Reklama

Defender: era bezzałogowych myśliwców? [ANALIZA]

22 marca 2020, 11:30
GA_ASI
Wizja artystyczna bezzałogowego samolotu Defender zaprezentowana przez GA-ASI. Fot. GA-ASI.

Największa zaleta lotnictwa Stanów Zjednoczonych, czyli możliwość globalnego operowania, stała się w ostatnich latach jego najsłabszym ogniwem. Elastyczność i możliwość uderzenia w dowolnym punkcie na ziemi oparta jest na ogromnej flocie tankowców, które niekiedy biorą udział w prawdziwych sztafetach, zapewniają wielogodzinne operowanie maszyn bojowych w rejonie zagrożeń lub też wsparcie transportowców przy przerzutach na dużych dystansach.

W ostatnich trzech dekadach kiedy Amerykanie musieli mierzyć się z przeciwnikami o znacznie mniejszych możliwościach, system ten funkcjonował nienagannie jednak po zwrocie na Azję Południowo-wschodnią, ogłoszonym przez Baracka Obamę jeszcze w 2011 roku, zaczęły pojawiać się rysy na całej koncepcji. Ogromne odległości oraz konieczność realizowania zadań z dala od baz własnych jak i brak wysuniętych przyczółków znanych z wcześniejszych operacji, spowodowały, że tankowce stały się kluczowe dla skutecznego wykonanie zadań stawianych lotnictwu w regionie. By uzmysłowić sobie skalę przedsięwzięcia, warto wspomnieć, że KC-135 lub nowo wprowadzany KC-46 przenoszą nieco ponad 200.000 funtów paliwa, a odliczywszy z tego  potrzeby własne tankowca, do przetoczenia zostaje zapas pozwalający zatankować do pełna 4-5 samolotów takich jak F-15E.

Potężny Smok

Operująca w sposób otwarty armia Stanów Zjednoczonych miała i nadal ma pilnych obserwatorów. Dodatkowo większość kluczowych debat nad przyszłością działania sił zbrojnych odbywa się w ramach dyskusji publicznej i dopiero szczegóły są wykuwane za zamkniętymi drzwiami. Nietrudno się zatem domyślić, że główny przeciwnik USA w regionie, czyli Chiny, zaczął przygotowywać się na ewentualne starcie, opierając swoją strategię na słabości przeciwnika. Posiadając przewagę własnego zaplecza logistycznego, Chiny postanowiły przy pomocy m.in. systemów rakietowych i wysuniętych i uzbrojonych wysp odrzucić dalej Stany Zjednoczone i tym samym utrudnić im operowanie.

Kolejnym z elementów tej układanki stał się Chengdu J-20 zwany również jako „Potężny smok”. Po jego pojawieniu się rozgorzały debaty na temat tego czy samolot ten jest w ogóle w stanie dorównać F-22 czy też F-35, a wydaje się, że nie to jest istotą tej platformy. Jeszcze w 2017 roku pojawiły się pierwsze zdjęcia J-20 z czterema ogromnymi zbiornikami paliwa. Analitycy od razu zaczęli spekulować, nad wykorzystaniem samolotów w takiej konfiguracji do zwalczania amerykańskich statków powietrznych o kluczowym znaczeniu. J-20 jako ciężki samolot wielozadaniowy i tak charakteryzuje się dużym zasięgiem (6000 km do przebazowania, 2000 km promień operowania). Wykorzystanie 4 odrzucanych zbiorników do podejścia pod strefę operowania tankowców, a następnie atak na nie już w konfiguracji o obniżonej wykrywalności pozwoliłby rozwiązać chińczykom wiele problemów. Ewentualne gorsze parametry platformy w porównaniu z „Raptorem” nie miałyby znaczenia, gdyż samoloty te bez paliwa nie stanowiłyby zagrożenia, a wyłączenie z operowania tankowców przerywałoby cały łańcuch naczyń połączonych, od którego zależy skuteczność USAF i w zasadniczej mierze całej armii amerykańskiej.

Nie tylko tankowce

Poza tankowcami w skład HVAA (high value airborne assets), czyli kluczowych dla zachowania możliwości bojowych statków powietrznych znajdujące się w arsenale sił zbrojnych USA wymienić można m.in. samoloty Boeing E-3 Sentry, czyli popularne maszyny AWACS, Boeing RC-135 „Rivet Joint” przeznaczone do gromadzenia zwiadu powietrznego, Northrop Grumman E-8 Joint STARS realizujące m.in. kluczowe misje C2 (command and control), czy też choćby takie samoloty jak EC-130H Compass Call przeznaczone do walki elektronicznej. Wszystkie one mają ogromny wpływ na możliwość efektywnego realizowania stawianych armii zadań. Współczesne nowoczesne armie opierają się na intensywnym gromadzeniu danych, dzięki którym działania bezpośrednio na polu walki mogą być podejmowane szybciej, lepiej i przynosić lepsze rezultaty. Wyłączenie poszczególnych elementów tej układanki z działania powoduje zatory w schematach operowania i wymusza zmianę w przyjętych koncepcjach. Amerykanie mają tego świadomość i już od jakiegoś czasu intensywnie trenują tego typu scenariusze, ale jednocześnie starają się znaleźć metody na zachowanie swojego systemu operowania również w obliczu przeciwdziałania niemal równorzędnego przeciwnika.

