Przemysł Zbrojeniowy

Chiny zapowiadają sankcje wobec koncernu Lockheed Martin za sprzedaż broni Tajwanowi

Fot. Rabs003, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, Wikimedia Commons
Fot. Rabs003, Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported, Wikimedia Commons

Chiny nałożą sankcje na amerykański koncern Lockheed Martin za jego rolę w najnowszej transakcji dotyczącej sprzedaży broni Tajwanowi – zapowiedział we wtorek rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian, nie podając szczegółów w sprawie tych sankcji. Jednocześnie, ambasada Chin w Waszyngtonie oceniła we wtorek odrzucenie przez Stany Zjednoczone chińskich roszczeń terytorialnych na Morzu Południowochińskim jako całkowicie nieuzasadnione i zarzuciła władzom USA sianie niezgody pomiędzy Chinami a innymi krajami regionu.

Amerykański koncern Lockheed Martin jest głównym wykonawcą w zatwierdzonej w ubiegłym tygodniu przez rząd USA, wartej 620 mln dolarów, umowie dotyczącej modernizacji tajwańskiego arsenału rakiet ziemia-powietrze typu PAC-3, używanych w zestawach przeciwlotniczych i przeciwrakietowych Patriot i uznawanych za ich kluczowe uzbrojenie zwłaszcza do zwalczania trudnych celów, w tym rakiet balistycznych, bezpośrednim trafieniem (hit-to-kill). Komunistyczne władze ChRL uznają demokratycznie rządzony Tajwan za zbuntowaną prowincję Chin i stanowczo sprzeciwiają się dostawom uzbrojenia na wyspę.

"By chronić interesy kraju, Chiny zdecydowały się podjąć konieczne kroki i nałożyć sankcje na głównego wykonawcę tej umowy, Lockheed Martin" - powiedział Zhao na briefingu prasowym w Pekinie. Chińskie władze ogłaszały już w przeszłości zamiar obłożenia amerykańskich firm sankcjami w związku ze sprzedażą broni na Tajwan, ale nie jest jasne, jak te sankcje były realizowane w praktyce. W USA od dawna obowiązuje embargo na sprzedaż broni ChRL.

Stany Zjednoczone, podobnie jak większość innych krajów, nie utrzymują z Tajwanem formalnych relacji dyplomatycznych. Uznawane są jednak za głównego sojusznika Tajwanu na arenie międzynarodowej, a ich wewnętrzne prawo zobowiązuje je do udzielania wyspie pomocy w zakresie obronności.

Władze Tajwanu wyrażały zadowolenie z umowy w sprawie modernizacji rakiet. Rząd w Tajpej stara się wzmocnić obronę w związku z coraz groźniejszymi jego zdaniem działaniami Pekinu, takimi jak regularne ćwiczenia wojskowe w pobliżu Tajwanu. Tajwański minister obrony Jen De-fa powiedział żołnierzom w czasie rozpoczętych w poniedziałek dorocznych ćwiczeń Han Kuang, że muszą być silni w obliczu "wszelkiego rodzaju prowokacji" Chin.

Wojsko Tajwanu jest dobrze wyszkolone i dysponuje wysokiej klasy uzbrojeniem, w większości amerykańskim, ale Chiny posiadają przewagę liczebną i coraz więcej własnego zaawansowanego sprzętu wojskowego, takiego jak myśliwce o obniżonej wykrywalności czy nowoczesne pociski balistyczne – zauważa agencja Reutera.

Należy dodać, że ewentualne chińskie sankcje miałyby dotyczyć nie wprowadzenia do sił zbrojnych Tajwanu całkiem nowego uzbrojenia, a jedynie utrzymania i rozwoju tego, które już jest na wyposażeniu. Łącznie Tajwan ma do około 440 pocisków PAC-3 i od 7 do 11 baterii Patriot, które wraz z lokalnie opracowanymi systemami Tien Kung-II/III (te ostatnie ze zdolnością zwalczania celów balistycznych) stanowią podstawę obrony powietrznej wyspy, oczywiście wraz ze starszymi zestawami Hawk oraz licznymi systemami krótkiego i bardzo krótkiego zasięgu.

Wcześniej Chiny oskarżyły również władze USA o sianie niezgody na Morzu Południowochińskim. Według chińskiej ambasady sekretarz stanu USA Mike Pompeo w poniedziałkowym komunikacie na ten temat celowo zniekształcił fakty i naruszył międzynarodowe prawo, w tym Konwencję Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Placówka zarzuciła Waszyngtonowi, że usiłuje zasiać niezgodę pomiędzy Chinami a innymi krajami, które toczą z nimi spory terytorialne o obszary Morza Południowochińskiego. „Stany Zjednoczone nie są krajem bezpośrednio uwikłanym w te spory, a jednak wciąż ingerują w tę sprawę” - napisano w komunikacie na stronie internetowej ambasady.

W swoim oświadczeniu Pompeo przywołał decyzję Stałego Trybunału Arbitrażowego w Hadze z 2016 roku, który przychylił się do wniosku rządu Filipin i oddalił roszczenia terytorialne Chin dotyczące Morza Południowochińskiego. Sekretarz stanu USA ocenił, że ChRL "nie ma podstaw prawnych, by jednostronnie narzucić swoją wolę regionowi".

Pompeo zaznaczył, że USA dążą do zachowania pokoju i stabilizacji, utrzymania wolnego statusu mórz i niezakłóconego przepływu handlu. Zarzucił Pekinowi, że zastrasza suwerenne państwa regionu, by pozbawić je zasobów morskich i zapewnić sobie jednostronną dominację na Morzu Południowochińskim.

"Świat nie pozwoli Pekinowi traktować Morza Południowochińskiego jako jego imperium morskiego" - oświadczył Pompeo i zapewnił, że USA będą bronić praw swoich sojuszników w regionie do zasobów morskich, zgodnie z zasadami wynikającymi z prawa międzynarodowego.

Chiny uznają prawie całe Morze Południowochińskie za własne terytorium. Stoi to w sprzeczności z roszczeniami Brunei, Malezji, Filipin, Wietnamu i Tajwanu do poszczególnych obszarów tego akwenu. Morze Południowochińskie jest bogate w złoża surowców naturalnych i kluczowe dla międzynarodowego handlu; co roku przepływają przez nie towary warte 3 bln dolarów.

Chiny budują na spornym morzu sztuczne wyspy, na których umieszczają obiekty wojskowe. Deklarują przy tym pokojowe zamiary i odrzucają krytykę USA, które oskarżają je o militaryzację akwenu.

PAP/Defence24.pl

Komentarze