Prezydent ratyfikował polsko-amerykańską umowę wojskową

9 listopada 2020, 16:36
Zrzut ekranu 2020-11-9 o 17.35.28
Fot. MON via Twitter
Reklama

Militarna obecność amerykańska wzmacnia bezpieczeństwo naszej części Europy, wzmacnia bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego — podkreślił w poniedziałek prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości ratyfikowania polsko-amerykańskiej umowy o wzmocnionej współpracy obronnej.

Ratyfikowana polsko-amerykańska umowa o wzmocnionej współpracy obronnej (Poland – United States Enhanced Defense Cooperation Agreement) przewiduje dalsze zwiększanie liczebności wojsk USA stacjonujących w Polsce oraz ustanowienie nowych ram prawnych obecności amerykańskich żołnierzy w naszym kraju. Umowę podpisali 15 sierpnia br. w Warszawie minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak i sekretarz stanu USA Mike Pompeo. 30 września Senat poparł ustawę upoważniającą prezydenta do ratyfikowania umowy; wcześniej taką zgodę wyraził Sejm. 15 października ustawę o ratyfikacji umowy między Polską a Stanami Zjednoczonymi podpisał prezydent Andrzej Duda.

Andrzej Duda wskazał podczas poniedziałkowej uroczystości w Pałacu Prezydenckim, że stosunki polsko-amerykańskie datujemy na stulecia. Przypomniał, że we wspólnej historii mamy bohaterów, którzy walczyli o to, co my, Polacy nazywamy wolnością naszą i waszą. "Myślę tutaj o naszych generałach, Kościuszce, Pułaskim, myślę także o amerykańskich żołnierzach i lotnikach, którzy walczyli o niepodległą i suwerenną Polskę na początku XX wieku, od 1918 do 1921 r. broniąc także granic Rzeczypospolitej" - zauważył.

Prezydent wspominał też żołnierzy, którzy polegli, pomagając Polakom w walce przeciwko hitlerowskiemu najeźdźcy w II wojnie światowej — amerykańskich lotników, którzy zginęli, dostarczając broń i wyposażenie dla powstańców warszawskich, a także polskich partyzantów.

"Myślę także o chłopcach o polskim pochodzeniu i o polskich nazwiskach, którzy i w czasie II wojny światowej, i później, także w czasie kiedy Polska była za żelazną kurtyną, ginęli w mundurach armii amerykańskiej, bardzo często walcząc za wolność innych narodów" - podkreślił Andrzej Duda.

Jak dodał, także po 1989 roku polscy i amerykańscy żołnierze stają ramię w ramię, aby bronić wolności w wielu miejscach na świecie. "To sprawdzone, chociażby w Iraku braterstwo broni, ale także i element — dla mnie — sprawiedliwości dziejowej, przypieczętowany został przyjęciem Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego w 1999 r." - zaznaczył prezydent.

"Wspólne braterstwo broni w wielu miejscach na świecie, we wspomnianym Iraku, w Afganistanie, ale i w innych, o których nie wolno często głośno mówić i oficjalnie na spotkaniach, bo wykonywane były przez siły specjalne naszych krajów, pieczętują to braterstwo broni, pieczętują wzajemne zrozumienie poczucia wolności i honoru" - powiedział Duda.

Dodał, że w ciągu ostatnich pięciu lat to braterstwo przyjęło "niezwykle ważną dla nas postać" amerykańskiej obecności militarnej na terenie naszego kraju i na wschodniej flance NATO. "Militarna obecność amerykańska z całą pewnością wzmacnia bezpieczeństwo naszej części Europy, wzmacnia bezpieczeństwo Sojuszu Północnoatlantyckiego i stanowi gwarancję tego, że art. 5 umowy euroatlantyckiej będzie przestrzegany" - oświadczył prezydent.

Podkreślił, że artykuł 5 Traktatu Waszyngtońskiego przewiduje kolektywną obronę. Według prezydenta "widomym znakiem gotowości do kolektywnej obrony" jest właśnie militarna obecność amerykańska w Polsce i obecność innych sił NATO. "W ciągu ostatnich pięciu lat obecność amerykańska, która wcześniej była bardzo niewielka, w stopniu ogromnym się powiększyła. Dzisiaj to są tysiące amerykańskich żołnierzy, dziesiątki, setki sztuk amerykańskiego wyposażenia infrastrukturalnego, to cała baza logistyczna, która jest potrzebna oddziałom amerykańskim do ich normalnego funkcjonowania" – powiedział prezydent.