Defender odmieni sytuację? 

Na początku marca bieżącego roku firma General Atomics Aeronautical Systems, Inc. (GA-ASI) zaprezentowała na swoim koncie społecznościowym na Twitterze wizualizację przedstawiającą bezzałogowy aparat powietrzny uzbrojony w pociski klasy powietrze-powietrze operujący w osłonie amerykańskich tankowców i innych statków powietrznych HVAA. Maszyna oznaczona jako Defender została przedstawiona z dwoma podskrzydłowymi punktami podwieszeń na dwa pociski na każdym z nich oraz z otwartą komorą co może sugerować możliwości użycia dodatkowego uzbrojenia przenoszonego wewnątrz. 

Wizualizacja prezentuje również możliwość tankowania aparatu przez maszynę KC-46A widoczną w tle. W takim układzie operujący w rejonie uzupełniania paliwa zespół tankowca i bezzałogowca byłby niemal samowystarczalny. Według wizualizacji Defender wyposażony jest w silnik odrzutowy, a na końcach jego skrzydeł zainstalowano winglety pozwalające obniżyć zużycie paliwa. Maszyna przypomina swoim kształtem opracowany już jakiś czas temu aparaty Predator C Avenger, który swój pierwszy lot wykonał w roku 2009.

Avengery nawet bez dodatkowego tankowania w powietrzu charakteryzują się wysoką długotrwałością lotu sięgającą nawet 20 godzin, a przemysł i armia amerykańska mają już pewne doświadczenie w autonomicznym tankowania aparatów bezzałogowych. Poza tym Avenger legitymuje się również sporym udźwigiem (1600 kg w wewnętrznej komorze) więc przygotowanie ich do przenoszenia pocisków powietrze-powietrze nie powinno stanowić większego wyzwania dla GA-ASI, która ma na swoim koncie wiele udanych bezzałogowych maszyn bojowych. W przypadku wprowadzenia do linii Defender wpisywałby również pośrednio w szerszą wizję Loyal Wingmen kiedy to maszyna załogowa współpracuje z samolotem załogowym.

Sporo możliwości, ale równie wiele pytań 

Przedstawiona wizja wydaje się logiczną w kontekście coraz szerszego wykorzystywania platform bezzałogowych, ale jest to zaledwie szkic, który najprawdopodobniej ma zachęcić decydentów do rozważenia tego typu operacji. Użycie maszyn bezzałogowych pozwoliłoby uwolnić cały lub niemal cały potencjał samolotów załogowych na kluczowych kierunkach. Firma GA-ASI nie przedstawiła jednak szczegółów operowania samolotów. Nie wiemy zatem, jak dokładnie przebiegałoby sterowanie maszyn, czy odbywałoby się to jak w przypadku obecnie używanych aparatów, czy też załogi osłanianych samolotów mogłyby mieć również pewien wkład w cały proces. Ta druga koncepcja jest mniej prawdopodobna ze względu na koszt integracji systemu sterowania i dodatkowego członka załogi dla tankowca. 

Nie wiemy również, kto zapewniałby wyszukiwanie celów dla Defendera. Maszyna najpewniej byłaby wyposażona we własne systemy namierzania i naprowadzania, ale byłyby one z pewnością dalece mniej skuteczne jak choćby te z F-35. Nie wiemy również, na jakim poziomie możliwa byłaby komunikacja z maszynami załogowymi. Ciekawym byłby scenariusz, w którym do osłony kluczowych statków powietrznych na danym obszarze delegowany byłby np. jeden F-35, którego pilot następnie przesyłałby zebrane przez jego maszynę informacje do kilku Defenderów operujących w pobliżu. Dzięki takiej koncepcji F-35 desygnowałby potencjalne cele, samemu pozostając w trybie utrudnionej wykrywalności i wykorzystując Defendery jako swoje wysunięte magazyny amunicji.

 

W mniej zagrożonych rejonach możliwe byłoby również całkowite wyłączenie F-35 z tego łańcucha i zapewnianie wszystkich danych zdalnie, z innych źródeł, tak by wszystkie maszyny bojowe mogły skupić się na podstawowych zadaniach. W takim przypadku jeden samolot mógłby być osłaniany przez jednego Defendera, który np. operowałby w wyznaczonym rejonie pobierania paliwa przez kilkanaście godzin, zapewniając powietrzny parasol dla rotujących tankowców. 

Niezależnie od tego jak dalej potoczą się losy tej koncepcji, warto obserwować Defendera i jemu podobne programy, gdyż wskazują one potencjalny kierunek rozwoju lotnictwa bojowego nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale i u głównych potęg na świecie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 54
Reklama
gnago
wtorek, 24 marca 2020, 13:17

Tam widać jakąś myśl uzbrojenia. Nie to co u nas, wałkuje się wszędzie, a decydenci od lobbysty do lobbysty bez rozumu, bez planu

Ikar
poniedziałek, 23 marca 2020, 13:57

Z innej beczki problem LPR-ów z koronawirusem pokazuje jak bardzo możemy utracić zdolności w wyniku braku kadry niezdolnej do działania w powietrzu. Zdalnie prowadzić samolot może częściowo przeszkolona osoba, jak doprowadzi do utraty pojazdu szybko może przeskoczyć na następny, można też iść w załogowe i jak Brytyjczycy podczas II wś wypstrykiwać się z ludzi.

zmech0l
poniedziałek, 23 marca 2020, 12:19

Takie drony to broń ofensywna ale nie wiadomo w którą stronę pójdzie rozwój OPL równie dobrze Chińczycy zaprojektują broń energetyczną, kinetyczną bądź balistyczną dalekiego zasięgu która odsunie amerykańskie lotnictwo. Taki DF21 z większym silnikiem i wydłużeniem lotu sterowanego, zastosowaniem technologii MIRV do OPL oraz sensorami IR głowic, głowicami EMP a nie tylko wybuchowymi może spokojnie odsunąć AWACSy i tankowce na grubo ponad 1000km. Do tego bezzałogowe chińskie platformy pływające setki km od wybrzeża spięte w sieć, uzbrojone w broń OPL i sensory. Takie ofensywne drony dalekiego zasięgu raczej nie mają racji bytu na Pacyfiku co innego lojalny skrzydłowy.

czwartek, 26 marca 2020, 19:31

Technologia MIRV ma zastosowanie w OPL odkąd istnieje obrona przeciwlotnicza.

poniedziałek, 23 marca 2020, 22:23

Obawiam się, że prawdziwie skuteczna broń energetyczna zrobi to samo co skuteczna broń palna w XVIII/XIX wieku. O efektywności będzie decydować jedynie ilość atakujących obiektów.

Ore
poniedziałek, 23 marca 2020, 01:43

Większość chińskich ośrodków przemysłowych ulokowana jest w rejonie wybrzeża, co zwiększa ich podatność na błyskawiczny atak z morza. Dlatego Chiny robia wszystko aby odepchnąć obce siły jak najdalej od swego wybrzeża. Wg tekstu w Air&Cosmos z grudnia 2018 mamy przełom technologiczny w postaci czujników opracowanych przez amer. ITEK w technologii SWIR (Short Wave Infra Red) (dług. od 1 do 2,5 μm). W przypadku fali o dług. 1,4 μm w dużym skrócie woda przestaje być przezroczysta co umożliwia wykrycie na dystansie do 150 km i to b. dobrej rozdzielczości w trybie pasywnym obiektów poruszajacych sie na i nad oceanem. Technologia ta została też opanowana m.in. przez Thales z zasobnikiem Talos, Selex, Xenics, AIM i Rostec. I oto niespodzianka: na salonie w Zhuhai Chińczycy zaprezentowali maszyne J-20 wyposazona w system EOTS-86 produkcji A-Star który cechuje uderzające podobieństwo do EOTS Lightening II maszyn F-35, np. 7 czujników dookólnych i "diamentowy" szafirowy czujnik główny pod nosem maszyny. Wdrożenie przez Chiny SWIR na szersza skalę może zagrozić m. in. amer. B-2 i wypchnąć lotniskowce z Morza Chińskiego, gdyż jedynym systemem zdolnym zneutralizować samoloty wyposażone w system SWIR jest laserowy system zakłócający DIRCM lecz tylko do samoobrony na krótkich dystansach. Czas pokaże, zagrożenie jest uważane za poważne i maszyny stealth mogą wkrótce stracić część swojej przewagi. Intensywne prace prowadzone sa też nad wykorzystaniem efektu iluminacji naturalnej "Night Glow" występującej w nocy na wysokości ok. 80 km, oznaczałoby to jeszcze dalej idące zmiany.

KU CHWALE WIELKIEJ POLSCE
niedziela, 22 marca 2020, 22:59

Kluczem obronności kraju są suwerenne systemy jako te najodporniejsze opierające się o rodzimą logistykę niezależność to bycie odpornym na łaskę nie łaskę sojuszników to posiadanie własnego zdania we własnych sprawach to pełna kontrola nad systemami walki/obrony a zamówienia w rodzimym przemyśle to dbanie o interesy własnego państwa i jego obywteli kiedyś była nawet taka kampania KUPUJ POLSKIE BO TO SIE OPŁACA dlatego właśnie tam gdzie można powinniśmy kupować we własnym przemysle zakup technologi ppk Corsarza i kolejno przerobienie ulepszenie tego systemu było wyjątkowo rozsądnym posunięciem dzięki któremu zyskamy suwerenne rozwiązanie, krajowy system odpowiedz/antidotum/ szczepionke pozwalającą zwalczać epidemię wojsk pancernych wroga. Przy produkcji zyska rodzimy przemysl/gospodarka/rodacy zarabiający na produkcji. Miejmy nadzieje że i ppk Moskit również będzie produkowany na potrzeby naszej armi w dziedzinie przeciwdziałania epidemi/morowego powietrza idącej z nieba również zbudujemy własną tarczę antykryzysową/antydostepową opartą może o R-73/R-77 LUB CAMM-ER

