Rosja i Turcja rozgrywają Libię [KOMENTARZ]

10 czerwca 2020, 17:39
IV2_5430
Fot. mil.ru

W ogarniętej wojną domową Libii w ostatnim czasie doszło do kluczowego zwrotu w dotychczasowych działaniach wojennych. Nie byłoby to możliwe bez zwiększającego się wsparcia militarnego i politycznego ze strony Rosji i Turcji, które wspierając przeciwne strony tego konfliktu, prowadzą nową odsłonę swojej własnej geopolitycznej gry w tym regionie. W cieniu tych dwóch aktorów pozostają państwa arabskie oraz Unii Europejskiej, które mają własne interesy w tym regionie.

Początek 2020 roku w Libii zapowiadał zawarcie długo oczekiwanego i negocjowanego przez społeczność międzynarodową zawieszenia broni, a następnie rozpoczęcia procesu pokojowego w tym kraju. Szybko jednak okazało się, że całkowite zakończenie tego konfliktu nie jest w interesie praktycznie żadnego z kilku zagranicznych aktorów wspierających jedną z dwóch stron tego konfliktu, którzy wykorzystują go w celu realizacji własnej polityki w tym regionie. W bieżącym roku na czoło geopolitycznej rozgrywki w Libii wybiły się Rosja i Turcja.

Tureckie władze na początku roku, na prośbę uznawanego powszechnie na arenie międzynarodowej Rządu Porozumienia Narodowego, podjęły decyzję o zwiększeniu zbrojnego wsparcia dla tej strony konfliktu. Ceną za silną polityczną i militarną protekcję dla rządu z Trypolisu było bardzo korzystne dla Turcji z ekonomicznego punktu widzenia porozumienie o wytyczeniu granicy morskiej z Libią. To z kolei umożliwia swobodne eksploatowanie złóż naturalnych z dna Morza Śródziemnego, co stanowi jawne uderzenie w interesy gospodarcze skonfliktowanych z Turcją państw sąsiedzkich takich jak Cypr, Egipt i Grecja.

Z kolei władze Rosji zaczęły zwiększać swoje wsparcie polityczne i militarne dla drugiej strony tego konfliktu, czyli rebelianckiej Libijskiej Armii Narodowej (LNA) gen. Halifa Chaftara. Dotąd nieuznawany powszechnie na arenie międzynarodowej rząd z Bengazi był jedynie otwarcie wspierany przez państwa arabskie takie jak Egipt, Jordania czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także nieoficjalnie przez Francję.

Wspólnymi siłami władze Rosji i Turcji wymusiły podjęcie rozmów pokojowych pomiędzy zwaśnionymi stronami, najpierw wewnętrznie w Moskwie, a następnie na międzynarodowej konferencji pokojowej w Berlinie. Plany Ankary i Moskwy został jednak pokrzyżowane przez zdecydowany sprzeciw gen. Haftara, który nie zgodził się na przedstawioną mu propozycję rozejmu. W mocy pozostało jednak porozumienie o zawieszeniu broni, które, choć nie przestrzegane, zmniejszyło intensywność walk w Libii w kolejnych tygodniach.

Pomimo objęcia Libii międzynarodowym embargiem na dostawy broni, obie strony tamtejszego konfliktu nieustannie otrzymują szeroki strumień dostaw uzbrojenia i amunicji oraz zagranicznych najemników od swoich zagranicznych sojuszników. Sytuacji tej nie zmieniło w żaden sposób ani zawarte zawieszenie broni, ani pandemia koronawirusa.

GNA cały czas może liczyć na hojne militarne wsparcie ze strony Turcji, w postaci bezzałogowych statków powietrznych oraz lekkich pojazdów opancerzonych, a także innych systemów uzbrojenia. Co warte podkreślenia u północno-zachodnich wybrzeży Libii w sposób rotacyjny cały czas znajdują się tureckie fregaty rakietowe typu G (czyli zmodernizowane Oliver Hazard Perry), które czasami wspierają wojska rządowe, także ogniem rakiet przeciwlotniczych Standard SM-1. Z kolei na lądzie w strategicznych punktach znajdujących się pod kontrolą rządu z Trypolisu rozlokowane są tureckie systemy obrony powietrznej (MIM-23 HAWK, możliwe że również nowsze rodziny HISAR). Ogromnym wsparciem kadrowym dla milicji GNA są także tysiące dżihadystycznych najemników, ze znajdującej się pod kontrolą Turcji północno-zachodniej Syrii, a także obecność tureckich instruktorów wojskowych.

LNA z kolei może liczyć na wsparcie militarne przede wszystkim ze strony Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a także Rosji również w postaci bezzałogowych statków powietrznych, lekkich pojazdów opancerzonych (i starszych ciężkich wozów bojowych), a także systemów obrony powietrznej. Dodatkowym wsparciem kadrowym dla bojówek rebelianckich są rosyjscy najemnicy z tzw. Grupy Wagnera. Wsparcie to jest jednak, jak pokazały ostatnie wypadki wybitnie kłopotliwe i stanowi doskonałe narzędzie nacisku na gen. Haftara w rękach Rosjan.

Systematycznie od połowy kwietnia GNA rozpoczęło odzyskiwanie inicjatywy strategicznej na froncie. W przeciągu dwóch miesięcy do chwili obecnej wojskom rządowym udało się przejąć kolejno kontrolę nad północno-zachodnim wybrzeżem Morza Śródziemnego, północną częścią granicy kraju z Tunezją, łącząc się z południowo-wschodnią enklawą swoich sił. Wyprowadzone w przeciągu ostatniego tygodnia silne natarcie z przedmieść Trypolisu pozwoliło na całkowite wyparcie rebeliantów na południe od libijskiej stolicy, a następnie odbicie całej północno-zachodniej Libii. Obecnie główną osią zmagań obu stron konfliktu jest przybrzeżne miasto Syrta zdobyte przez rebeliantów na początku roku i znajdujące się nadal pod ich kontrolą.

Spektakularny sukces sił rządu z Trypolisu nie byłby możliwy bez skokowo zwiększającego się wsparcia ze strony Turcji, która po zawarciu na początku marca br. rozejmu w syryjskim Idlibie główną uwagę skierowała na Libię. Masowe dostawy nowoczesnego uzbrojenia, a także otwarte wsparcie tureckich sił zbrojnych i zasilenie szeregów bojówek GNA tysiącami zaprawionych w bojach i fanatycznych syryjskich najemników pozwoliły na skoncentrowanie i przeprowadzenie błyskawicznej ofensywy i odbicie w krótkim czasie ogromnych obszarów.

Z drugiej strony opisane wyżej ogromne sukcesy rządu z Trypolisu nie byłyby możliwe bez konkretnych kroków podjętych przez Rosję. W przededniu rozpoczęcia ofensywy wojsk rządowych rosyjscy najemnicy z tzw. Grupy Wagnera mieli całkowicie wycofać się z zajmowanych pozycji na południowych przedmieściach Trypolisu w głąb Libii, co znacząco osłabiło siły rebeliantów w tym rejonie. Z drugiej strony jednak w tym samym czasie w eskorcie rosyjskiego lotnictwa do Libii przerzucone zostały nowe maszyny bojowe dla lotnictwa Haftara (MiG-29 i Su-24M), a na ziemi pojawiły się nowe zestawy przeciwlotnicze Pancyr w wersji używanej przez rosyjską armię...

Wszystko wskazuje na to, że Rosja i Turcja prowadzą nadal co najmniej częściowo wspólną i uzgodnioną politykę w Libii, ukierunkowaną na realizację własnych interesów w tym regionie, pomimo wspierania przeciwnych stron tego konfliktu. Dalsze kontynuowanie ofensywy, a także utrzymanie dotychczasowych zdobyczy przez GNA jest w pełni uzależnione od polityczno-militarnego wsparcia Turcji. Z kolei Rosji nie zależy obecnie na zwycięstwie Haftara, który nie podlega jej w stopniu takim jak Trypolis Ankarze. Dalsze sukcesy wojsk rządowych mogą jednak wywrzeć na rebeliantach presję i pchnąć ich głębiej w objęcia Moskwy, na co z pewnością liczy ta ostatnia.

Haftar może jednak liczyć w obecnej sytuacji na dalsze polityczno-militarne wsparcie państw arabskich, a w tym szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń sąsiedniego Egiptu. Potencjalne zwycięstwo GNA w konflikcie libijskim, byłoby bardzo niekorzystne dla tego kraju z polityczno-ekonomicznego punktu widzenia. W ostatnich dniach prezydent Egiptu wystąpił z nową inicjatywą pokojową dla Libii, a egipska armia rozpoczęła koncentrację przy granicy z Libią w północno-zachodniej części kraju. Potencjalna interwencja zbrojna tego państwa w Libii w przypadku dalszych postępów ofensywy GNA, mogłaby stanowić kolejny kluczowy zwrot w tym konflikcie.

Obecnie rozwój sytuacji w Libii jest niezwykle dynamiczny i bardzo trudny do przewidzenia. W dniu opublikowania tego komentarza w Bengazi rozmowy z gen. Haftarem prowadziła niemiecka ambasador, obalając tym samym plotki przekazane przez turecki resort obrony o opuszczeniu przez niego terytorium Libii. Z kolei według nieoficjalnych informacji w okolicy miasta Syrta znajdującego się po kontrolą rebeliantów, w pobliżu linii frontu pojawić się miał myśliwiec wielozadaniowy Dassault Rafale. Nie ma jednak pewności czy była to maszyna należąca do egipskich, czy francuskich sił powietrznych (na północ od Libii w tym samym czasie zarejestrowany został przelot francuskiego C-135FR).

Obecna sytuacja w Libii jest pokłosiem prowadzonej od wielu miesięcy przez Rosję i Turcję geopolitycznej gry w tym kraju. Ma ona pozwolić na trwałe uzależnienie i podzielenie między siebie wpływów i interesów, analogicznie jak miało i ma to nadal miejsce w Syrii. Dla Rosji głównym celem jest obecnie potencjalnie maksymalne wepchnięcie w orbitę swoich wpływów libijskich rebeliantów, a przede wszystkim możliwość zdobycia własnego przyczółka do projekcji siły w basenie Morza Śródziemnego i Afryki Północnej. Dla Turcji z kolei głównym celem są potencjalne korzyści płynące z eksploatacji zasobów naturalnych dna Morza Śródziemnego, a także udziałów w libijskim przemyśle naftowym oraz odbudowie zniszczonego wojną kraju. Nie bez znaczenia może być też możliwość kontroli presji migracyjnej na Europę z obszaru Libii.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
dd
niedziela, 14 czerwca 2020, 13:42

Rosja i Turcja? Turcja owszem, odnosi spektakularne sukcesy w Libii. Ale Rosja ponosi tam porażkę za porażką. Jej najnowsze systemy przeciwlotnicze Pancyr są w hurtowych ilościach niszczone przez powolne tureckie bezpilotowce non-stealth. Rosyjscy najemnicy którzy mieli przeważyć szalę zwycięstwa dla LNA okazali się cieniutcy. A sprowadzone w ostatnim czasie Migi-29 i Su-24 również okazały się mało użyteczne, bo jak wykryją opromieniowanie przez HISAR lub MIM-23 to natychmiast uciekają (w przeciwieństwie do Pancyrów żaden turecki system plot nie został jeszcze zniszczony).

Łowca trolli
środa, 17 czerwca 2020, 00:16

Proponuję, żebyś najpierw dowiedział się czegokolwiek w omawianym temacie zanim cokolwiek napiszesz. W innym przypadku narażasz się przynajmniej na śmieszność, a może nawet na więcej. Próbujesz w sposób nieudolny wklejać propagandowe slogany, gdyż rzeczywistych faktów po prostu nie znasz. W związku z tym proponuje, żebyś przynajmniej spróbował przeczytać ze zrozumieniem omawiany artykuł. Zdaję sobie jednak sprawę, że rusofobia w znacznym stopniu ogranicza możliwość logicznego myślenia...

cenzors
sobota, 13 czerwca 2020, 08:47

Obecna sytuacja w Libii nie jest pokłosiem działań Turcji i Rosji ale konsekwencją agresji z 2011 roku.Propaganda wmawiała ludziom,że rebelianci w Libii to demokraci i stworzą w Libii państwo liberalnej demokracji.

