związane były również z użyciem rakiet systemu „Kalibr” i „Oniks” przeciwko celom nawodnym i lądowym. Za to całkowicie przemilczano problemy z przejęciem nowego okrętu przez Wojenno-Morską Flotę.

Zgodnie z komunikatem ministerstwa obrony Rosji z dnia 15 grudnia 2019 r. „Korweta „Griemiaszczyj” (projektu 20385) zakończyła serię testów na Morzu Barentsa”. Informowano wtedy również, że w ramach prób państwowych okręt wykonał na Morzu Białym strzelanie rakietami manewrującymi „Kalibr” i „Oniks” do celów brzegowych i morskich. Dodatkowo wyjaśniono, że testy korwety „Griemiaszczyj” trwały dokładnie miesiąc (okręt miał przybyć na próby do bazy biełomorskiej Floty Północnej 13 listopada 2019 r.).

To właśnie dlatego mógł wzbudzić zdziwienie kolejny komunikat tego rodzaju opublikowany przez resort obrony miesiąc później (20 stycznia 2020 r.) pod tytułem „Korweta „Griemiaszczyj” zakończyła serię testów na Morzu Barentsa”. I znowu nie zapomniano zaznaczyć, że okręt wystrzelił na Morzu Białym rakiety manewrujące  „Kalibr” i „Oniks” na cele przybrzeżne i morskie. Poinformowano dodatkowo o przeprowadzeniu na Morzu Barentsa strzelań artyleryjskich z armat AK-190: (kalibru 100 mm) i AK-630 (kalibru 30 mm) do ćwiczebnych celów powietrznych, strzelania torpedowego do celu podwodnego oraz próbnego holowania na morzu, wspólnie z holownikiem SB-523.

image
Wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina i ministra obrony Siergieja Szojgu na mostku korwety „Griemiaszczyj” 31 października 2019 r. Fot. kremlin.ru

Wszystko to oficjalnie odbywało się w czasie badań państwowych, które zgodnie z poprzednim komunikatem resortu obrony miały się zakończyć miesiąc wcześniej. Jak się później okazało badania te nie tylko się nie zakończyły tak jak planowano do 10 grudnia, ale również nie udało się przekazać okrętu Wojenno-Morskiej Flocie do 26 grudnia 2019 r.

Sprawa jest o tyle poważna, że terminy te (i tak przesunięte o rok w porównaniu do planów z 2016 roku) były przedstawione rosyjskiemu prezydentowi Władimirowi Putinowi i ministrowi obrony Rosji Siergiejowi Szojgu jeszcze 31 października 2019 r., w czasie ich wizyty na pokładzie korwety „Griemiaszczyj” w stoczni „Jantar” w Kaliningradzie. Przedstawiciele marynarki wojennej (w tym dowódca okrętu kmdr ppor. Roman Dowgajłow) meldowali wtedy Putinowi, że okręt kończy właśnie próby stoczniowe oceniając jego gotowość na 94,5% oraz że „od 5 listopada planuje się przejście okrętu na poligony Floty Północnej, aby w grudniu zakończyć badania państwowe”.

image
Konsole zintegrowanego mostka korwety „Griemiaszczyj”. Fot. kremlin.ru

Na oficjalnej stronie Kremla pojawiła się również informacja, że „korweta „Griemiaszczyj” będzie pierwszym okrętem – nosicielem rakiet „Kalibr” we Flocie Oceanu Spokojnego”. Trzy miesiące później ministerstwo obrony poinformowało jednak, że załoga okrętu przygotowuje się obecnie w głównej bazie Floty Północnej w Siwieromorsku nie do przejścia na Pacyfik, ale w odwrotnym kierunku – na Bałtyk. To właśnie tam ma bowiem nastąpić przekazanie okrętu rosyjskiej marynarce wojennej. Może to oznaczać, że próby państwowe korwety nie zakończyły się pozytywnie i zamiast od razu kierować tą jednostkę na Daleki Wschód, trzeba ją było przenieść bliżej producenta, by ten na bieżąco usuwał wykrywane usterki. Okręt był bowiem budowany przez stocznię „Siewiernaja Wierf” w Sankt Petersburgu według projektu petersburskiego biura CMKB „Ałmaz”.

image
Konsole operatorskie ARM Wariant 1 na burcie z włazem wejścia do BCI korwety „Griemiaszczyj”. Fot. kremlin.ru

Wbrew pozorom takie opóźnienie wcale nie musi być oznaką problemów, jakie ma z wykonaniem zleconych prac rosyjski przemysł stoczniowy. Korweta „Griemiaszczyj” to bowiem zupełnie nowy okręt, jedynie z wyglądu przypominający jednostki projekt 20380 typu Stierieguszczyj. Jest więc normalne, że może mieć tzw. „problemu wieku niemowlęcego”, które trzeba bezwzględnie usunąć. Równolegle jest bowiem budowany dla Floty Pacyfiku drugi okręt projektu 20385 „Prowornyj” i pierwsza w serii podobnie uzbrojonych korwet projektu 20386 typu („Dierzkij”) „Merkurij” dla Floty Północnej.

image
Konsole operatorskie z lewej strony od burty z włazem do BCI korwety „Griemiaszczyj”. Fot. kremlin.ru