KU CHWALE WIELKIEJ ROSJI
wtorek, 24 marca 2020, 00:22

A że Polska gdyby poszła w te przemyślenia to w rozsądnym czasie, poprzedzającym rosyjską inwazję nie miała by nic dobrze działającego, to twój nik powinien brzmieć:

gnago
środa, 25 marca 2020, 12:20

hm są systemy rozwijane od dekad ,a nadal zamawiane symbolicznie. Mimo podziwu jankeskich sojuszników olewa je się nadal. lobbyści nadal blokują . Rozumiem, łapowe mniejsze

Do ku chwale wielkiej Rosji
środa, 25 marca 2020, 10:15

A kiedy rosyjska inwazja miała by nastąpić ? wszystko kwestia finansowania będzie lepsze będie szybciej i konsekwencji Ślązak/Gawron dawno pływał by --- Loara dawno by była w lini w odpowiedniej liczbie itd

kig
niedziela, 22 marca 2020, 21:31

Bezzałogowe myśliwce jak najbardziej, ale tylko jako uzupełnienie maszyn załogowych. Ewentualnie myśliwce przewagi powietrznej (następcy F-22) wciąż niech będą załogowe, a następców F-35 można zrobić bezpilotowymi.

Olo
niedziela, 22 marca 2020, 20:08

no to po stronie chińskiej damy j20 i kilka chińskich defenderów. pierwsze tankowanie z cysterny, potem ew. z j20. j20 szuka celów. Oj, będzie się działo...

Davien
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:43

Olo, jakie chinskie defendery??

Pentagram
niedziela, 22 marca 2020, 17:51

Narazie budżet 741 mld usd nie zagrożony A3 tryliony usd w pogotowiu Tutaj katastrofy nie będzie Rubel sie,załamał a chinski bubel caly czas na sztywno 15centow

Orthodox
niedziela, 22 marca 2020, 15:42

Wyżej opisany scenariusz może też doprowadzić do zagęszczenia amerykańskich baz w regionie. Na dzień dzisiejszy Amerykanie mają też przewagę w postaci obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej marynarki.

Ślązak
niedziela, 22 marca 2020, 14:54

Sieciocentryczne pole walki zintegrowany obraz sytuacji powietrznej pilot tamkowca/transportowca/bombowca widzi wszystko co widzą nasze radary - naziemne, pokładowe/AWACS-y gdy tego potrzebuje zwalnia drona z pociskami Amraam gdy samolot wroga jest jeszcze daleko wychodzi mu na spotkanie mały dron stealth skrycie podchodzi i odpala Amraama.

Fanklub Daviena
niedziela, 22 marca 2020, 13:13

OK, a teraz niech autor wytłumaczy jak, skoro z powodu stealth J-20 jest w stanie podejść, mimo myśliwskiej osłony, i zestrzelić latający tankowiec, mają temu zapobiec bezzałogowe drony myśliwskie?Niby na jakiej podstawie autor zakłada, że drony myśliwskie skuteczniej wykrywałyby J-20 niż amerykańskie myśliwce osłony tankowców? I jeszcze moje 3 gr. w spawie dronów w pełnoskalowym konflikcie - na dystansach przekraczających rosyjskie czy chińskie A2/AD będą wymagały satelitarnej łączności, a IMHO satelity zostaną zniszczone w pierwszych godzinach konfliktu. Oczywiście ktoś może opowiadać o dronach autonomicznych, ale to pieśń odległej przyszłości - obecne wojsko jest ok. 20 lat technologicznie zacofane względem firm cywilnych a taka Tesla nie radzi sobie z autonomicznym samochodowym ruchem drogowym. Pilotaż i szczególnie walka powietrzna jest nieporównanie trudniejsza od prowadzenia samochodu, o czym świadczy długość nauki i szkolenia pilotów myśliwskich i wpływ ich wyszkolenia na rezultaty (np. 6:1 w sparingach dla pilotów izraelskich vs VI Flota US Navy mimo równorzędnego sprzętu czy to, że na przestrzeni konfliktów 8% najlepszych pilotów uzyskiwało 75% wszystkich zestrzeleń a połowa... ani jednego! Czy to, że jak obliczyli Brytyjczycy w IIWŚ jak pilot myśliwski przeżył pierwsze 6 walk powietrznych, to jego szanse na przeżycie wojny wzrastały... 16x!). Nim USA opracuje autonomiczne drony dorównujące w walce powietrznej człowiekowi, to upłynie tyle lat, że USA już dawno będą bankrutem. O ile w ogóle zdołają takie drony wyprodukować bez chińskich kredytów, części i technologii! :)