Jak zauważył, to także "dziesiątki tysięcy amerykańskich żołnierzy, którzy przeszli przez polską ziemię w ciągu ostatnich lat w czasie ćwiczeń i rotacyjnej obecności".

Podkreślił, że rotacyjna obecność wojsk amerykańskich nabrała charakteru trwałego. "Właśnie do jej jednoznacznego prawnego utrwalenia zmierzały porozumienia, które na przestrzeni ostatnich lat zawarłem z prezydentem Stanów Zjednoczonych panem Donaldem Trumpem w czerwcu i wrześniu zeszłego roku. Ta znacząco wzrastająca obecność amerykańska (...) skutkowała potrzebą zawarcia nowej umowy o wzmocnionej, zwiększonej obecności i współpracy obronnej pomiędzy Polską a Stanami Zjednoczonymi" – mówił prezydent.

Przypomniał, że tego typu umowy regulują zasady obecności amerykańskich wojsk w innych krajach. Wyraził przekonanie, że ratyfikowana umowa "odpowiada wymogom, potrzebom współczesności, ale także i przyszłości, przyszłego rozwoju militarnych relacji polsko-amerykańskich".

Zdaniem prezydenta, zakres umowy pokazuje możliwości rozwojowe współpracy w następnych latach. "Wszyscy, którzy znają się na polityce, doskonale wiedzą, że skutek zawarcia tej umowy jest nie tylko sensu stricto militarny, nie tylko przekłada się na amerykańską obecność wojskową w sensie obecności osobowej, infrastrukturalnej, w sensie działań planistycznych i zabezpieczenia logistycznego. To nie tylko to" - zaznaczył Duda.

"To przede wszystkim gwarancja bezpieczeństwa dla Polski i dla całej tej części Europy, które niosą ze sobą wojska amerykańskie i polsko-amerykańskie braterstwo broni" - oświadczył prezydent. Podkreślił, że przekłada się ona również na możliwości rozwoju współpracy gospodarczej i biznesowej. "Rynek Europy Środkowej staje się dzięki temu dla amerykańskich inwestorów rynkiem znacznie bezpieczniejszym i stabilniejszym" - przekonywał Andrzej Duda.

Jak mówił, obserwujemy to w ostatnich latach poprzez zwiększone amerykańskie zainteresowanie rozwojem współpracy energetycznej, zwiększone zaangażowanie amerykańskich inwestorów na terenie Polski i Europy Środkowo-Wschodniej oraz poprzez zaangażowanie polityczne i ekonomiczne zaangażowanie USA w projekt współpracy w ramach Trójmorza.

Za doprowadzenie do zawarcia umowy z USA dziękował m.in. szefowi MON Mariuszowi Błaszczakowi, szefowi Sztabu Generalnego gen. Rajmundowi Andrzejczakowi, szefowi BBN Pawłowi Solochowi. Podziękowania skierował też do polskiego MSZ i Biura Spraw Zagranicznych Kancelarii Prezydenta RP. Podziękował również ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher za "wielki osobisty wkład w budowanie relacji polsko-amerykańskich na przestrzeni ostatnich lat".

Andrzej Duda mówił również o tym, że ostatnie dni i tygodnie w amerykańskiej polityce to bardzo gorący czas. "Chciałbym, aby dzisiejsza ratyfikacja umowy była symbolem współczesnych relacji polsko-amerykańskich; spokojna, niezależna od wszystkich politycznych burz i politycznych procesów" - powiedział.

Podkreślił, że "budowanie relacji polsko-amerykańskich jako związku dobrze pojętych interesów przynoszących korzyści obu państwom jest całkowicie ponad bieżącymi zdarzeniami politycznymi".

"Realizując swoje zadania w zakresie polskiej polityki, relacji polsko-amerykańskich, jak również polskiej polityki międzynarodowej, spokojnie działamy, także właśnie ratyfikując tę umowę, czekając na to, aż nowo wybrany prezydent Stanów Zjednoczonych w odpowiednim momencie złoży przed narodem przysięgę i obejmie swój urząd" - powiedział Duda.