Największe zmiany w porównaniu do korwet projektu 20380 dotyczyły przede wszystkim okrętowego systemu dowodzenia i kierowania BIUS „Sigma” (Bojewaja Informacionno-Uprawliajuszczaja Sistema) opracowanego przez zakłady FNPC AO „NPO Mars”. System ten miał bowiem po raz pierwszy, w pełni zintegrowany sposób, zabezpieczać jednoczesne zwalczanie celów powietrznych, nawodnych, podwodnych i lądowych na tak małych jednostkach pływających (korweta „Griemiaszczyj” ma wyporność „tylko” 2000-2500 ton, szerokość 13 m i długość 106,0 m). Dlatego można przypuszczać, że to właśnie usterki „informatyczne”, związane z systemem dowodzenia stały się przyczyną problemów w czasie badań państwowych i zmusiły okręt do przejścia z powrotem na Bałtyk.

image
Co najmniej cztery rodzaje konsol operatorskich (prawdopodobnie systemów uzbrojenia Oniks i Kalibr) na sześciu stanowiskach BCI korwety „Griemiaszczyj” – znajdujące się na wprost i z prawej strony burty z włazem wejścia do BCI. Fot. kremlin.ru

Nieco więcej światła na nowe, rzeczywiste możliwości operacyjne korwety rzuciła wizyta prezydenta Putina na jej pokładzie, w czasie której zaprezentowano m.in. Główne Stanowisko Dowodzenia (Bojowe Centrum Informacyjne) okrętu. Rosyjskiemu prezydentowi meldowano wtedy m.in., że korweta „Griemiaszczyj” ma możliwość atakowania rakietami „Kalibr” cele lądowe oddalone o 1900 km oraz cele nawodne rakietami „Oniks” w odległości 450 km. Przeznaczona dla tych pocisków i umieszczona na dziobie uniwersalna, ośmiostanowiskowa wyrzutnia pionowego startu 3S-14 systemu UKSK ma być w przyszłości przygotowana również do odpalania rakiet hipersonicznych „Cirkon”.

image
Stanowisko dowódcy i zastępcy GSD na korwecie „Griemiaszczyj”. Z przodu ma on do dyspozycji jedną konsolę dwuekranową typu ARM 170XXX Wariant 2 (obsługiwaną przez operatora), a z jego lewej strony zawieszono (widoczny na zdjęciu) duży, ustawiony pionowo planszet taktyczny. Fot. kremlin.ru

Na mostku okazało się, że dowódca okrętu ma tam do dyspozycji ustawiony pionowo planszet taktyczny ze zobrazowaną sytuacją taktyczną systemu dowodzenia BIUS „Sigma” na podkładzie mapy elektronicznej. Dowodzenie walką odbywa się jednak z Głównego Stanowiska Dowodzenia, które zorganizowano we wnętrzu okrętu. W czasie wizyty Putina zaprezentowano film z tego rzadko pokazywanego miejsca, na którym widać było co najmniej siedem konsol dwuekranowych z ekranami ustawionymi w pionie (z których tylko część była w wersji ARM 170XXX Wariant 1 oferowanej obecnie przez zakłady FNPC AO „NPO Mars”), jedną konsolę dwuekranową typu ARM 170XXX Wariant 2 z ekranami ustawionymi w poziomie (prawdopodobnie miejsce dowódcy BCI), dwie niestandardowe konsole systemów uzbrojenia z pojedynczym ekranem oraz jeden planszet sytuacji taktycznej.

image
Stanowisko nawigatora obok konsol systemów uzbrojenia znajdujące się z prawej strony burty z włazem wejścia do BCI korwety „Griemiaszczyj”. Fot. kremlin.ru

Ujawniono też podział pracy, z którego wynika że dowódca GSD spełnia przede wszystkim tzw. funkcje uderzeniowe („udarne”) organizując ataki na przeciwnika, natomiast jego zastępca zajmuje się ochroną i obroną okrętu, w pierwszej kolejności przed „środkami napadu powietrznego przeciwnika”.

Trudno jest ocenić organizację BCI na korwecie „Griemiaszczyj” nie znając przeznaczenia i rozmieszczenia wszystkich konsol. Z tego jednak co pokazano wynika, że w czasie alarmu bojowego na GSD znajduje się co najmniej dwunastu operatorów plus dowodzący oficer. Rosjanie nie zastosowali wszędzie konsol wielofunkcyjnych, co oznacza, że w większości przypadków miejsce operatora jest przydzielane na stałe. Nie pozwala to na przejmowanie zadań przez innych specjalistów, co na okrętach zachodnich powoli staje się normą. Jest zresztą co najmniej sześć rodzajów takich konsol, nie licząc stanowiska dowodzenia GSD (z konsolą dwuekranową poziomą oraz planszetem), punktu kierowania łącznością oraz miejsca dla nawigatora – również z szafą na mapy „papierowe”. Nie zastosowano natomiast interaktywnego „stołu” taktycznego 200XXX (chociaż jest on w ofercie zakładów FNPC AO „NPO Mars”).

Konsole są w większości przypadków luźno rozmieszczone wzdłuż wszystkich ścian BCI. Operatorzy nie mają więc możliwości komunikowania się głosem pomiędzy sobą, korzystając jedynie z systemu łączności wewnętrznej – co w małym pomieszczeniu może stanowić problem. Taka organizacja może budzić zaskoczenie, choćby biorąc pod uwagę całkiem nieźle przemyślaną organizację BCI na niszczycielu ORP „Warszawa” (pomimo zastosowanych przestarzałych w większości technologicznie systemów i konsol). Rosjanie mają więc duże doświadczenie w tej dziedzinie i być może właśnie tego doświadczenia nie udało się rosyjskim inżynierom przełożyć „w metal”.

Jest bardzo prawdopodobne, że takie same problemy jak na korwecie „Griemiaszczyj” są również na fregacie „Admirał Gorszkow” projektu 22350, która także jest wyposażona w system dowodzenia BIUS „Sigma”.

Komentarze