Joe
piątek, 12 czerwca 2020, 17:34

Cel Rosji w Libii to wstrzymanie wydobycia ropy naftowej. Konkurencja.

wert
sobota, 13 czerwca 2020, 16:38

i po to kontrakty podpisali, i swoje firmy ściągają? słyszałeś coś o kosztach wydobycia?

x
piątek, 12 czerwca 2020, 14:10

Brednie głównym rozgrywającym w Libii to Turcja oraz Egipt autor bardzo mało się orientuje w sytuacji a nie można zapominać o roli Włoch , Francji oraz Emiratów Rosja tam gra najmniejszą role i jeszcze nie wolno zapominać że gen. Halifa Chaftara kiedyś współpracował z CIA

Davien
czwartek, 18 czerwca 2020, 21:57

Bredzisz to jedynie ty, Rosja wspiera Haftara ze wszystkich sił ale jak widac przyszedł prikaz i robisz z siebie...

:)
poniedziałek, 22 czerwca 2020, 12:41

Najszybszy zegarek z Podkarpacia?

Bogdan
piątek, 12 czerwca 2020, 12:29

Po pierwsze, legalny rząd GNA (uznawany przez ONZ) w Trypolisie jest PRO-libijski i ma wsparcie narodu libijskiego (ponad % 50 ludzi mieszka w strefach kontrolowanych przez GNA) a prosili pomóc od Turcji przeciw nielegalną interwencję Rosji, ZAE, S. Arabii, Egyptu, także Grecja i Francji (kraj, który dosłownie zniszczył Libię w 2011 r.) i ich najemników z grupy Wagnera, z Sudanu, z Syrii, z Jordanii, z Iranu po stronie LNA (nieuznawany przez ONZ) generala Chalifa Haftara, który jest puczystą i bez żadnych podstaw prawnych, taka jest rzeczywistość! Po drugie, od samego początu GNA oskarżył ZAE i Francję o wspieranie ANL pomimo, że już kilkakrotnie Francja stwierdziła, że popiera prawowity rząd premiera F. Saradża i mediację ONZ w sprawie rozwiązania politycznego w Libii a ANL dalej dostanie broń i finansowanie z Francji (a przede wszystkim z Zjednoczonych Emiratów Arabskich)! > Poza riwalizacją geopolitcyczną między Rosją i Turcją w Libii, istnieje także inny konflikt, np. rządy w Rzymie i Paryżu popierają zwalczające się frakcje libijskie GNA vs LNA, co radykalnie utrudnia proces pokojowy. W tle jest ostra rywalizacja między koncernami paliwowymi Eni (I) i Total (F), trzeba wiedzieć, że np. Włochy są po stronie Turcji (i popierają GNA) przeciw Francję (która popiera LNA generała Haftara) Co do gry w Libii, jeżeli GNA może się dogadać z Moskwą, Rosja wybierze stronę GNA i to bez problemu, bo Rosja nie jest pro-LNA czy pro-GNA ale dba tylko o swoje interesy geopolityczne.

piątek, 12 czerwca 2020, 23:50

Panie Bogdanie.Ani Pan, ani ja nie wiemy jakie kto ma w Libii poparcie ludności. Fakt, że ponad 50% ludzi mieszka na terenach kontrolowanych przez GNA to żaden argument (miesiąc temu było to znacznie mniej i o czym to świadczy?). Pan wie lepiej niż ja, z jakiego języka pochodzi składnia "prosili pomóc od Turcji przeciw nielegalną interwencję Rosji". To smutne, że składnię dyskredytującą dotąd piszącego jako "ruskiego trola" prezentuje dzisiaj SS-Division "Galizien". Skoro meandry obowiązku rzuciły Pana na tutejsze fora, proszę szlifować polski. PS. Ciekawe, czy to przejdzie.