"Czynię to, nie mając żadnych wątpliwości, że zarówno z mojej strony jako prezydenta RP, jak i (ze strony — PAP) prezydenta Stanów Zjednoczonych będą podejmowane wszystkie wysiłki, aby relacje międzynarodowe — nasze (bilateralne — PAP) i w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego w przyszłości układały się jak najlepiej, z pożytkiem dla interesów obu naszych krajów, obu naszych narodów i dla rozwoju bezpieczeństwa na świecie" - powiedział Andrzej Duda. "Boże błogosław Polsce, God bless America" - zakończył swoje wystąpienie prezydent.

W poniedziałkowej uroczystości w Pałacu Prezydenckim wzięła udział ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher, szef MON Mariusz Błaszczak, szef MSZ Zbigniew Rau, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Rajmund Andrzejczak, szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski oraz szef BBN Paweł Soloch. Polsko-amerykańska umowa o wzmocnionej współpracy obronnej uzupełnia ubiegłoroczne deklaracje prezydentów obu państw o zwiększeniu liczby amerykańskiego personelu z 4,5 tys. o co najmniej tysiąc kolejnych.

Dzięki infrastrukturze wojskowej, która według umowy zostanie przygotowana przez Polskę, w razie ewentualnego zagrożenia, możliwy będzie natychmiastowy przerzut do naszego kraju dodatkowych sił, zapewniając łącznie obecność do 20 tys. żołnierzy USA. Jeszcze przed ratyfikacją, zapowiedziano ulokowanie w Polsce wysuniętego dowództwa V Korpusu Wojsk Lądowych USA, jednostki, która będzie odpowiadać za dowodzenie siłami zbrojnymi USA na wschodniej flance sojuszu północnoatlantyckiego.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
ito
środa, 11 listopada 2020, 11:54

Fatalna umowa, z wyplątaniem się z niej (a przyjdzie moment kiedy będziemy chcieli to zrobić) będziemy się bujać latami i będzie to koszmarnie kosztowało. Można było mieć US Army u siebie na o niebo lepszych warunkach, wystarczyło nie podkreślać na każdym kroku jak bardzo rządowi na tym zależy.

waza
wtorek, 10 listopada 2020, 13:35

Czy ratyfikował -to znaczy się podpisał? Jeśli tak - to super Panie Prezydencie

mindy
wtorek, 10 listopada 2020, 10:44

Wielki sukces naszego prezydenta opłacanie obcego zamiast POlskiego wojska.

Varan
środa, 11 listopada 2020, 02:38

Mindy, jeśli jesteś trollem albo idiotą, to dalej nie czytaj. Jeśli zaś nie do końca rozumiesz na czym polega ratyfikowany dokument oraz dlaczego to jest tak ważne to, zapraszam do przeczytania. Polska wyszła z komuny z armią nastawioną na agresywne działania wobec zachodnich państw. Transformacja jaka się dokonała, wszyscy wiemy że doprowadziła do zubożenia naszego państwa. Odbudowa gospodarki była niezwykle trudna. Lata rządów PO tylko pogłębiły zapaść naszej armii, która pod nadzorem psychiatry Bogdana Klicha, zostala postawiona de facto w stan likwidacji. Taka sytuacja oznacza dla naszego narodu że w razie zagrożenia wojną nie mielibyśmy żadnej obrony. Co to oznacza w przypadku agresji rosji - wiadomo. Jak wiemy z historii podpisane umowy i traktaty z rzekomyni sojusznikami, Francją i W. Brytanią, były tylko świstkami papieru. Dzisiejsze NATO również opiera się na zapewnieniach tych samych państw plus kilkunastu innych. Żadne z tych państw samodzielnie nie jest w stanie odeprzeć ataku Rosji albo wytworzyć wystarczających zdolności odstraszania. Jedynie USA jest potęgą militarną zdolną do zniechęcenia Rosji. Dodatkowo USA nigdy nie były agresywne wobec Polski i w dajacej się przewidzieć przyszłości Polska może stanowić jedynie przykład zgodnego sojusznika i źródło interesów. Trzeba sobie to JASNO POWIEDZIEĆ I PRZYSWOIĆ, zapewnienie Polsce, Polakom pokoju w ten części Europy musi kosztować. Nie stać nas pod względem technologicznym ani finansowym rozwijać wszystkich niezbędnych dziedzin przemysłu obronnego, dla wyprodukowania wszystkich niezbędnych rodzajów uzbrojenia. Żadnego państwa poza USA na to nie stać. Dlatego mając w świadomości zarówno nasze położenie geopolityczne, jak i stan faktyczny naszych obecnych zdolności obronnych oraz zakładając że NATO, mimo że jest jedynym paktem obronnym jaki jest dostępny w tej części świata, nie stanowi i nie powinien stanowić jedyne zabezpieczenie naszego bezpieczeństwa. Dlatego jako drugi element na którym to bezpieczeństwo opieramy, jest bliski sojusz z USA. Zapewniając sobie ochronę, kupujemy sobie NIEZBĘDNY CZAS potrzebny do zbudowania siły militarnej na takim poziomie, aby liczyła się ona w przypadku takich działań jakie na przykład Rosja prowadzi na Ukrainie. Oczywiście musimy nadal pozostawać w sojuszach, bo nikt nie jest w stanie samodzielnie odstraszać idiotòw rosyjskich, gotowych utopić nas we krwi z powodu chęci dominacji i kolejnego zaboru naszego państwa. Na to nie możemy już nigdy więcej pozwolić naszym wrogom. Po to prezydent DUDA ratyfikował dokument umożliwiający stacjonowania wojsk amerykańskich w Polsce. To NIE jest żadną okupacją, ani zabór ani nic podobnego. Polska w ten sposòb (ale one tylko, bo inne państwa też) zapewnia sobie "parasol" ochronny USA., by już nigdy Rosja (sowiecka czy jakaś inna) nie była zdolnąa nas napadać i nie dostać w zęby. Zresztą jeśli chodzi o Niemców to tu jest podobnie, choć oczywiście na teraz jesteśmy z nimi w jednym sojuszu, NATO. Ale historia pokazuje jednak, źe pewnych rzeczy przewidzieć się nie da.

