„Ratownik” wesprze polską gospodarkę morską

10 listopada 2020, 12:47
840_472_matched__q9aq2g_pelv19Zdjrzut1
Wizualizacje okrętu „Ratownik”. Fot. MMC
Reklama

Budowa okrętu „Ratownik” jest szansą na pozyskanie przez polską Marynarkę Wojenną zdolności przydatnych nie tylko do zabezpieczenia działania okrętów, ale i wsparcia gospodarki morskiej, szczególnie sektora energetycznego.

Polska Marynarka Wojenna dysponuje obecnie dwoma okrętami ratowniczymi projektu 570 – ORP „Piast” i ORP „Lech”. Choć te wprowadzone w latach 70. XX wieku jednostki przeszły głęboką modernizację, to muszą zostać zastąpione. Dziś jednostki ratownicze budowane są budowane według zupełnie innych założeń, uwzględniających rozwój techniczny. Nowoczesne jednostki ratownicze mają modułową budowę, nowoczesną architekturę i są w szerokim zakresie zdolne do współpracy z systemami bezzałogowymi, a także ze śmigłowcami ratowniczymi. Utrzymanie i rozszerzenie zdolności okrętów ratowniczych jest potrzebne Marynarce Wojennej, aby zabezpieczyć działania własnej floty, w tym okrętów podwodnych.

image
Okręt ratowniczy ORP „Lech”. Fot. M.Dura

Należy też pamiętać, że wykorzystanie okrętów ratowniczych stanowi ważny element działań nie tylko w układzie narodowym. Jednostki te stanowią też ważny element operacji wielonarodowych. Nie jest żadną tajemnicą, że siły morskie NATO przywiązują dużą wagę do zapewnienia tych zdolności, przekładających się przecież na bezpieczeństwo marynarzy. Okręty ratownicze mogą uczestniczyć również w innych działaniach międzynarodowych – przykładem jest choćby udział ORP „Piast” w operacji Pustynna Burza w 1991 roku. Te wszystkie czynniki powodują, że w Planie Modernizacji Technicznej ujęto program okrętu ratowniczego nowej generacji o kryptonimie „Ratownik”.

W jego ramach, oprócz zdolności niezbędnych do zabezpieczenia działań sił okrętowych, Marynarka Wojenna może otrzymać od polskiego przemysłu jednostkę pływającą przydatną również w wielu innych dziedzinach polskiej gospodarki. Może ona wspierać podmorskie instalacje w wyłącznej strefie ekonomicznej, a także aktywnie uczestniczyć w programie budowy polskiej, morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku. Szansą na wdrożenie takich rozwiązań jest prowadzone właśnie, drugie postępowanie na okręt Ratownik. Zaangażowanie jednostki w działania wspierające gospodarkę morską przekłada się na dodatkową wartość w postaci „zwrotu” kosztów, jakie poniesie budżet resortu obrony narodowej w celu pozyskania i późniejszej eksploatacji.

Drugie podejście do Ratownika

Pierwotnie okręt „Ratownik” miał być budowany na podstawie umowy podpisanej 28 grudnia 2017 r. przez Inspektorat Uzbrojenia z konsorcjum zadaniowym w składzie PGZ S.A. (jako lider), PGZ Stocznia Wojenna, Stocznia Remontowa Nauta oraz Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej. Jednostka miała powstać w oparciu o projekt wykonany przez polską firmę projektową MMC Ship Design & Marine Consulting Sp z o.o. z planowanym terminem przekazania 30 listopada 2022 roku.

image
Wizualizacje okrętu „Ratownik”. Fot. MMC

Pomimo zakończonych prac projektowych i rozpoczętego od września 2019 roku procesu zatwierdzania dokumentacji przez przedstawicieli Sił Zbrojnych RP, kontrakt ostatecznie został zerwany przez Zamawiającego 24 kwietnia 2020 roku.

Anulowanie umowy nie oznaczało jednak definitywnego anulowania programu „Ratownik”. Zgodnie z kwietniowym, oficjalnym komunikatem postępowanie miało zostać bowiem wznowione po zakończeniu analiz „w zakresie możliwości finansowych zabezpieczenia bieżących i przyszłych potrzeb Sił Zbrojnych RP”. Już 22 maja 2020 roku minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak poinformował o zatwierdzeniu nowej dokumentacji na budowę okrętu ratowniczego.