Jarek
poniedziałek, 23 marca 2020, 12:28

Niekoniecznie taki dron musi byc autonomiczny. Tak sobie mysle, ze moze byc sterowany przez pilota z ziemi, w takim wypadku chyba, to dzialaloby na korzysc. Po pierwsze eliminujemy czlowieka i jego wrazliwosc na przeciazenia, to oznacza, ze dron moglby manewrowac duzo lepiej niz obecne mysliwce. Po drugie brak czlowieka to wiecej miejsca w kadlubie, mozna by wykorzystac na dodatkowe wyposazenie czy paliwo. Po trzecie pilot na ziemi (albo raczej operator) nie bylby ograniczony miejscem jak to jest w kokpicie wiec moglby miec bardziej komfortowe warunki pracy i wiecej dostepnych informacji.

dfasdlsdsadsf
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:10

Częściowo się zgadzam, że temat jest trudny, a geografia daje przewagę Chińczykom. Nie zgadzam się tylko co do tego, że autonomiczność, będzie za 20 lat, najprawdopodobniej Amerykanie już mają bezzałogowce mogące walczyć z załogowcami. Były nawet na ten temat informacje w necie.

Funk
niedziela, 22 marca 2020, 18:08

Z jednej strony małoś się nie zapłakał przy wspomnieniach jak to Jelcyn chciał do NATO a Reagan go olał a z drugiej strony zacierasz ręce fantazjując o odwrocie Putina od dolara i przy byle okazji wieszczysz bankructwo USA. To takie śmieszne. Na coś się trzeba zdecydować bo jak USA zbankrutuje to nawet absurdalne marzenia o wstąpieniu do NATO trzeba sobie darować.

bobo
niedziela, 22 marca 2020, 18:07

Tak naprawdę prowadzenie samochodu wymaga większej uwagi niż prowadzenie nowoczesnego samolotu. W powietrzu nie ma takiego zagęszczenia ruchu a większość pracy za pilota wykonują komputery a on co najwyżej jest tylko od zatwierdzenia decyzji. Szkolenie pilotów jest dłuższe bo start i lądowanie wymagają jednak solidnego przyuczenia.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 23 marca 2020, 11:15

Brednia. Nie masz pojęcia o walce myśliwskiej. W nowych maszynach z uwagi na nowe wyposażenie (sensory, broń o różnym zasięgu) wcale nie jest łatwiej niż w IIWŚ, tylko dużo, dużo trudniej i pilot działa na granicy możliwości ludzkiej percepcji i analizy sytuacji, zwłaszcza przy walkach grupowych.

Karkses
piątek, 27 marca 2020, 11:36

To byłoby nielogiczne. Tak samo jak mówili przedmówcy - po to są sensory i wszystkie te systemy, żeby zwiększać orientację pilota, a nie wystawiać go na granicę wytrzymałości. Tak samo w kwestii samochodów - w ruchu lądowym występuje nieporównywalnie więcej elementów i zdarzeń losowych niż w ruchu powietrznym dlatego tak trudne jest stworzenie autonomicznego samochodu co jednak już się dzieje. Drony będą skuteczniejsze od ludzi i to jest kwestia czasu. Pilot w kabinie to jest obciążenie, a nie atut. Równie dobrze możemy dronami sterować z ziemi jak nie chcemy pełnej autonomiczności ale podejrzewam, że to będzie stadium przejściowe. Argument o systemach satelitarnych jest chybiony, ponieważ amerykanie potrafią korzystać także z wrogich systemów satelitarnych (o czym jakiś czas temu był artykuł na defence24) jak rosyjski czy chiński wobec tego rosjanie czy chińczycy jakby chcieli pozbawić drony dostępu do systemów satelitarnych musieliby zniszczyć także swoje.

bender
środa, 25 marca 2020, 14:57

Bobo ma rację, że stworzenie autonomicznego samochodu jest trudniejsze niż autonomicznego samolotu, choć już jesteśmy bardzo blisko. Po to masz sensory w samolocie, żeby świadomość sytuacyjna pilota była większa, nie po to, żeby oszalał z nadmiaru informacji. To kwestia interface'u.

klaun-szyderca
niedziela, 22 marca 2020, 17:17

Z tym że pamiętaj że te statystyki dla pilotów myśliwców bazują w większości na danych z 2 wojny światowej. Czyli tak było kiedy walka powietrzna była walką manewrową, a samolotów oraz pilotów w walce brało udział czasami kilkuset nawet... Teraz masz radary, kamery, głowice IR i pociski kierowane, a samoloty bojowe kosztują tyle że niektóre państwa stać na kilka, i to przestarzałych. Teraz pilot nie musi mieć już super-wzroku żeby na horyzoncie na tle chmury dojrzeć punkcik, nim ten drugi zauważy jego. A do odpalenia AMRAAM'a z BVR nie potrzeba mistrza akrobacji lotniczej, tylko dobrego radaru zalokowanego na celu. Wyobraź sobie tego tankowca latającego w kółko gdzieś nad pacyfikiem... a na promieniu powiedzmy 50-100 km od niego - orbitujące takie drony, z 10 czy ile tam. I do tego awacsa/F-35 który gdzies tam się kręci i skanuje w poszukiwaniu zagrozenia. Dron wcale nie musi swoim radarem złapac wroga- wystarczy że awacs/f-35 go namierzy i prześle informację dronowi a cel jest w jego zasięgu- i AMRAAM leci. Oczywisce drona mozna namierzyc i zestrzelić ale jak dron wyłapie pociskiem, to tez jest informacja ze ktoś się zbliża...

