Geopolityka

Rosja "prywatyzuje" wojnę w Syrii

Fot. http://kremlin.ru/
Fot. http://kremlin.ru/

Według informacji AP w Syrii walczyły tysiące rosyjskich najemników, którzy najpewniej tam pozostaną. Podobne działania polegające na wykorzystywaniu najemników w innych konfliktach, Kreml wykorzystywał już na Ukrainie i w Libii. Tego typu formacje były obecne w Syrii jeszcze przed rozpoczęciem otwartej interwencji zbrojnej, a obecnie ich rola może się jeszcze zwiększyć.

Jednym z najemników był Iwan Slyszkin, który zginął w Syrii zastrzelony przez snajpera. Dwudziestotrzylatek pochodzący z Ozjorska na Uralu był jednym z blisko 3 tys. rosyjskich najemników zakontraktowanych przez tzw. grupę Wagnera. Najemnicy walczyli w Syrii od 2015 roku, zanim jeszcze kampania sił zbrojnych Rosji pomogła oddziałom syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada przejąć kontrolę nad strefami konfliktu - przypomina agencja.

Na czele grupy Wagnera stoi przyjmowany na Kremlu pułkownik rezerwy Dmitrij Utkin, pseudonim Wagner. Rosyjskie prawo zabrania zatrudniania najemników wojskowych, co nie przeszkodziło Moskwie posłużyć się potajemnie żołnierzami Wagnera w Syrii. Utkin został objęty w czerwcu amerykańskimi sankcjami; resort finansów USA uznał, że rekrutował on byłych żołnierzy na front hybrydowej wojny, jaką Rosja prowadzi na Ukrainie.

Wcześniej Utkin działał w ramach tzw. "Słowiańskiego Korpusu", obecnego w Syrii od 2013 roku. Formacja miała w pewnym okresie tego roku liczyć około 260 osób (a więc dużo mniej, niż Grupa Wagnera), i być wyposażona w broń ciężką, w tym czołgi i BMP. Choć teoretycznie jej zadaniem była ochrona instalacji naftowych, w praktyce brała ona udział we frontowych walkach, w tym z ISIS.

W drugiej połowie 2015 roku, gdy rozpoczęła się interwencja Rosji w Syrii, działalność kontraktorów była traktowana zdecydowanie przychylniej. Wcześniej zdarzało się bowiem nawet, że po powrocie do Rosji członkom grup zbrojnych stawiano nawet zarzuty karne. Grupa Wagnera, o jakiej mowa, miała być oparta w dużej mierze o kadry "Słowiańskiego Korpusu", rozwiązanego pewien czas wcześniej, po poniesieniu ciężkich strat w walkach. Co ciekawe, formalnie firmę Slavonic Corps Ltd. zarejestrowano w 2012 roku w Honkgongu.

Działania Grupy Wagnera do 2016 roku były opisywane w analizie Defence24.pl: Rosyjscy kontraktorzy w Syrii. Krótka historia „Słowiańskiego Korpusu”

Sankcjami objęty został też Jewgienij Prigożyn, zwany przez rosyjskie media "kucharzem Putina", ponieważ zbił fortunę restauracjach, zamówieniach publicznych i kateringu dla dygnitarzy Kremla i ich zagranicznych gości. Prigożyn ma - jak podaje AP - dobre stosunki z Władimirem Putinem od 10 lat, a ostatnio rozszerzył działalność biznesową na usługi dla sił zbrojnych.

Firma Prigożyna Evro Polis - kontynuuje AP, powołując się na portal Fontanka - ma stać się fasadą dla operacji grupy Wagnera w Syrii. W 2017 roku Evro Polis ogłosiło, że rozwinęło działalność w sektorze górniczym, gazowym i naftowym, otworzyło też biuro w Damaszku.

Czytaj także: Putin: rosyjskie wojska wycofują się z Syrii

"Uważamy, że firma ta jest po prostu przykrywką dla prywatnej firmy Wagnera i może zabiegać o zalegalizowanie tej grupy, prawdopodobnie, aby można ją było w przyszłości wykorzystać w celach komercyjnych" - powiedział AP reporter Fontanki Denis Korotkow.

Agencja AP zdobyła kopię kontraktu zawartego między Evro Polis a syryjskim państwowym koncernem General Petroleum, zgodnie z którym rosyjska firma ma prawo do 25 proc. przychodów z wydobycia ropy i gazu na terenach, które "kontraktorzy" odbiją z rąk Państwa Islamskiego i zabezpieczą. O tym samym kontrakcie Fontanka informowała w czerwcu.

Proszone o komentarz rosyjskie ministerstwo energii odmówiło podania jakichkolwiek informacji na ten temat, zasłaniając się tajemnicą handlową. AP przypomina też, że dzięki wykorzystaniu najemników oficjalny bilans ofiar wśród rosyjskich wojskowych wysłanych na ten front jest niższy niż w rzeczywistości, co nie jest bez znaczenia dla Putina ubiegającego się o reelekcję w 2018 roku.

Czytaj także: Powojenną przyszłość Syrii ustali Rosja? [KOMENTARZ]

Moskwa posłużyła się najemnikami również w innych konfliktach. W październiku szef Służba Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyl Hrycak poinformował, że są dowody, iż grupa Wagnera aktywnie uczestniczyła w konflikcie w Donbasie. W ubiegłym roku "Le Figaro" podał, że rosyjscy najemnicy walczyli też w Libii i innych krajach Afryki, a prywatne armie stały się "nowym instrumentem polityki zagranicznej Kremla, który stara się zacierać ślady po ich operacjach". Według resortu obrony Rosji w Syrii zginęło 41 rosyjskich żołnierzy.

Portal Fontanka podaje że zginęło ponadto 73 najemników. AP powołuje się też na Conflict Intelligence Team - portal aktywistów, którzy początkowo weryfikowali oficjalne rosyjskie informacje na temat konfliktu na Ukrainie, a teraz śledzą też poczynania sił zbrojnych Rosji; według tego portalu zginęło 101 najemników. Obydwa źródła zastrzegają, że szacunki te są "ostrożne".

Dla Rosji posługiwanie się najemnikami jest korzystne, bo w każdym wypadku śmierć osoby niebędącej żołnierzem w służbie czynnej ma mniejsze konsekwencje, niż w sytuacji gdyby zginął "aktywny" wojskowy. Wraz z deklaracją o formalnym wycofaniu większości wojsk, proces wykorzystania kontraktorów może się jeszcze nasilić.

PAP/JP

 

Komentarze