Program ruszył 20 lipca 2020 r., gdy Inspektorat Uzbrojenia wystosował zaproszenie do Polskiej Grupy Zbrojeniowej do rozpoczęcia negocjacji w sprawie realizacji programu „Ratownik”. Wychodząc naprzeciw tym planom konsorcjum w składzie Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. (występująca jako lider), PGZ Stocznia Wojenna Sp. z o.o. i Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej S.A. złożyło 15 października br. do Inspektoratu Uzbrojenia Wstępny Formularz Negocjacyjny proponując ponownie zbudowanie okrętu ratowniczego dla Marynarki Wojennej. Dostarczona w ten sposób dokumentacja jest obecnie analizowana przez Zamawiającego.

image
Przyszły okrętu ratowniczy BAM-IS marynarki wojennej Hiszpanii ma zabezpieczyć nie tylko działanie okrętów podwodnych typu S-80, ale również pomóc m.in. w identyfikacji i oznaczaniu wraków zatopionych statków i okrętów w hiszpańskiej, morskiej strefie ekonomicznej. Fot. Navantia

Jaki będzie i do czego będzie służył „Ratownik”?

Pierwsza umowa z 27 grudnia 2017 roku o wartości 755 mln zł brutto (146,5 mln EUR netto) zakładała budowę okrętu ratowniczego o długości 95 m, szerokości maksymalnej 18,8 m, zanurzeniu 5 m, prędkości maksymalnej 16 w i wyporności około 6000 ton. Według tamtych założeń „Ratownik” miał być przeznaczony do zabezpieczenia ratowniczego działań Marynarki Wojennej poprzez wykonywanie takich zadań jak np.:

  • Udzielanie pomocy i ratowanie załóg uszkodzonych okrętów podwodnych;
  • Prowadzenie prac podwodnych na różnych głębokościach, w tym możliwość prowadzenia nurkowań saturowanych;
  • Poszukiwanie i wydobywanie zatopionego sprzętu i uzbrojenia wojskowego;
  • Gaszenie pożarów jednostek pływających;
  • Wykonywanie zabiegów dezaktywacji i dezynfekcji w przypadku użycia broni masowego rażenia.

W celu realizacji tych zadań nowy okręt ratowniczy miał być wyposażony m.in. w:

  • Kompleks nurkowy do prowadzenia prac na dużych głębokościach (nurkowania saturowane) oraz leczniczej dekompresji uratowanych członków załóg okrętów podwodnych;
  • System obserwacji podwodnej;
  • Bezzałogowe pojazdy podwodne;
  • Urządzenie dźwigowe o dużej nośności i operacyjności;
  • Systemy gaśnicze do zwalczania pożarów;
  • Systemy dezaktywacji i dezynfekcji;
  • Lądowisko dla śmigłowców;
  • Kompleks medyczny.

Dokładny zakres obecnie stawianych przed „Ratownikiem” zadań jest informacją niejawną. Należy jednak zakładać, że podobnie jak w pierwszym podejściu Zamawiający postawi warunki związane z wykorzystaniem kompleksu nurkowego czy sprzętu dźwigowego, gaśniczego i przeznaczonego do pomocy medycznej, a także współdziałaniem z pojazdami bezzałogowymi. Istotnym wymogiem dla tego okrętu będzie też zdolność wykorzystania śmigłowców typu AW101, jakie do 2022 roku powinny trafić do Marynarki Wojennej. „Ratownik” będzie więc pierwszym okrętem, zdolnym do bezpośredniego współdziałania z tymi śmigłowcami, przeznaczonymi przecież nie tylko do zwalczania okrętów podwodnych, ale i do prowadzenia misji poszukiwania i ratownictwa (w tym Combat SAR) w warunkach morskich.

Zadania okrętu „Ratownik” nie muszą się jednak skupiać jedynie na zabezpieczaniu potrzeb Marynarki Wojennej RP. Nowy okręt ratowniczy może być bowiem jednostką pływającą MW RP działającą w o wiele szerszym obszarze, nie tylko dla polskich Sił Zbrojnych, ale całego państwa. Pozwala na to zarówno konstrukcja samej platformy jak i jej wyposażenie.

Niektóre Marynarki Wojenne decydują się na pozyskaniu zdolności do realizacji podobnych zadań, adaptując do tych celów jednostki budowane według norm cywilnych. Zastosowanie standardów wojskowych (co naturalnie zwiększa koszty produkcji) przekłada się jednak na większą wytrzymałość okrętu, jak i pozwala na zabezpieczenie obecnych i przyszłych potrzeb Marynarki Wojennej, a zatem wydaje się rozwiązaniem lepiej odpowiadającym polskim potrzebom.