Orthodox
niedziela, 22 marca 2020, 15:26

Jak na razie chińskie możliwości stealth, jak i możliwości radarów stanowią ułamek amerykańskich możliwości. Oczywiście będą rosły, ale po obu stronach. To samo z zasięgiem pocisków p-p. Co do niszczenia satelitów, to jest to broń obosieczna. A już teza o wyższość którychś technologii to szczyt szczytów. Od zawsze ruch odbywał się na linii wojsko- rynek cywilny i to dopiero w momencie osiągnięcia akceptowalnej ceny.

Fanklub Daviena
niedziela, 22 marca 2020, 18:07

Zniszczenie satelitów nie jest bronią obosieczną, "znafco", bo faworyzuje broniącego się. To USA napadając przez ocean muszą mieć satelity, broniącemu na satelitach tak nie zależy, bo styknie mu łączność krajowa, podobnie zna swój kraj i jego okolice, więc i rozpoznanie satelitarne jest dla niego drugorzędne a na małe odległości wystarczy mu lotnicze. Ponadto jakby jakiś Kim miał przegrać wojnę i zginąć to zwyczajnie p... satelity i je wszystkie zniszczy, jeśli tylko da to cień szansy na obronienie kraju, a nawet jak nie da szansy, to zniszczy z zemsty - i słusznie, bo to właśnie powstrzymuje USA przed napadaniem na kraje z bronią masowego rażenia, rakietami balistycznymi i bronią anty-satelitarną. I dodatkowo, cytując "klasyka", "sami Amerykanie przyznają", że żadne inne siły zbrojne nie są tak uzależnione od satelitów jak USA, więc ich zniszczenie proporcjonalnie najbardziej godzi w USA, więc jest na rękę każdemu napadniętemu przez USA.

adsadaskldsakjdkl
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:15

Nie tak łatwo zniszczyć wszystkie satelity, niszczenie satelitów to droga i trudna impreza.

AB
niedziela, 22 marca 2020, 21:43

Bo Chiny prowadząc działania wojenne nad Pacyfikiem, nie będą uzależnione od satelitów. Ani trochę.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 23 marca 2020, 11:17

Chiny nie zamierzają napadać na USA, a do obrony wystarczy im platforma lotnicza.

AB
poniedziałek, 23 marca 2020, 12:26

Niezależnie czo Chiny będą robić nad Pacyfikiem, napadać, bronić czy grać w Madżonga, będą potrzebować do tego satelitarnych systemów wsparcia, od rozpoznania po łączność i GPS. Jeśli rozpętają wojnę na niszczenie satelitów Chiny sobie strzelą w kolana. Z granatnika.

Bond
niedziela, 22 marca 2020, 15:16

Och znowu te bankructwo USA, kiedy wam to się znudzi. Japończykom wydawało sie że Ameryka jest niezdolna do wojny, w latach 80 propaganda Rosji 1.0 także zapowiadała, że Regan zbankrutuje, a przestał istnieć wasz związek. Czy możecie sobie chociaż w jednej dekadzie odpuścić tą propagandę o bankructwie USA, stało się to nudne.

Yugol
poniedziałek, 23 marca 2020, 11:28

Co niektórzy już 30 lat nadają o glinianych nogach Rosji i jej rychłym upadku czy o końcu świata , upadku meteoru a tu zonk wirus

czytelnik D24
poniedziałek, 23 marca 2020, 13:47

30 lat temu już zbankrutowaliście bo wam się wydawało że coś znaczycie a w zderzeniu z rzeczywistością okazało się że jesteście nikim. Teraz szykuje się kolejne bankructwo a idiotyzm w wykonaniu waszego prezydenta pt wyjście z OPEC może je przyspieszyć. Potwierdza to tylko teorię że Putin to cwaniak który kalkuluje na krótki dystans i dla taniego poklasku a gospodarz z niego żaden, bo prawda jest taka że zmieniła wam się jedynie nazwa dla niepoznaki a ekipa została ta sama z genami zimnowojennymi. Niestety nigdy się do tego nie przyznacie bo przecież u was wszystko tajne, a jaki koń jest każdy widzi - w końcu można do was pojechać i się przekonać. Tak samo ukrywanie słabości pod powłoką czarów i iluzji na forach internetowych całego świata też jest działaniem krótkodystansowym bocie. No ale z drugiej strony jacy wy macie być skoro uwielbiacie strzał batem po plecach z ręki psychopaty dyplomatycznie nazywanego carem.

michalspajder
poniedziałek, 23 marca 2020, 03:17

Czy USA zbankrutuja czy nie, nikt nie wie. W koncu Trump to finansista, na pewno ma pare asow w rekawie. Tak jak u nas premier Morawiecki, niby mialy nas programy socjalne rozlozyc na lopatki. Ci goscie sie znaja na sprawach ekonomicznych. Ale jedno mnie zastanawia. Patrzac wstecz, ktore imperium, pomimo roznych wzlotow i upadkow jest najdluzej obecnie istniejacym na swiecie? Chyba nie bez powodu.

gnago
środa, 25 marca 2020, 12:25

Persja Chiny i w fazie upadku GB i Rosja

Davien
niedziela, 22 marca 2020, 15:09

Panei funklub a jak chcesz zniszczyc satelity na GEO jak żaden kraj nie ma obecnie takich mozliwosci, ba Rosja w ogóle nei ma systemów ASAT. A jak wyglada rosyjskei A2/AD to najlepiej było widac w Syrii: stanowi zagrozenei ale dla rosyjskich maszyn. I to tyle reszty tych bredni nawet nei am sensu komentowac.

Fanklub Daviena
niedziela, 22 marca 2020, 17:59

Jak zwykle się błaźnisz, Davienku. Satelity na orbicie geostacjonarnej najgorzej się nadają wojenną komunikację bo ich pozycja jest stała, są nieliczne i dokładnie policzone i można je łatwo zagłuszyć. Ponadto NIE MA ŁATWIEJSZEGO CELU DO ZNISZCZENIA NIŻ SATELITA NA ORBICIE GEOSTACJONARNEJ, GDYŻ JEST TO TYLKO JEDNA ORBITA. A to oznacza, że każde państwo, która na takiej orbicie ma satelitę (a Rosja ma niejednego), mogło w nim umieścić ładunek wybuchowy rozrywający takiego satelitę na stosowną liczbę odłamków. Potem mamy już reakcję łańcuchową i po najdalej paru godzinach nie mamy żadnych satelitów na orbicie geostacjonarnej, tylko pierścień na wzór Saturna... I kolejna z twoich bredni: "jak chcesz zniszczyc satelity na GEO jak żaden kraj nie ma obecnie takich mozliwosci" - a tymczasem np. w sieci "Global Conflict Could Threaten Geostationary Satellites, China, Russia and the U.S. have the ability to destroy one another’s eyes in the sky" - i nie, nie jest to SputnikNews czy Russia Today, tylko Scientific American... Tam wyczytasz, że USA ma do takich celów program GSSAP, USA oskarżyły Sowietów, że bronią przeciw satelitom na geostacjonarnej były system Naryad z lat 80. a nikt (no ja wiem, że ty pewnie masz...) też nie ma wątpliwości, że na rosyjskie Bryz-M można wpakować coś przeciwko satelitom na geosynchronicznej, a 13 maja 2013 wg USA Chiny odpaliły rakietę antysatelitarną (system Dong Ning-2) przelatującą blisko orbity GEOSTACJONARNEJ co wg USA było chińskim testem ataku na satelitę na takiej orbicie a potem takie testy Chiny ponawiały. Jak zwykle się błaźnisz, bo "wiesz" "najlepiej". :)

Davien
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:48

Panie funklub, szybkie obalenie twoich zmyslen: Ani Naryad, ani Briz-M ani Dong Nong-2 nie sa w stanie zagrozić satelitom na GEO ani nawt satelitom GPS. GSSAP to system obserwacyjny i wywiadu i nic wiecej. A jezeli chodzi o zagłuszanie to masz pecha bo akurat USa ma taki specjalistyczny system a Rosja nie:)

Fanklub Daviena
wtorek, 24 marca 2020, 16:33

To wytłumacz nam Davienku co może powstrzymać Briz-M, nawet bez ładunku (a przecież może zabrać jeszcze ładunek!) przed zniszczeniem satelity na orbicie geostacjonarnej? I te satelity "inspekcyjne", co to goniły amerykańskiego satelitę, to tylko satelity "inspekcyjne" i nic więcej, a nie żadna broń antysatelitarna, jak kłamliwie wmawia USA... :)

Davien
środa, 25 marca 2020, 15:09

Choćby to dziecko ze jest to zwykły człon rakiety nośnej a nei głowica EKV. A te satelity to ganiały inne na nizszych orbitach nie na GEO ani nawet nei na MEO więc daruj sobie robienie z siebie... A teraz porównaj sobie te rosyjskei zabawki z X-37:)

k
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:38

Przypominam, że USA dawno temu też przeprowadzili taki "eksperyment" i z samolotu F-15 zniszczyli starego satelitę. A to było już dawno temu i amerykanie technologicznie mocno poszli do przodu, więc mają i wiedzę, i doświadczenie i możliwości większe niż Rosja i Chiny razem wzięte. A Rosja i Chiny mają tylko to co ukradną lub skopiują...