Milutki
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:36

Na tereny nowo zajęte przez GNA wraca ludność cywilna, z terenów zajmowanych przez LNA ludnosc ucieka, to świadczy o tym kogo popierają Libijczycy.

wtorek, 16 czerwca 2020, 13:19

Jeśli tak jest, to może to być argument. Jest jednak pewne ale - może być tak, że LNA zajmowała te tereny, więc ludzie uciekali przed wojną na tereny bezpieczniejsze, teraz wracają do domu. Nie musi być to więc równoznaczne z realnym poparciem tej czy innej strony. Po drugie - wojna toczy się na terenach będących opoka GNA, w rejonie Trypolisu. Nie ma pewności czy bardziej na wschód (np. w rejonie Syrty) byłoby tak samo. A w Cyrenajce byłoby już raczej całkiem inaczej. Temat pozostaje mocno śliski.

Milutki
wtorek, 16 czerwca 2020, 23:22

Ale opór w okolicach Trypolisu i Tarhuny przeciw LNA był duży , oni nie byli traktowani prze ludność miejscową jak to twierdzil Haftar jako wyzwoliciele. Dodatkowo po odbiciu tych terenów przez GNA okazało się że domy cywilów są zdewastowane i zaminowane, LNA zachowało się jak okupanci a nie wyzwoliciele. Rzeczywiście na wschód od Syrty poparcie dla LNA może być mniejsze ale jak było mówione wyżej, tam mieszka mniejszość Libijczyków. Spory z wschodem Libii możnaby rozwiązać przez negocjacje ale Haftar stosuje tylko rozwiązania siłowe, w tym jest problem. Za rozwiązaniami silowymi stoją też ZEA i Egipt, im nie zależy na pokoju w Libii

leming
czwartek, 11 czerwca 2020, 19:41

Nie rozumiem,jak może istnieć jakaś morska granica pomiędzy Libią a Turcją,jeżeli przedziela ich grecka wyspa Kreta i łańcuch greckich wysp z archipelagu Sporady ? A więc raczej można mówić o granicy libijsko-greckiej.Czy może turcy planują zajęcie tych wysp a może chodzi o jakieś koncesje udzielone turkom na wodach libijskich ?

Marek
sobota, 13 czerwca 2020, 15:37

Tak, istnieją granicy morskie, prawo morza jest bardzo skomplikowane i regulacja uprawnień władczych państw na obszarach morskich opiera się na założeniu, że OCEAN światowy podzielony jest na strefy, a w każdej strefie uprawnienia państw są skonstruowane są odmiennie: obszary morskie, pod względem prawnym, można podzielić na obszary wchodzące w skład terytorium państwa, obszary znajdujące się poza terytorium państwa, na których państwo może wykonywaćograniczoną jurysdykcję, czyli określone prawa suwerenne i obszary znajdujące się poza terytorium państwa, nie podlegające jego jurysdykcji.

Xd
czwartek, 11 czerwca 2020, 19:37

Może na wstępie należało by przypomnieć autorów sytuacji w libii i syrii

piątek, 12 czerwca 2020, 19:18

Zawsze ci sami: USA, AS, GB, Francja i jeszcze paru innych.

Andrzej
czwartek, 11 czerwca 2020, 19:14

A Polska odzyskała pieniądze od Iraku ?

BUBA
czwartek, 11 czerwca 2020, 14:33

Gdie sie dwoch bije tam trzeci korzysta ...

stefan
czwartek, 11 czerwca 2020, 02:46

Najbardziej dziwi bezczynność Europy, pozwalającej, by kontrolę nad jej obrzeżami przejmowały dwa państwa nastawione do niej zdecydowanie wrogo. Erdogan i Putin grają podobnie jak w Syrii w dobrego i złego policjanta, a którakolwiek ze stron wygra, oni będą górą. Dominacja w Libii da im możliwość jeszcze mocniejszego szantażu "humanitarnego" i destabilizowania kontynentu imigrantami oraz wynikającymi stąd podziałami politycznymi wewnątrz UE, o ustanowieniu trwałej obecności wojskowej w północnej Afryce nie wspominając. Można dziś wręcz mówić o przesuwaniu rosyjsko-tureckich wpływów w rejonie Morza Śródziemnego coraz dalej na zachód, co może oznaczać, że na Libii się nie skończy. Niestety rządzona przez prorosyjskie Niemcy Unia Europejska patrzy na to ze stoicką obojętnością, jakby chodziło o region odległy o tysiące kilometrów, a nie bezpośrednio z nią sąsiadujący.

BUBA
piątek, 12 czerwca 2020, 20:51

Bezczynnosc Europy ? Bo wiadomo ze EU to kolonia Niemiec i Francji. A uklady Paryz, Berlin - Moskwa ... dwa raczej trzy Bratanki ...

Bogdan
piątek, 12 czerwca 2020, 15:49

Legalny rząd GNA (uznawany przez ONZ) w Trypolisie jest PRO-libijski i ma wsparcie narodu libijskiego (ponad % 50 ludzi mieszka w strefach kontrolowanych przez GNA) a prosili pomóc od Turcji przeciw nielegalną interwencję Rosji, ZAE, S. Arabii, Egyptu, także Grecji i Francji (kraj, który dosłownie zniszczył Libię w 2011 r.) i ich najemników z grupy Wagnera, z Sudanu, z Syrii, z Jordanii, z Iranu po stronie LNA (nieuznawany przez ONZ) generala Chalifa Haftara, który jest puczystą i bez żadnych podstaw prawnych, taka jest rzeczywistość! Od samego początu GNA oskarżył ZAE i Francję o wspieranie ANL pomimo, że już kilkakrotnie Francja stwierdziła, że popiera prawowity rząd premiera F. Saradża i mediację ONZ w sprawie rozwiązania politycznego w Libii a ANL dalej dostanie broń i finansowanie z Francji (a przede wszystkim z Zjednoczonych Emiratów Arabskich)! Poza riwalizacją geopolitcyczną między Rosją i Turcją w Libii istnieje także inny konflikt, np. rządy w Rzymie i Paryżu popierają zwalczające się frakcje libijskie GNA vs LNA, co radykalnie utrudnia proces pokojowy. W tle jest ostra rywalizacja między koncernami paliwowymi Eni (I) i Total (F), trzeba wiedzieć, że np. Włochy są po stronie Turcji (i popierają GNA) przeciw Francję (która popiera LNA generała Haftara) Dot. gry w Libii, jeżeli GNA może się dogadać z Moskwą, Rosja wybierze stronę GNA i to bez problemu, bo Rosja nie jest pro-LNA czy pro-GNA ale dba tylko o swoje interesy geopolityczne.

sża
sobota, 13 czerwca 2020, 14:20

Po pierwsze, jaki to legalny rząd, skoro zaplanowane wybory się nie odbyły? Po drugie, GNA to skrajni fanatycy islamscy, którzy nienawidzą chrześcijan [są filmiki, na których widać jak niszczą krzyże i nagrobki na cmentarzach wojennych z II WŚ]. Jak Ci tacy pasują, to wyjedź do Trypolisu, a nie zatruwaj polskiego forum.

Milutki
niedziela, 14 czerwca 2020, 21:32

GNA nie przeprowadziło wyborów bo Haftar do tego nie dopuścił. Cmentarz włoski w Libii niszczyli LNA bombardowaniami. Haftar ogłosił dżihad przeciwko Turcji i wspiera się wahabitami

Ostrozny
piątek, 12 czerwca 2020, 11:05

Nie dość że bezczynnie patrzy to jeszcze teraz głośno się zaczyna mówić o przymusowej lokacji tych uchodźców m.in. w Polsce więc może to skoordynowana skcja

ileś ty się bracie nie mył
piątek, 12 czerwca 2020, 10:50

No ciekawe kiedy TVP zacznie straszyć Afrykańczykami, bo Arabami już straszy. Fort Trump, nie, Fort Biden i bardziej utalentowany ambassador w Polsce i oczywiście współpraca z Niemcami, Trump chyba ma znajomość geografii przeciętnego Amerykanina. Chyba nie trzeba przypominać kto p...ną Ś.P. Kaddafiego(który był właścicielem Juventusu), bo chyba francuski Rafale.