Ponadto, zadania realizowane przez siły morskie oraz potrzebne dla gospodarki morskiej bardzo często są zbieżne. Jeżeli więc „Ratownik” ma być zgodnie z wymaganiami MW wyposażony w sprzęt do obsługi nurkowań saturowanych na różnych głębokościach o najwyższym światowym poziomie technicznym, to oznacza, że można go będzie również wykorzystywać do pełnienia funkcji podobnych, jakie na rynku offshore oil & gas pełnią statki klasy DSV (Diving Support Vessel).

image
Nowozelandzki okręt ratowniczy, hydrograficzny i zabezpieczenia działań podwodnych HMNZS „Manawanui” (A09). Fot. www.nzdf.mil.nz

„Wojskowy” okręt ratowniczy mógłby więc na co dzień zabezpieczać podmorskie instalacje wydobywcze w polskiej strefie ekonomicznej zarówno w wymiarze reagowania na zagrożenia dla ich bezpieczeństwa, jak również obsługi technicznej. Wymagałoby to zmiany obecnie obwiązujących przepisów, ale takie rozwiązanie jest możliwe i było wcześniej wielokrotnie stosowane. Pozwalała na to m.in. Decyzja MON nr 226 z 13 sierpnia 2013 r. (odwołana w 2015 roku) w sprawie specjalistycznych usług wojskowych wykonywanych w czasie realizacji zadań szkoleniowych. Dawała ona jednostkom wojskowym możliwość świadczenia specjalistycznych usług wojskowych wykonywanych w czasie realizacji zadań szkoleniowych, po uzyskaniu wcześniejszej zgody Ministra Obrony Narodowej.

W przypadku Marynarki Wojennej takie działania były zresztą świadczone o wiele wcześniej chociażby przez okręty hydrograficzne, które transportowały ludzi i zapasy do polskich stacji arktycznych na wyspy Spitsbergen i Króla Jerzego, jak również wojskowych nurków, którzy współpracowali z firmą Petrobalitc. Ten drugi przykład jest o tyle ważny, że pokazywał, jak można wykorzystać okazję do samofinansowania się procesu szkolenia nurków i specjalistów służących w MW. By to okres świetności w tej dziedzinie. W tym czasie uzyskano dostęp do najnowszego sprzętu i technik nurkowania – zdobywając umiejętność pracy pod wodą nawet do głębokości 100 m.

Dlatego można zakładać również, że współpraca Marynarki Wojennej z polskim przemysłem wydobywczym na Bałtyku realizowana poprzez wykorzystanie bardzo rozbudowanej funkcjonalności okrętu „Ratownik” pozwoliłaby na obniżenie kosztów tego rodzaju usług w stosunku do budowy całkiem nowej jednostki. Jednocześnie mogłoby to stanowić okazję do pomocy w finansowaniu wsparcia eksploatacji i tym samym utrzymania jej gotowości do wykonywania zadań typowo wojskowych.

Takich obszarów współpracy z gospodarką jest o wiele więcej. Dzięki systemom i urządzeniom zainstalowanym na pokładzie „Ratownika” (dźwigi, pojazdy ROV, sonary) jest możliwa również współpraca Marynarki Wojennej z sektorem energetycznym przy planowanym programie budowy polskiej, morskiej energetyki wiatrowej na Bałtyku. To współdziałanie można będzie kontynuować nawet po zakończeniu budowy instalacji, w procesie zabezpieczenia ich eksploatacji.

Tego rodzaju działania nie muszą się ograniczać tylko do tego akwenu. Polski okręt mógłby bowiem z powodzeniem realizować szeroką gamę zadań logistycznych w innych regionach świata w ramach działań NATO i Unii Europejskiej. Tego rodzaju misje mają istotny wymiar polityczno-ekonomiczny, jak również są ważne ze względu na bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej. To z kolei automatycznie przekłada się na bezpieczeństwo państwa i obywateli.

Wielozadaniowy „Ratownik” nie będzie pierwszy

Takie podejście do okrętów specjalistycznych, nie „bojowych”, nie jest zresztą na świecie niczym nowym. Marynarki wojenne na całym świecie otrzymują bowiem dodatkowe środki, by budować jednostki pływające według swoich standardów, ale jednocześnie przygotowanych do działania dla potrzeb różnych sektorów cywilnych. Tak jest np. z wprowadzonym 20 marca 2018 roku japońskim okrętem ratowniczym JS „Chiyoda (ASR 404) o długości 128 m, szerokości 20 m i wyporności 6170 ton.

