Polskie „Toczki” pomagają chronić Morze Bałtyckie

3 grudnia 2019, 17:01
System zdalnie i bezprzewodowo odpalanych ładunków wybuchowych (TOCZEK) (3)
Kompletny system „Toczek” z trzema rodzajami ładunków wybuchowych (w obudowie w kolorze pomarańczowym) oraz nadajnikiem kodowanych sygnałów hydroakustycznych do wyzwalania ładunków. Fot. OBR CTM S.A.

Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej S.A. poinformował, że już blisko sto zdalnie odpalanych ładunków wybuchowych „Toczek”, przeznaczonych do niszczenia min morskich, trafiło na wyposażenie Marynarki Wojennej RP. Ładunki te są całkowicie polskiej konstrukcji i są produkowane w Polsce.

Zdalnie odpalane ładunki wybuchowe „Toczek”, zostały opracowane i są produkowane przez Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Centrum Techniki Morskiej S.A. (OBR CTM S.A.) z Gdyni, natomiast ich elaboracja odbywa się w Zakładach Chemicznych „NITRO-CHEM” w Bydgoszczy. Rozwiązanie to zostało przygotowane specjalnie na potrzeby polskich okrętów przeciwminowych i po wyprodukowaniu jest przekazywane do składnicy w Gdyni, a stamtąd bezpośrednio do użytkowników.

„Toczki”, jako jeden z naszych sztandarowych produktów przeznaczonych do zwalczania min morskich, od lat z powodzeniem są wykorzystywane przez okręty polskiej Marynarki Wojennej. Stały się one jednym z podstawowych środków technicznych naszej floty do niszczenia min morskich.

Marcin Wiśniewski - p.o. Prezesa Zarządu OBR CTM S.A.

Zdalnie odpalane ładunki wybuchowe są niezbędne w sytuacjach, gdy nie można przeprowadzić skutecznego trałowania danego akwenu, a w morzu wykryto miny morskie zagrażające żegludze. To właśnie wtedy miny niszczy się fizycznie umieszczając obok nich odpowiedniej wielkości ładunki wybuchowe. Są one dostarczane do obiektów niebezpiecznych za pomocą przewodowo sterowanych pojazdów podwodnych „Ukwiał” lub „Morświn” (opracowanych przez Politechnikę Gdańską) lub przez płetwonurków minerów.

image
Fot. OBR CTM S.A.

W OBR CTM S.A. opracowano trzy typy zdalnie odpalanych ładunków (działających od głębokości 6 do 150 m). Dwa z nich: „Toczek A” i „Toczek B” są transportowane w pobliże min za pomocą pojazdów podwodnych . Wersja „A” jest największa, ma wymiary 250x450 mm, waży 48 kg i zawiera aż 40 kg ładunku wybuchowego (TNT). Jest ona kładziona w pobliżu miny przy użyciu mechanizmu opuszczającego, znajdującego się na pojeździe podwodnym i służy w pierwszej kolejności do niszczenia min dennych, w tym min zagrzebanych.

Wersja „B” jest mniejsza niż „A”, ma wymiary 180x340 mm, waży „tylko” 10 kg i zawiera 5,7 kg materiału wybuchowego. Toczek „B” jest już podkładany w pobliżu miny za pomocą specjalnego ramienia przymocowanego do pojazdu podwodnego. Ramię to pozwala na precyzyjne ułożenie ładunku w pobliżu miny nadal przy zachowaniu odpowiedniej, bezpiecznej odległości.

Wersja „C” – najmniejsza (waży 3 kg) i jest przeznaczona do przenoszenia przez płetwonurków minerów oraz pojazdy podwodne. Zawiera ona niewielką ilość materiału wybuchowego (0,56 kg TNT), ale jej precyzyjne podwieszenie w bezpośrednim sąsiedztwie miny kotwicznej gwarantuje odpowiednią skuteczność w przecięciu minliny utrzymującej minę na kotwicy.

Nie tylko na lądzie czy w powietrzu, ale również pod wodą wykorzystywane są materiały produkowane w bydgoskiej spółce. W następnych latach będziemy elaborować kolejne ładunki na potrzeby bezpieczeństwa żeglugi u wybrzeży Bałtyku.

Krzysztof Kozłowski - prezes Zakładów Chemicznych „NITRO-CHEM” S.A.
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
Maciek
środa, 4 grudnia 2019, 23:03

Jak to się mówi - idealne rozwiązanie nieistniejącego problemu.

JJ
środa, 4 grudnia 2019, 11:56

GRATULACJE!!! Rosja wprowadza Kalibry i pociski hipersoniczne a my opracowaliśmy podwodny ładunek wybuchowy . Cały świat nam zazdrości :(

Extern
czwartek, 5 grudnia 2019, 17:57

Możesz się śmiać, ale jeśli chodzi o działania przeciwminowe to Polska Marynarka jest w światowej czołówce, kolejna nasza specjalizacja w NATO po okrętach desantowych.

Fhj
środa, 4 grudnia 2019, 23:16

W sam raz do obłożebia rury.

BadaczNetu
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:39

A czy my produkujemy jakieś porządne miny morskie ? Może by tak wyprodukować samobieżne miny morskie, które cichutko i powoli mogły by zaminować np. wyjście z jakiegoś portu...

Zenek
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:29

ile min nimi unieszkodliwiono?

Artur
środa, 4 grudnia 2019, 13:26

Bardzo dużo. Są one wykorzystywane obecnie jako główny środek do niszczenia wykrytych min i niewybuchów np. po II wojnie światowej. Są używane nie tylko na wodach polskich , ale również podczas udziału okrętów w stałych zespołach przeciwminowych NATO.

Anatol
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:27

Rozumiem że ten największy Toczek idealnie nadaje się też do niszczenia gazociągów dennych lub w nim zagrzebanych ??

Szwejk
wtorek, 3 grudnia 2019, 21:07

I o to chodzi polski przemysł dla polskiej armi ----------- brawo pieniądze polskiego podatnika inwestowane w polskie przedsiębiorstwa

Gustlik
wtorek, 3 grudnia 2019, 19:03

Teraz czas na opracowanie wersji drona-kamikadze do niszczenia rurociągów.

sża
środa, 4 grudnia 2019, 09:09

A co się tak na te gazociągi uwziąłeś? Tak ci pilno wywołać wojnę z Niemcami?

Marek
środa, 4 grudnia 2019, 09:30

Skoro oni dopuszczają taką ewentualność, a wyciekło, że dopuszczają my także powinniśmy ją dopuszczać. Dziś jest OK. Ale skąd wiesz jak będzie pojutrze?

sża
środa, 4 grudnia 2019, 12:47

Pojutrze, to oni w rewanżu za te rurociągi mogą nam gazoport wysłać w niebyt, bo to bardzo wrażliwy cel. Pomyślałeś o tym?

nom
wtorek, 3 grudnia 2019, 23:59

czyli mamy cos na Nord Stream?

wacławski
wtorek, 3 grudnia 2019, 18:34

To czemu ich nazwa jest rosyjska. Toczka to po polsku kropka.

kazimierski
czwartek, 5 grudnia 2019, 13:56

Toczka, to kropka po rosyjsku, nie po polsku.

D.M.
wtorek, 3 grudnia 2019, 22:08

To nie jest żadna toczka tylko toczek.W artykule jest podana nazwa "Toczek A" i "Toczek B" wystarczy przeczytać cały tekst.

Lld
wtorek, 3 grudnia 2019, 21:51

Nazwa to Toczek, i to jest jak najbardziej polskie slowo

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama