Geopolityka

Porozumienie z Iranem do poprawki. Trump zaostrza kurs wobec Teheranu [ANALIZA]

Fot. yeowatzu / Flickr.com / CC 2.0.
Fot. yeowatzu / Flickr.com / CC 2.0.

W ubiegłym tygodniu Biały Dom podjął decyzję o przedłużeniu zawieszenia części sankcji nałożonych na Iran. Departament Stanu nie sprecyzował jednak jakich obostrzeń dotyczy decyzja. Jednocześnie amerykańska administracja objęła sankcjami kolejnych 11 obywateli i firm irańskich.

Działanie Waszyngtonu jest powtórką scenariusza z lipca, kiedy to Donald Trump autoryzował utrzymanie w mocy postanowień porozumienia zawartego z Iranem w 2015 r. przez Chiny, Francję, Niemcy, Rosję, Stany Zjednoczone Wielką Brytanię oraz Unię Europejską. Kluczowa decyzja ma jednak zapaść za miesiąc, bowiem to 15 października mija 90 dni od momentu przedstawienia ostatniego dokumentu.

Na kilka dni przed wygłoszeniem swojego pierwszego przemówienia na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku, Donald Trump wysłał kolejny sygnał, że udzielenie stosownej zgody nie jest pewne. W przypadku, gdyby prezydent nie udzielił autoryzacji dla dalszego zawieszenia sankcji Kongres ma 60 dni, aby podjąć decyzję w tej sprawie. 

Już w lipcu w rozmowie z dziennikiem "Wall Street Journal" Trump przyznał, że byłby "zaskoczony", gdyby Iran spełnił warunki zapisane w porozumieniu. W ubiegły czwartek prezydent USA powtórzył negatywna opinię na temat umowy. "Zobaczycie, co zamierzam zrobić już wkrótce, w październiku" - powiedział dziennikarzom prezydent. Trump dodał, że Iran "złamał wiele różnych elementów umowy oraz jej ducha". 

Wynikałoby z tego, że decyzję o przedłużeniu umowy motywuje nie tylko przestrzeganie przez Iran zapisów porozumienia dotyczących programu nuklearnego. Potwierdzałyby to słowa Rexa Tillersona, który w czasie wizyty w Londynie powiedziała, że pod uwagę należy brać całokształt irańskich gróźb, a nie tylko potencjał nuklearny".

Jest to poniekąd nawiązanie do pozytywnych wyników kontroli przeprowadzanych przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej na ternie Iranu. Prezydent USA zarzuca bowiem MAEA brak dostępu do irańskiej infrastruktury wojskowej, co ma odbić się na wynikach kontroli. Szef organizacji Yukiya Amano twierdzi jednak, że jeśli jest to konieczne, kontrola MAEA obejmuje również instalacje militarne. 

Francuski łącznik

Słowa prezydenta USA spotkały się z krytyką Teheranu oraz niepokojem ze strony pozostałych sygnatariuszy umowy, którzy w obliczu napiętej sytuacji na Półwyspie Koreańskim nie chcą otwarcia kolejnego kryzysu w tak newralgicznym regionie jak Bliski Wschód. Zadanie przekonania Donalda Trumpa do pozostania przy porozumieniu wzięła na siebie Francja. "To ważne, aby zachować ją (umowę z Iranem - przyp. red.), aby uniknąć proliferacji (broni nuklearnej - przyp. red.). W okresie kiedy obserwujemy ryzyko ze strony Korei Północnej, musimy utrzymać to stanowisko" powiedział minister spraw zagranicznych Francji, Jean-Yves Le Drian przed spotkaniem prezydentów Francji i USA. 

Do pozostania przy porozumieniu Donalda Trumpa miałaby przekonać perspektywa 2025 r., kiedy to mija nałożony na Iran obowiązek utrzymania zdolności wzbogacania poniżej 5060 wirówek IR-1 oraz wprowadzenia do produkcji kompletnych wirówek. Wtedy miałoby dojść do renegocjacji umowy. W czasie rozmowy liderów Francji i Stanów Zjednoczonych, Donald Trump miał stwierdzić, że porozumienie dotyczące irańskiego programu nuklearnego jest "głęboko wadliwe". Jak informuje dziennik "Le Monde", powołując się na źródła w MSZ Francji, Trump miał jednak nie podjąć jeszcze decyzji o wycofaniu się z porozumienia.

Podobną rozmowę Emmanuel Macron odbył z przywódcą Iranu, Hasanem Rouhanim. W jej trakcie prezydent Francji, miał przestrzec swojego irańskiego odpowiednika przed prowokowaniem USA swoimi działaniami w regionie i zaapelować o działania, które miałyby uspokajać kraje regionu.  

Stop libanizacji Iranu

Słowa o łamaniu "ducha porozumienia" oraz wypowiedź Rexa Tillersona dotycząca "całokształtu" irańskich działań w regionie pokazuje, że kwestia umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego wpisuje się w obecną rywalizację na Bliskim Wschodzie.

Po spotkaniu z prezydentem Macronem Brian Hook, dyrektor działu planowania politycznego w Departamencie Stanu powiedział, że należy uniknąć "libanizacji" Syrii. Chodzi tu o uniknięcie scenariusza, w którym Iran zdobyłby dominującą pozycję w powojennej Syrii, tak jak miało to miejsce w Libanie.

Przyszłość umowy z 2015 r. ma być tematem rozmów podczas spotkania liderów państw-architektów porozumienia. Jeszcze w dobie kampanii prezydenckiej Trump krytykował porozumienie zawarte przez swojego poprzednika, nazywając ją najgorszym porozumieniem w historii.

Choć retoryka i decyzje Trumpa oraz innych członków administracji pokazują, że Biały Dom stawia na sojusz z Rijadem w kontrze do Teheranu, to biorąc pod uwagę sprzeciw krajów, które partycypują w porozumieniu oraz sytuację na Półwyspie Koreańskim nie jest przesądzone czy prezydent zdecydowałby się teraz na tak radykalny krok jak odejście od umowy.

Komentarze (2)

  1. ito

    Dlaczego mam wrażenie, że facet odstawia cyrk? Przez ćwierć wieku próbowali do czegokolwiek zmusić Teheran "zaostrzając kurs" co i rusz. Nie wyszło. Zaczęło o tyle o ile działać kiedy przeszli na marchewkę- a ten się znowu łapie za kij. Jakby bez sensu.

  2. Kusza

    Czekam z niecierpliwością, kiedy Chiny nałożą pierwszy raz sankcje gospodarcze na firmy i osoby ze Stanów? Ten moment już blisko.