Jednostka zbudowana za 504 miliony dolarów ma być rzeczywiście przygotowana przede wszystkim do realizowania misji poszukiwawczo-ratowniczych w odniesieniu do okrętów podwodnych. Jednak jej budowa i wyposażenie wyraźnie wskazuje, że ten zakres zadań ma być o wiele szerszy i obejmować również m.in. zabezpieczenie prac na dużych głębokościach.

image
Przyszły, wielozadaniowy okręt oceanograficzny NIOM włoskiej marynarki wojennej. Fot. Marina Militare

Jeszcze bardziej rozbudowany zakres zadań ma mieć włoski okręt NIOM (Nave Idro Oceanografica Maggiore), formalnie klasyfikowany jako oceanograficzny. W rzeczywistości jego wyposażenie ma być o wiele szersze i pozwalać na zabezpieczenie również operacji ratowniczych, podwodnych i hydrograficznych, wsparcie medyczne i naukowe (np. w pracach kartograficznych dla cywilnej organizacji IHO), a nawet na dowodzenie siłami przeciwminowymi. Będzie to jednak wymagało zastosowania dodatkowego sprzętu, który może podnieść cenę tej jednostki do ponad 400 mln euro.

Takiej wszechstronności sprzyja wprowadzana coraz częściej w siłach morskich różnych państw filozofia FFBNW – Fitted for But Not With, zakładająca budowanie jednostki pływającej w wariancie bazowym, która spełnia wymogi brzegowe stawiane przed systemem. Jednocześnie jest przygotowana do modernizacji w czasie swojego cyklu życia tak, by sprostać zmieniającym się wymaganiom pola walki i sytuacji geopolitycznej.

Takie podejście pomaga również we wdrażaniu zmian wynikających z dużego tempa rozwoju systemów elektronicznych i informatycznych, a nawet zmian jeżeli chodzi o układy napędowe i energetyczne. W ten sposób nie ma potrzeby budowania jednostki „idealnej” od razu, bo to wymaga ciągłego wprowadzania zmian do już istniejącego projektu i w konsekwencji prowadzi do opóźnień.

Oferta złożona na „Ratownika” przez konsorcjum spółek PGZ ma według oferenta charakter wariantowy, dzięki czemu Zamawiający ma możliwość dokonania wyboru, w oparciu o wymagania i priorytety MW RP. Istnieje możliwość podjęcia takich decyzji, by nowy okręt ratowniczy stanowił nie tylko znaczące wzmocnienie dla całości Marynarki Wojennej, ale również pozwolił na wsparcie rozwoju szeroko rozumianej gospodarki morskiej, kluczowej np. dla bezpieczeństwa energetycznego Polski.

 

Artykuł sponsorowany, opracowany we współpracy z PGZ S.A.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 68
Reklama
Gargulec
poniedziałek, 7 czerwca 2021, 09:16

Ratownik to kolejny projekt jak promy w Szczecienie, fabryka fundamentów farm wiatrowych w Szczecinie, które pochłonęły miliony i nie zostaną sfinalizowane. Płakać się chcę widząc, co politycy robią z NASZYMI PIENIEDZMI!!!

Jajo
niedziela, 20 grudnia 2020, 16:41

Skonczcie juz wypisywanie tych idiotyzmow. Jedna za drugą stocznia będąca pod opieką rzadu RP pada. Ratowaniem stoczni zamieniono w ich zamykanie.

Danisz
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 23:17

jednym słowem po to w tym roku uwalono bez podania przyczyny wieloletni program pozyskania "Ratownika" by znów go rozpocząć od nowa - niewątpliwy sukces. a jeśli tym razem się uda, to będziemy w końcu mieli w MW pierwszy okręt zdolny do przyjęcia na pokład kupionych przez ten MON śmigłowców, a tym samym najnowocześniejszy Okręt Marynarki Wojennej RP - sukces podwójny! już nie mogę się doczekać tej fety - bardziej czekam tylko na rozpoczęcie budowy ruskiego lotniskowca...

Darek S.
czwartek, 19 listopada 2020, 03:47

TAK Ratownik to dobry kierunek. Na to kasy nie szkoda. Byle strzelać z niego ni było można to żadne trole w RP nie powinny tego blokować

MONdrala
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:42

Skoro ten okręt ma na siebie zarabiać przy offshore, to nie szkoda kasy. Okręty podwodne z pewnością na siebie nie zarobią, a w razie czego kraju też nie obronią. Chyba, że Anglię.

Zenek
poniedziałek, 16 listopada 2020, 14:38

to co, projekt MMC do kosza?

Bursztyn
poniedziałek, 16 listopada 2020, 13:07

745 mln pln n BUBEL

MK
środa, 18 listopada 2020, 09:50

Będzie Ratownik ale okrętów Podwodnych nie będzie.

MONdrala
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 10:40

A po co nam te okręty podwodne jak nie mamy czołgów, dronów, obrony przeciwlotniczej itp. itd. na lądzie? Mocarstwem morskim mamy być?

er-em
niedziela, 3 stycznia 2021, 21:27

nie,ale chociaz dwa powinny być

mOObilny
środa, 9 grudnia 2020, 07:11

A po co nam niewystarczająca ilość Patriota z ibcs bez Narwii pod kontrolą us.army 20 szt Himarsa i 30 F-35 za 10 lat? Płacimy i hu mamy! Ano po to by nie było że nic nie mamy a mamy nowoczesne technologii cuda....okrety nasze sa stare dlatego ratownik jest potrzebny!

MONdrala
środa, 9 grudnia 2020, 20:00

Pisałem o okrętach podwodnych, a nie ratowniku.

Danisz
poniedziałek, 7 grudnia 2020, 23:23

bo niezbędne surowce w odpowiednich ilościach możemy sprowadzać albo drogą morską albo ze wschodu ropo/gazo-ciągami. popatrz na rosyjskie agresje w ostatnich 20 latach i zastanów się, czy bardziej prawdopodobna jest wojna w rodzaju II wojny światowej czy raczej niesymetryczny konflikt, w którym jeden 30-letni OP Kilo Floty Bałtyckiej będzie mógł szachować dostawy wszelkich surowców do Polski

MONdrala
środa, 9 grudnia 2020, 19:59

I co na to pomogą nasze okręty podwodne? Zaznaczam, że dostawy do Rosji może zablokować nasza jednostka rakietowa.

Amx
niedziela, 15 listopada 2020, 13:49

MW powinna zamówić dwa takie okręty ratownicze aby zastąpić poprzedników i zapewnić ciągłość operacyjną w czasie remontu, przeglądu jednego z nich, szybszą realizację zadań (odpowiednie rozmieszczenie stacjonowania) a cenę jednostkową przy zamówieniu kilku sztuk można niższą wynegocjować.

mOObilny
środa, 9 grudnia 2020, 07:12

Dokladnie tak. Ratowniki i holowniki powinny dać radę zważywszy że reszta okrętów to skansen

Amx
niedziela, 15 listopada 2020, 13:23

MW powinna zamówić dwa takie okręty ratownicze aby zastąpić poprzedników i zapewnić ciągłość operacyjną w czasie remontu, przeglądu jednego z nich, szybszą realizację zadań (odpowiednie rozmieszczenie stacjonowania) a cenę jednostkową przy zamówieniu kilku sztuk można niższą wynegocjować.

f23
sobota, 14 listopada 2020, 09:26

A gdzie wojskowe okręty wojenne nowe , a nie byle co jak te statki nic nie warte jak ratownik. Budują holowniki Bloklo ,Leszko inny statek Ślązak . A Marynarka Wojenna potrzebuje okrętów wojennych z rakietami nowymi i dodatkowo łodzie podwodne z rakietami manewrującymi . Fregaty czy nawet okręty wielozadaniowe ,korwety rakietowe to są potrzebny sprzęt dla Marynarki Wojennej .

adf
czwartek, 12 listopada 2020, 15:54

a gdzie jednostki bojowe ??????????????????????????????

Jajo
niedziela, 20 grudnia 2020, 16:45

Bojowych nie potrzeba. Potrzeba holownikow zeby najpierw wycisgnac złomy do pociecia na żyletki. Nowe bojowe jak Straz Graniczna zamówimy za granica bo w Polsce i tak nie ma kto budowac.