db+
środa, 11 listopada 2020, 12:20

Nie ekscytowałbym się tak sojuszem z USA. Jest to kraj, który gdy tylko ma w tym interes i dotychczasowi sojusznicy przestają być potrzebni odwraca się od nich i ma głęboko gdzieś co się z nimi dzieje. Ostatnio tak właśnie wystawili Kurdów. Chciałem także przypomnieć, że choć może USA nigdy nie były wobec nas agresywne (może dlatego, że nasze interesy nigdzie się nie przecinały?) to bez wahania sprzedały nas na 40 lat Stalinowi i jego następcom, bo akurat wtedy sojusz ze Stalinem leżał w ich interesie. Teraz też robią tylko to, co z takich czy innych względów im się opłaca. Ekonomicznie, politycznie, militarnie. Jeżeli z jakichś powodów okaże się, że w interesie USA leży ułożenie sobie stosunków z Rosją kosztem choćby Polski nie mrugną nawet oczkiem. I wybacz, ale umowa ma bardzo jednostronny charakter. Tak bardzo jednostronny, że nie dość że za wszystko płacimy to jeszcze amerykańscy żołnierze nie podlegają polskiej jurysdykcji karnej. Nie tylko zresztą to prawo nie dotyczy Amerykanów. Nie obowiązują ich przepisy związane z planowaniem przestrzennym, przepisy budowlane. Umowa jest bardzo ciekawą lekturą.

andys
środa, 11 listopada 2020, 10:48

"Nie stać nas pod względem technologicznym ani finansowym rozwijać wszystkich niezbędnych dziedzin przemysłu obronnego, dla wyprodukowania wszystkich niezbędnych rodzajów uzbrojenia. Żadnego państwa poza USA na to nie stać. " Jesli nikogo na to nie stać , to nie stać również Rosji, O czym wiec mowa?

Nic takiego
wtorek, 10 listopada 2020, 09:20

Krotkookresowo swietna wiadomosc, poprawia bezpieczenstwo, ale nie jest to idealne rozwiazanie. Warunki nie sa korzystne, zerowa kontrola, i kosztuje sporo. To jakby oplacac najemnikow w czasie pokoju. Polska powinna inwestowac znaczne środki zeby dazyc do obrony wlasnymi rekami a nie liczyc na dotrwanie do nadejscia pomocy.

wewe
poniedziałek, 9 listopada 2020, 19:24

swietna wiadomosc :)

Kazik :)
poniedziałek, 9 listopada 2020, 18:44

A co się stanie jak USA-nie tę umowę wypowiedzą? Co zrobi PAD? Podpisze jak Pan Twardowski pakt z samym diabłem na byczej skórze?

ckdsnfdskalfdkl
wtorek, 10 listopada 2020, 10:14

Każdą umowę można wypowiedzieć, nie jest to argument, za niepodpisywaniem tej umowy. My zresztą też możemy ją wypowiedzieć.