Jacek
czwartek, 11 czerwca 2020, 02:28

Bardzo interesujący komentarz, który w obiektywny sposób przedstawia obecną sytuację w Libii. Jest to temat mało znany w Polsce, a wielka szkoda. Sytuacja na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej ma albowiem coraz większy wpływ na Europę...

Niuniu
czwartek, 11 czerwca 2020, 01:40

W pełni się zgadzam z tezą, że Ankara z Moskwą prowadzą wspólną akcję w Libii. To, że podzielili się stronami konfliktu jest genialne. W dodatku obecnie zarówno GNA jak i LNA nic bez nich nie są w stanie zrobić. A w perspektywie oba kraje uzyskają również kontrolę nad libijskimi złożami ropy i gazu.

fifi
piątek, 12 czerwca 2020, 20:15

Nie mamy pańskiego płaszcza. I co nam pan zrobi :)?

Fanklub Wschodu
środa, 10 czerwca 2020, 21:38

Jeśli legalny rząd jest pro rosyjski to trzeba podkreślać legalność, a jeśli legalny rząd jest anty rosyjski to trzeba podkreślać że źle rządzi i pomoc w jego obaleniu jest dobra dla tego kraju. Tak w skrócie wygląda myślenie niektórych tutaj.

Ślązak
środa, 10 czerwca 2020, 21:29

Dobrze by było żeby Turcja z Rosją znalazły sobie nowy plac zabaw i wreszcie dały spokój umęczonej Syrii

fifi
piątek, 12 czerwca 2020, 20:17

Niech się Syrią zajmie umęczone Państwo Islamskie :).

Davien
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:02

Fifik, ISIS zostało rozbite przez USA i SDF więc jak widac dalej popierasz terrorystów i ludobójców.

Milutki
środa, 10 czerwca 2020, 21:18

W części Libii którą zajmuje GNA mieszka ponad połowa Libijczyków, w tym jest stolica kraju która jest najważniejszym miastem. Najbardziej zasobne w ropę naftową są źródła południowo zachodnie , tamtejsze plemiona Tuaregow ciążą ku GNA, tylko z przymusu uznali władzę LNA. Jeżeli GNA uda się zająć tereny roponośne i Syrtę, a nawet część tego, to zachodnia Libia się ustabilizuje, będzie tam mieszkać dwie trzecie Libijczyków albo więcej, ZEA i Egipt będą przegrane, Rosja nastawiona na interes ekonomiczny osiągnie umiarkowany sukces. Na odzyskanych terenach do domów, często zniszczonych i zaminowanych, zajmowanych wcześniej przez najemników wracają ich mieszkańcy, w Tarhunie po wyparciu LNA odnajdywane są setki ciał cywili sprzeciwiajacych się Haftarowi, w szpitalnej kostnicy, masowych grobach, studniach, w tym ciała dzieci i kobiet aby ukarać sprzeciwiających się mężczyzn.

piątek, 12 czerwca 2020, 18:59

A propos najemników. W ciągu szeregu miesięcy Turcja przerzuciła do Libii do 10 tys. islamistów z syryjskiego Idlibu. To nie są najemnicy? I na marginesie - czy fakt, że Turcja czyści Idlib z islamistów, na pewno martwi Rosję? I opinia osobista - wobec wszystkich rządów opartych na fundamentalistach islamskich zachowuję wstrzemięźliwość. Jak widzę, dla wielu "obcinacze głów" nie zawsze są żli, zależy czyje głowy obcinają. Taka drobna hipokryzja.