Mix%
niedziela, 15 listopada 2020, 12:36

Dokładnie bo mamy co chronić

mOObilny
środa, 9 grudnia 2020, 07:13

Życie marynarzy na innych okrętach bojowych MW oraz cywilną żeglugę na zatoce

Matołek
czwartek, 12 listopada 2020, 09:04

Jeżeli ma go zbudować Stocznia Wojenna to nie zobaczymy tego dzieła przez najbliższe 15 lat.

oskarm
poniedziałek, 16 listopada 2020, 10:53

@Matołek - Jeśli będzie tak finansowany przez MON jak był finansowany Ślązak, to masz rację. I dotyczyłoby to każdej dowolnej stoczni.

ryszard56
czwartek, 12 listopada 2020, 01:57

A kiedy dozbrojenie Slazaka?I budowa 5 pozostalych?Kiedy zakup Fregat 124

As
środa, 11 listopada 2020, 19:43

Ratownik to najpotrzebniejszy rodzaj jednostki przy stanie technicznym naszej marynarki wojennej.

Zawisza_Zielony
środa, 11 listopada 2020, 19:18

Ratownik 3 X TAK. PGZ x 3 nie.

MT
środa, 11 listopada 2020, 18:07

W toku wieloletnich konsultacji powstanie projekt okrętu ratowniczego z funkcją zwalczania min, zdolnym do zwalczania samolotów i zagrożeń "asymetrycznych". Budowa potrwa 12 lat a i tak zostanie ukończony jako oceaniczny holownik. Jak się okazuje umiemy sobie skomplikować budowę dwóch niewielkich trałowców. Może już dajmy sobie spokój z udawaniem, że umiemy budować okręty, a po prostu je zamówmy u kogoś kto je po prostu zbuduje?

tom97
piątek, 13 listopada 2020, 08:39

zbudować to można wszystko, ale wojakom trzeba ściągnąć trochę cugli. Ja też bym chciał jeździć skrzyżowaniem Ferrari z Rolls royce, ale minie stać tylko na Hyundaia. Nie może być tak że każda zachcianka zielono granatowych ma być realizowana.

bubu
sobota, 14 listopada 2020, 11:52

Tak. Właściwie to wojacy chcą skrzyżowania Ferrari z Humvee a i tak wychodzi Tarpan :)

oki
środa, 11 listopada 2020, 11:31

"„Ratownik” wesprze polską gospodarkę morską". A kiedy powstaną okręty, które wesprą Marynarkę?

Tomek pl
środa, 11 listopada 2020, 16:11

A po co Ci okręty jak można za 1.5 mld motorówkę budować.

kiwi
niedziela, 15 listopada 2020, 12:39

Za kwotę bliską 1.5 mld można mieć wypasioną korwetę z uzbrojeniem plot.

xdx
niedziela, 15 listopada 2020, 23:35

Ale nie w Polsce

Dar Pcimia
środa, 11 listopada 2020, 08:14

Myślę, że polskiej marynarce wojennej są teraz najbardziej potrzebne okręty zaopatrzenia logistycznego. A co z żaglowce szkolnym?

fefe
sobota, 28 listopada 2020, 17:00

a co z przekrojem takiego statku , a pływa ... a fakt pływa a lata w ładowni c-130 się zmieści???

codybancks
wtorek, 10 listopada 2020, 23:34

Przydało by się jakieś działko na dziobie , może 30 mm !!!?? Ratować tak , a bronić się też trzeba !!!???

zxc
wtorek, 10 listopada 2020, 19:27

Polskiej gospodarce morskiej rzeczywiście potrzebny jest "ratownik"....

Jabadabadu
sobota, 5 grudnia 2020, 21:15

Nie idtnieje nic takiego jak "polska gospodarka morska". Smutne, ale prawdziwe.

TEN OKRĘT UMOŻLIWI WYSADZENIE W PRZYPADKU KONFLIKTU RUROCIĄGU NA DNIE BAŁTYKU
wtorek, 10 listopada 2020, 18:12

Ten okręt umożliwi zaminowanie gazociągu na dnie bałtyku

GAZOWNIK
niedziela, 6 grudnia 2020, 08:25

Tak.Baltic Pipe

abx
środa, 11 listopada 2020, 00:12

Dzięki czemu będzie darmowe paliwo na plażach do zebrania oraz dla głodujących ryby i mięso. w czasie wojny kto będzie przesyłał paliwo skoro nie dostanie za nie kasy.

piątek, 4 grudnia 2020, 22:11

gaz się wyleje na plaże?

oktopus
wtorek, 10 listopada 2020, 17:41

Ciekawe. Jako laik myślałem, że do nurkowania saturacyjnego potrzeba przeogromnej infrastruktury do dzwonu, do pomp, do gazów, co wymaga bardzo dużych jednostek. W każdym razie, powodzenia w budowie.

Pol
wtorek, 10 listopada 2020, 17:38

Ktoś napisał po co, a no po to przynajmniej że z dna morza bałtyckiego usunąć pozostałości po 2 wojnie które trują.Mało tego to jest jeszcze możliwość pozyskania na to wszystko za darmo kasy od Niemiec bo to truje Europę. Np.na opracowanie dronów podwodnych które do tej pory nie operowały na podobnych głębokościach.Widze tu duże szanse dla sabba z a 26 włazem pod drona i polski przemysł. Budujemy drona na bazie a 26 z mocniejszym kadłubem z narzędziami do pobierania wraków itd.majac taki knows zrobimy takie op jakie się nam zamaży.

SAS
środa, 11 listopada 2020, 11:40

Jeżeli tam są jakieś niemieckie zanieczyszczenia to ja mam propozycje. Niech Niemcy je usuną. A jeżeli będą szkody, to wtedy za szkodę należą się odszkodowania.

Marek
czwartek, 12 listopada 2020, 11:40

A jak nie oczyszczą, to ty albo twój dzieciak po zażywaniu kąpieli morskiej wyjdziecie z Bałtyku poparzeni Iperytem? Gratuluję tobie sposobu myślenia.

Taka tam teoria
czwartek, 12 listopada 2020, 00:53

Wszystko ladnie ale wiecej stracimy jak te szkody beda. Jak moga nam zapłacić teraz i zadmych szkod nie bedzie to lepsza sytuacja. I przede wszystkim ich jednostki nie beda sie pałetać po naszych wodach.

Derff
środa, 11 listopada 2020, 00:58

To samo pisałem w kwietniu. ten okręt powinien posiadać zdolności do oczyszczenia Bałtyku z broni chemicznej. Zapłacą za to wszyscy sąsiedzi.

Woit
wtorek, 10 listopada 2020, 16:23

Może więc warto wybudować dwa takie okręty, naprzemiennie służące w ramach sojuszu i na Bałtyku, zabezpieczając rodzime interesy?

KOSA
wtorek, 10 listopada 2020, 19:27

Zdecydowanie powinna zostać zbudowana para takich okrętów. Myśle że wtedy cena jednostkowe mogła być być niższa. A współpraca i współfinansowanie że społkami energetycznymi powinno się zacząć już teraz na poziomie decyzji projektowych.

tkm
wtorek, 10 listopada 2020, 16:53

Powinny być dwa bliźniaki - tak jak ORP „Piast” i ORP „Lech”. Chyba, że dowództwo zakłada, że w momencie gdy okręt ratowniczy będzie przechodził przegląd lub remont, to okręty bojowe nie będą wychodzić na morze przez kilka miesięcy.

boss
wtorek, 10 listopada 2020, 16:21

mamy R 11 R 13 piast , lech z Gdynii ,,erki z swinouscia z pijakiem Darec tylko bojowe nawet miejsze niz ,,orkany ,,

Paweł
wtorek, 10 listopada 2020, 16:05

Nie ma armaty 35 z PITu?

Opel
środa, 11 listopada 2020, 19:16

Czego????? Jakiej znowu wielkiej armaty 35mm???? Piszesz o tym bublu co trzeba przeptojektowac?

kbklj.,;
czwartek, 12 listopada 2020, 11:41

Najlepiej "przeptojektować" od dawna byle jak robione Opelki.

Sternik
wtorek, 10 listopada 2020, 15:17

No dobrze, holowniki już mamy, ratownik będzie zamówiony to co jeszcze możemy zamówić dla MW co nie będzie faktycznie okrętem? Bo okrętów (uzbrojonych) najwyraźniej nam nie wolno zamawiać. Drugą motorówkę z serii Ślązak?

MON się spieszy
czwartek, 12 listopada 2020, 19:46

Jest "dobrze"! Ma być nowa... pływająca stacja demagnetyzacyjna oraz... zbiornikowiec floty. Na stację jest już rozpisany program, a dla zbiornikowca szykują wymagania. Na horyzoncie majaczy do tego jeszcze jeden ale naprawdę już duży holownik. Potem zostaną tylko te dwa nowo planowane hydrografy. Przecież Marynarka ma być "nowoczesna"!

Tomasz34
wtorek, 10 listopada 2020, 16:34

Ślązak ma 95 metrów. Od kiedy motorówki mają taką długość? A Ślązak mimo posiadania tylko uzbrojenia artyleryjskiego może pełnić też inne funkcje. Wracając do tematu, to ważniejsze jest przyspieszenie zakupów "na ziemi" i "w powietrzu". W razie czego, to na Bałtyku ruch statków i tak będzie utrudniony lub zablokowany. Nie tylko Polska ma NDR-y. Estonia ostatnio coś kupiła. A jak słusznie zauważyłeś skoro są już holowniki, Ślązak(jako patrolowiec), czy to zamówienie na okręt "Ratownik", to następne w kolejności będą okręty uderzeniowe.

Werter
środa, 11 listopada 2020, 19:19

Jakie funkcje? No oświec nas. Popisz się swoją wiedzą. Funkcje reprezentacyjne? Może kabaretowe? Chyba kabaretowe będą większe. Proponuję aby ten okręt pływał po świecie pokazując potęgę naszego przemysłu. Możesz być jego kapitanem. Takim głównym kabareciarzem.

Tomasz34
środa, 11 listopada 2020, 20:26

Ciekawe czy piratom którzy będą próbować ataku np na jakiś statek pokroju gazowca, a który to będzie skortowany przez Ślązaka też będzie do śmiechu? Ślązak ma 2 łodzie, w tym jedną abordażową i może przyjąć jeden helikopter. Ślązak może zabezpieczać akcje sił specjalnych, zwalczać zagrożenia asymetryczne, wspierać akcje humanitarne czy ekologiczne czy pełnić funkcję patrolowca. Inne kraje nie mają patrolowców?

Danisz
sobota, 14 listopada 2020, 17:24

chyba ci piraci musieliby przypłynąć tu do nas na Bałtyk, bo Ślązak nie jest obecnie przystosowany do misji oceanicznych. nie ma też w Marynarce Wojennej ani jednego śmigłowca, który mógłby na nim wylądować, a jedna łódź abordażowa to rzeczywiście siła - szkoda jedynie że np. somalijscy piraci też takie maja, tylko w trochę wiekszych ilościach...

Maciek
środa, 11 listopada 2020, 08:45

Na temat Ślązaka mógłbyś przynajmniej milczeć. Ja nie znajduję żadnego usprawiedliwienia dla decyzji o wprowadzeniu do służby tego okrętu w takiej konfiguracji. Nie dość, że okręt jest bezużyteczny, bo nie jest w stanie wykonać żadnych sensownych zadań bojowych, to jeszcze generuje koszty związane z jego utrzymanie. Kompletny absurd. No chyba, że o czymś nie wiemy i gdzieś w gabinetach już wymyślono, że za rok okręt trafi do stoczni, gdzie zostanie doposażony i stanie się korwetą wielozadaniową. A w tym czasie zgra się załogę itd. To miałoby sens.

Tomasz34
środa, 11 listopada 2020, 11:04

ORP Ślązak jest lekko uzbrojoną jednostką patrolową której zadaniem ma być zwalczanie zagrożeń asymetrycznych, a także patrolowanie i ochrona torów podejściowych oraz morskich linii komunikacyjnych, eskortowanie i ochrona jednostek komercyjnych, kontrola morskich szlaków żeglugowych jako element sił wielonarodowych, zwalczanie piractwa i terroryzmu morskiego, współpraca z siłami specjalnymi w zakresie zabezpieczenia ich działań oraz udział w akcjach humanitarnych i ekologicznych. Ślązak ma na wyposażeniu 2 łodzie, jedną abordażową. A jak go zdecydują się dozbroić, to inna bajka i zakres zadań.

Olo
środa, 11 listopada 2020, 19:21

Rety. Człowieku. Nie dociera do łba że ten okręt generuje koszty niewspolmierne do możliwości? Zerowe zdolności zwalczania celów na morzu i w powietrzu. Ten okręt do wykonywania zadań bojowych sam potrzebuje osłony. Trudno to pojąć?

Ktoś
wtorek, 10 listopada 2020, 17:54

Jeszcze w planach są okręty wsparcia logistycznego.

DRUMIX
środa, 11 listopada 2020, 07:33

Okręt Szpital, okręt szkolny, okręt ambasadorski.. trochę jeszcze miliardów można utopić

Ginawa
wtorek, 10 listopada 2020, 14:10

Po co nam ten okręt jeśli skokowo tracimy możliwość prowadzenia działań OP ?

Tweets Defence24