Kazik :)
środa, 11 listopada 2020, 16:18

To chciałbym byśmy ją wypowiedzieli tak w grudniu br., bo ok. 6 mld PLN (stan obecny 4 mld+plus to co wynika z umowy) tak co roku dla USA-nów jest zbędne a skoro nas stać to powinniśmy wydawać te ok. 6 mld PLN na wyposażenie WP - tak co roku przez 5 lat i wystarczy. Patrząc na Jałtę i Kurdów?

Franz
wtorek, 10 listopada 2020, 09:44

Kaziu, twoja obawa o wypowiedzenie tej umowy ma chyba jakies podstawy. Polska niestety nie nie ma wplywu az takiego by USA powstrzymac od wypowiedzenia takiej umowy. Z tym ze po kilkunastu godzinach od jej podpisania trudno czegos takiego oczekiwac. Niestety planu B nie mamy. Miejmy nadzieje ze masz na mysli Rosje lub niemcy jako tego diabla. Poza tym umowa to nie pakt.

Kazik :)
wtorek, 10 listopada 2020, 15:38

@Franz - USA-nie wypowiedzieli z dnia na dzień umowę z Kurdami, jak im się business skończył. Czy nas to czeka też?

Z prawej flanki
poniedziałek, 9 listopada 2020, 17:52

Tylko w takim kraju jak Polska, jest możliwe ratyfikowanie umowy bez publicznej dyskusji i jej merytorycznej oceny. Bo przecież wszystkie próby nawiązania takiej dyskusji i stawiania racjonalnych pytań, były zagłuszane oskarżeniami o rosyjską agenturalność... Tymczasem w tej umowie są takie zapisy że każdemu rozsądnemu człowiekowi włos się jeży na głowie... Jeszcze długo będzie nam się odbijał czkawką ten "sukces".

flekflekwlkflew
wtorek, 10 listopada 2020, 10:15

Nam, to znaczy Rosjanom?

Wanilia
wtorek, 10 listopada 2020, 07:55

Każdy dolar wydany na obecność USA w Polsce oznacza oszczędność 1000 na zbrojenia. I tak w razie napaści ze wschodu sami byśmy się nie obronili. Bazy USA działają wyjątkowo uspokajająco na Rosję.

andys
środa, 11 listopada 2020, 10:56

"Każdy dolar wydany na obecność USA w Polsce oznacza oszczędność 1000 na zbrojenia." W ten sposób polski przemysł traci ok. 500 mld rocznie (obecnosc wojsk USA bedzie kosztowała 0.5mld , czyli 1000*0.5mld500mld).

db+
wtorek, 10 listopada 2020, 23:57

A czytałeś umowę? Wiesz jakie ponosimy koszty i co dostajemy w zamian? Poczytaj. To bardzo pouczająca lektura. A co do Rosji. Bazy USA w Polsce są dobrą kartą przetargową dla Amerykanów. Coś w stylu: pomóżcie nam, panie Putin w zneutralizowaniu ekspasywnej polityki Chin a my wycofamy się z tych baz w Polsce. Jak myślisz, czy mając taki wybór USA będzie bronić naszych czy swoich interesów?

Wania
wtorek, 10 listopada 2020, 07:41

Wszyscy obywatele chcieli tej umowy to po co dyskusja? Polska to kraj, w którym rosyjska agentura nas okradała od 1939 roku do 1989 roku. Teraz płacimy za ochronę przed wschodnią zarazą.

Z prawej flanki
środa, 11 listopada 2020, 18:05

Wszyscy obywatele chcieli TEJ umowy? Co za bzdura. Obywatele chcieli DOBREJ umowy. A ta którą podpisaliśmy dobra nie jest. Wiesz w ogóle co się w niej znajduje?

Jabadabadu
czwartek, 19 listopada 2020, 19:43

Ano to, że mamy również obronę przed nowym "Drang nach Osten" w wydaniu IV Rzeszy, czyli przyszłej armii Komisji Europejskiej, ergo: powtórki z 1939 roku. Dla mnie wystarczy.

Tweets Defence24