Davien
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:04

Wszystkie strony uzywaja tam najemników a Turcja akurat chyba najgorszych i spokojnie ich tam mogliby wybic do nogi bo to w wiekszosci terrorysci. Rosyjscy Wagnerowcy sa chyba najnormalnieszą taką formacja w Libii.

Milutki
środa, 17 czerwca 2020, 11:04

Turcja przerzuca najemników do Libii jako reakcję na wysyłanie najemników z Rosji, Sudanu i Czadu którzy są oplacani przez ZEA. Najemnicy z Syrii jadą tam dla pieniędzy, ich poglądy polityczne nie grają roli.

Arek
niedziela, 14 czerwca 2020, 11:13

10 tys. najemników? no nie ...Turcja na pewno przerzuciła do Libii 100 tys. najemników syryjskich i za miesiac 1000.000 najemników ...

wtorek, 16 czerwca 2020, 13:28

Panie Arku. Informacja o treści "...do 10 tys. bojowników ...." pochodzi z jednej z polskich telewizji, a te do prorosyjskich nie należą (chyba program "Dzień na świecie" w Polsat News, 1 - 2 tygodnie temu, ale pewny nie jestem , głowa nie śmietnik). O przerzucie ww. bojowników tysiącami (bez podawania liczb, albo z liczbami mniejszymi niz 10 000) mówi się i pisze w wielu miejscach i od dawna, chyba nawet w def 24 tez było to wspomniane. Jeszcze raz - polskie media nie są prorosyjskie, raczej skrajnie anty.

wert
poniedziałek, 15 czerwca 2020, 01:43

Turcja przerzucała islamistów jeszcze w trakcie walk w Idlibie. Libię uznali i słusznie za ważniejszą dla siebie dlatego poszli na niekorzystny rozejm z Asadem. Już wtedy podawano liczby 5-7tyś przerzuconych, Część tych ludzi zamiast walczyć za kilkaset euro wybierało przeprawę do ojropki i darmy zasiłek. Twoja ironia tego nie zmieni

sża
środa, 10 czerwca 2020, 21:07

I było zabijać Kadafiego? Libijczycy za jego rządów mieli taki socjal, o jakim w Polsce możemy tylko pomarzyć.

spoko
piątek, 12 czerwca 2020, 04:38

Mieli taki sam socjal jak w Wenezueli

Davien
piątek, 12 czerwca 2020, 03:19

Z pretensjami do Libijczyków bo to oni go zabili.

piątek, 12 czerwca 2020, 18:43

Ktoś ich judził, ktoś za nimi stał, ktoś płacił. NATO oficjalnie interweniowało zbrojnie. Lotnictwo NATO odegrało w Libii taką samą rolę, jak lotnictwo rosyjskie w Syrii (tylko wspierało powstańców, a nie rząd). Po doświadczeniach z Syrii trudno być nawet pewnym, że obywatele Libii stanowili większość powstańców. Na koniec ktoś zagarnął aktywa Libii złożone w bankach zachodnich, nieprawdaż? Pan jest gorliwym funkcjonariuszem nieprawdy, wypełniającym swoje obowiązki w sposób pełen cynizmu i bezczelności.

Davien
czwartek, 18 czerwca 2020, 22:07

NATO ichtamniecie nie miało nic wspólnego z Libią wiec nie kłam, To akurat najpierw robota Francji a potem samych Libijczyków jak do głosu doszły wasnie plemienne Ale jak widac dalej będziesz kłamał i zmyslał za kilka kopiejek, ot taka twoja sprzedajna natura.

jaszczomb
środa, 10 czerwca 2020, 21:05

Brakuje tylko Jokera (wkrótce)

dd
środa, 10 czerwca 2020, 20:04

Putin lewaruje Haftara Erdoganem by ostatecznie ogłosić się w Rosji zwycięzcą, w Libii gwarantem bezpieczeństwa nowych władz w Trypolisie a na świecie rozjemcą i architektem procesu pokojowego na południu Morza Śródziemnego. Analogia do 17.09.1939 i ogłoszenia się przez nazistowskiego kolaboranta zwycięzcą 2WŚ jak najbardziej oczywista

Tweets Defence24