gnago
środa, 25 marca 2020, 12:28

przypominam że mieli doświadczenie księżycowe a mimo to przemysł prywatny prześcignął NASA w jej odtwarzaniu zdolności rakietowych i Stacja zaopatrywana była przez stareńkie sojuzy

Davien
czwartek, 26 marca 2020, 13:38

Gnago, jaka stacja?? Bo ISS Sojuzy nie zaopatrywały ale robiły to Progressy i wahadłowce zanim je wycofano a tera z lataja Dragony, statki europejskie i japonskie. Aha co ma doswiadczenie z lotów na księzyc z ASM-135 to pewnie sam nei wiesz ale że musiałes cos napisac...,

JSM
niedziela, 22 marca 2020, 15:08

"...bez chińskich kredytów, części i technologii! :)" A jeszcze 40 lat temu Chiny były głodującym krajem rolniczym z raczkującym przemysłem. Mieli jeden argument będący atutem i przekleństwem jednocześnie. Miliard ludzi. I jak potrafili to wykorzystać.

Fanklub Daviena
niedziela, 22 marca 2020, 17:06

Ale 200 lat temu, zanim Wielka Brytania i USA na nich napadły, Chiny były najbogatszym państwem świata i stanowiły 30% światowego PKB, a teraz "tylko" 18%, więc jeszcze muszą się prawie 2x poprawić... A jak się poprawią, to muszą "podziękować" Anglosasom za stulecie poniżenia Chin - może stuleciem poniżenia Anglosasów? Np. na wzór traktatów z Wielką Brytanią, zgodzą się importować soję od USA i płacić za nią heroiną? :)

Marek
wtorek, 24 marca 2020, 10:18

Skoro Rosja taka święta, to powiedz mi czemu w 1900r. wlazła do chińskiej Mandżurii i okupowała ją przez pięć lat? Chińczycy Rosjan tam nie zapraszali zdaje mi się? Gdyby 1905r. Japończycy nie dali Rosji po nosie, to siedziałaby tam do dnia dzisiejszego.

k
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:44

Tak. Chiny nie zapomniały, żę to Rosja zabrała im kawał terytorium z dzisiejszym Władywostokiem włącznie. Chiny nie zapomniały też traktowania ich z czasów ZSRR. I to Chiny obecnie kolonizują Syberię. I dyktują Rosji warunki współpracy gospodarczej na upokarzających dla Rosji warunkach (np. słynne "korzystne" kontrakty gazowe). Tak że nie wiem kto będzie miał większy problem - biedna, politycznie izolowana i zacofana, zależna gospodarczo od Chin Rosja, czy bogate i nowoczesne USA.

dsafsdafsdafdfgs
poniedziałek, 23 marca 2020, 10:22

Chiny mają też niezałatwione rachunki z Rosją o Chińską północną Syberię, co więcej łatwiej im będzie je załatwić, niż ścigać Anglosasów po morzach i oceanach, tym bardziej, że z Anglosasami handlują na całego. Można też uznać, że Anglosasi spłacili swój dług pomagając Chinom podnieść się z ubóstwa, tymczasem Rosja na razie niczego nie spłaciła.

Kiks
poniedziałek, 23 marca 2020, 00:41

Świat już budzi się. Zrozumiał, że obecny model gospodarczy to porażka. Będzie drożej. Ale z pewnością zaufanie do Chin zmalało, a nie wzrosło.

Bum bum jest tam coś ??
niedziela, 22 marca 2020, 22:40

Zmierzch nadchodzi ale dla Chin.Państwa po tym czymś (koronawirus) powoli będą się przeorientowywać..oczywiście na to potrzeba czasu.

Fanklub Daviena
wtorek, 24 marca 2020, 16:44

Ale zacząć by te państwa musiały od szkół: od nauczania w nich matematyki, fizyki itp. na chińskim poziomie zamiast gender i gejowania. A takich zamiarów powrotu do normalności na Zachodzie jakoś nie widzę... Jak zobaczę, że zamyka się katedry gender i europeistyki a zaoszczędzoną kasę przeznacza na doktorantów z materiałoznawstwa czy biologii molekularnej to uwierzę, że Zachód obroni się przed Chińczykami. Na razie jestem sceptyczny: w ramach "równości" specjalistce od tropienia samczej opresji nad kobietami w anglosaskiej poezji ery wczesnowiktoriańskiej płaci się na uczelni tyle samo co fizykowi kwantowemu... P.S. Polska "nauką stoi" - profesorów mamy więcej niż cała reszta UE łącznie! Efekt: nasi doktoranci uciekają za granicę... Tylko jakoś nie widzę w zachodnich mediach podziwu dla naukowych osiągnięć takich profesorów jak Belka, Hartman, Środa, Koziej... :)

czytelnik D24
środa, 25 marca 2020, 14:55

Skoro ten chiński poziom jest tak genialny to dlaczego kradną co i gdzie popadnie? Jest jakaś granica bredni której nie przekroczysz?

Davien
czwartek, 26 marca 2020, 13:39

Juz przekroczył w artykule o ambasador USA oskarżającej chiny o utajnianie informaji o COVID-19.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama